Daily Archives: 13 lutego 2016

Mnisi – to ci, którzy ostro czują siłę grzechu.

inokkkMonastycyzm … Życie mnisze… W wyobrażeniu zwykłego człowieka, mało obeznanego z życiem Cerkwi, wydaje się ono czymś odległym, martwym i archaicznym, a pod wpływem istniejącego w społeczeństwie pustosłowia wyobrażenia te ewoluują i przekształcają się we wszelkiego rodzaju nonsensy i bajki. Ale przecież monastycyzm służy jako łącznik między ziemskim światem i Królestwem Niebieskim.

Często żyjemy, owładnięci krzątaniną, a rzeczywistość odchodzi nam spod stóp, życie przemienia się w oszustwo pragnień, kołyszemy się z boku na bok w poszukiwaniu ziemskiego szczęścia, a prawda z powodu naszej beztroski pozostaje dla nas nieznana, ukryta w tajnikach wiary.
Monastycyzm od starożytności został powołany do przechowywania i ochrony wiary i aby być przykładem prawdy i rzeczywistości dla człowieka, ratowanego przez Boga, którego nawrócenia którego Bóg oczekuje i spodziewa się każdej sekundy. Według słów świętych, mnisi – to światło świata, a światło mnichów – to Aniołowie. Mnich – to nie tylko człowiek, ubrany w czarne ubrania. Monastycyzm – to wewnętrzny stan duszy ludzkiej, który czyni ją inną w stosunku do świata. Według słów prepodobnego Jana Lestwicznika, mnichem jest ten, kto trzyma się tylko Bożych słów i Przykazań w każdym czasie, w każdym miejscu i w każdej sprawie. Wewnętrzne uporządkowanie duchowe i usunięcie się ze świata zewnętrznego do klatki swojej duszy tworzy mnicha. Mnich – to człowiek wewnętrzny, ma on wielką chęć do wypełniania przykazań ewangelicznych, mnich dąży do zdobycia cnót i zjednoczenia się z Chrystusem. Żyje on dla Chrystusa i znajduje się w nieustannej walce ze swoją słabością, z bezcielesnymi wrogami rodzaju ludzkiego.

Rozmawiamy z człowiekiem, który wyrzekł się świata i ma już pewne doświadczenie życia w Chrystusie. Zewnętrznie wcale nie jest podobny do obrazów starożytnego monastycyzmu, na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły starszy człowiek, starzec, posiadający niemoce, właściwe dla jego wieku i naszych czasów. Ale przy bardziej uważnym obcowaniu zrozumiesz, że siła jego słowa, w porównaniu ze zwykłymi pojęciami, jest bardzo wielka, napełniana nie z tego świata prawdą ewangeliczną.

– Ojcze Glebie, pierwsze moje pytanie do Ojca jest takie: dlaczego zdecydował się Ojciec zostać mnichem?

– Bóg powołał. Przecież w Ewangelii Jana Pan mówi do Apostołów: Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem (J 15, 16). A kiedy Bóg zawoła, to zostawisz wszystko. I chwytaj się poły szaty Chrystusa i nie wypuszczaj jej do ostatnich dni swoich, ponieważ wszystko od Niego, przez Niego i dla Niego, jak Apostoł Paweł pisze do Koryntian. Cóż, więc wszystko zostawiłem – sztukę, rodzinę, świat zewnętrzny i podążyłem za Chrystusem.

– Jak rozumiem, przyjął Ojciec anielski obraz już w wieku dojrzałym, który był poprzedzony życiem w świecie. Jaki jest Ojca świecki zawód?

– Malarz – grafik, ilustrator książek, członek Związku Artystów, Moskiewskiej organizacji Związku Artystów, sekcji grafika, podsekcji książki. W czasie lat pracy w moskiewskich wydawnictwach zilustrowałem ponad 50 książek z literatury rosyjskiej i zagranicznej.

– A ikony po przyjęciu ślubów nie próbował Ojciec pisać?

– Nie. W ciągu ostatnich 25 lat nigdy nie wziąłem pędzla do ręki. Myślę, że dzisiaj malarzy ikon jest więcej niż zapotrzebowania na ikony.

– Czy nie żałuje Ojciec, że zostawił sztukę i świat zewnętrzny?

– Cel określa środki, a nie odwrotnie. Czy mogłem za pomocą środków artystycznych poznać Prawdę, Którą jest Chrystus? – Oczywiście, nie. Więc zostawiłem pędzle i farby i zagłębiłem się w modlitwę.
I jeślibym dzisiaj miał okazję, aby rozpocząć życie na nowo – to chciałabym urodzić się w monasterze.

– Ojcze Glebie, chciałoby się usłyszeć słowo z osobistego doświadczenia, czym jest monastycyzm dla Ojca?

– Podstawą monastycyzmu jest samokształcenie, samozaparcie, samoograniczenie we wszystkim. Przecież łatwiej jest zrobić rewolucję światową niż przerobić siebie. Ponadto, wśród ciężkich doświadczeń życia w ostatnim czasie, wśród szalejącego morza niewiary, niemoralności i wad, widząc złośliwy napór najróżniejszych nauk ateistycznych, widząc wzrastającą wściekłość wszelkich podziałów i sekt, gdy serce ściska się z bólu i przerażenia, kiedy do duszy może zakraść się rozpacz odnośnie przyszłości naszego narodu, wśród ciężkich rozmyślań i smutnych przeczuć, jest tylko jedno pocieszenie i wsparcie w życiu – to monastycyzm.

Cielesnym, ziemskim ludziom nieprzyjemny jest nawet zewnętrzny wygląd mnicha, ponieważ przeszkadza on zagłuszyć głos sumienia i przypomina im, że są rozwiąźli i podobni do zwierząt. Ludzie naszych czasów nie rozumieją, nie doceniają, a ponadto potępiają monastycyzm. A przecież mnisi – to są ci, którzy szczególnie ostro uświadamiają i czują siłę grzechu, w pierwszej kolejności, oczywiście w sobie, jego nie do wyrażenia ciężar dla sumienia. Grzech rodzi śmierć. I jak nie mówić o nim mnichowi?

Oprócz tego, mnich – to nieustanna modlitwa. W listach Św. Ignacego (Brianczaninowa) jest takie zdanie: dla żebraka właściwe jest proszenie, a dla człowieka, który wpadł w nędzę grzechu, właściwe jest modlenie się. Przecież modlitwa – to płacz upadłego i pokutującego przed Bogiem człowieka. I cała droga do Chrystusa jest modlitwą. Mnisi – są to właśnie ci ludzie, którzy według słowa Apostoła nie chcą niczego więcej wiedzieć w tym życiu, oprócz Chrystusa i otrzymują Go w swoim sercu przez mądre czyny, całkowicie przez życie duchowe.

– Jeśli Bóg pozwoli, to podyskutujemy o różnych problemach. Najpierw proszę odpowiedzieć na takie pytanie: czy może prosty mnich publicznie wyrażać swoją opinię?

– Może, ale tylko po błogosławieństwie. Na przykład, na tę rozmowę wziąłem błogosławieństwo od dwóch duchownych. Przy tym swoimi odpowiedziami nie staram się kogokolwiek w czymkolwiek przekonać. Pan – pyta, ja – odpowiadam.

– Proszę powiedzieć, co to jest posłuszeństwo?

– Lestwicznik pisze tak: „Posłuszeństwo jest poprzedzone usunięciem się ze świata i odrzuceniem swojej woli.” A potem mówi dalej o tym, że pod modlitewnym okryciem swego duchowego nauczyciela człowiek dość szybko przesuwa się do Boga. Mówi on jeszcze tak: posłuszeństwo – to jest kompletne niedowierzanie samemu sobie, nawet w dobrym dziele aż do końca dni swoich. Wszyscy Świeci Ojcowie nazywali posłuszeństwo wyznawaniem wiary i dodawali, że bez tego nikt z niepokornych Pana oglądać nie będzie.

Niestety, z jakichś powodów wielka cnota posłuszeństwa dzisiaj przez wielu jest źle rozumiana. Najczęściej utożsamiają hierarchię, przełożonego lub biskupa z Cerkwią i nieposłuszeństwo jednej z tych osób jest traktowane jako nieposłuszeństwo wobec Cerkwi. Ale to nie tak. A poza tym, posłuszeństwo – to obraz duchowy i buduje się on na wzajemnym zaufaniu. Jeśli tego wzajemnego zaufania nie ma, to posłuszeństwo zamienia się w podporządkowanie lub uległość. A to są terminy absolutnie świeckie.

– Dziękuję (Zbaw,Władco ros.- Спаси, Господи), Ojcze. Dlaczego Ojciec mieszka w prywatnym mieszkaniu, a nie w monasterze?

– Na początku 2007 roku, nasz monaster zaczął upadać, zarówno duchowo jak i moralnie i zostało w nim tylko kilka osób. Zwróciwszy się do Władyki, poprosiłem o jego błogosławieństwo na opuszczenie klasztoru i przechodziłem przesłuchanie przy zarządzie diecezjalnym – do tej chwili, kiedy odmówiłem przyjęcia paszportu, dowodu emerytalnego, polisy medycznej i innych dokumentów. Władyka wezwał mnie i zapytał: „Dlaczego?” Odpowiedziałem: „Władyko – święty, ja – mnich. I podczas postrzyżyn, podczas których był obecny Sam Bóg, Królowa Niebieska i Sobór Świętych Aniołów, składałem obietnice. Pierwszą z nich – było wyrzeczenie się świata. A jakież to wyrzeczenie się świata, jeżeli mój portfel pęka od świeckich dokumentów? Kogo oszukiwać?” Władyka ze zrozumieniem odniósł się do moich słów i obiecał znaleźć mi pokój, gdzie mógłbym spędzić resztę moich dni na modlitwie w samotności i odosobnieniu od świata zewnętrznego. Zamożni ludzie w Moskwie, którzy czasami korzystali z moich duchowych rad, zaproponowali wynająć dla mnie jednopokojowe mieszkanie. Władyka pobłogosławił i mieszkanie zostało znalezione dosłownie w ciągu kilka dni – to same, w którym mieszkam już trzeci rok.

Czytaj dalej

Categories: ETYKA CERKIEWNA, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz