Monthly Archives: Grudzień 2015

JAK MY, CHRZEŚCIJANIE, POWINNIŚMY SPOTYKAĆ NOWY ROK?

Źródło:
Na portalu „Prawosławnyj woin”:
КАК МЫ, ХРИСТИАНЕ, ДОЛЖНЫ ВСТРЕЧАТЬ НОВЫЙ ГОД? Архиепископ Аверкий (Таушев)
JAK MY, CHRZEŚCIJANIE, POWINNIŚMY SPOTYKAĆ NOWY ROK? Arcybiskup Awierkij (Tauszew)
http://pravoslav-voin.info/azi/1331-kak-my-xristiane-dolzhny-vstrechat-novyj-god.html
29.12.2014 r.

 

„Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według uczynków jego” (Ap. 22, 12).
Oto jeszcze kolejny rok naszego życia pogrążył się w zapomnieniu. Dobroć Boga obdarzyła nas nowym rokiem. Czy doceniamy tę Łaskę Boga dla nas, czy dziękujemy Bogu za to?

Niestety! Jak niewiele pozostało dziś ludzi, którzy witają nowy rok modlitwą. Bodajże zdecydowana większość spotyka go niczym nie uzasadnioną, szaloną, bezmyślną, wyuzdaną zabawą, a nasi „prawosławni” Rosjanie robią to niejednokrotnie nawet dwa razy – i według nowego i według starego stylu, jakby chcąc wykorzystać dodatkowy powód do zabawy. Chociaż powodu tutaj, ściśle mówiąc, żadnego nie ma.

O czym przypomina nam nadejście nowego roku, jak nie o tym przede wszystkim, że jeszcze o jeden rok zostało skrócone nasze ziemskie życie, że jeszcze o kolejny rok znaleźliśmy się bliżej wspólnego dla wszystkich końca – grobu, a dla wielu z nas – że ten nowy rok, być może, będzie ostatnim rokiem ich życia.

Czy jest tu powód dla zabawy?

Jeszcze arcybiskup Teofan Wyszeński i niezapomniany ojciec Jan z Kronsztadu w drugiej połowie ubiegłego wieku gorzko wyrzucali Rosjanom, że naśladując bezbożny Zachód, zaczęli na sposób pogański spotykać nowy rok, „kręcąc się z kielichami w ręku”, ponieważ to tylko ciemni poganie wierzyli, że im weselej spotkają oni nadejście nowego roku, tym bardziej udanym i szczęśliwszym będzie on dla nich. A więc pili i tańczyli do upadłego. A nam, chrześcijanom, to zupełnie nie do twarzy!

Nas, chrześcijan, nadejście nowego roku powinno, odwrotnie, usposabiać do poważnego nastroju i gorącej modlitwy do Boga.

Czytaj dalej

Reklamy
Categories: POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STARY STYL KALENDARZOWY, STRONA GŁÓWNA | 8 Komentarzy

Rosyjscy prorocy cz. I. Pelagia Riazańska o antychryście

Kochającemu Boga czytelnikowi przedkłada się serię broszur o błogosławionej staruszce Pelagii Riazańskiej, opartych na wspomnieniach wielu ludzi. Niniejsza publikacja została przygotowana na podstawie tekstu, opublikowanego w almanachu „Życie wieczne” Numer 18 z roku 1996.

Wspomina Piotr Grigoriewicz Głazunow (miasto Riazań)

Służebnica Boża Pelagia Riazańska (1890-1966г.)

Służebnica Boża Pelagia Riazańska (1890-1966г.)

NARODZINY BŁOGOSŁAWIONEJ POLIUSZKI

Błogosławiona Pelagia urodziła się w miejscowości Pojarkowo, w powiecie Michajłowskim, w województwie Riazańskim w 1890 roku. Była niewidomą od urodzenia i już w wieku trzech lat Pan dał jej dar jasnowidzenia. Bardzo dużo ludzi otrzymało od jasnowidzącej dziewicy Pelagii mnóstwo budujących nauk, pouczeń i ostrzeżeń, chociaż tutaj pokażę bardzo małą część. Zmarła – błogosławiona, sprawiedliwa i wielka ascetka, spędzająca życie na modlitwie, niewidoma Pelagia Riazańska – w 1966 roku.

Jasnowidząca Pelagia udzielała natychmiastowej odpowiedzi na każde pytanie; ale jeśli sprawa była bardziej złożona, to ona modliła się przez całą noc – rozmawiała ze Św. Serafimem z Sarowa i wtedy udzielała porad, jak postępować właściwie, bez popełniania błędów.

OSOBA WIELKIEJ MODLITWY

Błogosławiona dziewica Pelagia była bardzo rozmodlona i poszcząca. Niewidoma od urodzenia, nie jadła nigdy mięsa, a w pierwszym, czwartym i siódmym tygodniu Wielkiego Postu, w ogóle nic nie jadła, oprócz Komunii Św. i szklanki poświęconej wody dziennie.

Pelagia modliła się dużo, przez kilka godzin rano, w ciągu dnia, wieczorem i w nocy. Od wczesnego dzieciństwa do 75 lat niezmiennie czyniła 12-14 ukłonów na minutę. Błogosławiona Pelagia modliła się pięknie, uważnie, w skupieniu, starannie i po prostu jak wahadło zegara; wiele modliła się na kolanach. Dużo Akatystów umiała na pamięć. Znała siłę (moc) i znaczenie Krzyża.

Błogosławiona Pelagia czyniła po dziesięć tysięcy pokłonów w ciągu 14 godzin modlitwy na dobę. Trudno sobie wyobrazić – ile siły trzeba poświęcić na jeden dzień modlitwy. A przez siedem dni?! A przecież wyglądała ona jak pyszny pączek, najlepszy i z najlepszej mąki!

NARODZIŁ SIĘ DZIĘKI POLUSZCE

Pewnego razu moja mama zachorowała i postanowiła odwiedzić jasnowidzącą dziewicę Pelagię. Kiedy przyjechała, wtedy błogosławiona Pelagia przyjęła ją bardzo przyjaźnie. Ona już wiedziała, że moja matka jest w ciąży ze mną i skrywa w głowie myśl – aby wykonać aborcję – i odwiodła ją.

Jasnowidząca Pola, jak ją nazywano, bardzo wiele razy ratowała mnie od nieuniknionej śmierci. I tym razem Pan przez swoją służebnicę zachował moje życie.

Sama Pola opowiadała mi o tym wiele lat później. Kiedy urodził się u mnie chłopczyk, chciałem nazwać go na cześć ojca – Piotr – i postanowiłem udać się do niej, aby z nią porozmawiać i poradzić się w tej sprawie. Kiedy jej powiedziałem, że urodził mi się chłopiec i chcę nazwać go Piotrem, była bardzo zadowolona.

I zaczęła mi opowiadać, że moja matka chciała dokonać aborcji i że ona powiedziała jej, że tego nie można robić! Powiedziała mamie, że chłopiec będzie bardzo dobry i że ona będzie jego chrzestną matką, a kiedy jemu urodzi się chłopiec, to ja jemu będę kumą! Wszystko się spełniło!

CZĘSTOTLIWI GOŚCIE

Kiedy po moim urodzeniu moja mama przychodziła do Poli, to ona od razu pytała: jak mój chrześniak?. Nakazywała mamie, aby dbała o mnie i szczególnie mnie doglądała! I tak żyliśmy w przyjaźni.

Często jasnowidząca Pelagia przyjeżdżała do nas w gościnę. Ona kochała mamę za jej czyn. Moja matka była z nią tak blisko i szczera we wszystkim!

Kiedy błogosławiona Pola gościła u nas, to do nas przychodziło i przyjeżdżało wielu ludzi, aby porozmawiać i poradzić się jej. Pytań i odpowiedzi było bardzo wiele; pamiętam, ale nie wszystkie przekażę. Jeśli napisałoby się książkę, to bym wszystko ujął. Przekaże to, co jest istotne i ważne.

Czytaj dalej

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Chrześcijaństwo w Unii Europejskiej – czy to początek prześladowań ?

Ostatnio w Norwegii Barnevern (służba ochrony małoletnich) odebrała rodzinie pięcioro dzieci, w tym niemowlę, oskarżając ludzi o chrześcijański radykalizm i indoktrynację. Wszystko zaczęło się od tego, że córki tej familii odważyły się zaśpiewać chrześcijańską pieśń w publicznej szkole…

Jak wiadomo, Unia Europejska od dawna stosuje prześladowania symboliki chrześcijańskiej. Chrześcijaństwo wypierane jest ze szkół, uczelni i poddawane jest drwiną w przestrzeni informacyjnej UE, gdzie nastroje kreuje garść korporacji medialnych. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w tych krajach, które przeżyły agresję ze strony rządów UE i USA, i które są w pełni lub częściowo kontrolowane przez wojsko i najemników. Żołnierze tępią chrześcijaństwo, jako zjawisko w Syrii, Iraku i w części byłej Jugosławii – w Kosowie na przykład. Zginęły tam setki tysięcy chrześcijan, wypędzonych ze swoich domów. Uszkodzono lub zniszczono tysiące świątyń.

W krajach Zatoki Perskiej, które od czasów panowania brytyjskiego imperium kolonialnego, są całkowicie zależne od Zachodu, chrześcijaństwo jest zabronione. Arabia Saudyjska swoich obywateli chrześcijan skazuje na śmierć. Cudzoziemcy, których żyje tam ponad milion, również nie mają prawa obnosić się ze swoją religią oficjalnie. I „zachodni obrońcy praw człowieka” w ogóle o tym nie mówią. Nic nie analizują na temat wolności wyznania w tym kraju, ale są żywotnie zainteresowani łamaniem praw człowieka w Rosji, chociaż Rosja, w porównaniu z Arabią Saudyjską, to cytadela wolności.

NATO  ściśle kontroluje swoje sługi arabskie w kategoriach wojskowych – za pośrednictwem baz danych, a także informacji ekonomicznych. „Fejkowi szejkowie i emiraci” zabijają swoich muzułmańskich współbraci w Syrii lub na Północnym Kaukazie, wysyłając tam terrorystów, przebranych w szaty klaunów posłusznych i oddanych na wszystko. Sytuację tą trafnie opisał ekonomista John Perkins w książce pt. „Hit-Man. Wyznania ekonomisty od brudnej roboty”.

Oczywiście, pragnienie przywódców UE i Stanów Zjednoczonych, aby wykorzenić chrześcijaństwo, nie jest wyraźne, ale widać to jednoznacznie i dokładnie. W krajach UE chrześcijaństwo prześladowane jest przez tzw. miękkie siły za pośrednictwem mediów, systemu edukacji, prokuratury, a także z pomocą, finansowanych przez państwo, grup zbrojnych. W obszarach kontrolowanych przez Zachód chrześcijaństwo eliminowane jest metodami wojskowego terroryzmu. Żywym tego przykładem jest Ukraina.

Wszystko wskazuje na to, że rewolucja na Majdanie i wojna domowa na Ukrainie jest w całości dziełem rządów Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Warto wspomnieć przy tej okazji o występach np. polskich polityków z pierwszych stron gazet podczas manifestacji w Kijowie. Rosjanie twierdzą, że z Europy Zachodniej trafili tam również wyszkoleni bojownicy, którym udzielono wsparcia politycznego i finansowego. Ogień artyleryjski na Ukrainie zniszczył, bądź uszkodził, ponad sto cerkwi. Ponadto ukraińscy nacjonaliści przejęli 28 świątyń, należących wcześniej do Patriarchatu Moskiewskiego. Walka z religią jest kontynuowana poprzez wykorzystanie tzw. „miękkiej siły”, a to dopiero początek. Marionetkowy rząd Ukrainy musi liczyć się z opinią publiczną w kraju i na świecie, dopóki nie pokona wewnętrznych wrogów, aby się wzmocnić. Przypuszcza się, że wówczas liczba wiernych może być eliminowana metodami Dzierżyńskiego i Trockiego. Przewrót w Kijowie miał miejsce w lutym 2014 roku, a już 06 czerwca tego samego roku zarejestrowano tam Kościół Lucyfera (gest władz w stronę satanistów).

Przy tej okazji warto wspomnieć wydarzenia z Jugosławii w 1999 roku. Europejczycy i Amerykanie rozpoczęli bombardowanie Belgradu w prawosławną Niedzielę Palmową, która w tym czasie zbiegła się z katolicką Wielkanocą. Przypadek, czy celowe działanie? Czytaj dalej

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Antychryst stoi u drzwi i już nie puka lecz włamuje się

Gruziński Starzec Gabriel: Antychryst stoi u drzwi i już nie puka ale włamuje się.

Starzec nauczał: „W czasach ostatecznych ludzi uratuje miłość, pokora i dobroć. Dobroć otworzy bramy raju, pokora wprowadzi do niego a miłość pokaże Boga”.

saint_gabriel

Asceta i pokutnik Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej, starzec Gabriel Urgebadze

Wszystkich, którzy do niego przychodzili po błogosławieństwo, błagał on ze łzami: „Czyńcie dobro ażeby wasza dobroć uratowała was. Ziemia już w połowie stała się piekłem…”

Z książki „Diadem Starca. Wspomnienia o gruzińskim podwiżniku (asceta, pokutnik, duchowy nauczyciel prawosławny – tłum.) ojcu Gabrielu”.

Asceta i pokutnik Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej, starzec Gabriel Urgebadze

Starzec nauczał: Wczasach ostatecznych ludzi uratuje miłość, pokora i dobroć. Dobroć otworzy bramy raju, pokora wprowadzi do niego a miłość ukaże Boga”.

Wszystkich, którzy do niego przychodzili po błogosławieństwo, błagał on ze łzami: „Czyńcie dobro ażeby wasza dobroć uratowała was. Ziemia już w połowie stała się piekłem, Antychryst stoi u drzwi i już nie puka ale włamuje się. Wy ujrzycie Antychrysta, on postara się królować na całej planecie. Wszędzie będą prześladowania. W Gruzji prześladowań będzie mniej bo przecież ona jest krajem Matki Bożej. Czytaj dalej

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, HEREZJE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Prawosławna królowa

– Tyle jest radości w moim sercu, że mamy taką cudotwórczą Ikonę! – mówi Walentyna Waszczuk z Bielska. – Każdego piątku idę do cerkwi Preczystieńskiej i modlę się podczas akatystu przed cudotwórczą ikoną Bogarodzicy. Dla mnie to największa świętość. Ona tak bardzo pomaga w chorobach, cierpieniu, we wszystkich sprawach, które leżą mi na sercu. Modlę się za dzieci, wnuków. Po modlitwie tak lekko na duszy. Bardzo bym się cieszyła, gdyby czczono ją nie tylko w Bielsku, ale i w całej Polsce. – Ona pokazuje, że prawosławni w Bielsku są od dziada pradziada – dodaje koleżanka pani Walentyny. – Pokazuje, że my tu nie obcy.

Na pograniczu zawsze trzeba było bronić swej wiary i dowodzić, że prawosławni nie są obcy. Tak było i za królowej Heleny w końcu piętnastego i na początku szesnastego wieku.
Helena, która w Bielsku pozostawiła swój niezatarty ślad, była córką moskiewskiego księcia Iwana III. Książę, wybitny mąż epoki, powiększył swoje księstwo siedmiokrotnie i uczynił największym państwem Europy. Księstwo Moskiewskie zagrażało wschodnim granicom Wielkiego Księstwa Litewskiego, pozostającego w unii z Koroną. Ślub wielkiego księcia litewskiego Aleksandra Jagiellończyka z Heleną miał łagodzić napięcia między sąsiednimi księstwami.
Ślub odbył się w18 lutego 1495 roku w kościele św. Stanisława w Wilnie. Aleksander miał 34 lata, Helena, zadziwiająca wszystkich swą urodą, osiemnaście. Ślubu udzielali katolicki biskup Wojciech Tabor i duchowy opiekun Heleny o. Foma.
Helena pozostała przy prawosławiu, zgodnie z wolą ojca i matki Zoe (Zofii Paleolog), której stryj, cesarz Konstanty XII, poległ na murach zdobytego przez Turków w 1453 r. Konstantynopola. Aleksander złożył ustną przysięgę, że Helena będzie mogła „trzymać grecką wiarę” i że on nie będzie „przymuszać jej do wiary rzymskiej”. Jak się niebawem okazało, wolę tę było niezwykle trudno spełnić w katolickiej Polsce. O tym aspekcie było wiele w referacie prof. Antoniego Mironowicza.
Babka Aleksandra, ruska księżniczka Zofia (Sonka) Holszańska, musiała przed ślubem z Władysławem Jagiełło przejść z prawosławia na katolicyzm, nawet została ponownie ochrzczona przez katolickich księży.
Już w dwa lata po ślubie zmarł metropolita Makary. Jego miejsce zajął Józef Bołharynowicz. Nowy metropolita podjął otwartą próbę podporządkowania Cerkwi Rzymowi. W liście do papieża Aleksandra IV złożył nawet katolickie wyznanie wiary.
Dla unii prawosławia z Rzymem najważniejsze były dwie osoby: metropolita i Helena właśnie.
Rzym skierował więc swój wzrok na Helenę. Rozpoczęło się „nawracanie” młodej księżnej. Początkowo usiłowała to czynić teściowa – Elżbieta Rakuszanka z synem Albertem Fryderykiem Jagiellończykiem, świeżo kreowanym kardynałem. Najgorliwszy w przekonywaniu Heleny był biskup Wojciech Tabor. Żądał, by ta przynajmniej przyjęła unię i uznała zwierzchność papieża. Ale wtedy usłyszał w odpowiedzi: „Bez woli ojca mego czynić tego nie mogę”.
Naciski wzmogły się w 1500 roku, gdy Helena była w ciąży. Helena poroniła. Pozostała bezdzietna.
Aleksander 15 sierpnia 1501 roku został wybrany na króla Polski. Sytuacja skomplikowała się. Król do Krakowa przybył sam. Biskupi, poparci przez papieża, sprzeciwiali się koronacji jego prawosławnej żony. 12 grudnia 1501 roku odbyła się koronacja. Kardynał Fryderyk tylko Aleksandrowi włożył koronę na głowę.
Król, chcąc złagodzić chociaż częściowy brak koronacji, urządził 4 lutego 1502 roku niezwykle uroczysty wjazd Heleny na Wawel. W zbudowanej przez Sonkę kaplicy wawelskiej zaczęto odprawiać prawosławne nabożeństwa. Wywołało to powszechne zgorszenie. Domagano się ponownego chrztu Heleny. To oburzyło króla. Zażądał on od brata, krakowskiego biskupa, ukrócenia nacisków. Konflikt zelżał. Niestety bernardyni i franciszkanie domagali się, by Helena przynajmniej uznała zwierzchnictwo papieża.
Sytuacja Heleny była niezwykle trudna.
Papież Aleksander IV w liście z 1501 roku do króla Aleksandra żądał, by król „skłonił żonę do przyjęcia wiary rzymskiej”. Jednocześnie papież „zwolnił” Aleksandra z dotrzymania danych Iwanowi III „obietnic i przysięgi”, że pozwoli Helenie pozostać prawosławną.
W instrukcji wysłanej do biskupa Wojciecha papież żądał, by Helenę odłączyć „od stołu i łoża” i skonfiskować nadane jej dobra, jeśli ta będzie trwała w „schizmatyckiej” wierze. Instrukcję trudno było wykonać, ponieważ Aleksander kochał żonę, ponadto od roku trwała moskiewsko-litewska wojna, w której wojska Iwana odnosiły sukces za sukcesem.
Co by było, gdyby Helena przyjęła katolicyzm?
Dziś z dużym prawdopodobieństwem możemy odpowiedzieć: unia kościelna zostałaby wprowadzona w Wielkim Księstwie Litewskim o cały wiek wcześniej i być może nie zostałoby na tych ziemiach po prawosławiu śladu. Rzym wiedział, o jaką stawkę walczy.
Król Aleksander zmarł w 1506 r. Nowym królem został Zygmunt, brat Aleksandra. On już nie czynił nacisków wobec Heleny odnośnie zmiany wiary. W 1507 r. nadał jej Bielsk, Brańsk i Suraż. Dla prawosławnych z tych miejscowości miało to ogromne znaczenie. To wtedy właśnie Helena przywiozła do zamkowej bielskiej cerkwi ikonę Bogarodzicy, która zasłynęła cudami i niewątpliwie wzmocniła wiarę bielszczan, która wiek później, w stuleciu walki z naporem unii, okazała się tak potrzebna. Helena stała się obrończynią prawosławia.
Helena zmarła 13 stycznia 1513 roku. Miała 37 lat. W swojej kronice Komorowski zanotował, że została otruta przez klucznika na rozkaz wojewody Radziwiłła, który chciał zagarnąć jej dobra. Inicjatywa otrucia miała pochodzić według Antoniego Mironowicza z królewskiego dworu. Królowa zastała pochowana w Wilnie w cerkwi Narodzenia Bogarodzicy. Według tego samego badacza jej grób zniszczyli kościuszkowscy powstańcy w 1794 roku. Niszczyli wszystko, co mogło mieć związek z Moskwą.
Bielska Ikona pozostała najbardziej trwałym śladem opieki Heleny nad prawosławnymi. Królowa była też fundatorką monasteru św. Mikołaja w Bielsku, który stał się symbolem antyunijnej opozycji i ostoją prawosławia na Podlasiu. Został on przekształcony w zwykłą parafię w 1825 roku, już w zaborze rosyjskim.
O ikonie piszą o. Grzegorz Sosna i matuszka Antonina Troc-Sosna w książce wydanej z okazji 500-lecia obecności ikony w Bielsku.
Odnotowują oni zjawisko, które miało miejsce latem 1564 roku. W Bielsku na zamku odbywał się walny sejm. Był król. Trwały gorące rozmowy na temat podpisania unii państwowej między Wielkim Księstwem Litewskim a Koroną. Jak się później okaże unia państwowa, którą historycy nazwą lubelską (1569 rok), stanie się dobrym gruntem do wprowadzenia unii kościelnej. Litewski kronikarz Marcin Bielski tak opisuje zjawisko, które zaszło w Bielsku, gdy od cudownej ikony zeszła błyskawica: „22 lipca 1564 roku piorun wierzchni zamek spalił, który to ogień zajął od razu: po dwóch godzinach spalił się i zamek niski. Każdy uratował tylko to, co miał na sobie, jeden tylko król był na koniu”. Pożar bielszczanie uznali za znak przestrogi, dlatego Bielsk i Drohiczyn nie podpisały aktu unii lubelskiej.
Z czasów współczesnych autorzy opisują sytuację z okresu drugiej wojny. O. Łukasz Plutowicz ze starostą mecenasem Danielem Łukaszukiem i Ludmiłą Jermakowicz wyjęli ikonę z kiotu w ołtarzu i umieścili ją w skrzyni, którą zakopali nieopodal cerkwi. Kilka dni później, w czasie artyleryjskiego ostrzału, jeden z pocisków uderzył w ścianę ołtarza, gdzie wcześniej znajdowała się ikona.
Po wojnie ikona wróciła na swoje miejsce. W 1971 roku ikonę poddano konserwacji na zlecenie wojewódzkiego konserwatora zabytków.
W 1998 roku biskup bielski Grzegorz zechciał, by ikona „wyszła” do ludzi. Została ona umieszczona w kiocie po lewej stronie nawy głównej. W ołtarzu umieszczono kopię ikony, nakładając na nią ryzę zdjętą z ikony podarowanej przez królową Heleną.
Każdego piątku o godzinie siedemnastej służone są przed nią akatysty do Matki Bożej.
– Wszystkim będę opowiadał o waszej pięknej, cudotwórczej, ogromnej ikonie Bogarodzicy – mówił o. prof. Nikołaj Ozolin. – Swoim bogactwem powinniście się maksymalnie dzielić z innymi. I będę opowiadał o ikonach bielskiej szkoły. W Paryżu i na Zachodzie znamy te ikony i bardzo je cenimy. Ale będę też opowiadał o perle szkoły – znajdującej się przy niej cerkwi.

Anna Radziukiewicz
fot. autorka

ZA; http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1534503,1,helena-z-rurykowiczow-klopotliwa-krolowa.read

TEMAT POWIĄZANY: https://bractvospasa.wordpress.com/2015/12/27/helena-z-rurykowiczow-klopotliwa-krolowa-klopoty-z-helena-moskiewska/

Categories: PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Helena z Rurykowiczów, kłopotliwa królowa .Kłopoty z Heleną (moskiewską)

500 lat temu, 20 stycznia 1513 r., zmarła Helena z dynastii Rurykowiczów. Była córką Iwana III, zwanego Srogim, i Zoe Paleolog. Jako jedyna księżniczka moskiewska w dziejach Rosji wyszła za wielkiego księcia Litwy, a potem polskiego króla – Aleksandra Jagiellończyka.

 

Litwa z Moskwą toczyły wtedy ciężkie boje o dominację w Europie Wschodniej, w co została wplątana Polska. Nie pomagały traktaty; w 1478 r. wielki książę Iwan III wchłonął potężny Wielki Nowogród, a w 1485 r. zajął Twer. Mało znaczące państwo moskiewskie stało się dwukrotnie większe. Iwanowi wielce pomogło też małżeństwo zawarte w 1472 r. z Zoe z bizantyjskiej dynastii Paleologów, co przełamało izolację Moskwy. Fragment drzewa genealogicznego Jagiellonów: Aleksander z żoną Heleną z Rurykowiczów (pierwsza para od prawej w dolnym rzędzie).

Tymczasem Jagiellonowie, których imperium obejmowało ziemie Polski, Litwy, Czech i wielkich Węgier, toczyli walki nie tylko z Moskwą, ale i (dyplomatyczne) z Habsburgami o dominację w Europie Środkowej. Dom austriacki znalazł sojuszników na wschodzie: w 1489 r. do Moskwy przybył poseł z Wrocławia Mikołaj Poppel, który zaproponował wydanie księżniczki Heleny za katolickiego księcia i koronę dla gosudara z rąk cesarza. Iwan III odmówił, więc kolejny poseł Joerg von Thurn w lutym 1490 r. zapewnił go, że sam król rzymski Maksymilian I myśli o ślubie z Heleną i sojuszu antyjagiellońskim z Moskwą (pomimo że był zaręczony, a od grudnia 1490 r. żonaty per procura z Anną Bretońską).

Wtedy do akcji wkroczyli Litwini i Polacy. Mieli ułatwione zadanie, gdyż już w 1484 r. pierwszy bojar Iwan J. Patrikiejew zaproponował marszałkowi nadwornemu litewskiemu Janowi Zabrzezińskiemu wydanie Heleny za jednego z królewiczów polskich. Król Kazimierz Jagiellończyk zlekceważył ofertę – ale tylko do czasu, gdy zorientował się, że o księżniczkę zabiegają Habsburgowie. Być może z jego inicjatywy w kwietniu 1490 r. humanista i wychowawca królewiczów Kallimach napisał list do Zoe, wspominając o małżeństwie jej córki z Janem Olbrachtem.Iwan III z córką Heleną podczas prezentacji portretu kandydata do ręki carewny.

W trakcie tych małżeńskich podchodów w czerwcu 1492 r. król Kazimierz nieoczekiwanie zmarł. Jego młodszemu synowi Aleksandrowi przypadł dziedziczny tron wielkoksiążęcy w Wilnie, starszy Jan Olbracht został wybrany na króla Polski. Aleksander nie zapowiadał się na inteligentnego władcę; „miał wzrost średni, twarz pociągłą, włosy przyczerniejsze, plecy rozrosłe, siłę dużą, ale zaś dowcip przytępiejszy i dla tegoż był milczący”, pisał biskup Marcin Kromer.

Czytaj dalej

Categories: PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Stosunek do paszportów elektronicznych. Starzec Paisjusz (broszura)

Kontekst historyczny

a

Kiedy w Grecji zdecydowano się na wprowadzenie europejskiego paszportu, Kościół sprzeciwił się, ale nie wszedł do walki z rządem. Wszyscy dobrze wiemy, że paszport – to kawałek papieru. Na nim można napisać wszystko, a potem zmienić ale papier zawsze pozostanie tylko kawałkiem papieru.

Kiedy podjęto decyzję o paszportach z paskiem magnetycznym, czyli nadać numer osobie, wtedy Kościół, ludzie oraz mnisi z Athosu byli przeciwni temu z całej siły. Tutaj już mowa o przypisaniu indywidualnego kodu do osoby, co jest bezczeszczeniem godności człowieka.

Cały kraj wyszedł na ulice. Tego nikt nie oczekiwał! I stał się cud. Rząd wystraszył się takiego masowego sprzeciwu i anulował pasek magnetyczny w paszporcie. Paszport Schengen został wprowadzony bez paska magnetycznego.

Istnieje kilka tekstów Starca Paisiosa, ujawniających jego stosunek do paszportów elektronicznych, jednym z najbardziej znanych było przesłanie z 1997 roku „Znaki czasu – 666”, zostało opublikowane w 3 rocznicę śmierci Ojca Paisjusza. Niestety, wiele z tych tekstów nie wzbudza zaufania. Starzec popełniał dużo błędów gramatycznych i jego teksty były wielokrotnie poprawiane.

Nawet w tłumaczeniu Życia Starca, wykonanym przez Deromidonta, widzimy niewytłumaczalną wolność interpretacji tekstu. Na przykład: Tłumaczenie listu Starca: „Wielu, którzy to (przesłanie) przeczytali, zrewidowali swoje poglądy i zgodzili się ze Starcem…” Ale w tekście nie ma „przeczytali jego przesłanie”, mowa jest o światopoglądzie Starca. Poprawnie: „. Wiele osób zmieniło swój punkt widzenia i zgodziło się ze stanowiskiem Starca”. Czytaj dalej

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zdrada Tradycji

 

Zdrada tradycji stała się dominantą również następców Meletiosa.

Oto na przykład, Atenagoras. Przed jego wyborem na Stolicę Konstantynopola, został dostarczony amerykańskim samolotem wojskowym. Przy nim szczególnie aktywnie następowało zbliżenie z rzymskimi Katolikami. W 1964 roku odbyło się spotkanie i wspólne modlitwy Atenagorasa z papieżem Pawłem VI w Jerozolimie. 7 grudnia 1965 roku nastąpiło „zniesienie anatem” jednocześnie przez Atenagorasa w Stambule i papieża Pawła VI w Rzymie. Aktem tym, pomimo naruszenia zasady soborowości (powszechności) w Cerkwi Prawosławnej, została uznana jakby równoznaczność prawdziwych anatem Cerkwi Prawosławnej i „łże-anatem” rzymskich Katolików.

Charakterystyczny był stosunek do tego Paisija ze Świętej Góry Athos. „Na pewien czas Starzec z przeważającą liczbą Ojców Świętogórskich przestał wypominać Ekumenicznemu Patriarsze Atenagorasowi jego niebezpieczne działania w stosunku do rzymskich Katolików, ale Starzec robił to z bólem. „Modlę się – przyznał się pewnej osobie – aby Bóg zabrał dni mego życia i dał je Patriarsze Atenagorasowi, aby zdążył się on nawrócić”.

W skierowanym do Atenagorasa słowie mnichów z Góry Athos zostało powiedziane: „Tradycja Cerkwi i przykład Świętych Ojców uczą nas tego, że z tymi, którzy odpadli od Cerkwi Prawosławnej nie prowadzi się dialogu. Do nich zawsze skierowany jest raczej monolog cerkiewnego kazania, w którym Cerkiew wzywa ich do powrotu na jej łono poprzez odrzucenie wszelkich nauk, niezgodnych z Nią. Prawdziwy dialog polega na wymianie poglądów, dopuszczających możliwość przekonania jego uczestników w celu osiągnięcia porozumienia. Jak widać z encykliki „Ecclesia suam”, Paweł VI rozumie dialog jako plan naszego przyłączenia się do Rzymu lub przywrócenia relacji z nim za pomocą jakiejś formuły, z pozostawieniem jednak bez żadnej zmiany jego nauczanie wiary i, w szczególności, jego dogmatyczne nauczanie o pozycji papieża w Kościele. Ale każde porozumienie z zawartymi błędami jest obce całej historii Cerkwi Prawosławnej i Jej istocie. Mogłoby ono doprowadzić nie do jednomyślnego wyznania prawdy, a do mglistego zewnętrznego zjednoczenia, podobnego do porozumień różnie myślących wspólnot protestanckich w ruchu ekumenicznym.

Niechaj nie przenika taka zdrada Prawosławia do naszego środowiska”.

A propos, kwestii zdjęcia anatem. Anatema ustaje tylko wtedy, gdy heretycy publicznie wyrzekną się swoich błędów i przyjmą wiarę prawosławną. Nawiasem mówiąc, to właśnie Jerozolimski Patriarcha Damian († 1932), zwracając się do odstępców, pisał: „Jeżeli ktoś z powodu swojego niedoświadczenia odszedł od starożytnej ojcowskiej wiary, zatwierdzonej przez Świętych Apostołów i Powszechne Sobory, to niech nikt i nic nie wątpi, a wróci na prawdziwą drogę zbawienia, a Pan zadziwi Swoim Miłosierdziem nad wszystkimi, uznającymi swoje błędy, ponieważ On przyszedł na ziemię, aby szukać i zbawiać ginących i tych, którzy zboczyli z prawdziwej drogi.”

Następca Atenagorasa, Patriarcha Konstantynopola Dimitrios kontynuował odstępczą tradycję. Publicznie przyznawał on papieską władzę jako zwierzchnik Cerkwi Konstantynopola i innych Cerkwi Wschodu. Jego opinia o tym, że papież rzymski został ustanowiony w swoim pierwszeństwie i jest jednym z pięciu Patriarchów Kościoła powszechnego, jest jasnym odchyleniem od Unii Łacińskiej.
Wprowadzenie nowego kalendarza okazało się etapem na drodze do antychrześcijańskiego zjednoczenia. W tajnych planach masonów, którzy przeniknęli do Prawosławia, mówi się o stopniowym uchylaniu się od prawdy. Na początku chcą oni, aby wszystkie Lokalne Cerkwie przeszły na nowy kalendarz. Przy tym będą one stwarzać wrażenie, że walczą o prawdę i mówić: „Nowa Paschalia – to naruszenie kanoniczne, a kalendarz – nie. Tylko ignoranci w dogmatach mogą potępiać zmieniony kalendarz”. Natomiast kiedy wszystkie Cerkwie Lokalne przejdą na nowy, w rzeczywistości kalendarz gregoriański, wtedy powinien wejść w życie kolejny etap – rzymska Paschalia. I prawosławni masoni będą mówić o konieczności usunięcia niedogodności, związanych z niezgodnością nowego kalendarza i aleksandryjskiej Paschalii. W ten sposób zamierza się przeprowadzić zakwestionowanie postanowień soborowych o Wielkanocy i zastąpić aleksandryjską Paschalię Łacińską. A propos, począwszy od lat 60-tych XX wieku wyznawcy nowego stylu kalendarza wielokrotnie podnosili kwestię potrzeby świętowania Wielkanocy z Katolikami, podobnie jak to robi Cerkiew w Finlandii.

I tu warto przypomnieć 7-mą Zasadę (Kanon) Apostolską: „Jeśli jakiś biskup lub kapłan, lub diakon święty dzień Wielkanocy przed równonocą wiosenną razem z Żydami świętować będzie, niech będzie usunięty ze stanu duchownego”. Dotyczy tego również 1-sza Zasada Soboru w Antiochii. Ona nie tylko zakazuje świętowania Wielkanocy razem z Żydami, ale wskazuje, że zakaz ten został ustalony i wydany przez I Sobór Powszechny. Co prawda, to soborowe postanowienie nie doszło do nas, ale o jego treści mówi się w znanym posłaniu cesarza Konstantyna Wielkiego do wszystkich biskupów, którzy nie byli na I Soborze Powszechnym w Nicei.

Czytaj dalej

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, PRZECIW EKUMENIZMOWI, STARY STYL KALENDARZOWY, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

O TYM, JAK NIE ZSZEDŁ ŚWIĘTY OGIEŃ

 

Na portalu „Moskwa – Trzeci Rzym”:
НЕСОШЕСТВИЕ ОГНЯ. Из книги Ю. Воробьевского „Орден Иуды”
NIEZEJŚCIE OGNIA. Z książki J. Worobjewskiego „Order Judasza”
http://3rm.info/publications/56680-nesoshestvie-ognya-iz-knigi-yu-vorobevskogo-orden-iudy.html
30 kwietnia 2015 r.

Autor przedstawia unikalne fakty historyczne na temat nie schodzenia Świętego Ognia rzymskim Katolikom i odnowicielom, a także historyczne świadectwa o tym Największym Cudzie.

Pan Bóg pozwolił mi zobaczyć zejście Świętego Ognia w 2000 roku. Chociaż wydawało się już, że nie uda się… Magiczne słowo „Millennium” było na ustach wszystkich. Jubileuszowa data zebrała w Jerozolimie mnóstwo ludzi, więcej niż kiedykolwiek. Wcześnie rano w Wielką Sobotę już na dalekich podejściach do Bazyliki Grobu Pańskiego kordony policji nie przepuszczały dalej nikogo. Tutaj spotkaliśmy się z naszymi znajomymi pielgrzymami, którzy spędzili noc w Świątyni. Okazało się, że ich, którzy spędzili tak wiele godzin na nogach, złośliwie wypędziła ze Świątyni izraelska policja! Zdaje się, że uwalniano miejsca dla „gości honorowych”. Ogarnął nas smutek i przypomnieliśmy sobie, że św. Serafin z Sarowa w ogóle nie błogosławił swoje dzieci, wyruszajace na pielgrzymki do Jerozolimy – aby nie byli kuszeni tym, co się tutaj dzieje. Zresztą, mieliśmy jeszcze nadzieję. Naszą nadzieją był Aleksander Siemionow, który przez wiele lat usługiwał w greckiej bocznej kaplicy Świątyni. Mnie, małżeństwo Krutowych i Siergieja Matwiejewa z „Русского Вестника” (pol. – „Rosyjskiego Zwiastuna” – od A.L.) on rzeczywiście jakąś wschodnią przebiegłością zaułkami doprowadził nas do budynku, sąsiadującego z Bazyliką. Tutaj, jak się okazało, mieścili się greccy mnisi z Bractwa Świętogrobskiego. Dookoła – nie było nikogo, wszyscy już na pewno byli gdzieś obok Kuwuklii. Wchodzimy na płaski dach. Przed nami – kopuła Bazyliki. Przypomina się ciekawy szczegół: „Z czasów upadku Królestwa Jerozolimskiego nad Grobem Pańskim osiedliła się rodzina Alemidów. Zaczęła mieszkać w pomieszczeniu, w którym mieszkali łacińscy patriarchowie. W pokojach z oknami z widokiem na kopułę Grobu Pańskiego, był harem gospodarza. Celem zamieszkania nad chrześcijańską świątynią z widokiem do jej wnętrza była obserwacja (śledzenie) w celu uniknięcia jakichkolwiek spisków lub zabronionych zebrań. Później ten cel już nie był potrzebny, ale harem tam nadal istniał, a jego mieszkanki niekiedy zakłócali kościelne nabożeństwa, rzucając do wnętrza na modlących się różnego rodzaju nieprzyzwoite przedmioty”.

Na dole, przed wejściem do Bazyliki – tłum, rozcięty pasami ostatnich kordonów. Przejście przez nie – najtrudniejsze zadanie. Pełno policjantów, agentów służb specjalnych … Jako pierwszych Siemionow prowadzi Krutowych – wszystkim nam razem nie uda się przecisnąć. Zostajemy, oczekując powrotu naszego przewodnika. Nad domami wschodzi słońce. Ciepło jego promieni jakby podgrzewało i ożywiało tłum na dole. Zaczynamy się denerwować. Semionowa ciągle nie ma. Prawdopodobnie wrócić po nas już mu się nie uda. Co robić? Czy mamy pozostać tu, kiedy w pięćdziesięciu metrach od nas będzie schodził Ogień z Nieba? Wzrok nasz pada na greckie podriasniki (suknie – tuniki, noszone przez duchownych prawosławnych pod sutanną – od A.L.), wiszące na ścianie. Patrzymy na siebie … Przebacz nam, Panie, ten nasz przebiegły plan. Matwiejew ubiera podriasnik. Patrzę na jego opaloną twarz. Niebieskie oczy, włosy – krótkie, ale w tej chwili staram się przekonać sam siebie, że w tłumie on może w zupełności uchodzić za świętogrobskiego mnicha. W ręku mam kamerę video; decydujemy, że „mnich” będzie mnie prowadził, jako dziennikarza telewizyjnego przez kordon. Serce w piersiach wali, idziemy. Przeciskamy się przez tłum. Siergiej pewnym gestem zaprasza mnie ciągle za sobą. Mijamy jeden kordon jak nóż przez masło. Kątem oka widzę obok niebieskie koszule policjantów. I oto drugi kordon jest za nami. Jesteśmy w Świątyni. Wszystko, przeszliśmy! Wygłupiliśmy znakomite izraelskie służby specjalne!

A dalej było wszystko mniej więcej tak, jak opisuje się to w znakomitych źródłach – od najdawniejszych czasów.

„Nikita Kliryk, który odwiedził Jerozolimę w roku 947, pisze: „Arcybiskup jeszcze nie wyszedł z Grobu, jak już nagle można było zobaczyć całą Świątynię Bożą, wypełnioną realizacji nie rażącym i boskim światłem tak, że pobożny lud przesuwał się to w prawą stronę, to w lewą … Podczas tego nieoczekiwanego zjawiska świetlnego wszyscy przepełnieni byli zdumieniem, a nawet bezbożni Tatarzy byli zdumieni i zawstydzeni … w chwili obecnej Boskie wylanie światła rozprzestrzeniło się w całej Świątyni”.

Pielgrzym Trifon Korobiejnikow, który odwiedził Jerozolimę w 1583 roku, stwierdza, że w świątyni, „ogień chodzi … jak błyskawica z nieba”.

„W sobotę podczas niezliczonych tłumów ludzi oczekuje się zejścia „nura” – (z arab. światła – od. A.L.) „Świętego Ognia, gdy w niekontrolowanym wrzeniu ekstazy religijnej wrzeszczy mnóstwo modlących się z różnych plemion, kiedy gardłowymi głosami, niby gołębimi nie do powtórzenia trelami, w zachwycie zanoszą się Syryjki, z podnieceniem gestykulują śniadzi, oliwkowi Koptowie, rzewnie żegnają się rosyjscy chłopi, myją się niepalącym płomieniem Błogosławionego Ognia i cieszą się, być może, bardziej, niż w samą Noc Paschy”.

Czytaj dalej

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, PRZECIW EKUMENIZMOWI, STARY STYL KALENDARZOWY, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

O pobycie Apostoła Andrzeja na ziemi ruskiej

Chrystianizacja Rusi w relacji Powieści minionych lat

Gdy Andrzej nauczał w Synopie i przyszedł do Korsunia [miasta na Krymie], dowiedział się, że niedaleko Korsunia jest ujście dnieprowe, i zapragnął pójść do Rzymu, i przyszedł, i stanął pod górami na brzegu. I nazajutrz wstawszy rzecze do będących z nim uczniów: „Czy widzicie te góry? Owóż na tych górach zajaśnieje łaska Boża, będzie gród wielki i cerkwie mnogie wzniesie Bóg”. I wstąpił na góry te, błogosławił je, i postawił krzyż, i pomodlił się do Boga, i zszedł z góry tej, gdzie później stanął Kijów, i poszedł Dnieprem w górę.

O pobycie Apostoła Andrzeja na ziemi ruskiej

(Powieść minionych lat, oprac. F. Siedlicki, Wrocław – Warszawa – Kraków 1999, s. 7 – 8)[…] Dniepr wpada ujściem w Morze Ponckie, które to morze zowią Ruskim; na jego brzegach nauczał, jak powiadają, święty Andrzej [Apostoł], brat Piotrowy.

Gdy Andrzej nauczał w Synopie i przyszedł do Korsunia [miasta na Krymie], dowiedział się, że niedaleko Korsunia jest ujście dnieprowe, i zapragnął pójść do Rzymu, i przyszedł,
i stanął pod górami na brzegu. I nazajutrz wstawszy rzecze do będących z nim uczniów: „Czy widzicie te góry? Owóż na tych górach zajaśnieje łaska Boża, będzie gród wielki i cerkwie mnogie wzniesie Bóg”. I wstąpił na góry te, błogosławił je, i postawił krzyż, i pomodlił się
do Boga, i zszedł z góry tej, gdzie później stanął Kijów, i poszedł Dnieprem w górę.
I przyszedł do Słowien, gdzie dziś Nowogród, i widział ludzi tam mieszkających – jaki jest obyczaj ich, jak się myją i chłoszczą, i zdziwił się. I poszedł do Waregów, i przyszedł
do Rzymu, i opowiadał, jako nauczał i co widział, i rzekł do nich: „Dziwo widziałem w ziemi słowieńskiej, idąc tu. Widziałem, łaźnie drewniane, i rozpalą je do czerwoności, i rozbiorą się, i będąc nadzy oblewają się ługiem garbarskim, i biorą pręcie młode, i biją się sami, i do tego biją siebie że złażą ledwo żywi, i oblewają się wodą zimną, i tak ożyją. I to czynią każdego dnia, nie męczeni przez nikogo, jeno sami się męczą, i to poczytują sobie za kąpiel, a nie męczarnię”. Ci zaś, słysząc o tym, dziwili się. Andrzej zaś, zabawiwszy w Rzymie, przyszedł do Synopy.

Czytaj dalej

Categories: PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.