Sergiusz Aleksandrowicz Nilus na temat herezji sergianizmu

Prywatny list znanego rosyjskiego pisarza duchowego Sergiusza Aleksandrowicza Nilusa, skierowany do Lwa Aleksandrowicza Orłowa, w którym autor obszernie wypowiada się na temat herezji sergianizmu. Szczególnie warte zainteresowania są argumenty Nilusa skierowane przeciwko duchowemu kompromisowi z mocami piekielnymi, reprezentowanymi w jego czasach przez bolszewizm oraz jego współpracowników, sług i popleczników. 
Czernihów, 9-11 lutego 1928

Mój wielce drogi Lwie Aleksandrowiczu!

Dawno już nie wzruszałem się tak, jak dzisiaj w czasie lektury Pańskiego listu. Tak zachować swoją duszę w wieku 28 lat, i to jeszcze w naszych złych i w najwyższym stopniu nieprawych czasach! Jakże to Bóg pomógł ją Panu tak zachować – nie można tutaj się nie wzruszyć! Trzeba Panu śpiewać pochwały, mój drogi, chwała i cześć Pańskim rodzicom, a przede wszystkim Władcy Bogu, który zachował Pana wśród siedmiu tysięcy nie skłoniwszych swojego karku przed Baalem! Raduję się i znowu powiem – raduję się i składam dziękczynienie mojemu i Pańskiemu Stworzycielowi, że udało mi się w dwunastej godzinie mojego życia spotkać Pańską duszę i jeszcze raz dane mi było przekonać się naocznie, że jak bardzo nie byłoby małe stado Chrystusowe, wrota piekielnie nie mogą go przemóc. Całym sercem obejmuję i całuję Pana, perełko Boża drogocenna! Niech Zbawiciel i Matka Boża ochraniają Pana i zachowują od wszelkiego zła i wrogiej napaści!
Z powodu miłości i wiary Pańskiej Bogu tak się podobało uczynić, że mój list pójdzie nie pocztą, a z umyślnym i dlatego mam nadzieję, że z Bożą pomocą udzielę wyczerpujących odpowiedzi na wszystkie Pańskie pytania. Zacznę od najważniejszego – od siergiuszowskiej smuty.


W swoim liście pisze Pan, że szanując każdą prawowitą władzę i jedność cerkiewną i nie widząc w działaniach metr. Sergiusza niczego sprzecznego z kanonami, modli się Pan za niego i za obecny Synod, a także za wszystkich rządzących hierarchów Cerkwi Rosyjskiej. Ale proszę mi powiedzieć: Annasz i Kajfasz – z punktu widzenia formalnej starotestamentalnej prawowierności byli kanoniczni, czy też nie, gdy skazywali Zbawiciela na ukrzyżowanie? A Judasz – czyż nie był jednym z Dwunastu? A jednak pierwsi chrześcijanie nigdy nie modliliby się za nich jako za GŁOSZĄCYCH W SPOSÓB PRAWY SŁOWO PRAWDY. Taka jest właśnie w moich oczach (i nie tylko w moich) odezwa metr. Sergiusza z 16 (29) lipca 1929. Odezwa ta, wedle diabelsko trafnego wyrażenia sowieckiego organu “Izwiestija”, to próba “zbudowania krzyża w taki sposób, żeby robotnikowi zmieścił się w nim młot, a chłopu – sierp”. Innymi słowy: żeby zamienić krzyż sowiecką pieczęcią – pieczęcią “bestii” (Apok. XIII, 16).
Oto, w jaki sposób my, nie chcący skłonić swojej głowy przed Baalem i “bestią, której rana się uleczyła”, rozmyślaliśmy na ten godny wszelkiego płaczu temat. “Usta kapłana powinny strzec wiedzy, z ust jego oczekuje się pouczeń roztropnych, gdyż jest on wysłannikiem Władcy Zastępów. Ale wyście zeszli z tej drogi i dla wielu staliście się zgorszeniem w zakonie, wniwecz obróciliście przymierze Lewiego – mówi Władca Zastępów. Przeto i ja uczynię was wzgardzonymi i poniżonymi przed całym narodem, dlatego że nie zachowaliście dróg Moich, a w swoich pouczeniach mieliście wzgląd na osobę” (Mal 2, 7-9). Wspomnieliśmy te słowa Bożego proroka po lekturze Odezwy metr. Sergiusza i zorganizowanego przezeń Tymczasowego Świętego Synodu Patriarszego z dnia 16 (29) lipca 1927. Słowa te stanęły przed nami jak oskarżenie tej drogi, na którą weszli oni swoją Odezwą tak zdecydowanie i bez oglądania się wstecz. Czy może Cerkiew, która jest “filarem i utwierdzeniem Prawdy”, czy może ona i jej hierarchia, w obliczu jakichkolwiek wypadków i dla jakichkolwiek celów stawać na drogę kłamstwa i dogadzania względom czysto ludzkim? Nie, albowiem jest to bezwarunkowo zakazane przez Słowo Boże (Dz 4, 19, Ez 3, 18). Wszystko, co mówi sie w imieniu Cerkwi, powinno oddychać prawdą Chrystusową, z niej wypływać, być z nią zgodne; wszelkie zaś odejście od prawdy, jakimikolwiek względami nie byłoby usprawiedliwiane, jest opluwaniem przeczystego Oblicza Chrystusowego i w ostateczności zawsze przynosi Cerkwi szkodę i wstyd. Wstydliwa i szkodliwa jest również ta rzecz, którą rozpoczął metr. Sergiusz, wstydliwa i szkodliwa dlatego, że nie ma w niej prawdy, cała jest pełna kłamstwa, czysto ludzkich wyobrażeń i kalkulacji.
Po przewrocie październikowym Cerkiew Rosyjska stanęła w obliczu władzy państwowej nie tylko nie religijnej, ale jaskrawo antychrześcijańskiej, odrzucającej samą istotę chrześcijaństwa, władzy całkowicie przeciwstawnej i wrogiej Chrystusowi, a dlatego w fatalny sposób skazanej na walkę przeciwko Niemu. Cerkiew stoi komunizmowi na przeszkodzie w najgłówniejszych, najbardziej zasadniczych punktach. Odrzuca ona komunizm z jego filozofią materialistyczną, jej kategorycznymi koncepcjami i praktycznymi środkami ich realizacji. Ta sprzeczność jest dokładnie taka sama, jak sprzeczność między “tak” i “nie”, między potwierdzeniem i zaprzeczeniem i dlatego wrogie działania władzy państwowej przeciwko Cerkwi były nieuchronne. Jednakże do tej pory władza nie miała w sobie dostatecznie dużej mocy, żeby zacząć otwartą walkę z Cerkwią jako taką – robiła to pod pozorem walki z polityczną kontrrewolucją hierarchii cerkiewnej i organizacji cerkiewnych. Jeśli jednak nawet fakty politycznej kontrrewolucji występowały w słowach i działaniach nielicznych, pojedynczych osobistości hierarchii cerkiewnej, to, po pierwsze, były bardzo rzadkie, a po drugie – szybko się zakończyły. Poza tym nie ulega najmniejszej wątpliwości, że jeśliby nawet nie było takich faktów, to jednak wrogie Cerkwi działania władzy sowieckiej na pewno miałyby miejsce, gdyż wypływają one z przyczyn (znanych Panu z mojej książki) znacznie głębszych, niż zachowanie tych lub innych osobistości, a to znaczy, że w żaden sposób nie można widzieć stosunków między władzą a Cerkwią tylko jako wyniku nastrojów pojedynczych hierarchów. Gdy w taki sposób widzi to władza, to jeszcze można to jakoś zrozumieć, ale kiedy w taki sam sposób uważa działacz cerkiewny, gdy również on napięte stosunki między władzą a Cerkwią stara się wyjaśnić tylko jako rezultat kontrrewolucyjnych nastrojów politycznych kręgów cerkiewnych, – trudno w ogóle znaleźć termin dla takiego zachowania; do tej pory tego rodzaju insynuacjami zajmowali się “obnowleńcy” i pozostali zdrajcy i wrogowie Cerkwi Chrystusowej. I my w swoim własnym imieniu i w imieniu całej Cerkwi, z oburzeniem odrzucamy takie oskarżenia jako kłamstwo i oszczerstwo.
Teraz zaś do tego chóru fałszywych świadków dołączył się również Zastępsca Strażnika Tronu Patriarszego ze swoim “Tymczasowym Świętym Synodem Patriarszym”. Wyjaśniając, dlaczego Cerkiew Prawosławna w Rosji jest aż do teraz prześladowana, piszą oni: “Przeszkodą w tym może być jedynie to, co było przeszkodą budowy życia cerkiewnego na zasadach lojalności także w pierwszych latach władzy radzieckiej. Jest to – niedostateczna świadomość całej powagi tego, co dokonało się w naszym kraju. Powstanie władzy sowieckiej wielu ludziom wydawało się nieporozumieniem, czymś przypadkowym i dlatego – niedługowiecznym”.
W innym miejscu nieufność rządu wobec Cerkwi metr. Sergiusz nazywa “naturalną i usprawiedliwioną”, tj. winą za ową nieufność w całości obciąża Cerkiew, a nie rząd. W taki sposób wymordowanie zastępów kapłanów i ludzi cerkiewnych, konfiskata świątyń i wszelkiej własności cerkiewnej, – będące bezprawiem nawet z punktu widzenia obecnego prawodawstwa, – są wedle opinii metr. Sergiusza spowodowane jedynie tym, że Cerkiew dzień za dniem oczekiwała upadku władzy sowieckiej, w czymś tam sprzeciwiając się tej władzy, i że dlatego nie my mieliśmy rację, a “żywiści-obnowleńcy”, którzy od razu “wyczuli koniunkturę” i pospieszyli już pięć lat temu uczynić to, co teraz z takim opóźnieniem uczynił metr. Sergiusz.
Nie wiadomo, z jakich pobudek metr. Sergiusz wypowiedział te niesłychane w ustach hierarchy cerkiewnego stwierdzenia, ale dla każdego prawosławnego chrześcijanina jest oczywiste, że w stwierdzeniach tych nie ma prawdy, że jest to niebezpieczne oszczerstwo przeciwko Cerkwi, przeciwko jej biskupom i że w rzeczywistości wrogi stosunek władzy sowieckiej wobec Cerkwi Prawosławnej nie był ani “naturalny”, ani “sprawiedliwy”, jako próbuje twierdzić metr. Sergiusz.
Jedna nieprawda pociąga za sobą następną. Pokazaliśmy, jak w niesprawiedliwy sposób metr. Sergiusz oskarża biskupów prawosławnych o kontrrewolucyjne politykanctwo i w ten sposób staje w jednym rzędzie z obnowleńcami i pozostałymi wrogami Cerkwi. I oto, wiedząc, że te wystąpienia wywołają sprawiedliwe oburzenie i sprzeciw prawdziwie wierzących, metr. Sergiusz, chcąc się obronić, znów mówi nieprawdę. Ta kolejna nieprawda polega na tym, że metr. Sergiusz zawczasu stara się oczernić w oczach rządu i w oczach narodu tych, którzy z powodu sumienia nie mogą poprzeć nieprawych działań jego i Synodu.
Oskarża ich o polityczną kontrrewolucję, gdy mówi, że jakoby wszyscy, którzy nie popierają go w jego nowym przedsięwzięciu, uważają, iż “nie można zrywać z poprzednim ustrojem, a nawet z monarchią, nie zrywając jednocześnie z Prawosławiem”. Metr. Sergiusz wie, że w obecnych czasach niebezpieczne jest nawet najmniejsze podejrzenie o kontrrewolucję i mimo to nie boi się ściągać tego niebezpieczeństwa na kapłanów i na zwykłych członków Cerkwi, na swoich braci i dzieci, oskarża ich o kontrrewolucję, i to za co? Za to, że nie są w stanie ze względu na sumienie przyznać, że “radości i sukcesy Związku Sowieckiego – to nasze radości i sukcesy, a niepowodzenia – to nasze niepowodzenia”. Że “wszelki cios, skierowany przeciwko Związkowi, uznajemy za cios skierowany przeciwko nam”. Czyż chrześcijanie, którzy nie mogą każdej radości bezbożnego, toczącego wojnę z religią, komunizmu uważać za swoją radość, a każdy sukces – za swój sukces, są przez to politycznymi wrogami władzy sowieckiej? I czy można w ogóle wymagać od wierzącego chrześcijanina takiego utożsamiania swoich życiowych orientacji z bezbożnym komunizmem, jak tego żąda metr. Sergiusz? Niech metr. Sergiusz nie chowa się za kazuistyczne rozróżnienie Związku Sowieckiego i komunizmu: jest ono wykluczone przez wielokrotne oświadczenia członków rządu, na przykład takie, jakie złożył Bucharin, który powiedział, że “nasza partia jest nierozerwalnie związana z ZSRS” (Izwiestija, 18/VII/27 r., Nr 187/3121). I tak oczywiście jest. Dlatego całkowicie na sumieniu metr. Sergiusza leży grzech niesprawiedliwego i niepotrzebnego oskarżenia swoich braci o ciężkie przestępstwa polityczne, grzech poniżającego, potwornego łgarstwa i płaszczenia się przed silnymi tego świata, które uczynił w imieniu Świętej Cerkwi, wbrew wyraźnemu zakazowi Apostoła “upodabniania się do tego świata” (Rz 12, 2).
Cóż skłoniło metr. Sergiusza do takiego grzechu przeciwko Cerkwi Rosyjskiej? Oczywiście pragnienie uzyskania w taki sposób statusu legalności dla organizacji cerkiewnych, wbrew przykładowi naszego Zbawiciela, który zdecydowanie odrzucił drogę kompromisów zawieranych z sumieniem celem otwarcia sobie możliwości uzyskania poparcia od sił tego świata (Mt 4, 8-10). Sam metr. Sergiusz oświadcza w druku o tym rezultacie, w uzupełnieniu do “odezwy” (Izwiestija, 19 sierp. 27 r.). Sam metr. Sergiusz przyznaje, że jego wysiłki “zdają się nie pozostawać bez rezultatu”, że “wraz ze stworzeniem Tymczasowego Świętego Synodu Patriarszego rośnie nadzieja” nie tylko “na doprowadzenie całego zarządzania naszą Cerkwią do należytego ładu i porządku”, ale również “umacnia się wiara w możliwość życia w pokoju”. Nie jest nawet pewny tego, że legalizacja obejmie coś więcej, niż Synod, a tylko MA NADZIEJĘ, czyli nie otrzymano na razie nic, oprócz mglistych perspektyw i nieokreślonych obiecanek. Nawet z punktu widzenia kategorii świeckich jest to żałosny wynik.
“Chyba nie trzeba wyjaśniać znaczenia i wszelkich konsekwencji dokonanej w ten sposób przemiany w położeniu naszej Cerkwi Prawosławnej” – mówi metr. Sergiusz. Tak, chyba rzeczywiście nie trzeba, dlatego, że wszystko jest jasne. Jasne, dlaczego wraz z legalizacją Synodu nie legalizuje się zarazem całej Cerkwi. Tak powinno być w sytuacji, gdyby Synod był rzeczywiście centrum Cerkwi, zjednoczonym z nią w myślach i w życiu. Ale w rzeczywistości tak nie jest i wraz z legalizacją Synodu Cerkiew nadal pozostaje w nielegalnym położeniu, gdyż to nie Cerkiew została zalegalizowana, a zaledwie tylko nowa orientacja, która w dodatku ma jaskrawo polityczny charakter. Cerkiew natomiast zalegalizują wtedy, gdy sama, w postaci soboru, ostatecznie usprawiedliwi przedsięwzięty przez metr. Sergiusza “interes”, to znaczy – dopuści się tego samego grzechu samoopluwania i zbrodniczego kompromisu. Jasne jest również to, dlaczego metr. Sergiusz, mówiąc o “drugim Soborze Lokalnym” mówi nie o tym, że sobór ten wybierze Patriarchę (jak powinien by powiedzieć), a tylko o tym, że sobór wybierze nam nie tymczasowy, lecz stały centralny zarząd cerkiewny. Przemilczenie bardzo znamienne. Jasne, dlaczego była potrzebna taka zaostrzona formuła nowych stosunków Cerkwi i władzy, wedle której jej “radości i sukcesy są naszymi radościami i sukcesami, a niepowodzenia – naszymi niepowodzeniami” itd. Jest to otwarte, poniżające, śmieszne i bezużyteczne łgarstwo, sprawiedliwie ocenione w komentarzach prasy do “Odezwy” (Izwiestija, 19-VII-27), jednakże niezbędnie potrzebne do tego, by warunki legalizacji prowadzonej przez metr. Sergiusza były w możliwie jak najwyższym stopniu nie do przyjęcia dla wszystkich uczciwych działaczy cerkiewnych; żeby potem już nie mocą sądu państwowego, a mocą sądu jakoby samej Cerkwi można ich było opluwać jako politycznych kontrrewolucjonistów i w ten sposób pozbawić najlepszych pasterzy możliwości uczestniczenia w życiu cerkiewnym i doprowadzić do ostatecznego osłabienia Cerkwi. W końcu jasne jest również i to, jak będzie się odbywała sama legalizacja: będą takie albo inne ankiety, tak, jak to było już swego czasu u “żywistów”, z zobowiązaniami znanymi już nam z “Odezwy”, a może nawet jeszcze i nieznanymi. Ci, którzy odrzucą te zobowiązania będą zamykani, wtrącani do więzień. Słowem, wszystko zostanie po staremu, a prawdziwa Cerkiew będzie prześladowana. W całej tej żałosnej sprawie nowe będzie tylko to, że prześladowanie Cerkwi Rosyjskiej będzie usprawiedliwiane przez jej tymczasową głowę, metr. Sergiusza.
Czyniąc to, co czyni (J 13, 27) metr. Sergiusz powinien był przynajmniej wypełnić to, czego sam żądał od metr. Agatangela, od byłego arcybiskupa Grzegorza Jekaterynburgskiego i innych pretendentów do stworzenia nowych orientacji, – poprosić o błogosławieństwo u swojego przełożonego w hierarchii. Przecież metr. Sergiusz jest tylko zastępcą Strażnika Tronu, czyli osobą nie samodzielną i zobowiązaną do działania przynajmniej nie wbrew wskazówkom tego, czyje imię, jako imię swojego Przełożonego, sam wygłasza w czasie Boskiej Liturgii. Dlatego powinien był zaczerpnąć opinii metr. Piotra na temat jego stosunku do bardzo ważnego i odpowiedzialnego przedsięwzięcia, które zamierzał podjąć i działać tylko z jego błogosławieństwa… Tymczasem – ani w protokołach posiedzeń Synodu, ani w samej “Odezwie” nie ma nawet śladu wskazującego na to, że tak się stało i że otrzymano błogosławieństwo. Wręcz przeciwnie, powoływanie się na zmarłego Patriarchę Tichona i jego dość apokryficzne słowa (co zresztą – tak jest! – strasznie zbliża metr. Sergiusza do WCU, Łubieńców i innych, którzy rzekomo kontynuują dzieło zmarłego Patriarchy), daje pełną podstawę dla wniosku, że pozwolenie od metr. Piotra nie zostało otrzymane. A skoro tak, to jest to gruba samowola. Na ile ważne było dla metr. Sergiusza otrzymanie błogosławieństwa od metr. Piotra można zrozumieć wtedy, gdy uświadomimy sobie, że w przypadku jego niezgody z działalnością swojego zastępcy, metr. Sergiusza, ten ostatni staje się od razu takim samym “uzurpatorem władzy”, jak te osoby, o których wspomina w swojej odezwie. Taka właśnie, mój drogi Lwie Aleksandrowiczu, była opinia moja i osób podobnie myślących o “odezwie” metr. Sergiusza. Kwestię, którą poruszył w związku z duchowieństwem, które wyemigrowało rozważaliśmy również z tego punktu widzenia, z jakiego odnieśliśmy się do całej “Odezwy”. – Teraz już Pan go zna. – Brakowało nam tylko potwierdzenia w postaci autoryzowanego wyższymi święceniami głosu prawdziwej Cerkwi w osobie Jej episkopatu. I głos ten nie kazał na siebie czekać. W dołączonej do niniejszego listu kopii “Odezwy” autorstwa cieszącej się największym autorytetem części piotrogrodzkiego duchowieństwa, skierowanej do metr. Sergiusza, błogosławionej przez metr. Józefa i biskupów Dymitra i Sergiusza, a także w liście biskupa Wotkińskiego Wiktora do metr. Sergiusza zobaczy Pan, że głos ten przygotował metr. Sergiuszowi i jego synodowi miejsce w “cerkwi tych, którzy knują zło”, od czego niech Pana i mnie uchowa Zbawiciel.
Pozostaje jeszcze Pańskie pytanie: “Co mamy robić? Dokąd iść?” W moim najgłebszym przekonaniu Prawdziwa Cerkiew Chrystusowa, “Niewiasta obleczona w słońce” (Apok 12, 1) już znajduje się na pustyni, gdyż aniołowie naszej Cerkwi – Cyryl i Piotr, najwyzsi hierarchowie i biskupi – wyznawcy Cerkwi lokalnych – wszyscy oni znajdują się na wygnaniu w miejscach pustynnych – a co za tym idzie, i my, wierni tej samej Cerkwi, znajdujemy się na pustyni. A cóż innego można robić na pustyni, jak tylko się modlić? Boże, bądź miłościw! Boże, bądź miłościw!
Póki jeszcze jest świątynia Boża nie należąca do “cerkwi tych, którzy knują zło”, to chodź do cerkwi, kiedy tylko można; a jeśli nie ma – to módl się w domu; jeśli nawet domownicy to wrogowie człowieka – to módl się w komórce serca: Władco Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym! I: Przenajświętsza Bogurodzico, zbaw mnie! Zapyta Pan: A gdzie przyjmować Najświętsze Tajemnice (Ciała i Krwi Chrystusowych)? U kogo? Odpowiem: Bóg wskaże, albo nawet Anioł przyniesie Najświętsze Tajemnice, albowiem w cerkwi tych, którzy knują zło nie ma i nie może być Ciała i Krwi Chrystusowych. U nas, w Czernihowie, spośród wszystkich cerkwi tylko Cerkiew Troicka pozostała wierna Prawosławiu; ale jeśli i ona dalej zachowa modlitwę za egzarchę Michała, a więc i modlitewną jedność z nim, który działa z, błogosławieństwa Sergiusza i Synodu, przerwiemy z nią łączność. Wierzymy, że za naszą wiarę Zbawiciel pośle nam w dobrym i odpowiednim czasie, niczym przep. Marii Egipskiej, swojego Zosimę.
Tak wierzymy. Tak wyznajemy…

Okazja odkłada swój odjazd, dodam jeszcze do “Odezwy” metr. Sergiusza słowa Pisma Świętego: “Biada wam, synowie odstępcy, mówi Jahwe, wykonujecie zamiary, ale nie Moje, i przymierza zawieracie, które nie są z Ducha Mego. W ten sposób dorzucacie grzech do grzechu. Idziecie, aby zstąpić do Egiptu, a nie pytaliście się ust Moich, spodziewając się pomocy od potęgi faraona i schronienia w cieniu Egiptu. I będzie wam potęga faraona na zawstydzenie, a ufność w cieniu Egiptu na zelżywość… Wszystkich ich spotka wstyd od ludu, który im nie mógł być pożyteczny. Żadnej nie będzie od niego pomocy i korzyści, a tylko wstyd wam przyniesie i wielkie pohańbienie” (Iz 30, 1-5).
Proszę sobie przypomnieć sen, w którym pokazano wzajemne wybaczenie kozła i krzyża. Jeśli czytał Pan moją książkę Bliz jest’, pri dwieriech, to ta symbolika będzie dla Pana jasna. Takie jest właśnie znaczenie Sergiusza i jego synodu. Metr. Sergiusz kierował bezbożnymi “Zebraniami religijno-filozoficznymi” w Petersburgu, w czasach metr. Antoniego (Wadkowskiego) i rozkajanych obnowleńców. Czy mogło od niego wypłynąć coś dobrego?…

11 lut. – Okazja wciąż nie jedzie, i tak wiele, nieskończenie wiele trzeba jeszcze opowiedzieć o tym, czego świadkiem uczynił mnie Bóg – tylko świadkiem.
Oto na przykład leży przede mną obszerny list świadomych “świadków prawdy” – biskupów, więźniów sołowieckich. Został skierowane do metr. Sergiusz również z powodu jego “Odezwy”. Ileż w tym liście oburzenia, ile bólu! Jest długi i nie mam ani czasu, ani siły go Panu przepisywać (wszak jestem chory na serce, “obłożnie chory”, wedle świadectwa Komisji z GPU). Oto co, między innymi, piszą sołowieccy biskupi:

“Cóż mamy powiedzieć, gdy zarządzający Cerkwią hierarcha wydaje surowy wyrok o ‘słowach i czynach’? Czyż te słowa nie stawiają czarnego krzyża nad wszystkimi pełnymi męki, niewypowiedzianymi cierpieniami, które przeżyła Cerkiew w ostatnich latach – nad całą tą walką, która wydawała się heroiczną? Czyż podwigu Cerkwi nie nazywają teraz przestępstwem? Jak te słowa przeczytają ci, którzy znajdują się teraz na dalekim wygnaniu? Co poczują, widząc oskarżyciela w osobie swojego pełnego odpowiedzialności współbrata? Czyż z ich pobladłych ust nie wyrwie się słowo “oszczerstwo”? Czyż nie będą mieli wrażenia, że ten wyrok biskupów, którzy podpisali deklarację, narusza nawet spokój umarłych (zamordowanych za słowo Boże)?”
I dalej: “… W związku ze spodziewaną legalizacją metr. Sergiusz proponuje ‘wyrazić pokorną naszą wdzięczność wobec rządu radzieckiego za taką uwagę wobec potrzeb duchowych ludności prawosławnej’
Za co tu dziękować?
Na razie znamy tylko jeden fakt: metr. Sergiusz i członkowie Synodu mają możliwość obradować w Moskwie i układać deklarację.
Oni są w Moskwie.
Ale pierwszy hierarcha Cerkwi Rosyjskiej, metr. Piotr, już nie pierwszy rok, bez sądu, skazany został na straszne, męczące więzienie.
Oni są w Moskwie.
Ale metr. Cyryl, który już stracił rachubę lat swojego wygnania, na które został skazany, znów – bez sądu, znajduje się obecnie, o ile tylko jeszcze żyje, o wiele wiorst za granicami Kręgu Polarnego.
Oni są w Moskwie.
Metr. Arseniusz, wymieniony wśród członków Synodu, nie może przyjechać do Moskwy i w turkiestańskich pustyniach, wedle jego słów, gotuje się do wiecznego odpoczynku.
I zastępy rosyjskich biskupów niosą męczeński podwig między życiem i śmiercią w warunkach nieprawdopodobnie przerażających…
Czyżby za to wszystko mamy być wdzięczni?! Za te nieprzeliczone cierpienia ostatnich lat?! Za to, że zagasła lampada przep. Sergiusza?! Za to, że drogocenne resztki przep. Serafina, a jeszcze wcześniej – św. Biskupów Teodozego, Mitrofana, Tichona, Joasafa zostały wystawione na niewiarygodne bluźnierstwo?! Za to, że zamilkły dzwony nad moskiewskim Kremlem i że zamknięto drogę do moskiewskich świętych hierarchów?! Za to, że Peczerscy Święci i Ławra Peczerska znajdują się w rękach bezbożnych?! Za to, że nasz północny Monaster (sołowiecki) stał się dla nas miejscem nie kończących się mąk?! Za tę męki, za krew metr. Beniamina, Włodzimierza i innych zamordowanych hierarchów?!
Za co tu dziękować?!”

Nie czynię dalszych wypisów z tego płaczu hierarchów, płaczy wyznawców – wystarczy Panu i mnie. Od serdecznego wzburzenia ledwie mogę pisać. Dodam od siebie: czyż mamy dziękować za Diwiejewo, rozegnane w odpowiedzi na zaproszenie metr. Sergiusza do “wyrażenia wdzięczności za uwagę”?!
Jak długo, o Boże!
Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!

Niech Pana, drogi mój, chroni Bóg i Matka Boża.

Pański S.

https://swiadectwoprawdy.wordpress.com/2012/05/01/sergiusz-aleksandrowicz-nilus-na-temat-herezji-sergianizmu/

 

Advertisements
Categories: HEREZJE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: