O TYM, JAK NIE ZSZEDŁ ŚWIĘTY OGIEŃ

 

Na portalu „Moskwa – Trzeci Rzym”:
НЕСОШЕСТВИЕ ОГНЯ. Из книги Ю. Воробьевского „Орден Иуды”
NIEZEJŚCIE OGNIA. Z książki J. Worobjewskiego „Order Judasza”
http://3rm.info/publications/56680-nesoshestvie-ognya-iz-knigi-yu-vorobevskogo-orden-iudy.html
30 kwietnia 2015 r.

Autor przedstawia unikalne fakty historyczne na temat nie schodzenia Świętego Ognia rzymskim Katolikom i odnowicielom, a także historyczne świadectwa o tym Największym Cudzie.

Pan Bóg pozwolił mi zobaczyć zejście Świętego Ognia w 2000 roku. Chociaż wydawało się już, że nie uda się… Magiczne słowo „Millennium” było na ustach wszystkich. Jubileuszowa data zebrała w Jerozolimie mnóstwo ludzi, więcej niż kiedykolwiek. Wcześnie rano w Wielką Sobotę już na dalekich podejściach do Bazyliki Grobu Pańskiego kordony policji nie przepuszczały dalej nikogo. Tutaj spotkaliśmy się z naszymi znajomymi pielgrzymami, którzy spędzili noc w Świątyni. Okazało się, że ich, którzy spędzili tak wiele godzin na nogach, złośliwie wypędziła ze Świątyni izraelska policja! Zdaje się, że uwalniano miejsca dla „gości honorowych”. Ogarnął nas smutek i przypomnieliśmy sobie, że św. Serafin z Sarowa w ogóle nie błogosławił swoje dzieci, wyruszajace na pielgrzymki do Jerozolimy – aby nie byli kuszeni tym, co się tutaj dzieje. Zresztą, mieliśmy jeszcze nadzieję. Naszą nadzieją był Aleksander Siemionow, który przez wiele lat usługiwał w greckiej bocznej kaplicy Świątyni. Mnie, małżeństwo Krutowych i Siergieja Matwiejewa z „Русского Вестника” (pol. – „Rosyjskiego Zwiastuna” – od A.L.) on rzeczywiście jakąś wschodnią przebiegłością zaułkami doprowadził nas do budynku, sąsiadującego z Bazyliką. Tutaj, jak się okazało, mieścili się greccy mnisi z Bractwa Świętogrobskiego. Dookoła – nie było nikogo, wszyscy już na pewno byli gdzieś obok Kuwuklii. Wchodzimy na płaski dach. Przed nami – kopuła Bazyliki. Przypomina się ciekawy szczegół: „Z czasów upadku Królestwa Jerozolimskiego nad Grobem Pańskim osiedliła się rodzina Alemidów. Zaczęła mieszkać w pomieszczeniu, w którym mieszkali łacińscy patriarchowie. W pokojach z oknami z widokiem na kopułę Grobu Pańskiego, był harem gospodarza. Celem zamieszkania nad chrześcijańską świątynią z widokiem do jej wnętrza była obserwacja (śledzenie) w celu uniknięcia jakichkolwiek spisków lub zabronionych zebrań. Później ten cel już nie był potrzebny, ale harem tam nadal istniał, a jego mieszkanki niekiedy zakłócali kościelne nabożeństwa, rzucając do wnętrza na modlących się różnego rodzaju nieprzyzwoite przedmioty”.

Na dole, przed wejściem do Bazyliki – tłum, rozcięty pasami ostatnich kordonów. Przejście przez nie – najtrudniejsze zadanie. Pełno policjantów, agentów służb specjalnych … Jako pierwszych Siemionow prowadzi Krutowych – wszystkim nam razem nie uda się przecisnąć. Zostajemy, oczekując powrotu naszego przewodnika. Nad domami wschodzi słońce. Ciepło jego promieni jakby podgrzewało i ożywiało tłum na dole. Zaczynamy się denerwować. Semionowa ciągle nie ma. Prawdopodobnie wrócić po nas już mu się nie uda. Co robić? Czy mamy pozostać tu, kiedy w pięćdziesięciu metrach od nas będzie schodził Ogień z Nieba? Wzrok nasz pada na greckie podriasniki (suknie – tuniki, noszone przez duchownych prawosławnych pod sutanną – od A.L.), wiszące na ścianie. Patrzymy na siebie … Przebacz nam, Panie, ten nasz przebiegły plan. Matwiejew ubiera podriasnik. Patrzę na jego opaloną twarz. Niebieskie oczy, włosy – krótkie, ale w tej chwili staram się przekonać sam siebie, że w tłumie on może w zupełności uchodzić za świętogrobskiego mnicha. W ręku mam kamerę video; decydujemy, że „mnich” będzie mnie prowadził, jako dziennikarza telewizyjnego przez kordon. Serce w piersiach wali, idziemy. Przeciskamy się przez tłum. Siergiej pewnym gestem zaprasza mnie ciągle za sobą. Mijamy jeden kordon jak nóż przez masło. Kątem oka widzę obok niebieskie koszule policjantów. I oto drugi kordon jest za nami. Jesteśmy w Świątyni. Wszystko, przeszliśmy! Wygłupiliśmy znakomite izraelskie służby specjalne!

A dalej było wszystko mniej więcej tak, jak opisuje się to w znakomitych źródłach – od najdawniejszych czasów.

„Nikita Kliryk, który odwiedził Jerozolimę w roku 947, pisze: „Arcybiskup jeszcze nie wyszedł z Grobu, jak już nagle można było zobaczyć całą Świątynię Bożą, wypełnioną realizacji nie rażącym i boskim światłem tak, że pobożny lud przesuwał się to w prawą stronę, to w lewą … Podczas tego nieoczekiwanego zjawiska świetlnego wszyscy przepełnieni byli zdumieniem, a nawet bezbożni Tatarzy byli zdumieni i zawstydzeni … w chwili obecnej Boskie wylanie światła rozprzestrzeniło się w całej Świątyni”.

Pielgrzym Trifon Korobiejnikow, który odwiedził Jerozolimę w 1583 roku, stwierdza, że w świątyni, „ogień chodzi … jak błyskawica z nieba”.

„W sobotę podczas niezliczonych tłumów ludzi oczekuje się zejścia „nura” – (z arab. światła – od. A.L.) „Świętego Ognia, gdy w niekontrolowanym wrzeniu ekstazy religijnej wrzeszczy mnóstwo modlących się z różnych plemion, kiedy gardłowymi głosami, niby gołębimi nie do powtórzenia trelami, w zachwycie zanoszą się Syryjki, z podnieceniem gestykulują śniadzi, oliwkowi Koptowie, rzewnie żegnają się rosyjscy chłopi, myją się niepalącym płomieniem Błogosławionego Ognia i cieszą się, być może, bardziej, niż w samą Noc Paschy”.

A oto jeszcze jedno świadectwo – biskupa błagowieszczeńskiego Gabriela (ros. – Гавриила).

– Czy widzieliście, jak schodzi ogień?

– Tak, widziałem dwa razy. Wtedy jeszcze żył arcybiskup Antonij (Zawgorodnij). I kiedy w Wielką Sobotę patriarcha wyszedł ze Świętym Ogniem, to my nie zaczęliśmy zapalać od niego, tylko szybko, wraz z władyką Antonijem zanurkowaliśmy do Kuwuklii Grobu Świętego. Jeszcze jeden Grek wbiegł, władyka i ja. I zobaczyliśmy w Grobie Pańskim niebieski, w kolorze błękitnym ogień, braliśmy go rękami, myliśmy się nim. Przez jakieś ułamki sekundy on nie pali, ale później już nabierał siłę i od niego zapaliliśmy świece.

– Ogień palił się na tym kamieniu?

– Na kamieniu. I wszystkie lampy oliwne palą się … To trzeba widzieć! Ja też, gdybym nie widział, to wątpiłbym. Ale sam widziałem: ogień płonie, a my się myjemy. Lity kamień, marmur – i cały pokryty jest ogniem. Nie ma sadzy, nic, niczego … Po prostu pali się ogień – to wszystko”.

Kiedy byłem w Świątyni, to wydawało się, że ten Ogień pali i małą wiarę i nadmierne mądrości ludzkie. Ale jak się okazuje, nie u wszystkich.

„Diakon Andriej Kurajew po powrocie z Jerozolimy w kwietniu 2008 roku, kiedy był obecny przy rozmowie patriarchy Teofila z dziennikarzami z Rosji, wprowadził do Internetu następujące stwierdzenie: „Niemniej szczerą była jego odpowiedź na temat Świętego Ognia: „Ta uroczystość jest reprezentacją, jak i wszystkie inne obrzędy Wielkiego Tygodnia. Jak niegdyś wieść od Grobu rozbłysła i oświetliła cały świat, tak i obecnie my w tej ceremonii dokonujemy reprezentacji tego, jak wieść o Zmartwychwstaniu od Kuwuklii rozeszła się po świecie. „Ani słowa „cud”, ani słowa „zejście”, ani słów „Święty Ogień” w jego przemówieniu nie było. Bardziej szczerze o zapalniczce w kieszeni on pewnie powiedzieć by nie mógł … ”

… O tym, że słowa i interpretacja diakona Andrieja Kurajewa nie odpowiadają rzeczywistości, powiedział szef rady opiekuńczej funduszu św. Andrzeja Pierwozwanego (Pierwszego Powołanego – tytuł św. Andrzeja Apostoła, brata św. Piotra – od A.L.), Władimir Jakunin, który zorganizował wyjazd dziennikarzy na Ziemię Świętą. „Szczerze mówiąc, jestem zmartwiony interpretacją, która jest podana na stronie internetowej Kurajewa … Zapis wypowiedzi patriarchy w języku angielskim posiada wzmiankę o Świętym Ogniu w języku angielskim – „Holy Fire” – „Święty Ogień”. Moim zdaniem, nie ma żadnego powodu dla traktowania wypowiedzi Patriarchy Jerozolimy jako interpretacji, które w rzeczywistości zaprzeczają świętości tego wydarzenia”.

Dobrze jest przypomnieć postanowienie Lokalnego Soboru w Konstantynopolu z roku 1084: „Dla tych, którzy zamiast tego, aby z czystą wiarą, w prostocie serca i z całej duszy uznawać za niewątpliwe wydarzenia wielkie cuda, dokonywane przez naszego Zbawiciela i Boga, przez Niepokalaną Jego Władczynię, naszą Bogurodzicę i innych świętych, usiłują poprzez mędrkowanie uznawać je za niemożliwe lub błędnie interpretują je tak, jak im się wydaje i uporczywie trwają w swojej opinii – niech będzie anatema (niech będą przeklęci – od A.L.).”

Kara Boża

„Kiedy była Reformacja, odnowicielem (reformatorem) został Konstantyn, Patriarcha Jerozolimy i nawiązał modlitewne kontakty z naszymi odnowicielami i potwierdził ten odnowicielski łże-sobór. Nadeszła Wielkanoc, wszedł on do Grobu Pańskiego, strażnicy tureccy go przeszukali, sprawdzili, że nie miał przy sobie zapałek, nie miał nic ukrytego; ubrany był tylko w chałat, bez bielizny, jak należy, w samej tylko spodniej koszuli, strażnicy wpuszczają go do Grobu Pańskiego, dają mu sprawdzony pęczek świec i zamykają i więcej nic. A on zaczął się modlić. O dwunastej ogień nie zszedł, nie ma ognia! Modli się, modli się – nie ma ognia i to wszystko. Turcy się rozzłościli, wyciągnęli go stamtąd i zabili. Rozszarpali na oczach wszystkich jak heretyka. Rozpoczęto dochodzenie, i okazało się, że był on odnowicielem, że miał związki z moskiewskimi odnowicielami, którzy jako schizmatycy, byli poza Łaską. I w tym roku Prawosławni Ognia nie otrzymali”.

Tak napisał Starzec Sampson (Siewers). Jak to rozumieć? Ogień nie zszedł? A przecież mówi się, że kiedy to się stanie, to nastąpi Koniec Świata!

Tak, czy było już kiedyś takie coś wcześniej? Okazuje się – że było.

Brytyjski historyk Steven Runciman pisze o prześladowaniu Prawosławnych po zdobyciu Jerozolimy przez Krzyżowców w 1099 roku. Fakty są oparte na kronice Kościoła Zachodniego, „Nieudanie rozpoczął pierwszy łaciński Patriarcha Arnold z Chocques (czyt. z Szoke): kazał wyrzucić sekty heretyków z należących do nich kaplic w Bazylice Grobu Pańskiego, a następnie zaczął torturować mnichów prawosławnych, chcąc się dowiedzieć, gdzie przechowują oni Krzyż i inne relikwie … Kilka miesięcy później, Arnold został zastąpiony na tronie przez Daymbert’a z Pizy, który poszedł jeszcze dalej. Próbował on przepędzić wszystkich lokalnych chrześcijan, nawet prawosławnych, ze Świątyni Grobu Pańskiego i wpuszczać tam tylko Łacinników, pozbawiając pozostałych budynków cerkiewnych w Jerozolimie i wokół niej … Wkrótce przyszła Kara Boża: już w 1101 roku w Wielką Sobotę nie nastąpił Cud Zejścia Świętego Ognia w Kuwukli, do czasu, dopóki nie zostały zaproszone do udziału w tym obrządku Wschodni Chrześcijanie. Wtedy król Baldwin I zadbał o zwrot miejscowym Chrześcijanom ich praw …”

I Ogień znów zaczął schodzić. Ale tylko na modlitwę prawosławnego pierwszego hierarchy. Rosyjski opat Daniel, który odwiedził święte miejsca w latach 1106-1107, świadczy tak: „Potem nagle rozbłysło święte światło w Świętym Grobie, z Grobu wydobywały się jasne błyski.” * („W Wielki Piątek, po nieszporach, wycierają Grób Pański i myją lampy oliwne i następnie nalewają do nich czysty olej… I pozostawiają te lampy niezapalone. Następnie Grób pieczętują o drugiej w nocy. A wtedy gaszą wszystkie lampy i świece we wszystkich cerkwiach (kościołach) w Jerozolimie”.

„W tamten piątek, również ja, chudy i niegodny, poszedłem do księcia Baldwina (króla Baldwina I) i ukłoniłem mu się do ziemi. Przywołał on mnie do siebie z miłością i powiedział: „Czego chcesz, rosyjski opacie?” Był to mąż cnotliwy i bardzo pokorny, i wcale niedumny. I rzekłem do niego: „Mój książę, panie mój! Błagam cię na Boga w imieniu rosyjskich książąt: pozwól mi, abym i ja postawił swoją lampę na Grobie Świętym od całej ziemi rosyjskiej”!

„Wówczas on poważnie i z miłością kazał mi umieścić lampę w Grobie Pańskim i posłał ze mną męża, swego najlepszego sługę, do rządcy Kościoła Świętego Zmartwychwstania, i do tego, kto posiada klucz do Grobu Pańskiego. A klucznik otworzył mi święte drzwi, kazał zdjąć buty, i tak bosego wprowadził mnie samego do Świętego Grobu Pańskiego z lampą, którą niosłem ze sobą i kazał mi ją postawić na Grobie Pańskim. I postawiłem ją swoimi grzesznymi rękami w nogach – gdzie leżały przeczyste nogi Pana naszego Jezusa Chrystusa. W Wielką Sobotę, o szóstej godzinie dnia, zbierają się wszyscy ludzie przed Świątynią Świętego Zmartwychwstania – niezliczone rzesze ludzi; mieszkańcy tej ziemi i cudzoziemcy ze wszystkich krajów: i z Babilonu i z Egiptu, i ze wszystkich końców ziemi. I wszyscy ci ludzie stoją z nie zapalonymi świecami i czekają na otwarcie drzwi. Czekają kapłani i wszyscy ludzie, aż przyjdzie książę z drużyną; i wtedy następuje otwarcie drzwi Świątyni, i wchodzą ludzie do wewnątrz w wielkiej ciasnocie i ścisku, i wypełniają Świątynię tę i chóry. I wszyscy ci ludzie w Świątyni i poza nią nic innego nie mówią, oprócz „Panie, zmiłuj się!” Wzywają, grzmi to miejsce od krzyków tych ludzi. I oto strumieniami leja się łzy u wierzących ludzi. Nawet osoba o kamiennym sercu może wtedy uronić łzy. Ponieważ każdy spogląda wtedy w siebie, i wspomina swoje grzechy, i mówi każdy do siebie: „Czy naprawdę z powodu moich grzechów nie zejdzie Światło Święte?” I tak stoją ci wszyscy wierzący ludzie we łzach ze skruszonymi sercami. A oto stoi ten książę Baldwin z bojaźnią i pokorą wielką, i strumienie łez cudownie płyną z jego oczu.

Wszystkie troje drzwi Grobu były zapieczętowane, opieczętowane pieczęcią królewską. A gdy nastała ósma godzina dnia, zaczęli śpiewać nieszpory na szczycie Grobu popy (kapłani) prawosławni i mnisi, i wszyscy duchowni; i pustelnicy liczni tutaj byli … I tak wszyscy oni śpiewali, a ja stałem tutaj, patrząc gorliwie na drzwi Grobu.

A kiedy minęła godzina dziewiąta i zaczęto śpiewać pieśń przejściową „Śpiewajmy Panu”, wtedy nagle przyszła niewielka chmura od wschodu i stanęła nad odkrytym szczytem tej Świątyni i zaczął padać niewielki deszcz nad Grobem Świętym, i zmoczył nas solidnie, stojących przy Grobie. I wtedy nagle zajaśniało Światło na Grobie Świętym, pokazały się bardzo jasne błyski z Grobu Pańskiego. I podszedł biskup z czterema diakonami, otworzył drzwi Grobu, i wziął świecę od księcia tego, Baldwina, i wraz z nią wszedł do Grobu, i pierwszą rzeczą, zapalił świecę księcia od tego świętego światła.

Światło święte nie jest takie jak ogień ziemski, ale świeci cudownie, inaczej, niezwykle; a płomień jego jest czerwony, jak cynober; i świeci się w sposób, niemożliwy do wypowiedzenia.

I tak wszyscy ludzie stoją z płonącymi świecami i na cały głos krzyczą: „Panie, zmiłuj się!” z wielką radością i uniesieniem. Takiej radości nie może mieć człowiek w innym przypadku, taką radość ma wtedy każdy chrześcijanin, który ujrzał światło Boże, Święte.

I poszli ze Świątyni z palącymi się świecami i wielką radością, chroniąc swoje świece, aby nie zgasił je wiatr. I od tego świętego światła zapalają lampy oliwne w swoich świątyniach i śpiewy wieczorne kończą u siebie w domu. Wówczas i my z opatem i braćmi udaliśmy się do swojego klasztoru, niosąc zapalone świece i tam zakończyliśmy śpiewy wieczorne i udaliśmy się do swoich cel, chwaląc Boga, który dał nam, niegodnym, zobaczyć Łaskę Bożą … „).

Nie tak dawno temu poznałem Jurija Leonidowicza Wdowina, byłego pracownika Rosyjskiej Misji Duchownej w Jerozolimie. Delikatnym tematem nie schodzenia Ognia interesuje się on od dawna. Wiedza języka arabskiego pomogła mu zebrać wśród miejscowych mieszkańców jakieś okruchy świadectw o tym, że podobny przypadek rzeczywiście miał miejsce w 1923 roku. Co więcej, zabity został nie tylko patriarcha, Turcy wyrżnęli również i biskupów, którzy najwyraźniej nie podobali się Bogu. Po tym wydarzeniu w przywróceniu hierarchii pomogły konsekracje, dokonane przez biskupów RPCZ (Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi Za Granicą – od A.L.). Fakt ten potwierdza współczesne wydanie RPCZ (co prawda, bez wspominania faktu nie schodzenia Ognia i masakry, która nastąpiła po tym). Większość rozmówców Jurija Leonidowicza, którzy wyraźnie wiedzieli coś o tej sprawie, wolała milczeć. Jeden kapłan nawet powiedział: „Przestań tym się interesować… Ja sam to zrobiłem po pewnym przypadku …”Inny, który służył w greckiej kaplicy Świątyni Grobu Pańskiego, który obiecał coś opowiedzieć, już następnego dnia, widocznie po rozmowie z kimś od Greków, udawał, że nawet nie rozumie, o czym jest mowa. W dziwny sposób „ślub milczenia” wiąże wszystkich: prawosławnych i muzułmanów, a nawet Żydów.

Ale powinny przecież pozostać jakieś świadectwa w literaturze, w prasie! W greckich informatorach Patriarchy Jerozolimy Konstantyna nic o nich nie ma. A współczesna tamtemu wydarzeniu prasa regionalna? W Aleksandryjskiej, największej bibliotece Jurijowi Leonidowiczowi powiedziano, że gazet z 1923 roku nie mają. Muzułmanin, murzyn z Kamerunu, z którym nasz naukowiec podzielił się swoimi wątpliwościami, ponuro poskarżył się: to wszystko Ameryka, masoni … Również pracownik biblioteki, pół-Arab, pół-Ukrainiec, obiecał pomóc. Niestety, na następny dzień, odmówił i on. Dziwne, ale coś podobnego zdarzyło się i w Bibliotece Literatury Obcej w Moskwie. Dociekliwemu badaczowi tam powiedziano, że roczniki interesujących go gazet uległy zniszczeniu podczas zalania, które miało miejsce w archiwum biblioteki.

To, co się stało w 1923 roku, było z pewnością Karą Bożą. Za co? Dlaczego właśnie wtedy? Co się w ogóle wydarzyło w świecie w 1923 roku? Na stronie internetowej http://www.pp-stsl.ru/pages/pp-listok/3-1996/03.html czytamy: Święty Ogień nie pojawił się tylko w jedną smutną Wielkanoc, w 1923 roku. W tym czasie, Patriarcha Tichon został odsunięty od kierowania Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

A jednak – co się stało?

1923 rok

Aby zrozumieć sens losowych wydarzeń tego strasznego roku, najpierw trzeba trochę się cofnąć. Chociaż na kilka lat, w „głąb” historii.

Po zwycięstwie nad Turkami w I Wojnie Światowej grecki parlament, kierowany przez masona Eleutherusa Venizelosa, ostatecznie stanął po stronie Ententy, a w maju 1917 roku wypowiedział wojnę państwom Trójprzymierza. Na podstawie Nejskiego (1919) i Sevreskiego (1920) Traktatu Pokojowego, do Grecji przyłączono Północny Epir, zachodnią i prawie całą wschodnią Trację, wyspy morza Egejskiego – Imroz i Tenedos, Dodekanez, i znaczne obszary w Azji Mniejszej z ośrodkiem w Smyrnie. Jednak partia Venizelosa dążyła do przejęcia wszystkich ziem, należących niegdyś do starożytnego Bizancjum.

W styczniu 1920 roku, czasowo wypełniający obowiązki Patriarchy Konstantynopola Brusski Metropolita Doroteusz (ros. Дорофей – 1919-1921) opublikował przesłanie – encyklikę „Do Kościołów Chrystusowych na całym świecie”. W tym ekumenicznym przesłaniu było wezwanie do zjednoczenia się wszystkich kościołów chrześcijańskich, niezależnie od różnic doktrynalnych. Zostało ono napisane w duchu papiestwa, jakby w imieniu całego Kościoła. Jako pierwszy krok w kierunku zbliżenia Encyklika proponuje „przyjęcie jednolitego kalendarza w celu jednoczesnych obchodów najważniejszych świąt chrześcijańskich.”

Właśnie w tym czasie w podejrzanych okolicznościach na tron w Konstantynopolu wstąpił Meletios (pol. – Meleciusz, Metaksakis). Zauważmy, że przed tym jego kariera prawie że runęła ze względu na skomplikowane relacje z Patriarchą Jerozolimy Damianem.

W 1900 Patriarcha Damian mianował Meletiosa sekretarzem Świętego Synodu Patriarchatu Jerozolimskiego. Osiem lat później, w 1908 roku, ten sam Patriarcha wypędził go z Ziemi Świętej za „działalność przeciwko Grobowi Świętemu.”

Meletios był chorobliwie ambitny i mściwy. Z całą pewnością można przypuszczać, że po wyborze na Patriarchę Konstantynopola to właśnie on przyłożył rękę do tego, aby Patriarcha Damian został obalony, a zamiast niego mianowany pechowy Konstantyn, przy który Ogień nie zszedł na Grób Pański. W każdym bądź razie, Konstantyn w pełni podzielał odnowicielskie idee Meletiosa, który odmówił kontaktów z Patriarchą Moskwy i Wszechrusi, uznawał pseudo cerkiewne organy odnowicieli, a także przeróżnych cerkiewnych „zwolenników niezależności” (ukraińskich, estońskich, itp). Meletios nawet wzywał arcypasterza Tichona do zrzeczenia się tronu patriarchy.

Ale – wybiegliśmy do przodu. Jak się zachowywał wypędzony z Patriarchatu Jerozolimskiego Meletios? Postawił na światową zakulisę. Według twierdzenia historyka Aleksandra Zerwudakisa, oficera brytyjskiego Ministerstwa Obrony Narodowej (1944-1950), w 1909 roku Meletios odwiedził Cypr i tu wstąpił do angielskiej loży masońskiej „English Harmony”. Już w następnym roku Metaksakis zostaje arcybiskupem Aten. * („Masoński niemieckojęzyczny słownik informuje, że w Greckiej Cerkwi Prawosławnej masonami byli „liczni patriarchowie. W szczególności … Meletios, były Patriarcha Konstantynopola … „Patriarcha Athenagoras nie ukrywał swojej przynależności do masonerii.”

Następnie wraz z grupą podobnie myślących odwiedził Wielką Brytanię, gdzie prowadził rozmowy na temat jedności między Kościołem Anglikańskim i Cerkwią Prawosławną. * (W tym samym czasie Meletios założył „Grecką Prawosławną Archidiecezję w Ameryce Północnej.” Wcześniej w Ameryce nie było odrębnych jurysdykcji, a tylko parafie, składające się z różnych grup etnicznych, w tym Greków, oficjalnie znajdujących się pod jurysdykcją rosyjskiego biskupa. Wraz z upadkiem imperium diecezje Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej poza Rosją Sowiecką straciły swoją bazę. Założenie przez arcybiskupa Meletiosa czysto greckiej diecezji etnicznej w Ameryce stało się pierwszym w serii kolejnych podziałów według kryteriów etnicznych.

Meletios uważał, że według zasad kanonicznych najwyższy nadzór nad Cerkwią w Ameryce powinien należeć do Patriarchy Ekumenicznego. Apelował on do kanonu 28 IV Rady Soboru Powszechnego (Ekumenicznego), zgodnie z którym wszystkie cerkwie w krajach „pogańskich” należą do jurysdykcji Patriarchy Konstantynopola. Jurysdykcja ta, jego zdaniem, byłaby prędzej zaszczytną, a bardziej realnie objawiałaby się tylko w przypadku apelacji (odwołania) jednej z niezadowolonych stron. Żaden Patriarcha Konstantynopola do tej pory jeszcze nie próbował zamienić prymatu honoru na prymat władzy, lub soborowość Cerkwi jakiś mitem o najwyższym sędzi w „przypadkach wystąpienia jednej niezadowolonej strony „).

17 grudnia 1921 roku ambasador grecki w Waszyngtonie powiedział o tym, że Meletios „w stroju wziął udział w anglikańskim nabożeństwie, kłaniając się wraz z anglikanami podczas modlitwy, całował ich ołtarz, wygłosił kazanie i później błogosławił obecnych!” Święty Synod Cerkwi Grecji w listopadzie 1921 roku, powołał specjalną komisję do zbadania. Ale dopóki ono trwało, Meletios nieoczekiwanie został wybrany na Patriarchę Konstantynopola. Synodalna Komisja kontynuowała swoją pracę, i na podstawie jej wniosków, 9 grudnia 1921 roku, Święty Synod Cerkwi Grecji usunął Meletiosa Metaxakisa za cały szereg naruszeń prawa kanonicznego, a także za popełnioną przez niego schizmę. Wbrew tej decyzji, 24 stycznia 1922 roku, Meletios został osadzony na tronie Patriarchów Konstantynopola. Następnie, pod silną presją polityczną, postanowienie o jego usunięciu zostało odwołane. Stało się to w dniu 24 września tego samego roku.

Metropolita Herman (Karavangelis), który w tym czasie został już legalnie wybrany arcybiskupem Konstantynopola, poinformował, co następuje: „W odniesieniu do mego wyboru na tron Ekumeniczny w 1921 roku nie było wątpliwości. Na 17 głosów 16 było za mną. Wtedy jeden z moich świeckich znajomych zaproponował mi 10.000 funtów za rezygnację z wszystkich praw do wybrania na rzecz Meletiosa Metaxakisa. Oczywiście, ja ze strapieniem i irytacją odrzuciłem tę propozycję. Natychmiast po tym, pewnej nocy odwiedziła mnie delegacja „Ligi Obrony Narodowej” w liczbie trzech osób i energicznie zaczęli mnie namawiać do zrzeczenia się z wybrania na rzecz Meletiosa Metaxakisa. Delegaci mówili o tym, że Meletios może wnieść 100.000 dolarów dla Patriarchatu i że jest on w bardzo dobrych stosunkach z biskupami protestanckimi w Anglii i Ameryce i może być bardzo przydatny w greckich narodowych interesach i że interesy międzynarodowe wymagają wybrania Meletiosa na Patriarchę. Taka również była wola Eleutherusa Venizelosa.

Przez całą noc rozważałem tę propozycję. W Patriarchacie panował chaos ekonomiczny. Grecki rząd przestał wysyłać pomoc, a innych źródeł dochodu nie było. Wynagrodzenie za pracę nie było wypłacane przez ostatnie dziewięć miesięcy. Organizacje charytatywne Patriarchatu były w krytycznym stanie materialnym. Z tych powodów oraz ze względu na dobro publiczne, przyjąłem tę ofertę.”

Charakterystyczne jest, że w 1922 roku, pod naciskiem Meletiosa Cerkiew Konstantynopola, bez uprzedniego zawiadomienia innych lokalnych Cerkwi Prawosławnych, uznaje kwestionowaną nawet przez Rzym ważność anglikańskiej hierarchii.

A więc, to wszystko jest prehistoria. Wróćmy do początku 1923 roku.

4 stycznia delegacja turecka oficjalnie zażądała od członków Lozańskiej Konferencji Międzynarodowej przeniesienia Patriarchatu Konstantynopola poza granice Turcji, z powodu jego wrogiego stosunku do rządu tureckiego w czasie ostatniej wojny. W przeciwnym razie, Turcy grozili deportacją wszystkich Greków z Konstantynopola. Delegaci zaproponowali przeniesienie tronu Konstantynopolskiego na Świętą Górę Athos (Great Britain, Parliamentary Papers, Lausanne Conference on Near Eastern Affairs, 1922-1923, Records of Proceedings and Draft Terms of Peace, Turkey No 1 (1923), Cmd 1814, p. 336). (po pol. – Wielka Brytania, dokumenty parlamentarne, Lozańska Konferencja w sprawie Bliskiego Wschodu i Spraw Wewnętrznych, 1922-1923, protokoły i projekt warunków pokoju, Turcja nr 1 (1923), Cmd 1814, s. 336 ). Delegacja francuska zaproponowała rozwiązanie kompromisowe – pozostawić Patriarchat w Konstantynopolu, ale pozbawić go władzy politycznej, z której korzystał wcześniej. Delegacja grecka poparła wniosek francuski.

10 stycznia lord Curzon, przewodniczący komisji wojskowo – terytorialnej Konferencji Lozańskiej, przy wsparciu wszystkich państw prawosławnych, w odpowiedzi na żądania delegacji tureckiej, oświadczył, że usunięcie Patriarchatu z Konstantynopola spowoduje szok na sumieniu całego cywilizowanego świata. Grecki premier Venizelos zaproponował Turkom przyjęcie oferty lorda, obiecując z kolei dołożenie wszelkich starań, aby usunąć z tronu Patriarchę Konstantynopola Meletiosa, swojego bratanka, który zszargał w oczach Turków swoją reputację, wspierając partię grecką. W odpowiedzi szef delegacji tureckiej, Ismet Pasha niechętnie zgodził się na te warunki.

Od 10 maja do 8 czerwca Patriarcha Ekumeniczny Meletios organizuje „Wszechprawosławny” („Pan-prawosławny”) Kongres. Wbrew postanowieniom Soborów z lat 1583, 1587 i 1593, podjął on decyzję o zmianie kalendarza Cerkwi Prawosławnej. Jak widzimy, to się stało już po nie zejściu Ognia w Jerozolimie. A więc jak to jest, Meletios był całkowicie niewierzącym człowiekiem i nie zwracał żadnej uwagi na oczywiste oznaki gniewu Pańskiego? Być może uznał: że jeśli Ogień nie zszedł, a koniec świata nie nastąpił, to teraz już wszystko można?

Warto zauważyć, że na „Wszechprawosławnym” („Pan-prawosławnym”) Kongresie uczestniczyli duchowni tylko z trzech lokalnych Cerkwi: Grecji, Rumunii i Serbii. W tym samym czasie przedstawiciele Patriarchatu Antiochii, Aleksandrii i Jerozolimy postanowili w nim nie uczestniczyć. Meletios przewodniczył na posiedzeniach tego zebrania. Po jego prawej stronie zasiadał anglikański biskup Charles Gore.

Wprowadzenie nowego kalendarza spowodowało u duchowieństwa parafialnego i ludzi, a zwłaszcza w monasterach skrajne rozczarowanie w całym świecie prawosławnym. Stał się oczywistym zamiar Konstantynopola, aby się zbliżyć do Zachodu na szkodę wielowiekowej jedności liturgicznej Lokalnych Cerkwi Prawosławnych. Tak zwany „Wszechprawosławny” („Pan-prawosławny Kongres”) przyjął nowy kalendarz z tych samych względów unii, z powodu których poprzednie sobory prawosławne potępiły go i odrzuciły: „dla jednoczesnej gloryfikacji wielkich chrześcijańskich świąt ze strony wszystkich Cerkwi”.

Podyktowany z góry, wprowadzany pod naciskiem politycznym, nowy kalendarz spowodował rozłamy i krwawe starcia uliczne. Wierzącym ludziom nie podobały się modernistyczne reformy. W Stambule doszło do poważnych zamieszek, podczas których oburzeni Prawosławni 1 czerwca zdewastowali pokoje Patriarchy i dali w skórę samemu Meletiosowi. Wkrótce został zmuszony do opuszczenia Stambułu i zrzeczenia się tronu we wrześniu tego samego 1923 roku.

Patriarcha Meletios budował rozległe plany i to małe i niechlubne zebranie rozpatrywało liczne problemy. Zostały poruszone sprawy, dotyczące rezygnacji ze świętowania ustalonego dnia Paschy, zawierania małżeństw po święceniach diakonów i prezbiterów, drugiego małżeństwa kapłanów, osłabienia postu, przenoszenia wielkich świąt arcybiskupich na niedzielę …

25 czerwca Patriarcha Aleksandrii Focjusz w liście do Patriarchy Antiochii Grzegorza IV określa reformę kalendarzową jako „bezcelową, niekanoniczną i szkodliwą”. Zdaniem Patriarchy Focjusza, postanowienia Kongresu w Konstantynopolu „pachną herezją i schizmą.”

25 lipca Synod w Konstantynopolu, jeszcze pod przewodnictwem Patriarchy Meletiosa, zwraca się do lokalnych Cerkwi Prawosławnych, oświadczając, że oczekuje ich „ogólnej aprobaty” dla decyzji w sprawie reformy cerkiewno-kalendarzowej po to, aby ogłosić „decyzję Wszechprawosławnego (Pan-prawosławnego) Kongresu jako decyzji Jedynej, Świętej, Soborowej i Apostolskiej Cerkwi”.

23 sierpnia głowa Cerkwi Cypru, arcybiskup Cyryl w swoim liście do patriarchy Meletiosa proponuje „odroczyć wykonanie podjętych decyzji do tej pory, aż nie zostanie osiągnięte porozumienie wszystkich Cerkwi, w celu uniknięcia smutnych rozdziałów i schizmy.

6 września Patriarcha Jerozolimy Damian wysyła telegram do Patriarchy Meletiosa: „Dla naszego Patriarchatu jest niemożliwe, aby przyjąć zmianę kalendarza cerkiewnego, ponieważ stawia ona nas w bardzo niekorzystnej sytuacji w Najświętszych miejscach pielgrzymkowych w stosunku do obrządku łacińskiego, oraz ze względu na niebezpieczeństwo prozelityzmu”.

21 października Patriarcha Antiochii Grzegorz IV wysyła list nr 1356 metropolicie Antoniemu (Chrapowickiemu) w Karłowicach z załączeniem negatywnych opinii na temat reformy kalendarza Patriarchów Aleksandrii i Jerozolimy, w którym stwierdza się: „Wszyscy Przewielebni Bracia, członkowie Soboru, podzielają nasz podziw dla głębokiego szacunku Waszej Eminencji dla świętych kanonów Świętej Cerkwi i Wasze niezachwiane przekonanie o potrzebie zachowania ich nienaruszalności. Nie mamy wątpliwości, że Wasza Eminencja, słynąca z gorącej gorliwości o jedność Świętej Cerkwi, będzie się starał i w przyszłości przykładać swoje wysiłki i autorytet do umocnienia jej budowy na Chwałę Bożą … „

8 listopada, wykorzystując fakt, że wiadomość o przejściu na nowy styl nie została jeszcze wydrukowana, Święty Patriarcha Tichon wydał dekret, w który nakazał odroczyć wprowadzenie nowego stylu. Aktywnym pomocnikiem Jego Świątobliwości w tej sprawie był święty męczennik arcybiskup Hilarion (Troicki). (Dokument: CA FSB DN-+1780 V.5 L.231 i Publ;:.. Sprawa patriarchy Tichona. Zbiór dokumentów z materiałów CA FSB M., 2000. s.362-363). Zmiana decyzji o wprowadzeniu nowego stylu była przykrą niespodzianką dla władz. Być może, był to jeden z powodów aresztowania i wysłania na Sołowki arcybiskupa Hilariona (Troickiego), który został aresztowany w dniu 15 listopada. W rzeczywistości, odważna obrona kalendarza juliańskiego kosztowała życie świętego męczennika Hilariona. *(Nowy kalendarz został formalnie wprowadzony przez Świętego Patriarchę Tichona 2 (15) października 1923 roku. Jednak to wywołało niezgodę u wiernych Cerkwi (chociaż praktycznie wszystkie parafie Moskwy przyjęły dane rozporządzenie). W ten sposób nowy styl działał w naszej Cerkwi tylko 24 dni).

Z czasem jednak, wszelkiego rodzaju intrygi zmusiły przejść na nowy kalendarz cały szereg Lokalnych Cerkwi. Typowym przykładem stały się konsekwencje wyboru niezatapialnego Meletiosa na Tron Patriarchy Aleksandryjskiego. (anglo – masońskie związki nie przepadły!).

20 maja 1926 roku pod naciskiem rządu brytyjskiego rząd w Kairze potwierdził kandydaturę Meletiosa na tron papieża i Patriarchy Aleksandrii. Wcale nie zniechęcony Lokalnym Soborem swojego poprzednika, Meletios pod pretekstem troski o jedność greckiej diaspory z ojczyzną (w Grecji pod presją rządu rewolucyjnego nowy kalendarz został już wprowadzony) wprowadził nowy kalendarz również w Aleksandrii.

Obecnie, tylko Rosyjska, Jerozolimska, Serbska i Gruzińska Cerkiew, a także klasztory na Górze Athos do obliczania stałych świat wykorzystują kalendarz juliański. Jednak te cztery Cerkwie Lokalne w sumie gromadzą 85-90% prawosławnych chrześcijan na całym świecie.

Zdrada Tradycji

Zdrada tradycji stała się dominantą również następców Meletiosa.

Oto na przykład, Atenagoras. Przed jego wyborem na Stolicę Konstantynopola, został dostarczony amerykańskim samolotem wojskowym. Przy nim szczególnie aktywnie następowało zbliżenie z rzymskimi Katolikami. W 1964 roku odbyło się spotkanie i wspólne modlitwy Atenagorasa z papieżem Pawłem VI w Jerozolimie. 7 grudnia 1965 roku nastąpiło „zniesienie anatem” jednocześnie przez Atenagorasa w Stambule i papieża Pawła VI w Rzymie. Aktem tym, pomimo naruszenia zasady soborowości (powszechności) w Cerkwi Prawosławnej, została uznana jakby równoznaczność prawdziwych anatem Cerkwi Prawosławnej i „łże-anatem” rzymskich Katolików.

Charakterystyczny był stosunek do tego Paisija ze Świętej Góry Athos. „Na pewien czas Starzec z przeważającą liczbą Ojców Świętogórskich przestał wypominać Ekumenicznemu Patriarsze Atenagorasowi jego niebezpieczne działania w stosunku do rzymskich Katolików, ale Starzec robił to z bólem. „Modlę się – przyznał się pewnej osobie – aby Bóg zabrał dni mego życia i dał je Patriarsze Atenagorasowi, aby zdążył się on nawrócić”.

W skierowanym do Atenagorasa słowie mnichów z Góry Athos zostało powiedziane: „Tradycja Cerkwi i przykład Świętych Ojców uczą nas tego, że z tymi, którzy odpadli od Cerkwi Prawosławnej nie prowadzi się dialogu. Do nich zawsze skierowany jest raczej monolog cerkiewnego kazania, w którym Cerkiew wzywa ich do powrotu na jej łono poprzez odrzucenie wszelkich nauk, niezgodnych z Nią. Prawdziwy dialog polega na wymianie poglądów, dopuszczających możliwość przekonania jego uczestników w celu osiągnięcia porozumienia. Jak widać z encykliki „Ecclesia suam”, Paweł VI rozumie dialog jako plan naszego przyłączenia się do Rzymu lub przywrócenia relacji z nim za pomocą jakiejś formuły, z pozostawieniem jednak bez żadnej zmiany jego nauczanie wiary i, w szczególności, jego dogmatyczne nauczanie o pozycji papieża w Kościele. Ale każde porozumienie z zawartymi błędami jest obce całej historii Cerkwi Prawosławnej i Jej istocie. Mogłoby ono doprowadzić nie do jednomyślnego wyznania prawdy, a do mglistego zewnętrznego zjednoczenia, podobnego do porozumień różnie myślących wspólnot protestanckich w ruchu ekumenicznym.

Niechaj nie przenika taka zdrada Prawosławia do naszego środowiska”.

A propos, kwestii zdjęcia anatem. Anatema ustaje tylko wtedy, gdy heretycy publicznie wyrzekną się swoich błędów i przyjmą wiarę prawosławną. Nawiasem mówiąc, to właśnie Jerozolimski Patriarcha Damian († 1932), zwracając się do odstępców, pisał: „Jeżeli ktoś z powodu swojego niedoświadczenia odszedł od starożytnej ojcowskiej wiary, zatwierdzonej przez Świętych Apostołów i Powszechne Sobory, to niech nikt i nic nie wątpi, a wróci na prawdziwą drogę zbawienia, a Pan zadziwi Swoim Miłosierdziem nad wszystkimi, uznającymi swoje błędy, ponieważ On przyszedł na ziemię, aby szukać i zbawiać ginących i tych, którzy zboczyli z prawdziwej drogi.”

Następca Atenagorasa, Patriarcha Konstantynopola Dimitrios kontynuował odstępczą tradycję. Publicznie przyznawał on papieską władzę jako zwierzchnik Cerkwi Konstantynopola i innych Cerkwi Wschodu. Jego opinia o tym, że papież rzymski został ustanowiony w swoim pierwszeństwie i jest jednym z pięciu Patriarchów Kościoła powszechnego, jest jasnym odchyleniem od Unii Łacińskiej.
Wprowadzenie nowego kalendarza okazało się etapem na drodze do antychrześcijańskiego zjednoczenia. W tajnych planach masonów, którzy przeniknęli do Prawosławia, mówi się o stopniowym uchylaniu się od prawdy. Na początku chcą oni, aby wszystkie Lokalne Cerkwie przeszły na nowy kalendarz. Przy tym będą one stwarzać wrażenie, że walczą o prawdę i mówić: „Nowa Paschalia – to naruszenie kanoniczne, a kalendarz – nie. Tylko ignoranci w dogmatach mogą potępiać zmieniony kalendarz”. Natomiast kiedy wszystkie Cerkwie Lokalne przejdą na nowy, w rzeczywistości kalendarz gregoriański, wtedy powinien wejść w życie kolejny etap – rzymska Paschalia. I prawosławni masoni będą mówić o konieczności usunięcia niedogodności, związanych z niezgodnością nowego kalendarza i aleksandryjskiej Paschalii. W ten sposób zamierza się przeprowadzić zakwestionowanie postanowień soborowych o Wielkanocy i zastąpić aleksandryjską Paschalię Łacińską. A propos, począwszy od lat 60-tych XX wieku wyznawcy nowego stylu kalendarza wielokrotnie podnosili kwestię potrzeby świętowania Wielkanocy z Katolikami, podobnie jak to robi Cerkiew w Finlandii.

I tu warto przypomnieć 7-mą Zasadę (Kanon) Apostolską: „Jeśli jakiś biskup lub kapłan, lub diakon święty dzień Wielkanocy przed równonocą wiosenną razem z Żydami świętować będzie, niech będzie usunięty ze stanu duchownego”. Dotyczy tego również 1-sza Zasada Soboru w Antiochii. Ona nie tylko zakazuje świętowania Wielkanocy razem z Żydami, ale wskazuje, że zakaz ten został ustalony i wydany przez I Sobór Powszechny. Co prawda, to soborowe postanowienie nie doszło do nas, ale o jego treści mówi się w znanym posłaniu cesarza Konstantyna Wielkiego do wszystkich biskupów, którzy nie byli na I Soborze Powszechnym w Nicei.

W tym jest wina Kościoła Katolickiego, który z bezpośrednim naruszeniem i zniesieniem przepisów kanonicznych, świętował Wielkanoc w latach 1805, 1825, 1853, 1854 … 1903, 1923, 1927 i wielu innych latach, równocześnie z żydowską Paschą.

Z Ewangelii jasno wynika, że chrześcijańska Wielkanoc odbyła się po żydowskiej. Ale u Katolików, na mocy nowej Paschalii, bywają nie tylko lata, kiedy Wielkanoc zbiega się z żydowską, ale gdy odbywa się ona przed Paschą Żydów tak, jak to było w roku 1839, 1840, 1842, 1843, 1845, 1849, 1850, 1856, 1891, 1894 i w wielu innych latach.

Na końcu lat 80-tych greccy wyznawcy starego kalendarza opublikowali obszerną dokumentację masońskiego programu, nazwaną od imienia Ioanna Vecchio – Patriarchy Konstantynopola, który niegdyś (jeszcze w czasach Bizancjum), wraz z łacinnikami wtargnął na Górę Athos. Domagając się wspierania jedności, zabił na Świętej Górze mnóstwo pokutników, mnichów. Ta dokumentacja zawierała dokumenty, ujawniające tajemnice masonów i ciemnych sił odnośnie Góry Athos.

W tym programie są takie słowa: „Prawosławny Patriarcha Konstantynopola i wielu greckich metropolitów całym sercem są po naszej stronie. Istnienie mnichów innych narodowości na Athosie i wszelka ich tam działalność powinny być wyeliminowane jak najszybciej. Z wiarygodnego źródła wiemy, że Rosyjska Cerkiew przygotowała już cały program środków, sprzecznych z naszymi planami. Wszystkie osoby duchowne na Świętej Górze, sympatycy Rosji, Serbii, Bułgarii i innych obskurantów prawosławnych – zwolenników kalendarza juliańskiego, należy usunąć z Góry Athos, nawet siłą, do końca 1990 roku …” *(Dlaczego tak ważną dla ekumenistów jest nasza zdrada kalendarza. Trudno się nie zgodzić: „Nie jest łatwo przekonać prosty naród, który chroni swoją wiarę i przestrzega dat swoich świąt o tym, że są oni tacy sami jak łacinnicy; w międzyczasie, jeśli będziemy równocześnie z heretykami obchodzić nasze święta cerkiewne, to argumenty staną się o wiele bardziej znaczące.”

Coś podobnego jeszcze 170 lat temu przepowiedział w swoim liście do mnichów z Góry Athos Święty Męczennik Kosmas Flamiacki, który walczył z brytyjskimi masonami na Wyspach Jońskich. Ten wielki święty pisał, że masoneria będzie dążyć do zniszczenia prawosławnego zakonu, będącego twierdzą Świętej Góry i wysuwać tam opatów, przeszkolonych „w duchu błędu.”

Podobne plany nieustannie, z Łaski Bożej, zawodzą, ale ekumeniści układają nowe. W 1992 roku, w Święto Przemienienia Pańskiego, w klasztorze Pantokratora zgromadzili się na tajnej naradzie: metropolita Meliton (Patriarchat Konstantynopola), archimandryta Wasilij (opat klasztoru Iviron), archimandryta Aleksij (opat klasztoru Ksenofont), archimandryta Wissarion (opat klasztoru Pantokrator). W toku spotkania został wypracowany antysłowiański, antyprawosławny program:

„1) Do wizyty Patriarchy Ekumenicznego (Konstantynopola) Bartłomieja (październik 1992 r.) należy opracować program umieszczenie opata i zasiedlenia greckimi braćmi („uzupełnienie”) bułgarskiego klasztoru Zograf.

2) To samo należy wykonać również w serbskim klasztorze Hilandar.

3) W ostatnim etapie podobnych zmian należy dokonać w rosyjskim klasztorze Św. Pantelejmona”.

Ekumeniści Patriarchatu Ekumenicznego od dawna planują przekształcenie Świętej Góry Athos w jedną z diecezji Konstantynopola z koniecznym przejściem jej na nowy styl kalendarzowy. Przy tym rozpowszechnili oni wśród episkopatu niejawną zasadę: święceń kapłańskich udzielać tylko tym, którzy z aprobatą odnoszą się do ekumenizmu …

Teraz – kilka słów o obecnym Patriarsze Konstantynopola Bartłomieju. (Więcej na jego temat – w mojej książce „Nadepnąć na żmiję”).

Dlaczego jest tak ważny dla całej „zakulisy” Patriarcha Bartłomiej? Zwróćmy się do jego pracy doktorskiej „Kodyfikacja świętych kanonów oraz instytucji kanonicznych w Cerkwi Prawosławnej.” Samo istnienie tej pracy wyciszane jest przez wielu ekumenistów. Habilitacja była broniona w Papieskim Instytucie Wschodnim w Rzymie. Młody wówczas archimandryta Bartłomiej Arhontonis szczególnie dziękował za pomoc rektorowi Instytutu Wschodniego Janowi Żużekowi, członkowi zakonu Jezuitów.

Fig. 49. W swojej pracy doktorskiej Bartłomiej wzywał do przeglądu i zniesienia kanonów kościelnych jako sprzecznych z nowoczesnymi warunkami. Dopuszczał on nawet możliwość „zniesienia ich, być może, w całości.” W duchu „modernizacji” (po wł. „aggiognamento”) Bartłomiej obficie cytuje źródła włoskie i łacińskie, nie zawsze tłumacząc je na język grecki. Za wzór w kodyfikacji prawa kanonicznego Bartłomiej uważa 1. Sobór Watykański (1869-1870.), następnie papieży Piusa X i Benedykta XV, którzy przygotowali i wdrożyli w życie „Kodeks Prawa Kanonicznego” dla Katolików (1917 r.). Następnie – papieża Piusa XII, który wprowadził w życie „Kodeks Prawa Kanonicznego Wschodniego” dla Unitów (lata 1949/57). Wreszcie, 2. Sobór Watykański (lata 1962/65), tak sprzyjający, według Bartłomieja, zbliżeniu wszystkich kościołów chrześcijańskich ze sobą!

Obecnie Patriarcha Bartłomiej wita nowego papieża Benedykta XVI. Oczywiste jest, że jakby daleko nie poszedł papież Ratzinger w swoim „nacisku na Wschód” Bartłomiej nie będzie mu się sprzeciwiał. Swego przeciwnika, wręcz przeciwnie, widzi on w Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. I zgodnie z dawną fanarską fobią, lubi komentować o wymyślonych panslawizmie i rosyjskiej ekspansji. Przy tym Bartłomiej oświadcza: „Głupia teoria o” Trzecim Rzymie” jest arogancka i … niegodziwa, ponieważ „… „głosi ona ducha cezaropapizmu i watykanizmu; tego, co jest absolutnie nie do przyjęcia dla Cerkwi Prawosławnej”.

PS.

Być może w roku wejścia na tron (intronizacji) Antychrysta zejdzie nie Święty Ogień w Bazylice Grobu Świętego, a przepowiadany przez Apokalipsę ogień antychrysta.

Przepowiednia ta ma, między innymi, jasny historyczny pierwowzór. Kapelan Jerozolimskich Królów- Krzyżowców, Fulk, opowiada o tym, jak pewnego dnia zachodni czciciele (z Krzyżowców) odwiedzili święte miasto, aby świętować w nim Wielkanoc. Kiedy przybyli do Jerozolimy, całe miasto było w trwodze, ponieważ Święty Ogień nie schodził, i wierni przez cały dzień na próżno oczekiwali w Świątyni Zmartwychwstania Pańskiego. Wówczas, jakby przez niebiańskie natchnienie duchowieństwo łacińskie i król wraz z całym dworem swoim poszli … do Świątyni Salomona, niedawno zamienionego przez nich w świątynię meczetu Omara, a tymczasem Grecy i Syryjczycy, pozostając przy Świętym Grobie, rozdzierając swe szaty, z krzykiem przywoływali Łaskę Bożą, i wówczas, w końcu, zszedł Ogień.

Odmiennego wyboru chrześcijanie Wschodu i Zachodu dokonali już dawno temu. *(Przedrewolucyjny profesor A. Oleśnicki nazwał ten dzień „uroczystością poświęcenia ognia przy Grobie Pańskim” i początek pojawienia się tej uroczystości odnosi on do czasów Starego Testamentu, do budowy Świątyni Salomona w Jerozolimie, kiedy na przygotowane ofiary spadł z nieba ogień, który następnie był stale podtrzymywany przez kapłanów. „Jeśli Niebiański Ogień, jako znak opatrznościowy troskliwości Ojca Niebieskiego ogrzewał swoim ciepłem Starotestamentową Jerozolimę, to on nie mógł zgasnąć, – mówi profesor – dla Jerozolimy Nowotestamentowej i w dalszym ciągu nie pocieszać sobą kochających gród wielkiego króla i jego Świątynię. Tylko swoje palenisko Ogień ma teraz nie wśród opustoszałych dziedzińców Świątyni Salomona, a w Sanktuarium Nowotestamentowym, w prawdziwej Arce Nowego Przymierza – w Grobie Pańskim. Jak Ogień Starotestamentowy zapalał się zwłaszcza w dniach składania wielkich ofiar, tak i Nowotestamentowy Święty Ogień zapala się w dniu wielkiej Ofiary Nowotestamentowej, gdy Kościół wyśpiewuje piękne słońce prawdy, które weszło do Grobu, aby rozbłysnąć z niego światłodajnym dniem Zmartwychwstania”. Tak więc, z Drugiej Świątyni, która została zburzona w roku 70-ym, Ogień przeniósł się do Świątyni Zmartwychwstania, zbudowanej w roku 335.

To zadziwiające, że nie tylko opinie teologiczne, ale także ludowe wierzenia odróżniały duchową istotę różnych ogni. Naukowiec Siergiej Maksimow jeszcze pod koniec XIX wieku tak podsumował wyobrażenia prostych Rosjan: „Po grzechu pierworodnym zostały otwarte wrota piekielne, a płomienie wyrwały się stamtąd i pojawiły na ziemi, aby szkodzić ludziom pożarami, oszukiwać błyskami w miejscach ukrytych skarbów, niepokoić ognistym pojawieniem się w powietrzu samych biesów w postaci skrzydlatych demonów, itp. Oprócz ognia piekielnego został posłany i ten ogień, który zapalał ofiary, składane Bogu, dzięki któremu usuwane były liczne katastrofy, nawiedzające ludzi i zwierzęta domowe w postaci różnych chorób.”

… Wiadomo, że Bóg przemawia do nas językiem cudów. I w tym przypadku – językiem braku wielowiekowego cudu. I ważne jest, aby zrozumieć, co On chce nam powiedzieć.

Po strasznych wydarzeniach 1923 roku, które posłużyły jako lekcja, Patriarchat Jerozolimski za reformatorami kalendarza nie podążył. W Świątyni Grobu Pańskiego nigdy nie zmieniają zegarów – na czas zimowy i letni. Nawet nienawidzący Izraelczyków Palestyńczycy to robią, ale Świętogrobcy nadal zachowują wszystko w stałej niezmienności.

Co to wszystko oznacza? To, że nie należy dotykać czasu i kalendarza. Nie trzeba zmieniać tradycji.

30 kwietnia 2015 r.

Tłumaczył Andrzej Leszczyński
14.12.2015 r.

Reklamy
Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, PRZECIW EKUMENIZMOWI, STARY STYL KALENDARZOWY, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: