NIEZAUWAŻONY CUD ŚW. DYMITRA W BIAŁYMSTOKU W 2010 ROKU.

 

Drodzy prawosławni w Polsce, chyba coś nam umknęło to co wydarzyło się w 2010 roku 8 listopada/26paźdz.(st.styl) kiedy to przypadało Święto Świętego Dymitra Sołuńskiego.

 

Ale może od początku i to może bardzo nietypowego, ale wiążąc pewne fakty doszliśmy do pewnych wniosków wynikających jeden z drugiego.

Od roku 2007 lub może i wcześniej do Polski w tym i do Białegostoku byli zapraszani tybetańscy mnisi do sypania tzw. mandali po czym wsypywano ją po odpowiednich rytualnych tańcach i muzyce do rzek w Polsce. Po czym następowało szereg poważnych powodzi w Polsce:

2010 rok – sierpień, Bogatynia, Leśna i Miłoszów

2010 rok – maj/czerwiec (zobacz: Powódź w Europie Środkowej (2010))

2009 rok – czerwiec, południowe powiaty województwa podkarpackiego, małopolskiego, śląskiego, opolskiego oraz dolnośląskiego

2008 rok – lipiec, południowe powiaty województwa podkarpackiego i małopolskiego

 

PROSZĘ TEŻ SPOJRZEĆ NA PLAKAT JAKA TU MNOGOŚĆ SPONSORÓW W TYM POWIĄZANYCH NIEKTÓRYCH Z OKULTYZMEM I EZOTERYKĄ.

 

Ktoś by się zastanawiał dlaczego powiązać należy te fakty? Sypanie mandali i powodzie w Polsce?

 

DSC07393Mandala to geometryczny diagram, którego sypanie z kolorowego piasku i późniejsze zniszczenie jest uważane za rodzaj medytacji. Mandala ma dla buddystów znaczenie symboliczne i religijne. W Krakowie mnisi z Tybetu sypali mandalę z intencją, by sprowadziła na mieszkańców”błogosławieństwo”.Podobnie jak i w Białymstoku.

 

Jakież to błogosławieństwo może być od pogańskich kultów?

 

maski„Zacznijmy od bezspornego faktu, iż buddyzm jest religią, nie może być więc rozpatrywany w kategoriach wyłącznie kulturowych czy społeczno-politycznych. Według badań naukowych, buddyzm jest bardzo adekwatnym odpowiednikiem światopoglądu czy religii gnozy (tak sądzi ks. prof. Tadeusz Dajczer, czołowy w Polsce znawca buddyzmu). Ideologia buddyzmu pomija i neguje najważniejsze dla chrześcijaństwa prawdy. Odrzuca osobowego i transcendentnego Boga, kreacjonizm, pojęcie grzechu, cierpienie jako drogę zbawienia, propaguje też reinkarnację.
Doktryna reinkarnacji jest to straszny i niebezpieczny błąd doktrynalny dotyczący eschatologii, który może zwodzić na manowce tych, co unikają radykalnego wyboru Boga w tym życiu. Jest ona radykalnie sprzeczna z dogmatem o Zmartwychwstaniu (fundamentem chrześcijańskiej wiary). Jest też swoistą plagą we współczesnej kulturze, tym bardziej że reklamowana jest przez wszystkie organizacje gnostyckie, ezoteryczne czy spirytystyczne, masonerię, teozofię, antropozofię (szkoły waldorfskie!), bioenergoterapeutów i różdżkarzy, reikowców i hipnotyzerów, psychologów jak C.G. Jung i K. Wilber, A. Santorski i W. Eichelberger, scjentologię, a także New Age i jego pochodne.

W buddyzmie, zgodnie z duchem gnozy, nie ma grzechu, ale jest tylko iluzja poznania, która jest swoistym grzechem. To poznanie-oświecenie jest więc swoistym „zbawieniem”, a nie nawróceniem od moralnego zła czy grzechu. Współczucie buddyjskie nie jest miłością chrześcijańską, co dawno wykazał H. de Lubac SJ. Najbardziej niebezpieczna jest radykalna – w tym mentalna i uczuciowa, praktykowana „technicznie” – izolacja od cierpienia. Taka ucieczka przypomina gnostycką „negatio creationis”, pośrednio negację samego Stwórcy. Czy nie jest to ukryty „bunt metafizyczny”? Należy przypomnieć, że gnoza jest dla chrześcijaństwa herezją wszystkich herezji (W. Kasper).
Cały buddyzm jest zorientowany na rozpoznanie cierpienia i radykalną ucieczkę od niego. To jest pierwotne doświadczenie samego Buddy. Buddyzm szuka radykalnej ucieczki od cierpienia, co może być grzeszną ucieczką od krzyża i zdradą Jezusa. A. Läple opisuje w swojej książce o modlitwie przejmujące przeżycie mnicha-trapisty Jurgensa, który doświadcza uczestnictwa w medytacji buddyjskiej jako prawdziwej ZDRADY chrześcijańskiego Boga.
Dialog z innymi religiami nie oznacza więc stawiania na równi tych religii z chrześcijaństwem. Ważna zasada: Budda jest człowiekiem, a nie Bogiem (problem idolatrii). Tu jest religia nadprzyrodzona oparta na Chrystusie, tam – koncepcja naturalistyczna (ateistyczna?, spirytystyczna?). Nie można więc także na gruncie praktyki zestawiać modlitwy z medytacją. A może nawet uczestniczyć w buddyjskiej medytacji. „Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię, będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie” (Kol 2, 8).

 

DSC07427Rytualne zniszczenie mandali, które jest typową dla buddystów ceremonią inicjacyjną, miało miejsce w niedzielę, 1 marca br., o godz. 15.00, kiedy to pośród odmawianych mantr skierowanych ku “obcym bogom” wysypano mandaliczny piasek do Wisły.

I chociaż oficjalnie powiedziano, że chodzi tu o symboliczny akt, który miał ściągnąć na miasto Kraków szczególne błogosławieństwo pokoju, harmonii i “energii pozytywnej” (użyto tego wyrażenia, a więc nie chodziło o czysto kulturowy symbolizm), to jednak ceremonia ta do złudzenia przypominała poświęcenie całego naszego kraju bóstwom buddyjskim, do których mnisi zwracają się bezpośrednio, tworząc mandale czy recytując mantry, i których rytualne posążki oraz obrazy towarzyszą im w pracy.

Ceremonie tworzenia i niszczenia mandali odbywają się w wielu miastach – jest to przedsięwzięcie “duchowe”, zakrojone na szerszą skalę, przeprowadzane dyskretnie i planowo pod szyldem propagowania kultury Tybetu, któremu zresztą życzymy jak najlepiej w wymiarze politycznym i społecznym.

Według prawosławnego teologa rosyjskiego prof. Andrieja Kurajewa, który opiera się na wiarygodnych badaniach wybitnych rosyjskich etnografów i antropologów, dogadzanie tym okrutnym i krwiożerczym demonom zajęło naczelne miejsce w kulcie miejscowej ludności.W buddyjskich klasztorach Mongolii i Tybetu codzienne nabożeństwo poranne zaczyna się od złożenia krwawej ofiary “obrońcy wiary Dżamsaronowi oraz innym okrutnym bóstwom i demonom”, “boskim katom i zabójcom wrogów wiary i cnót”.

 

Opis podobnego rytuału ofiarniczego znajdujemy w księdze rosyjskiego etnografa A.M. Pozdniejewa, wydanej ponownie w 1933 roku przez samych buddystów. Po złożeniu kielicha krwi Dżamsaronowi oraz innym demonom wyznawcy wzywają ich, by zniszczyli wrogów, szczególnie tych, którzy przeszkadzają w rozpowszechnianiu wiary i sakralności buddyzmu (sakralności nie należy mylić ze świętością). Spośród tych demonów (obraz jednego z nich wisiał w formie kultycznej ikony w Muzeum “Manggha”) wyróżnia się demon Mahakala, który sam nie potrafi osiągnąć nirwany, lecz pobity przez Padmę Sambhawę i innych buddyjskich bohaterów musi wiecznie walczyć z tymi, którzy przeszkadzają w rozpowszechnianiu buddyzmu, przynosi zło ludziom lub przeszkadza im sprawować święte obrzędy.

czam31

Jest to wszystko ciekawe także dlatego, że dalajlamowie (według świadectwa obecnego Dalajlamy XIV) od dzieciństwa związani są z czarnym bogiem Mahakalą: “Wkrótce po moim urodzeniu na dachu naszego domu osiedliła się para kruków. To jest szczególnie interesujące, ponieważ podobne rzeczy przydarzyły się i po urodzeniu pierwszego, siódmego, ósmego, dwunastego Dalajlamy. Później, kiedy Pierwszy Dalajlama wyrósł i dotarł na wyżyny praktyk duchowych, podczas medytacji miał bezpośredni kontakt z bóstwem-obrońcą Mahakalą. I wtedy Mahakala powiedział mu: ‘Ci, którzy jak ty podtrzymują naukę buddyzmu, potrzebują obrońcy podobnego do mnie’. Tak więc widać z tego, że między Mahakalą, krukami i Dalajlamami istnieje pewna więź” (por. wywiad Dalajlamy XIV z J. Awedonom [w:] “Put” k siebie” 3/1995).

Dalajlama nie powiedział, niestety, że po to, by wywrzeć wpływ na owe “gniewne bóstwa” i przymusić je do “wywarcia wpływu na to, co się dzieje w świecie”, trzeba wypełnić tajne obrzędy tantry. Jakie to obrzędy? Przecież bogini Kali jest wielkim symbolem zła, która żąda ofiar z ludzi. Ofiary z ludzi składano dosłownie w buddyzmie jeszcze w XX wieku, co ma charakter satanistyczny. Nieprzypadkowo imię bogini Kali znajduje się w “Biblii szatana” La Veya na tzw. liście imion piekielnych, których ewokacja należy do istoty rytuału satanistycznego.

Buddyzm nie jest więc religią pokoju, harmonii i braku przemocy, jak to się oficjalnie przedstawia. Nie można zatem przedstawiać sprawy tak, jakby wszystkie niejasności, wątpliwości i przepaście teologiczne zostały rozwiązane.

Nie konsultowano się z egzorcystami, którzy mają negatywne doświadczenia z buddyzmem czy pseudobuddyzmem. W tym kontekście bezpośredni, oficjalny i w pełni afirmatywny udział opata benedyktynów tynieckich w tymże muzeum 1 marca 2009 r. o godz. 15.00 w rytuale niszczenia mandali (zakończonym wysypaniem resztek mandalicznego piasku do Wisły w osobnym rytuale) należy uznać za wysoce niestosowny i problematyczny.

MM_Bialystok_sypanie_mandali_przez_mnichow_3Ceremonia ta nie miała bowiem charakteru wyłącznie kulturowego, ale wyraźnie kultyczny, czyli religijno-inicjacyjny. Był (katolicki ks A.Posacki-którego ostatnie poczynania i poglądy też nie mają za wiele wspólnego z chrześcijaństwem)jej naocznym świadkiem, modląc się gorąco jako kapłan o ochronę dla wszystkich obecnych w czasie tej ceremonii. Wszędzie było bowiem dużo rytualnych figur i obrazów kultu. Był też portret samego Dalajlamy, o którym mówiłem. Zgromadzeni byli wyraźnie zachęcani do medytacji (wewnętrznego otwarcia), a obecni tam buddyści w sposób oczywisty odprawiali mantry, wyszeptując je z powagą. I mandala (obraz), i mantra (słowo), a także mudra (gest) należą do technik rytualnych, kultycznych i inicjacyjnych powszechnie występujących w ramach religii buddyzmu, co wykazują liczne badania naukowe.”

Tak więc wypadkową tych rytuałów była seria powodzi w tamtym czasie w Polsce po „poświęceniu” wody i miast piaskami z mandali.

Rytuał buddyzmu JEST całkowicie przeciwny chrześcijańskiemu Świętu Chrztu Pańskiego (Jordan) związanemu ze święceniem wody i rzek . A to właśnie nastąpiło bluźnierstwo rytuału pogańskiego na ziemiach chrześcijańskich.

Był taki moment, że zastanawialiśmy się z grupą pewnych duchownych czego oczekuje Białystok , jakiego „błogosławieństwa” zapraszając buddystów rok rocznie, mimo iż ewidentnie było widać same złe owoce tych wizyt w Polsce w sensie powodzi i wyżej opisanych rytuałów sprzecznych i urągających chrześcijaństwu poprzez swój obrzędowy okultyzm.

Tymczasem w Białymstoku też robiono mandale, a następnie wsypywano rytualnie do rzeki Białej. Nikt z nas nie protestował, żaden chrześcijanin żaden biskup żaden duchowny wszyscy oczywiście w imię tolerancji i ubogacania nabrali piasku z mandali w usta.

02.08.2009 BIALYSTOK , AULA WYDZIALU ARCHITEKTURY POLITECHNIKI BIALOSTOCKIEJ . ROZSYPYWANIE MANDALI , KTORA MNISI BUDDYJSCY USYPYWALI PRZEZ CALY TYDZIEN . FOT. MARCIN ONUFRYJUK / AGENCJA GAZETANastąpił rok 2010 przyjechali ponownie buddyści -ponownie usypali mandalę, ponownie ją wsypali rytualnie do Białki , a część rozdali naiwnym ludziom jako „błogosławieństwo” do domów. Powodzi w Białymstoku nie było, bo za bardzo nie ma co tu wylać i zalać miasto.

Aleeee w odróżnieniu do lat poprzednich mandaliści otrzymali w roku 2010 możliwość przelotu nad Białymstokiem w balonie. Wykorzystali to do kolejnego jakiegoś bliżej nieznanego rytuału jakim było zagranie na trąbach z balonu nad Białymstokiem. Zaś oficjalnie podano, że „Białostoczanie o poranku mogą przywitać nie tylko nowy dzień, ale i na niebie buddyjskich mnichów, którzy z balonów lotniczych zagrają na trąbach. Tym sposobem zasygnalizują swoją obecność i cel, dla którego przybyli. Idee pokoju na świecie.”

jerzy mandala

W tym miejscu warto nadmienić, że nikt nigdy  czy prawosławnych, czy katolickich duchownych nie wpadł na pomysł, aby wziąć balon czy to wspólnie czy oddzielnie i z góry poświęcić miasto Białystok wodą święconą. NIESTETY EKUMENIŚCI W INNYCH KWESTIACH POTRAFIĄ WYKAZAĆ SWOJE „ZDOLNOŚCI”, ALE NIE W TAKICH!

Ale za to buddyści za nich zdążyli  „poświęcić” mandalą Białystok i z góry i w rzece.

z6887575X z6887578X z6887587X z6887591X

 

„Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne. „(GA 6-8:9)

„Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością ? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg…”

2 Kor. 6, 14:15.

 

Co się zatem dzieje trzy miesiące później 8 listopada?

 

Do wypadku w Białymstoku doszło około godziny 5:30[1]. Zderzyły się ze sobą pociąg towarowy Orlen KolTrans nr 112861 relacji Płock Trzepowo – Sokółka i pociąg towarowy PKP Cargo nr 55272 relacji Białystok – Warszawa Praga[2][3]. Pociąg towarowy Orlen KolTrans złożony był z lokomotyw spalinowych M62 i TEM2 oraz 32 wagonów cystern wypełnionych paliwem ciekłym. Pociąg towarowy PKP Cargo składał się z dwóch lokomotyw elektrycznych ET22 i 7 wagonów, z których 2 były wagonami cysternami z gazem propan-butan, a 5 węglarkami załadowanymi złomem.

Na skutek zderzenia doszło do wykolejenia pociągu spółki Orlen KolTrans, a następnie zapalenia się lokomotywy TEM2, rozszczelnienia i wybuchu jednego z wagonów cystern z paliwem (BLEVE). Eksplozja wywołała pożar, który objął lokomotywę M62 i siedemnaście z trzydziestu dwóch wagonów składu. Około godziny 7:20 eksplodował drugi z wagonów cystern. Pożar rozprzestrzenił się na infrastrukturę kolejową, nastawnię wykonawczą i zagroził sąsiadującym z linią kolejową budynkom Zakładu Wschodniego PKP Energetyka.

Na skutek kilkugodzinnego pożaru, którego dogaszanie zostało zakończone około godziny 1:00 następnego dnia, nastąpiły liczne uszkodzenia infrastruktury kolejowej stacji Białystok – torów, sieci trakcyjnej i nastawni wykonawczej Bł1. Ponadto zniszczeniu uległo siedemnaście wagonów z olejem napędowym i benzyną oraz dwie lokomotywy spółki Orlen KolTrans (M62 i TEM2)[4][5].

Zarzut nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu kolejowym został postawiony przez Prokuraturę Rejonową Białystok-Południe dwóm maszynistom prowadzącym pociąg towarowy Orlen KolTrans[6]. Podejrzewani są oni o zignorowanie sygnału na semaforze wskazującego nakaz zatrzymania się[7].

Akcje ratunkową prowadziło 39 zastępów PSP i OSP. W sumie w operacji udział wzięło około 160 strażaków. Ze względu na wysoką temperaturę oraz groźbę wybuchów akcja była prowadzona w bardzo trudnych warunkach. Ogień został opanowany około południa. Jednakże prace związane ze schładzaniem cystern, trwały jeszcze kilka godzin po ugaszeniu ich. Przed drugim wybuchem udało się uratować 15 cystern. Dodatkowym zagrożeniem były łatwopalne ładunki stojące na pobliskich bocznicach np. węgiel kamienny[11].

http://www.wykop.pl/link/518477/wybuch-cysterny-w-bialymstoku-video/#

Jak widzimy z powyższego mogło wybuchnąć jeszcze 15 cystern z gazem co niewątpliwie spowodowałoby niewyobrażalne skutki związane z taką katastrofą. Chwała Bogu nie zginął nikt, ani nikt nie został ranny. Nie wybuchło też 15 cystern , które znajdowały się w pobliżu eksplozji. Mogło być tragicznie, ale nie stało się tak!

To był dzień Świętego Dymitra Sołuńskiego i to On ustrzegł Białystok przed straszliwymi następstwami tej katastrofy i wybuchu. Było to wymowne ostrzeżenie nas przed pogańskimi kultami uprawianymi na ziemi podlaskiej i należy wyciągnąć wnioski na przyszłość, że takie beztroskie i z pozoru do niczego niezobowiązujące uprawianie demonicznych rytuałów ściąga na nas siły demoniczne, które mogą pozamiatać ten piasek z mandali razem z nami, który był rozsypywany w Białymstoku jak i  w innych miejscach Polski.

Wierzymy, że Święty Dymitr jak i pewnie inni święci modlitwami swymi ocalił nas od nadchodzącej katastrofy. Jest nad czym się pochylić i wyciągnąć wnioski dla wszystkich chrześcijan do czego prowadzą inicjacje pogańskich kultów i ich demonicznych obrzędów na ziemiach poświęconych Władcy naszemu Jezusowi Chrystusowi.Niech to nam wzbudzi naszą gorliwość i czujność :”Bracia, trzeźwi bądźcie i czuwajcie, bo przeciwnik wasz, diabeł, krąży jak lew ryczący, szukając kogo by pożreć. (1 P 5. 8-9)”.

„Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością ? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg…”

2 Kor. 6, 14:15.

TAK NIEZAUWAŻALNY CUD ŚWIĘTEGO DYMITRA OCALIŁ MIASTO PRZED ZAGŁADĄ! MOGŁO WYBUCHNĄĆ 15 CYSTERN (SIC!), A JAKIE TO BY BYŁY SKUTKI TO STRACH POMYŚLEĆ. NAWET I TA JEDNA CYSTERNA ŻEBY NIE PROMYSŁ BOŻY I OCHRONA ŚWIĘTEGO DYMITRA TO BIEDY BY NIE ZABRAKŁO. NA FILMIE WIDAĆ JAK POTĘŻNY BYŁ TO WYBUCH TEJ JEDNEJ CYSTERNY, NAWET ALARMY  W SAMOCHODACH SIĘ WŁĄCZAŁY. TO WSZYSTKO KU OPAMIĘTANIU PRZED POGAŃSKIMI KULTAMI I RYTUAŁAMI.

 

1004_lama_a

Advertisements
Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, HEREZJE, STRONA GŁÓWNA | 1 komentarz

Zobacz wpisy

One thought on “NIEZAUWAŻONY CUD ŚW. DYMITRA W BIAŁYMSTOKU W 2010 ROKU.

  1. Pingback: Chłopczyk z wędką czy z pentagramem? | Православно-Монархическое Братство во имя Нерукотворного образа Всемилостивого Спаса

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: