O pobycie Apostoła Andrzeja na ziemi ruskiej

Chrystianizacja Rusi w relacji Powieści minionych lat

Gdy Andrzej nauczał w Synopie i przyszedł do Korsunia [miasta na Krymie], dowiedział się, że niedaleko Korsunia jest ujście dnieprowe, i zapragnął pójść do Rzymu, i przyszedł, i stanął pod górami na brzegu. I nazajutrz wstawszy rzecze do będących z nim uczniów: „Czy widzicie te góry? Owóż na tych górach zajaśnieje łaska Boża, będzie gród wielki i cerkwie mnogie wzniesie Bóg”. I wstąpił na góry te, błogosławił je, i postawił krzyż, i pomodlił się do Boga, i zszedł z góry tej, gdzie później stanął Kijów, i poszedł Dnieprem w górę.

O pobycie Apostoła Andrzeja na ziemi ruskiej

(Powieść minionych lat, oprac. F. Siedlicki, Wrocław – Warszawa – Kraków 1999, s. 7 – 8)[…] Dniepr wpada ujściem w Morze Ponckie, które to morze zowią Ruskim; na jego brzegach nauczał, jak powiadają, święty Andrzej [Apostoł], brat Piotrowy.

Gdy Andrzej nauczał w Synopie i przyszedł do Korsunia [miasta na Krymie], dowiedział się, że niedaleko Korsunia jest ujście dnieprowe, i zapragnął pójść do Rzymu, i przyszedł,
i stanął pod górami na brzegu. I nazajutrz wstawszy rzecze do będących z nim uczniów: „Czy widzicie te góry? Owóż na tych górach zajaśnieje łaska Boża, będzie gród wielki i cerkwie mnogie wzniesie Bóg”. I wstąpił na góry te, błogosławił je, i postawił krzyż, i pomodlił się
do Boga, i zszedł z góry tej, gdzie później stanął Kijów, i poszedł Dnieprem w górę.
I przyszedł do Słowien, gdzie dziś Nowogród, i widział ludzi tam mieszkających – jaki jest obyczaj ich, jak się myją i chłoszczą, i zdziwił się. I poszedł do Waregów, i przyszedł
do Rzymu, i opowiadał, jako nauczał i co widział, i rzekł do nich: „Dziwo widziałem w ziemi słowieńskiej, idąc tu. Widziałem, łaźnie drewniane, i rozpalą je do czerwoności, i rozbiorą się, i będąc nadzy oblewają się ługiem garbarskim, i biorą pręcie młode, i biją się sami, i do tego biją siebie że złażą ledwo żywi, i oblewają się wodą zimną, i tak ożyją. I to czynią każdego dnia, nie męczeni przez nikogo, jeno sami się męczą, i to poczytują sobie za kąpiel, a nie męczarnię”. Ci zaś, słysząc o tym, dziwili się. Andrzej zaś, zabawiwszy w Rzymie, przyszedł do Synopy.

Misja Cyryla i Metodego oraz jej znaczenia dla Rusi

Św. Paweł nauczycielem Rusi

(Powieść minionych lat, oprac. F. Siedlicki, Wrocław – Warszawa – Kraków 1999, s. 20- 22)

Był jeden naród słowiański: Słowianie, którzy siedzieli nad Dunajem i których pobili Węgrzy, i Morawianie, i Czesi, i Lachowie, i Polanie, teraz zwani Rusią. Dla nich bowiem najpierw przełożono księgi, dla Morawian; pismo to nazwano słowiańskim, które to pismo jest u Rusi i u Bułgarów dunajskich.###strona###

Gdy Słowianie byli ochrzczeni, kniaziowie [wielkomorawscy] Rościsław i Świętopełk, i [książę panoński] Kocel posłali do cesarza Michała, mówiąc: „Ziemia nasza ochrzczona lecz nie ma u nas nauczyciela, który by nami kierował i pouczał nas, i objaśnił księgi święte; nie rozumiemy bowiem ani języka greckiego, ani łacińskiego. Jedni uczą nas tak, a owi inaczej, dlatego nie rozumiemy ani liter w księgach, ani ich znaczenia. I przyślijcie nam nauczycieli, którzy mogliby nam wyłożyć słowa ksiąg i ich znaczenie”. Słysząc to cesarz Michał wezwał wszystkich filozofów i przekazał im wszystko, co powiedzieli kniaziowie słowiańscy. I rzekli filozofowie: „Jest w Salonikach mąż, imieniem Leon. Ma on synów, rozumiejących język słowiański; jego dwaj synowie są mądrymi filozofami”. Słysząc to cesarz posłał po nich
do Salonik, do Leona, mówiąc: „Przyślij do nas prędko synów swoich Metodego i Konstantyna”. Słysząc to Leon prędko przysłał. I przyszli do cesarza, i rzekł im: „Oto przysłali do mnie Słowianie prosząc o nauczyciela dla siebie, który mógłby im wyłożyć księgi święte, tego właśnie chcą”. I nakłonił ich cesarz i posłał ich w ziemię słowiańską do Rościsława, Świętopełka i Kocela.

Gdy zaś przyszli, zaczęli układać litery alfabetu słowiańskiego i przełożyli Apostoł [Dzieje Apostolskie i listy Apostołów] i Ewangelię. I radzi byli Słowianie, że usłyszeli o wielkości Bożej w swoim języku. Potem przełożyli Psałterz i Oktoich [księga liturgiczna Cerkwi prawosławnej] i inne księgi. I wystąpili przeciwko nim niektórzy ludzie, szemrali i mówili,
że „nie godzi się żadnemu narodowi mieć pisma swojego, prócz Żydów, Greków i łacinników, wedle napisu Piłatowego, jaki był ma krzyżu Pańskim”. Słysząc to papież rzymski zganił tych, którzy szemrzą na księgi słowiańskie, mówiąc: „Niech się spełnią słowa Pisma świętego: ‚Sławicie Boga wszystkie narody’, i inne: ‚Niech wszystkie języki głoszą wielkość Bożą, jako im Duch Święty dał wymawiać’. Jeśli zaś kto zgani pismo słowiańskie, niech będzie odłączony od Kościoła dopóki się nie poprawi; są to bowiem wilcy, a nie owce, należy ich poznawać wedle owoców ich i strzec się ich. Wy zaś, dzieci, posłuchajcie nauczania Bożego i nie odstępujcie nauki cerkiewnej, jakiej was nauczał Metody, nauczyciel wasz”.###strona###

Konstantyn zaś wrócił i poszedł nauczać naród bułgarski, a Metody pozostał na Morawach. Potem zaś kniaź Kocel ustanowił Metodego biskupem w Panonii na stolicy świętego Andronika, apostoła jednego z siedemdziesięciu, ucznia świętego apostoła Pawła. Metody zaś posadził dwóch popów w pisaniu biegłych i przełożył wszystkie księgi
w zupełności z greckiego języka na słowiański w sześć miesięcy, począwszy od miesiąca marca do 26 dnia miesiąca października. Ukończywszy zaś, złożył należną cześć i sławę Bogu, który taką łaskę dał biskupowi Metodemu, Andronikowemu następcy; bowiem nauczycielem narodu słowiańskiego jest apostoł Andronik. Do Moraw chodził także apostoł Paweł i nauczał tu. Tu bowiem jest Iliria, do której dochodził apostoł Paweł i gdzie pierwej żyli Słowianie. Dlatego też Paweł jest nauczycielem narodu słowiańskiego, od którego to narodu jesteśmy i my, Ruś; zatem i naszym, Rusi nauczycielem jest Paweł, ponieważ nauczał naród słowiański i ustanowił biskupem i następcą po sobie Andronika dla narodu słowiańskiego. A naród słowiański i ruski jedno jest, od Waregów bowiem przezwali się Rusią, a pierwej byli Słowianami.

Chrzest Olgi

(Powieść minionych lat, oprac. F. Siedlicki, Wrocław – Warszawa – Kraków 1999, s. 48 – 50)

Roku 6463 [955]. Poszła Olga do Grecji i przyszła do Carogrodu [Konstantynopola]. Był wtedy cesarzem Konstantyn [Porfirogeneta], syn Leonowy; i przyszła do niego Olga, i ujrzał ją bardzo piękną licem i roztropną, i dziwił się rozumowi jej, rozmawiając z nią, i rzekł
do niej: „Godna jesteś panować z nami w stolicy”. Ona zaś, zrozumiawszy o co chodzi, rzekła: „Jam poganka; jeśli zaś chcesz mię ochrzcić, to ochrzcij mnie sam; jeżeli nie – to się nie ochrzczę” I ochrzcił ją cesarz z patriarchą. Oświeconą zaś będąc, radowała się duszą
i ciałem; i pouczył ją patriarcha o wierze, i rzekł do niej: „Błogosławionaś ty między niewiastami ruskimi, boś umiłowała światło, a ciemność zostawiłaś. Błogosławić cię będą synowie ruscy w przyszłe pokolenia wnuków twoich”. I pouczył ją o cerkiewnych przykazaniach, o modlitwie i poście, o jałmużnie i o zachowaniu ciała w czystości. Ona zaś, skłoniwszy głowę, stała i jako gąbka chłonąca przyjmowała naukę. I złożyła pokłon patriarsze, mówiąc: „Modlitwy twoje, władyko, niechaj ochronią mnie od sideł nieprzyjacielskich”. Było zaś dane jej na chrzcie imię Heleny, jako i dawnej cesarzowej, matce Konstantyna Wielkiego. I pobłogosławił ją patriarcha, i odprawił ją.###strona###

I po ochrzczeniu wezwał ją cesarz i rzekł do niej: „Chcę cię pojąć za żonę.” Ona zaś rzekła: „Jakże chcesz mię pojąć, wszak chrzciłeś mnie sam i nazwałeś mnie córką? A u chrześcijan jest to przeciw zakonowi – ty sam wiesz”. I rzekł cesarz: „Przechytrzyłaś mnie, Olgo”. I dał jej dary mnogie, złoto i srebro, powłok i naczynia rozliczne, i odprawił ją, nazwawszy ją córką swoją. Ona zaś wybierając się do domu, przyszła do patriarchy, prosząc o błogosławieństwo dla domu, i rzekła do niego: „Ludzie moi poganie i syn mój, oby mię Bóg uchronił od wszelkiego złego”. I rzekł patriarcha: „Dziecię wierne! W Chrystusie ochrzciłaś się i w Chrystusa przyoblekłaś się, i Chrystus ochroni cię, jak ochronił Henocha w pierwszych pokoleniach, i potem Noego w arce, Abrahama od Abimelecha, Lota od Sodomian, Mojżesza od Faraona, Dawida od Saula, trzech młodzieńców w piecu, Daniela od zwierząt – tako i ciebie wybawi od nieprzyjaciela i od sideł jego”. I pobłogosławił ją patriarcha, i poszła
w pokoju do swojej ziemi i przyszła do Kijowa.

Tak to było, jak za Salomona: przyszła królowa etiopska do Salomona, chcąc słyszeć mądrość Salomonową, i widziała wiele znamion mądrości. Tako też i ta błogosławiona Olga szukała dobrej mądrości Bożej. Lecz tamta – ludzkiej, a ta – Bożej. „Szukający bowiem mądrości znajdą ją. Mądrość na ulicach opowiada, a na drogach podnosi głos, na grodzkich wałach przepowiada, w bramach grodzkich głośno mówi: ‚Dąkądże nieświadomi będą wzbraniać się przed prawdą?'”. Ta bowiem Olga od dzieciństwa szukała mądrości, tego co najlepsze na tym świecie, i znalazła perłę drogocenną, którą jest Chrystus. Rzekł bowiem Salomon: „Żądza sprawiedliwych słodką jest duszy” i: „Nakłoń serce twoje do rozumu”;
„Ja miłuję miłujących mnie, a szukający mnie znajdą mię”. Pan rzekł: „Przychodzącego
do mnie nie odpędzę precz”.

Ta tedy Olga przyszła do Kijowa i przysłał do niej cesarz grecki, mówiąc: „Hojnie obdarzyłem cię. Ty wszak mówiłaś mi: ‚Gdy wrócę na Ruś, mnogie dary przyślę ci: czeladź, wosk i skórę, i wojów ku pomocy'”. Odpowiadając Olga rzekła przez posłów: „Jeżeli ty także postoisz u mnie w Poczajnie, jako ja w cieśninie Sund, to wtedy ci dam”. I odprawiła posłów, to powiedziawszy.###strona###

Żyła zaś Olga z synem swoim Światosławem, i uczyła go matka do chrztu, a on nie zważał na to ani słuchał; lecz jeśli kto chciał ochrzcić się, nie wzbraniał, lecz szydził z niego.

Zabicie Waregów – chrześcijan na pogańska ofiarę

(Powieść minionych lat, oprac. F. Siedlicki, Wrocław – Warszawa – Kraków 1999, s. 66 – 67)

Był Wareg pewien, a dwór jego był, gdzie dziś cerkiew Świętej Bogurodzicy, którą zbudował Włodzimierz. Wareg ten przyszedł z Grecji i zachował wiarę chrześcijańską. A miał syna pięknego licem i duszą; na tego padł los przez zawiść diabelską. Nie cierpiał bowiem go diabeł, władzę mający nad wszystkimi, a ten był mu jak cierń w sercu, i starał się go zniszczyć przeklęty, i poduścił ludzi. I posłani do niego, przyszedłszy, rzekli: „Padł los na syna twojego, wybrali bowiem go bogowie sobie, chcemy więc złożyć ofiarę bogom”. I rzekł Wareg: „Nie są to bogowie, jeno drzewo; dziś jest, a jutro zgnije; nie jedzą bowiem ani piją, ani mówią, lecz są zrobieni rękami z drzewa. A Bóg jest jedyny, Jemu to służą Grecy i pokłon oddają; On stworzył niebo i ziemię, i gwiazdy, i księżyc, i słońce, i człowieka,
i przeznaczył mu żyć na ziemi. A ci bogowie co zrobili? Sami zrobieni są. Nie dam syna swego biesom”. Oni zaś poszli i powiedzieli ludziom. Ci zaś, wziąwszy oręż, poszli nań i roznieśli jego dwór. On zaś stał na sieni [krytej galerii na piętrze domostwa] z synem swoim. Rzekli do niego: „Wydaj syna swojego, abyśmy oddali go bogom”. On zaś rzekł: „Jeśli są bogowie, to niech poślą jednego boga spomiędzy siebie i niech wezmą syna mojego. A wy czemu składacie ofiarę im?” I krzyknąwszy, porąbali sień pod nimi, i tak zabili ich. I nie wie nikt, gdzie ich pochowano. Byli bowiem wtedy ludzie ciemni i poganie. Diabeł radował się z tego, nie wiedząc, że tak rychło miała nastąpić zguba jego.###strona###

Chrzest Włodzimierza Wielkiego w Korsuniu

(Powieść minionych lat, oprac. F. Siedlicki, Wrocław – Warszawa – Kraków 1999, s. 86 – 88)

Roku 6496 [988]. I gdy minął rok [od wcześniej opisanych wydarzeń] poszedł Włodzimierz z wojami na Korsuń, gród grecki, i zamknęli się Korsunianie w grodzie. I stanął Włodzimierz z tamtej strony grodu koło przystani, na strzelenie z łuku od grodu. I walczyli zaciekle mieszkańcy grodu. Włodzimierz zaś opasał gród. Wycieńczyli się w grodzie ludzie,
i rzekł Włodzimierz do grodzian: „Jeśli się nie poddacie, będę stał i prze trzy lata”. Oni zaś nie posłuchali go. Włodzimierz więc uszykował wojów swoich i kazał sypać przyspę [piaszczystą łachę na rzece] do [muru] grodu. Gdy ją sypali Korsunianie, podkopawszy mur grodzki, kradli sypaną ziemię i nosili do siebie w gród, sypiąc pośrodku grodu. Woje wciąż przysypywali więcej, a Włodzimierz stał. I oto mąż korsuński, imieniem Anastazy, strzelił, napisawszy tak na strzale: „Studnie są za tobą od wschodu, z nich woda płynie rurami; przekopawszy, przejmij ją”. Włodzimierz zaś, to słysząc, wejrzawszy na niebo, rzekł: „Jeśli
to się spełni, ochrzczę się”. I natychmiast kazał kopać w poprzek rur i przejął wodę. Ludzie wycieńczyli się pragnieniem i poddali się. Wszedł Włodzimierz w gród i drużyna jego; i posłał Włodzimierz do cesarzy Bazylego i Konstantyna, mówiąc tak: „Oto gród wasz sławny wziąłem; słyszę zaś, że siostrę macie dziewicę, otóż jeśli jej nie wydacie za mnie, uczynię ze stolicą waszą, jako i z tym grodem”. I słysząc to cesarze zasmucili się i przekazali wieść, tak mówiąc: „Nie przystoi chrześcijanom swoich dziewic za pogan wydawać. Jeśli się ochrzcisz, to i to [siostrę] dostaniesz, i królestwo niebieskie otrzymasz, i z nami jednowiercą będziesz. Jeśli zaś tego nie chcesz uczynić, nie możemy wydać siostry za ciebie”. To usłyszawszy, Włodzimierz rzekł do posłów: „Mówcie cesarzom tak: ‚Ja się ochrzczę, gdyż wybrałem już pierwej zakon wasz i luba jest mi wiara wasza i nabożeństwo, o którym mi opowiadali posłani przez was męże”. I to słysząc cesarze radzi byli, i uprosili siostrę swoją, imieniem Anna, i posłali do Włodzimierza, mówiąc: „Ochrzcij się, i wtedy poślemy siostrę swoją tobie”. Rzekł zaś Włodzimierz: „Przyjdźcie z siostrą wasza ochrzcić mnie”. I posłuchali cesarze, i posłali siostrę swoją, dostojników kilku i prezbiterów. Ona zaś nie chciała iść. „Jak w niewolę – rzecze – idę, lepiej by mi tu umrzeć”. I rzekli do niej bracia: „Oto nawróci przez ciebie Bóg ziemię ruską do pokajania, a ziemię grecką wybawi od srogiej wojny. Widzisz przecie, ile złego wyrządziła Ruś Grekom? I dziś jeśli nie pójdziesz, to samo wyrządzi nam”. I ledwie ją przymusili. Ona zaś siadając na statek, pożegnała bliskich swoich z płaczem i wyruszyła przez morze. I przybyła do Korsunia, i wyszli Korsunianie z pokłonem, i wwiedli ją do grodu i posadzili ją w pałacu.

Z Bożego zaś zrządzenia w tym czasie rozchorował się Włodzimierz na oczy i nie widział nic, i trapił się wielce nie wiedząc, co uczynić. I posłała do niego cesarzówna, mówiąc: „Jeśli chcesz się wyzbyć tej choroby, to co prędzej się ochrzcij, jeśli nie, to nie pozbędziesz się niemocy tej”. To usłyszawszy, Włodzimierz rzekł: „Jeśli prawda to będzie, to zaiste wielki jest Bóg chrześcijański”. I kazał się ochrzcić. Biskup zaś korsuński z popami cesarzówny, pouczywszy, ochrzcił Włodzimierza. Gdy położył rękę nań, ten natychmiast przejrzał. Widząc zaś Włodzimierz tak nagłe uzdrowienie, pochwalił Boga, mówiąc: „Dopiero poznałem Boga prawdziwego”. Gdy zaś zobaczyła to drużyna jego, wielu ochrzciło się. Ochrzcił się zaś w cerkwi Świętego Bazylego, a znajduje się cerkiew ta w Korsuniu, w środku grodu, gdzie targ odbywają Korsuninie; pałac zaś Włodzimierza wedle cerkwi stoi do dzisiejszego dnia, a cesarzówny pałac za ołtarzem. Po chrzcie zaś przywiedli cesarzównę do ślubu. Nie znający zaś prawdy mówią, jakoby ochrzcił się. [Włodzimierz] w Kijowie, inni zaś mówią – w Wasylewie, a jaszcze inni inaczej opowiadają.

 


 

Reklamy
Categories: PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: