św. Spirydion z Trimithonu

SP1

clip_image002

św. Spirydion z Trimithonu

12 grudnia obchodzimy pamięć świętego biskupa Spirydiona Trymituńskiego, który razem ze św. Mikołajem brał udział w I Soborze Powszechnym w Nicei w 325 roku, a na którym to potępiono ariańską naukę, a którą obecnie głoszą Świadkowie Jehowy. Św. Spirydion Cudotwórca na oczach wszystkich Ojców Soboru uczynił bardzo wielki cud: ścisnął cegłę, z której pociekła woda, do góry uniósł się płomień ognia, a w ręku została sama glina. W ten sposób Święty wyjaśnił naukę o Trójcy Świętej: tak jak z jednolitej cegły wydzieliły się trzy różne żywioły, tak samo w Jednym i niepodzielnym Bogu istnieją trzy różne Hipostazy Boskie – Ojciec, Syn i Duch Święty. Święty Spirydon – Droga do świętości Święty Spirydon urodził się we wsi Aska w pobliżu Tremituntu (pomiędzy Nikozją a Famagustą) na Cyprze, położonym na Morzu Śródziemnym. Jego rok urodzenia nie jest, niestety, dokładnie znany (ok. 250-260 r. po Chr.). Święty był synem prostych ludzi i od najmłodszych lat przyzwyczajano gp do pracy: pomagał ojcu w uprawie pola, pasł owce. Jego zamiłowanie do pracy było zadziwiające â Święty nieustannie odczuwał potrzebę zajmowania się czymś. Dobry młodzieniec bezinteresownie dzielił się z ludźmi owocami swojej pracy, pomagając sierotom, kalekom i ubogim. Kiedy święty Spirydon poznał prawdziwą chrześcijańską wiarę, całym sercem umiłował Chrystusa i dążył do życia według przykazań Bożych i miłosierdzie ani trochę nie zmniejszyło się po ślubie Spirydona. Ożenił się z szanowaną kobietą, z którą żył w chrześcijańskim, pobożnym małżeństwie przez wiele lat. Urodziła im się córka, której dali imię Irena. Jednak żona Świętego umarła w dość młodym wieku i Spirydon otoczył opieką swoją, osieroconą małoletnią córkę. Wychowywał ją w wierze Chrystusowej, uczył modlitw. Święty Spirydon żył w czasach, kiedy chrześcijanie byli okrutnie prześladowani przez pogańskich władców Cesarstwa Rzymskiego â Galeriusza i Licyniusza. Niektóre źródła mówią o tym, że również sam Święty był prześladowany âwtrącono go do więzienia i zmuszano do odstąpienia od świętej wiary. Jednak Spirydon nie uległ prześladowcom i nie wyrzekła się Chrystusa. Wkrótce potem został uwolniony dzięki słynnemu Edyktowi Mediolańskiemu (edykt o wierze) z 313 roku, o uznaniu chrześcijaństwa i zaprzestaniu prześladowań. Święty Spirydon nadal pracował i pomagał potrzebującym. Jego bogobojne życie było przykładem dla wielu ludzi. W późniejszych latach życia Spirydon postanowił poświęcić się Bogu. Został wyświęcony na diakona, a następnie hieromnicha. Jego rozum uskrzydlił się światłem ducha, a on sam stał się wzorem chrześcijańskiego kapłana. Wśród duchowieństwa i ludu Spirydon był otoczony wielkim szacunkiem; ludzie przychodzili do świątyni słuchać jego kazań. W swojej posłudze kapłańskiej Spirydon odznaczał się tak godnie, że kiedy opustoszał tron biskupi w Tremituncie, w 325 roku został wybrany nowym biskupem na tę katedrę. W swojej nowej godności także podążał drogą cnoty, służył ludziom i umacniał ich wiarę chrześcijańską w sercach. Za swój trud został nagrodzony przez Boga darem czynienia cudów â mógł uzdrawiać nieuleczalnie chorych i swoim słowem wypędzał demony. Cudowna przemiana Po ciężkiej suszy pewien rolnik nie miał pieniędzy na zakup ziarna do nowego siewu. Poprosił o trochę ziarna bogatego gospodarza: – Okaż miłosierdzie i pożycz mi trochę ziarna. Kiedy zbiorę plony, oddam ci wszystko, nawet z nadwyżką. – Bez pieniędzy nie dostaniesz ode mnie ani ziarenka â odpowiedział skąpy bogacz. Biedak zapłakał i udał się do świątyni. Słyszał o wielkoduszności świętego Spirydona, więc opowiedział mu o swoim nieszczęściu. Święty pocieszył biednego rolnika i kazał mu wrócić do domu. Następnego dnia Święty sam przyszedł do biedaka i przyniósł sztabkę złota. – Weź to złoto i zanieś je sprzedawcy zboża â powiedział Spirydon. âNiech da ci tyle ziarna, ile potrzebujesz, a w zastaw niech weźmie tę sztabkę złota. Kiedy i u ciebie obrodzi zboże, zwrócisz mu dług i zabierzesz złoto, które przyniesiesz mi z powrotem. Biedak z wdzięcznością wziął złoto i pośpieszył do bogacza. Ten zaś, widząc skarb, ucieszył się i natychmiast wydał tyle ziarna, ile potrzebował biedny rolnik. Jesienią biedak zebrał bogate plony i po żniwach zwrócił z nadwyżką pożyczone u bogacza zboże. Zabrał z powrotem zastawione złoto i odniósł je Świętemu. Spirydon wziął sztabkę i podążył do swojego ogrodu. – Chodźmy â zawołał do rolnika â odniesiemy złoto Temu, Kto tak szczodrze nam go użyczył. Gdy weszli do ogrodu, święty Spirydon położył złoto przy ogrodzeniu, podniósł oczy ku niebu i zaczął się modlić: – Panie Jezu Chryste, wolą swą wszystko tworzący i przemieniający. Tak jak niegdyś laskę Mojżesza zamieniłeś w węża, tak i teraz przemień to złoto w to, czym było wcześniej. Sztabka złota nagle się poruszyła, ożyła i przemieniła w węża. Na widok tego cudu biedak zadrżał ze strachu i upadł na ziemię. Zaś wąż umknął do swojej jamy. Gdy biedny rolnik doszedł do siebie, wrócił do domu, nie mogąc nadziwić się wspaniałością cudu uczynionego przez Boga po modlitwach świętego Spirydona. Na pierwszym Soborze Powszechnym W 313 roku współwładcy Imperium rzymskiego â święty Konstantyn i Lycyniusz wydali w Mediolanie słynny edykt (dekret) o swobodnym wyznaniu wiary chrześcijańskiej. Tym samym zakończyły się prześladowania chrześcijan. Gdy po zwycięstwie nad Licyniuszem święty Konstantyn został jedynym władcą Imperium rzymskiego, stworzył warunki do szerokiego rozprzestrzeniania wiary Chrystusowej. Opuścił również stolicę Cesarstwa Rzym, gdzie silne było pogaństwo, na brzegu Bosforu założył nową, chrześcijańską stolicę Konstantynopol i zbudował tam wiele świątyń. Wydawało się, że Kościół Chrystusowy zyskał spokój. Zaczęło mu jednak zagrażać inne niebezpieczeństwo â herezja (fałszywa nauka) Ariusza, kapłana z Aleksandrii w Egipcie. Wyznawcy herezji Ariusza przeczytali boskości i wieczności Chrystusa, uważając, że nie jest On równy Bogu Ojcu i został przez Boga stworzony. Ta fałszywa nauka, głoszona w pięknej poetyckiej formie, zatruwał dusze wielu ludzi. Zawzięte spory arian z wyznawcami prawdziwej wiary często kończyły się rozlewem krwi. Chcąc położyć kres niezgodzie i konfliktom w Kościele Chrystusowym, pierwszy chrześcijański cesarz, święty Konstantyn, zaproponował wszystkim biskupom, aby zebrali się na soborze powszechnym. Do niewielkiego miasta Nicei zaczęli przyjeżdżać wybitni przedstawiciele Kościoła: święci Mikołaj biskup Miry Licyjskiej, Makary Jerozolimski, Eustacjusz z Antiochii, Atanazy Wielki, błogosławiony Jakub z Nisibis i wielu innych sług Bożych. Przybyli również przedstawiciele fałszywej nauki na czele z Ariuszem. Na sobór udał się też biskup Tremituntu święty Spirydon. 20 maja 325 roku w pałacu cesarskim w Nicei rozpoczął się Pierwszy Sobór Powszechny, w którym uczestniczyło 318 Ojców Kościoła. Otwierając sobór, święty Konstantyn w swojej mowie powitalnej wezwał wszystkich obecnych do pokoju i zgody. Na soborze rozstrzygnięto wiele problemów. Ariusz i jego zwolennicy próbowali narzucać swoją heretycką naukę. Popierali ich greccy filozofowie â mędrcy, wśród których szczególnym krasomówstwem wyróżniał się Eulogiusz. Wyśmiewał on argumenty obrońców prawdziwej wiary. Święty Spirydon, człowiek niedoświadczony w podobnych sporach, lecz mający mocną wiarę, ogromną miłość do Boga i gorącą modlitwę, poprosił, aby pozwolono mu podjąć dyskusję z tym mędrcem. Hierarchowie Kościoła, wiedząc, że jest on całkowicie nieobeznany z grecką filozofią, odradzali mu udział w tym sporze. Spirydon jednak rozumiał, jaką siłę ma mądrość dana od Boga i jak słaba jest przy niej mądrość ludzka, dlatego śmiało zwrócił się do Eulogiusza: – Filozofie, wysłuchaj mnie. Jeden jest Bóg, który stworzył niebo, ziemię i człowieka. Swoim Słowem i Duchem stworzył wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne. Wierzymy, że Słowo to Syn Boży i Bóg, który żył wśród ludzi, cierpiał i umarł dla naszego zbawienia, i zmartwychwstał… I nie staramy się badać tych tajemnic ciekawskim umysłem. I ty nie ośmielaj się dociekać, jak to jest możliwe, ponieważ tajemnice te są wyższe od twojego umysłu i dalece wykraczają ponad każdą ludzką wiedzę. Po krótkiej chwili milczenia święty biskup zapytał: – Czy i tobie się tak nie wydaje filozofie? Eulogisz milczał. Nie mógł zaprzeczyć słowom Świętego, w których wyczuć można było Boską siłę. W Biblii jest powiedziane: „albowiem nie w słomie, lecz w mocy przejawia się królestwo Boże” (1 Kor 4, 20). W końcu Eulogisz powiedział: – Myślę, że wszystko, co mówisz, jest prawdą. – Jeżeli tak jest, to opowiedz się po stronie prawdziwej wiary â powiedział biskup Spirydon. Filozof, zwracając się do swoich uczniów i przyjaciół, powiedział: – Posłuchajcie! Przy swej umiejętności dyskutowania mogę wysunąć przeciwko jednym dowodom â inne. Ale kiedy z ust tego biskupa zamiast dowodów zaczęła płynąć jakaś szczególna siła â wszystkie inne prawdy są wobec niej bezsilne, tak jak człowiek nie może sprzeciwiać się Bogu. Jeżeli ktokolwiek z was myśli tak jak ja, niech uwierzy w Chrystusa i pójdzie za radą biskupa Spirydona, przez którego usta przemówił sam Bóg! I mędrzec Eulogiusz przyjął prawosławną wiarę chrześcijańską. Następnie potępiając arianizm, święty Spirydon namacalnie zademonstrował dowód jedności Trójcy Świętej. Wziął do ręki kawałek cegły i mocno ją ścisnął. Z jego ściśniętej dłoni w górę błysną ogień, w dół popłynęła woda, a w ręce Świętego została glina. – Spójrzcie, to są trzy żywioły, a cegła tylko jedna- powiedział na to Spirydon â tak jak Trójcy Świętej: trzy Osoby, ale jeden Bóg. Trzeba zwrócić uwagę, że na soborze przeciw Ariuszowi aktywnie występował także gorliwy obrońca chrześcijaństwa â święty Mikołaj Cudotwórca, arcybiskup Miry Licyjskiej. Pierwszy Sobór Powszechny zakończył się zwycięstwem nad herezjami â fałszywe wymysły Ariusza zostały odrzucone. Sobór zatwierdził siedem pierwszych artykułów Symbolu Wiary, określił czas obchodzenia Świętej Paschy, a także ustalił zasady hierarchii kościelnej i dyscypliny. Wskrzeszenie dziecka i jego matki W Antiochii do świętego Spirydona przyszła pewna pogańska kobieta. Przyniosła w ramionach swojego martwego syna i, gorzko płacząc, położyła go u nóg biskupa. Ze złamanym sercem błagała Świętego, aby wskrzesił jej syna. Miłosierny Spirydon zwrócił się z modlitwą do Boga i przywrócił dziecku życie. Matka chłopca, widząc swego syna żywego, nie wytrzymała radości i upadła bez tchu. Obecni przy tym ludzie zaczęli płakać i prosić świętego cudotwórcę, aby ją również wskrzesił. Wzburzony tym, co zaszło, Święty upadł na kolana i ponownie zwrócił się do Boga. I modlitwa sługi Bożego przywróciła życie matce. Kobieta wstała, jakby obudzona ze snu, przytuliła swoje żywe dziecko i zaczęła dziękować Spirydonowi za dokonane cuda. Kupujący kozy Pewnego razu do domu Świętego, po jego powrocie z Antiochii, przyszedł pewien człowiek i poprosił: – Sprzedaj mi ze swego licznego stada sto kóz. – Dobrze. Połóż pieniądze i weź tyle kóz, za ile zapłaciłeś â odpowiedział Spirydon. Kupujący zostawił pieniądze równe wartości 99 kóz, a za jedną, chowając monetę, nie zapłacił. Pomyślał, że biskup w swojej serdecznej prostocie nie będzie zagłębiał się w takie życiowe drobiazgi i nie przeliczy pieniędzy. Nieuczciwy kupiec odliczył sto kóz i popędził je za ogrodzenie. Tymczasem jedna z kóz wróciła do zagrody. Oszust złapał ją i pociągnął za sobą. Zwierzę jednak wyrwał się i znów przybiegło do zagrody. Sytuacja powtórzyła się trzykrotnie: kupiec wyprowadzał kozę za ogrodzenie, ona zaś się wyrywała i wracała na stare miejsce. W końcu człowiek złapał kozę, zarzucił na ramiona i poniósł do siebie. Biedne zwierzę głośno beczało, bodło i wyrywało się z rąk. Widząc to, ludzie bardzo się temu dziwili. Wtedy do kupca podszedł święty Spirydon. Nie chcąc przy wszystkich ujawniać jego oszustwa, cicho powiedział: – Spójrz, zwierzę nie na próżno nie chce iść z tobą… Zapłaciłeś za tę kozę? Kupiec zawstydził się swojego grzechu, przyznał się do winy i poprosił biskupa o przebaczenie. A kiedy zapłacił odpowiednią kwotę, koza sama pokornie i spokojnie poszła do domu człowieka, który ją kupił. Znak Boży Święty Spirydon kontynuował liczne dzieła miłosierdzia i cudów. Nad Świętym spoczywała tak wielka łaska Boża, że w czasie żniw w najgorętszą porę dnia jego głowa była pokryta chłodną rosą zstępującą z nieba. Pewnego razu Chrystus w cudowny sposób uprzedził Świętego o oczekującym go przejściu od ziemskiego do niebiańskiego życia. Tak jak zwykle, święty Spirydon, nie bacząc na swoją wysoką godność, wyszedł ze swoimi pomocnikami w pole zbierać plony. Pogoda dopisywała: świeciło słońce, niebo było czyste. Nagle, w najgorętszej porze dnia, nadpłynęła chmura i spadł niewielki deszcz. Włosy na głowie Świętego przybrały różne barwy: jedne były żółte, drugie â czarne, jeszcze inne szare. Pomocnicy Świętego bardzo się zdziwili. – Nie bójcie się â powiedział im Święty. â To Bóg dał mi znak, że przyszła pora rozdzielenia mojej duszy z ciałem. Rzeczywiście, nie minęło kilka dni, jak święty cudotwórca Spirydon, podczas modlitwy oddał swą święta i sprawiedliwą duszę Bogu. Przedtem nakazał wszystkim miłować Boga i bliźnich, czynić dobro i pomagać innym. Czcigodne relikwie świętego Spirydona zostały z honorami pochowane w świątyni w Tremituncie. W 1456 roku zostały one przewiezione do miasta Kerkira na greckiej wyspie Korfu, gdzie spoczywają do dnia dzisiejszego. Święty Spirydon z Termituntu uważany jest za wielkiego obrońcę i wybawcę od wszelkich życiowych nieszczęść i katastrof. Umacnia on ludzi w trwaniu w prawosławnej wierze, troszczy się o wdowy i sieroty, wybawia od suszy, głodu i nędzy, pomaga w sprawach rodzinnych, majątkowych i w uprawie ziemi, oświeca żyjących w grzechu, uzdrawia chorych. Święty pomaga ludziom na całym świecie, spełnia prośby tych, którzy z wiarą proszą go o pomoc. Źródło :Św. Spirydon z Tremituntu Święty Spirydon z Korfu Pielgrzymi odwiedzający Grecję wiedzą, jakie niezwykłe skarby natury religijnej posiada ten prawosławny kraj. Największym z nich jest niewątpliwie Atos. Do tego szczególnego miejsca na ziemi podążają pielgrzymi z całego świata. Kolejnym cudownym miejscem są Meteory z monasterami na ich szczytach jakby zawieszonymi w chmurach. Niemal każda wyspa tego kraju, oprócz walorów turystycznych, posiada piękne monastery i świątynie. Szczęśliwy jest turysta, który oprócz wymarzonego wypoczynku, może poznać te duchowe skarby. W Grecji byłem kilkakrotnie zarówno jako turysta jak też pielgrzym. Niezwykłe wrażenie zrobiła na mnie wyspa Korfu, położona w pobliżu Albanii. Jest to niewątpliwie wyspa unikalna i to z wielu powodów. Po pierwsze architektura zabudowy zdecydowanie inna niż na pozostałych wyspach. Nie znajdziemy tu błękitu czy bieli tak charakterystycznych jak np. dla Santorini. Stara zabudowa wyspy przypomina bardziej miasta włoskie niż greckie. Być może dlatego Korfu zaliczana jest do jednej z najpiękniejszych wysp Grecji. A wynika to z faktu, że od 1386 po 1791 rok, a więc przez całe czterysta lat rządzili tu Wenecjanie. Kerkira – stolica wyspy, założona w VIII w. p.n.e. dzięki Wenecji przyjęła wygląd włoskich miast średniowiecza. Oprócz niezwykłej architektury, Korfu posiada coś bardziej wartościowego, co czyni ją znaną w całym prawosławnym świecie. Sprawcą tego są relikwie świętego Spiridona. Poznajmy choć niektóre z zachowanych fragmentów jego życia. Pochodził z Cypru. Żył na przełomie III i IV w. W młodości był pasterzem owiec. Prowadził życie ascetyczne. Wiele się modlił. Siła jego modlitwy czyniła cuda. W czasach panowania Konstantyna Wielkiego dostąpił godności biskupa miasta Trimifunt, stąd znany jest jako Spiridon Trimifuncki. W 325 r. brał udział w obradach I Soboru Powszechnego. Natchniony Duchem Świętym wygłosił płomienną mowę w obronie czystości nauki o Trójcy Świętej przeciwko herezji Ariusza, podważającej Boskość Chrystusa. Jako dowód, że Trójca Święta ma trzy hipostazie i jest jednym Bogiem, dokonał cudu: wziął do ręki zwykłą cegłę, z której po chwili wybuchł płomień i pociekła woda – cegła zaś zachowała swoje pierwotne właściwości. Taka jest Trójca Święta – oświadczył. Wniósł ewidentny wkład w postanowienia Soboru i sformułowanie pierwszej części wyznania wiary, czyli Credo. Relikwie świętego przez trzysta lat znajdowały się na Cyprze, następnie przeniesiono je do Konstantynopola. Po zawładnięciu Bizancjum przez Turków w 1453 r. w obawie przed zniszczeniem zostały przeniesione na wyspę Korfu. I tu stał się cud – Turkom nie udało się zawładnąć wyspą dzięki wstawiennictwu św. Spiridona. Objawił się on napastnikom powodując ich panikę i ucieczkę. Pomimo iż za życia święty nigdy nie był na wyspie Korfu stał się jej niezwykłym opiekunem. Tak jak za życia tak i po śmierci czyni niezliczone cuda. Do dziś uzdrawia nieraz śmiertelnie chorych, a nawet wskrzesza umarłych. Zwykle pojawia się chorym zapowiadając ich uzdrowienie. Czczony jest jako opiekun biednych i bezdomnych. Dwukrotnie uratował wyspę od epidemii dżumy, głodu i posuchy. W Piśmie Świętym napisane jest, że „Bóg jest Bogiem żywych”. Św. Spiridon jest tego jaskrawym przykładem. Pomimo iż od śmierci świętego upłynęło ponad 1600 lat jego relikwie zachowują niezwykłe właściwości. Zachowała się biel ciała, które jest elastyczne i ciepłe ze stałą temperaturą 36,6 st.C. Ciężar ciała – jak u dorosłego mężczyzny. Rosną włosy i paznokcie. Kilkakrotnie w roku zmieniane jest odzienie, a szczególnie obuwie świętego. Za każdym razem widoczne są ślady zużycia – starcie jak przy chodzeniu. Ludzie wierzą, że święty odwiedza ich, gdy proszą o pomoc. Relikwiarz jest zamykany na klucz. Zdarza się, że tym samym kluczem nie można otworzyć sarkofagu. Dowodzi to, że święty w tym czasie przebywa poza świątynią. Relikwie św. Spiridona były badane przez naukowców z całego świata. Nie potrafili znaleźć naukowego wyjaśnienia tego fenomenu. Na wyspę Korfu od lat przybywa wielu pielgrzymów. Jednym z nich był kiedyś wielki pisarz rosyjski Mikołaj Gogol. Na wyspie istnieje tradycja, że w dniu pamięci świętego, tj. 25 grudnia, relikwie zabierane są ze świątyni i noszone z procesją po mieście. Przed procesją wierni zwykle adorują relikwie oddając pokłon świętemu. Uczynił to samo i Gogol. W świątyni był pewien Anglik – sceptyk, protestant. Był przekonany, że relikwie są efektem balsamowania, a środki chroniące ciało przed rozkładem są wprowadzone np. przez otwór w plecach. Gdy zbliżył się do sarkofagu wydarzył się wielki cud – święty na oczach wszystkich usiadł i obrócił plecami do Anglika by przekonać go, jak Chrystus św. Tomasza, o realności cudownie zachowanych relikwii. Oglądał to porażony strasznym cudem Gogol. Po powrocie do Rosji opowiedział o tym świętemu Ambrożemu w Optinoj Pustelni koło Smoleńska. Św. Ambroży w jednym ze swoich pism zamieszcza tę relację Gogola. Od tego czasu w Pustelni Optinoj codziennie czytany jest akatyst do św. Spiridona. Niezwykłe jest także miejsce gdzie znajdują się relikwie świętego. Świątynia położona jest w centrum miasta Kerkira. Zbudowana została w 1590 r. w stylu włoskim, charakterystycznym dla wysp Jońskich. Z daleka widoczna jest wysoka dzwonnica. Wnętrze świątyni – ściany i sufit pokrywają barwne weneckie freski, przedstawiające wydarzenia z życia świętego. Niezwykle piękne są srebrne lichtarze. Ikonostas wykonany z marmuru. Wokół sarkofagu znajduje się ogromna ilość wot za cudowne uzdrowienia. Znaczne wsparcie finansowe dla świątyni udzielali monarchowie Rosji – Katarzyna Wielka i Paweł I. Św. Spiridon stał się umiłowanym opiekunem mieszkańców Kerkiry. Każdego dnia o godzinie 17 otwierany jest sarkofag i wtedy ustawia się kolejka do relikwii. Nawet ludzie idący do pracy wstępują do cerkwi aby prosić świętego o błogosławieństwo na podejmowany trud. W Rosji św. Spiridon jest czczony niemal na równi z jego rówieśnikiem – św. Mikołajem Cudotwórcą. Pod wezwaniem świętego jest wiele cerkwi po całej Rosji. W 2004 r. Korfu odwiedził jako pielgrzym Patriarcha Cyryl. W 2010 r. przebywała w Rosji część relikwii świętego – prawa ręka. Tysiące ludzi stało godzinami aby oddać pokłon świętemu. Kończąc te kilka słów o niezwykłym fenomenie chrześcijaństwa nasuwa się następująca refleksja: Jakże dziwny jest ten świat Prawosławia. Żadna religia świata nie została obdarzona przez Boga tak wielkim darem łaski jak Prawosławie. Od wieków łaska ta promieniuje zarówno od mnóstwa relikwii świętych jak też niezliczonej ilości cudownych ikon. Nie zdajemy sobie sprawy jakie bogactwo posiadamy. To skrawek nieba pozostawiony tu na ziemi dla nas grzesznych. Być może niektórym z nas wydaje się, że relikwie świętych są martwymi, zasuszonymi ciałami. Zaprzecza temu przykład relikwii św. Spiridona. Relikwie świętych są żywe. Część z nas widziała relikwie św. Aleksandra Swirskiego. Leżą już ponad 500 lat zachowując wygląd i cechy ciała żywego człowieka. Znamiennym dowodem zachowania życia w relikwiach jest następujące zdarzenie w Kijewo-Pieczerskiej Ławrze. Pewnego razu na Wielkanoc do podziemi zstąpił dla kadzenia kapłan i zawołał: „Chrystus Zmartwychwstał, święci ojcowie !” I w odpowiedzi przerażony usłyszał jak jednym głosem zawołali: „Zaiste Zmartwychwstał Chrystus !” Warto wiedzieć, że znaczna część ze 123 znajdujących się tam relikwii liczy już ponad tysiąc lat ! O ważności relikwii w Prawosławiu świadczy fakt, że żadna liturgia nie może być odprawiona bez relikwii świętych, których cząsteczka jest pomieszczona w każdym antyminsie. A co możemy powiedzieć o ikonach. To zaiste prawdziwy dar niebios. Od tych świętych obrazów promieniuje niebiańska łaska. Niezliczona jest ilość cudownych uzdrowień i to nieraz w chorobach, w których medycyna już jest bezsilna. W ostatnich czasach masowo ikony zaczęły wydzielać cudowne miro (mirotoczyć). Na niektórych ikonach Matka Boża płacze. Strumienie łez widoczne są na Jej policzkach. Z kolei ikony Chrystusa opływają żywą krwią. Udowodniono, że krew jest identyczna jak na całunie turyńskim. Jest to zjawisko przerażające. Niektórzy odczytują je jako wizualne posłanie Niebios dla opamiętania się ginącej w grzechu ludzkości. I ostatnią szczególną cechą Prawosławia są nabożeństwa. Św. Jan z Kronsztadu nazywa je również darem niebios. Ich treść i forma są dziełem Ojców Kościoła i świętych mnichów natchnionych Duchem Świętym. To są trzy najważniejsze nasze skarby: relikwie święte, ikony i prawosławne nabożeństwa. One wskazują nam drogę i sens naszej egzystencji, wprowadzają nas, już tu na ziemi, w inny przemieniony świat. I tylko od nas zależy czy przyjmiemy te Boskie dary czy też odrzucimy je, skazując siebie na wieczne zatracenie. Jan Pielgrzym Grecja – list z Korfu. Wędrówki św. Spirydona Grecy są dumni, że św. Spirydon sprawuje opiekę nad ich wyspą. Urodził się jako cypryjski pasterz w 270 roku n.e. Po śmierci ukochanej żony postanowił poświęcić resztę życia Cerkwi. Wstąpił więc do monasteru, by ostatecznie zostać biskupem Tremithus, wówczas jednego z większych miast na Cyprze. Wielka kiedyś religijna metropolia przetrwała jako mała wioska Trimethusia. W 325 r. biskup Spirydon uczestniczył w Pierwszym Soborze Powszechnym w Nicei, gdzie błyskotliwie obronił naukę o Trójcy Świętej. By ją zilustrować, posłużył się glinianym pasterskim dzbankiem. Każda pojedyncza jednostka składa się z trzech jedynych w swoim rodzaju elementów, które jak to naczynie tworzą trzy pierwiastki: woda, ogień i glina. Każde pojedyncze indywiduum, jak boska trójca, nie istnieje bez jednego z tych trzech ogniw, tak jak gliniane naczynie nie powstanie, jeżeli woda, glina i ogień nie zespolą się w jedność – przemawiał z pasją. Nagle dzbanek stanął w płomieniach, a z jego dna silnym strumieniem wytrysnęła woda. Po chwili z glinianego naczynia pozostał tylko pył i kurz. Boska interwencja utwierdziła zebranych w prawdziwości wywodów cypryjskiego duchownego. Tradycja glinianego naczynia przetrwała do dziś. W Wielką Sobotę rano Grecy zrzucają z balkonów gliniane wazy. Zabranie do domu kawałka rozbitej skorupy zapewnia opiekę bożą nad domostwem przez cały następny rok. W ten sposób święty Spirydon stał się patronem wszystkich garncarzy. Pewnego razu biskup napotkał biedaka, którego obdarował złotym ziarnem. Zażądał od niego, by po zebraniu plonów oddał mu tyle ziarna, ile dostał. Tak się też stało. Biskup rzucił ziarna na ziemię, a te zamieniły się w węża. Odtąd wszyscy uwikłani w długi (nie tylko pieniężne) wzywają go na pomoc. Duchowny zmarł na Cyprze w 348 r. Kiedy otwarto grób, chcąc przenieść trumnę do Konstantynopola, by ochronić ją przed najazdem Arabów, okazało się, że ciało pozostało nietknięte. W trumnie znaleziono gałązkę bazylii, która w greckiej kulturze symbolizuje króla. Odczytano to jako znak boży potwierdzający przepowiadaną za życia Spirydona jego kanonizację. Kiedy w 1453 r. Turcy oblegli Konstantynopol, relikwie świętego trafiły, tym razem już na stałe, na wyspę Korfu. Nietlennoje ciało znajduje się w Kerkirze, w cerkwi pod jego wezwaniem. Św. Spirydon również po śmierci chronił wyspę przed różnymi nieszczęściami. W 1550 r. ocalił ją przed klęską głodu. Zgodnie z legendą z powodu niesprzyjających wiatrów żaden okręt nie mógł dopłynąć do redy. Nagle w Wielką Niedzielę w porcie zacumował statek przewożący mąkę. Na pytanie mieszkańców, co go tutaj sprowadziło, kapitan odpowiedział, że miał sen, w którym św. Spirydon zachęcił go do zmiany kursu na Korfu, ponieważ panuje tam głód. Mieszkańcy odwdzięczyli się za ten cud, ustanawiając w Wielką Sobotę procesję na cześć świętego. Tego dnia wystawia się przed cerkwią szkatułę z relikwiami, by wierni mogli oddawać mu hołd i całować jego jedwabne sandały. Dwa razy biskup ocalił wyspę przed cholerą – w 1630 i w 1673 roku. Bogobojni Grecy zebrali się w cerkwi pod jego wezwaniem, by modlić się do swego patrona o wybawienie przed zarazą, która zabrała już 60 ofiar. Od tego dnia było ich coraz mniej, a w Niedzielę Palmową cholera ustąpiła z Kerkiry, z wściekłości i furii zarysowując jedną z fortyfikacji starej twierdzy (rysę pokazuje się turystom jako dowód opieki świętego nad miastem). Na cześć tego wydarzenia w Niedzielę Palmową odbywa się procesja, w której relikwie św. Spirydona obnosi się wokół murów obronnych starego miasta szlakiem zarazy uciekającej z Korfu. Spirydonowi przypisują Grecy zwycięstwo nad Turkami, którzy w 1716 r. na miesiąc opanowali wyspę. W obozie tureckim krążyła plotka o świętym, który w przebraniu duchownego straszy tureckich żołnierzy, siejąc wśród nich panikę. Zwycięstwo nad Turkami przypisano boskiej interwencji świętego, jak również dowódcy floty Schulenburgowi, który poprowadził upartych Greków do zwycięstwa. Wenecjanie, którzy w tym czasie zarządzali wyspą, wystawili Schulenburgowi pomnik w stolicy wyspy. Na cześć tego wydarzenia Antonio Vivaldi napisał okolicznościową operę pt. “Juditha triumphans”, z której jedynie oratorium przetrwało do naszych czasów. Co roku 11 sierpnia odbywa się procesja upamiętniająca to zwycięstwo. Św. Spirydon jest jednym z nielicznych wędrujących świętych. Mieszkańcy wyspy co roku ofiarują mu ozdobne jedwabne sandały, by mógł przemierzać Korfu i chronić ich przed nieszczęściami Piotr Makal Cuda św. Spirydona Święty Spirydon, biskup Tremithus, jest jednym z ulubionych w Grecji i Rosji świętych. Według wielu świadectw zanoszona do niego modlitwa o podstawowe życiowe sprawy – znalezienie pracy, zdanie egzaminów, rozwiązanie problemów z mieszkaniem – zawsze przynosi jego cudowną pomoc. Na wyspie Korfu mówi się, że kiedy zmieniane są szaty na relikwiach świętego, jego buty okazują się zdeptane – to oczywisty znak tego, że św. Spirydon także po śmierci chodzi po ziemi i nam pomaga. Spirydon urodził się w III w. na Cyprze, był pastuchem, a po śmierci żony został wybrany biskupem Tremithus (obecnie wioska Tremithousa). Brał udział w I soborze powszechnym (325 r.) w Nicei, gdzie potwierdził prawdziwość jedności Trójcy Świętej. Według tradycji na potwierdzenie prawosławnej wiary święty wziął cegłę i ją ścisnął: w mgnieniu oka pojawił się ogień, pociekła woda, a w jego ręku została glina. „Oto trzy żywioły, a cegła jedna – powiedział biskup Spirydon – tak w Przenajświętszej Trójcy – Trzy Osoby, a Jedno Bóstwo”. Święty odszedł do Pana ok. 348 r., ale do dzisiaj nie zostawia bez wsparcia proszących o jego pomoc. Problemy mieszkaniowe1 Pewnego razu, archimandryta Jan (Krestiankin) długo rozmawiał z ludźmi. – Ojczulku [batiuszka – P. M.] – skarży się staruszka – już pół życia czekamy w kolejce na mieszkanie, a do tej pory mieszkamy w siódemkę w pokoiku. Jest tak ciasno, że wnuki śpią na jednym łóżku naprzeciwko siebie i nogami podpierają sobie podbródki. W ślad za staruszką skarży się mężczyzna i prawie krzyczy, opowiadając, jak dziesięć lat odpracował w hucie ze względu na obiecane mieszkanie, ale po pierestrojce fabryka przestała istnieć. I co teraz robić? – Modlilibyście się do św. Spirydona – mówi batiuszka – i już dawno mielibyście mieszkanie. Na wszelki wypadek zapisuję imię świętego, choć nie zamierzam się do niego modlić. Nie mam problemów z mieszkaniem. Choć, mówiąc szczerze, mam. Jednak po tym jak nasza rodzina odczekała w kolejce po dwupokojowe mieszkanie ćwiartkę wieku, a w końcu uzyskaliśmy jednopokojowe – niczego więcej nie oczekuję od władzy. Oczywiście, nie wypisano nas z kolejki, obiecując dać odpowiadające nam mieszkanie, ale sądząc po terminach – chyba nastąpi to pośmiertnie. Nasza rodzina ma teraz inne plany – kupimy dom niedaleko monasteru w Pieczorach (ok. Pskowa). Mamy odłożone na ten cel pieniądze. Nie ma z tym problemu, jeśli masz pieniądze. Co jest jednak dziwnego – później, będąc praktycznie bez pieniędzy, kupiłam dom niedaleko pustelni optyńskiej (Optinoj pustyni), a tutaj (w Pieczorach), mimo że miałam pieniądze, nijak kupić się nie udawało. Co więcej, za każdym razem, jak wyruszałam, żeby obejrzeć dom z ogłoszenia, to tak zaczynały mnie boleć nogi, jakby w pięty wbijano igły. A jak już dojechałam na miejsce, to okazywało się, że dom albo już został sprzedany, albo właściciele rozmyślili się i nie chcą go sprzedawać. Przemęczyłam się pół roku, szukając domu, a następnie spytałam archimandryty Jana: – Ojczulku, dlaczego nie udaje mi się kupić dom w Pieczorach? – Ponieważ Twoje miejsce nie jest tutaj, ale w pustelni optyńskiej. Przebacz Boże moją ignorancję, ale w tamtym czasie o żadnej pustelni optyńskiej nie słyszałam, a ze słów starca pojęłam tylko to, że chcą mnie wygnać z moich ulubionych Pieczor. I z tą urazą przyszłam do mojego duchowego ojca, archimandryty Adriana. Jednak on także pobłogosławił mój wyjazd do Optiny. Pojechałam. Nie spodobało mi się. Ruiny cerkwi, a wokół stosy śmieci. Monaster dopiero zaczęto odbudowywać. I ta „ohyda spustoszenia” w miejscu świętym na tyle mnie przeraziła, że natychmiast udałam się do archimandryty Cyryla (Pawłowa) ze skargą na starców, którzy chcą mnie wysiedlić niewiadomo dokąd. Pamiętam, jak o. Cyryl uśmiechał się, słysząc moje zawodzenia, a potem, błogosławiąc moją przeprowadzkę, powiedział: – Błogosławiona Optina, święta ziemia. O jakże jestem wdzięczna Bogu, który mnie osiedlił na tej świętej ziemi! Ale jakże ciężka była do niej droga! – Dla Boga jesteśmy jak ciężko chorzy – mówiła mi później jedna mniszka. – Każdy z nas ma swoją dumę i swoją koronę na głowie. A Bóg żałuje nas, nierozsądnych, i leczy operacyjnie. Mówiąc w skrócie, przyjazd do Optiny poprzedzony był taką „operacją”, podczas której odcinano wszystko, czym się szczyciłam. Oszczędności zjadła inflacja. A to, co uprzednio wydawało się znaczące: sukces literacki, publikacje, życie w kręgu sław – wszystko stało się zbędne i niemiłe, gdy syn zachorował, a mama była umierająca. W mieszkaniu było czuć silną woń lekarstw, za oknami było słychać ryk silników aut pędzących po moskiewskiej autostradzie, a w szarym smogu wielkomiejskich dymów czasami nie było nawet jak oddychać. Jakże marzyliśmy wtedy o jakiejś wioseczce i o łyczku, choćby łyczku świeżego powietrza! Dopóki jednak wydziwiałam, nie chcąc przenosić się do Optiny, ceny miejscowych domów, które wcześniej kosztowały mniej, wzrosły tak, że nie było już mnie na nie stać. I stało się tak, jak ostrzegał o. Jan (Krestiankin): nad głową zawisły czarne chmury i ogarnęła mnie taka rozpaczliwa beznadziejność, że nawet nie tyle, co pomodliłam się, ale wręcz zawołałam do św. Spirydona, błagając o pomoc. Pomoc przyszła natychmiast. Oczywiście wmawiałam sobie, że tak się w życiu nie dzieje. Ale tak było. Wkrótce kupiliśmy dom w pobliżu pustelni optyńskiej. Tam zaczęli wracać do życia moi bliscy. Pamiętam, jak syn, po czteromiesięcznym pobycie w szpitalu, początkowo niepewnie poszedł do ogrodu, a potem wyrwał się do kąpieli w rzece. Teraz znów, jak za dawnych lat, pływam z nim na wyścigi. A moja mama – dobra, stara mama. Niesie właśnie z ogrodu rzodkiewki i cieszy się, że wzeszła marchewka. Coraz częściej wspominam stareńkiego batiuszkę Jana, który upominał nas, nierozsądnych: „Opatrzność Boża rządzi światem i losami każdego z nas”. Dokładnie tak. Ale zrozumiałam to dopiero tutaj. Pomoc dzieciom2 Wydarzyło się to w ubiegłym roku [2007 – P. M.]. Do tej pory mieszkali z mężem i trójką dzieci w małym, dwupokojowym mieszkanku. Kiedy na świat przyszło czwarte, jasne się stało, że w szóstkę się tam się nie pomieszczą, i trzeba szukać większej kwatery. Sprawa była pilna, czas płynął, a odpowiedniego mieszkania nie było. I wtedy Olga zaczęła zamawiać w najbliższej cerkwi molebny do św. Spirydona, pamiętając, że pomaga on właśnie w problemach mieszkaniowych. Po pierwszym nabożeństwie – nie było żadnych rezultatów. Po drugim – tak samo. I zdarzyło się wtedy, że znajomy, bardzo dobry człowiek, ni z tego, ni z owego podarował dla dzieci Olgi ikonkę św. Spirydona: „Słyszałem, że św. Spirydon pomaga dzieciom”. Tak jakby święty chciał poprzez znajomego przekazać wiadomość: nie zniechęcajcie się, sprawa idzie naprzód, choć tego jeszcze nie widzicie. Wkrótce znalazło się mieszkanie – czteropokojowe, z przestronną kuchnią i przedpokojem. Do tego było tanie, bo na parterze. To też był plus, bo teraz czterech „tupaczy” mogło sobie tupać, nie przeszkadzając sąsiadom. A z okien było widać cerkiew, w której Olga zamówiła molebny św. Spirydonowi. Co jeszcze było niesamowite – dwadzieścia lat temu to mieszkanie służyło okolicznym dzieciom, które przychodziły pograć w warcaby i ping ponga. Taki to „dziecięcy apartament” wypatrzył święty, który dzieciom pomaga. Przeprowadzili się przed samym Nowym Rokiem. Nie trzeba dodawać, ile było radości. A św. Spirydon spogląda z ikony i jakby mówi: „Nigdy nie traćcie ducha, radujcie się, Bóg jest blisko!”. Troparion, ton 1 Pierwszego Soboru byłeś obrońcą i cudotwórcą, mający Boga w sercu Spirydonie, ojcze nasz. Przeto zmarłą w grobie przywołałeś i żmiję w złoto zamieniłeś, i kiedy śpiewałeś święte modlitwy, aniołów współsłużących tobie miałeś, o świętobliwy. Chwała Temu, który daje tobie moc, chwała Koronującemu Ciebie, chwała Temu, który poprzez Ciebie uzdrawia wszystkich. ŚWIĘTY SPIRYDON Miejscowi powiadają, że na Korfu co drugi mężczyzna to Spiros. Imię to zasłynęło za sprawą św. Spirydona, który parokrotnie dokonał cudownego ocalenia wyspy przed głodem, zarazą i najazdem Turków. Nie dziwi zatem fakt, że rodzice chętnie obdarowują tu pierworodnych synów tym imieniem. Spirydion jest imieniem pochodzenia grecko-łacińskiego, wywodzące się od łac. słowa spiritus — „duch”. A kim był Spirydon? Pochodził z Cypru. Żył na przełomie III i IV w. W młodości był pasterzem owiec. Prowadził życie ascetyczne. Wiele się modlił. Siła jego modlitwy czyniła cuda. Pomimo iż od śmierci świętego upłynęło ponad 1600 lat, wierni wierzą, że jego relikwie zachowują niezwykłe właściwości. Ponoć do dzisiaj zachowała się biel jego ciała, które jest elastyczne oraz ciężar ciała, taki jak u dorosłego mężczyzny. Ponadto, kilkakrotnie w roku zmieniane jest odzienie świętego, a szczególnie jego obuwie. Za każdym razem widoczne są ślady zużycia – starcie jak przy chodzeniu. Ludzie wierzą, że święty odwiedza ich, gdy proszą o pomoc. Św. Spirydon to postać bardzo znana w całym prawosławnym świecie, nie tylko w Grecji, ale również w Rosji. Na wyspę Korfu od lat przybywa wielu pielgrzymów. Istnieje bowiem tradycja, że w dniu pamięci świętego, tj. 25 grudnia, relikwie zabierane są ze świątyni i noszone z procesją po mieście. Przed procesją wierni zwykle adorują relikwie oddając pokłon świętemu. Owe relikwie złożone są w niezwykłym miejscu jakim jest świątynia położona w centrum miasta Korfu. Zbudowana została w 1590 r. w stylu włoskim, charakterystycznym dla wysp Jońskich. Z daleka widoczna jest wysoka dzwonnica. Wnętrze świątyni – ściany i sufit pokrywają barwne weneckie freski, przedstawiające wydarzenia z życia świętego. Niezwykle piękne są srebrne lichtarze. Ikonostas wykonany z marmuru. Wokół sarkofagu znajduje się ogromna ilość podziękowań za cudowne uzdrowienia. Za cnotliwe życie Spirydion otrzymał od Boga dar czytania w ludzkich myślach i dokonywania cudów. Do św. Spirydiona wierni modlą się o uzdrowienie z różnych chorób oraz podczas głodu. Na ikonach święty przedstawiany jest jako stary mężczyzna z zazwyczaj krótką, siwą brodą. Ubrany jest w liturgiczne szaty biskupie. Prawą dłoń ma uniesioną w błogosławieństwie, w lewej trzyma Ewangelię. Niekiedy ma na sobie charakterystyczną spłaszczoną z góry, białą czapkę lub płonącą Ewangelią w dłoni. Na wyspie, oprócz sporej ilości mężczyzn o imieniu Spiros, znajduje się mnóstwo hoteli pod tą nazwą, ulic, kafejek czy restauracji. Cud św. Spirydona w cerkwi katedralnej w Karistose (Grecja) w 1930 r. O cudzie św. Spirydona opowiedziała w 1976 r. Staruszka Zinowija Sideri ( żyła 102 lata), jedna z wielu świadków, obecnych w czasie tego wydarzenia, o którym to w swoim czasie pisano w ateńskiej gazecie „Skript” Oto, co opowiedziała staruszka Zinowija: „Nadeszło święto Bożego Narodzenia wg nowego kalendarza [katolickiego –tłum.]. Wtedy, jeszcze nie przeszłam do starostylników. Przyszłam na wsienoszcznoje do cerkwi pw. św. Mikołaja. Byłotampełnonarodu. Stanęłam z lewej strony, nieopodal świątynnej kolumny. Na tej kolumnie, nade mną wisiała ikona św. Spirydona, darowana przez Antonia Limidisa. Ikona była przyozdobiona kwiatami, pozostałymi jeszcze po święcie świętego [Spirydona –tłum.] wg nowego kalendarzowego stylu. Kiedy kapłan, służący Liturgię, ojciec Siła, po małym wchodziezaczął kadzić i śpiewać troparion Bożego Narodzenia: „Rożdiestwo twoje, Chryste Boże nasz…”, ikona świętego Spirydona nagle zaczęła tak silnie uderzać w kolumnę, że aż zleciały z niej kwiatki. Widząc ten znak, naród oniemiał ze strachu. Kapłan i chór przestali śpiewać. Wtedy, ktoś z ludzi krzyknął: „Dzisiaj święto św. Spirydona wg starego kalendarza. Śpiewajcie troparion świętego!” Chórzyści i kapłan „oniemieli”. W tym momencie wszyscy wierni jednocześnie zaśpiewali: „Sobora pierwago pokazałsia jesi pobornik i czudotworec, Bogonosnie Spirydonie, otcze nasz… „ (troparion świętego). W momencie, gdy jeszcze śpiewano troparion świętemu, jego ikona zaczęła stopniowo „cichnąć”, i na koniec całkowicie przestała uderzać w kolumnę”. Na następny dzień gazeta „Karestin” poinformowała o tym cudownym wydarzeniu. Wszyscy mieszkańcy Karistose i jej okolic mówili o cudzie i przyznawali prawość powstania starostylników. Później, 29 grudnia, gazeta „Karestin” napisała: „…Na następny dzień ikona znikła ze swego miejsca. Wielu uważa, że była ona specjalnie schowana, aby w przyszłości nie pojawiały się znów pytania na temat kalendarza, o którym to rozmawiali wierni, z których większość przeszła do starostylników. I tak, wspólnota w Karistose jest przepełniona sprawiedliwym żalem i uważa, że ktoś z wrogością się naśmiewa nad religijnymi uczuciami i świętymi ikonami, gdyż do dziś ikona nie została zwrócona na swe miejsce, nie zwracając uwagi na protesty wszystkich mieszkańców”. („Ta Patria”, T.VII, 1988, str.132-133) ________________________________________ Wsienoszcznoje bdienije (pol.- całonoczne czuwanie) Nabożeństwo trwające całą noc.

Reklamy
Categories: STRONA GŁÓWNA, ŚWIĘCI PATRONI PRAWOSŁAWNEGO BRACTWA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: