Ojciec Serafin (Rose). USTAW. Tam, gdzie nie ma stałego kapłana, módlcie się bez niego

 

 

Kiedy przychodzimy do naszych świętych prawosławnych cerkwi i chwalimy Boga, tak jak On Sam nas nauczył Go chwalić – czym, powiedzcie mi, mamy się zachwycać najbardziej? Czy tym oszałamiającym pięknem i wspaniałością Bożej Służby, która tysiąc lat temu tak poraziła posłów     Świętego Wielkiego Księcia Włodzimierza, że ​​stracili zdolność rozróżniania Ziemi od Nieba? Czy tym przeogromnym bogactwem i różnorodnością nabożeństw, porównywalnych jedynie z   nieskończoną i niewyczerpaną hojnością samej natury, w których jakby odzwierciedla się hojność Niebieskiego Stwórcy? Albo niezmiennie przebywającemu w centrum tej wspaniałej różnorodności porządku, dzięki któremu służba prawosławna nabiera harmonijnej integralności i wznosi nas do jednomyślnego uwielbienia Boga?

 

Jakaż szkoda, że ​​tak nieliczni z prawosławnych Chrześcijan w pełni zostają przeniknięci sensem i    duchem nabożeństw, które zostały stworzone z Bożą pomocą według myśli Świętych Ojców, będąc dla nas nieustannym źródłem natchnienia, i które powinny zachowywać w nas iskrę zbawiennej  wiary prawosławnej i rozpalać od niej wielki płomień miłości. Jakże niewielu zna i kocha Cerkiewny Ustaw (ros.- Церковный Устав – A.L.), który określa zasady i porządek nabożeństw oraz, jeśli jesteśmy w stanie go zrozumieć, doprowadzać do porządku nasze serca i który wskazuje drogę wzwyż na Wschód, do Którego woła nas Cerkiew!

 

A jak jest podwójnie przykro za tych, którzy, choć nazywają siebie prawosławnymi, ale obwiniają za zwykły w dzisiejszych czasach opłakany stan Wiary Prawosławnej nie tyle letnich wierzących, odrzucających ideały Ustawu, ile sam Ustaw, który, ich zdaniem, należy „przejrzeć” i „odnowić”.

* * *

 

Jeden z największych zwolenników takiego „przejrzenia”, ojciec Aleksandr Schmemann, w swoim „Liście do Władyki” [1] Metropolity Amerykańskiego Ireneusza wyraża żal, że ten przywraca Metropolię (obecnie – Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna w Ameryce) do poziomu „przedrewolucyjnej Rosji”, do „standardowych ksiąg liturgicznych Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej”.

 

W pewnym sensie można zgodzić się z zarzutami o. Aleksandra: jak widać, Władyka ma na myśli nie prawdziwy powrót do żywego i świadomego uczestnictwa wiernych w nabożeństwie cerkiewnym, ale po prostu zachowanie elementarnego porządku Służb Bożych, zgodnie z cerkiewno-słowiańskimi księgami liturgicznymi, co jest konieczne w związku z ogarnięciem Metropolii gorączką odnowy.

 

  1. Aleksandr Schmemann jest przekonany o tym, że samym tylko porządkiem zewnętrznym sprawie pomóc nie można: kryzys, który ogarnął Metropolię, jest zbyt głęboki. Twierdzi on, że jej „Finansowa niewypłacalność tylko demonstruje i odzwierciedla jej stan duchowy – rozczarowanie i obojętność, najgłębsza ignorancja w samych podstawach naszej wiary”. „Nasza Cerkiew jest chora” – pisze –

„choroba ogarnęła sferę i liturgiczną i duchową”. To gorzkie uznanie nie ma zastosowania do Cerkwi Chrystusowej jako takiej, najwyraźniej właściwie charakteryzuje Metropolię i inne cerkiewne ugrupowania, które daleko odeszły od prawdziwego Prawosławia.

 

Metropolita Ireneusz wzywa do chociaż częściowego zachowania praktyki liturgicznej Cerkwi Rosyjskiej: kilku wersów zamiast przewidzianego przez Ustaw psalmu, jednego kanonu na niedzielną Jutrznię zamiast zalecanych trzech lub czterech, i tak dalej. Na to o. Aleksandr słusznie zauważa, że ​​z jednej strony przez to naruszany jest Ustaw, a z drugiej – że parafianie Archidiecezji nie widzą sensu nawet i w skracanych służbach. Dlatego uważa on, że Ustaw powinien być poprawiony w świetle naszej wiedzy o jego historycznej ewolucji, o innych tradycjach liturgicznych i temu podobne. W skrócie mówiąc, cerkiewną służbę trzeba dostosować do gustów duchowo ubogich ludzi!

 

Odchodząc od katastrofalnego stanu spraw o. Aleksandr tylko pogarsza go, proponując przyjęcie nowego Ustawu, to jest zmniejszenie poziomu wymagań – które przez następne pokolenie parafian Metropolii bez wątpienia również zostaną odrzucone jako zbyt surowe i „pozbawione sensu”.

 

Powiedziano dość, aby wyciągnąć naukę z duchowego upadku amerykańskiej Metropolii: przyczyny upadku to – dążenie do pojednawczości, obojętność i głęboka ignorancja. Natomiast dążący do prawdziwego Prawosławia, czy to w Rosyjskiej Cerkwi za Granicą lub w innej, podobnej do niej Cerkwi, powinni pamiętać, że te same zjawiska mogą i nas uczynić letnimi i zupełnie pozbawić wszystkich Łask Bożych.

 

* * *

Należy przyznać, że zarówno ​​ parafianie Amerykańskiej Metropolii, jak i jej przypuszczalny reformator o. Aleksandr Schmemann, nie mają prawidłowego pojęcia o sensie Ustawu Służby Cerkiewnej i o jego przeznaczeniu. Poważne studia historyczne Ustawu nie doprowadziłyby nas do idei o jego „przejrzeniu”, ale wręcz przeciwnie, napełniłyby nas podziwem dla jego zgodności, głębokości i celowości. Właśnie do takiego wniosku prowadzi książka prof. Skabałłanowicza – jedna z najlepszych prac na ten temat, którą sam o. Aleksandr wymienia jako szczególnie cenną. Przekonuje ona czytelnika o wielkiej mądrości Świętych Ojców – twórców Ustawu.

 

Błąd parafian Archidiecezji – w ignorancji i obojętności wobec Ustawu; błąd o. Aleksandra Schmemanna – w formalnym i akademickim podejściu do niego, jak do systemu dowolnych reguł i instrukcji, których należy ślepo przestrzegać lub umiejętnie obchodzić – na podobieństwo „Zasad ruchu drogowego”. Ale to wszystko nie tak!

 

Aby pojąć prawdziwy sens Ustawu, trzeba zrozumieć, co on reprezentuje. Formalnie rzecz biorąc, Ustaw – to księga przepisów o prowadzeniu Służby Bożej (Boskiej Liturgii., nabożeństw) i zestawienie   czterech cykli życia Cerkwi: cyklu dobowego; ośmiotygodniowego cyklu Ośmiogłaśnika ; rocznego cyklu świąt stałych; ruchomego cyklu Wielkanocy i Wielkiego Postu.

 

Ale w rzeczywistości Ustaw tym się nie ogranicza. Jego grecką nazwę „Typicon” można przetłumaczyć jako „księga wzorów”, której zadaniem jest, zgodnie ze słuszną uwagą prof. Skabałłanowicza, „… narysować wysoki ideał służby Bożej, który swoim pięknem powodował by mimowolne ciągłe dążenie do jego urzeczywistnienia, w pełni, być może, nie zawsze możliwego, tak samo jak i realizacja wszelkiego ideału, naśladowanie wszelkiemu wzorowi. Takim jest w istocie całe Prawo Chrystusowe, niewykonalne w całej jego niebiańskiej wysokości, ale Boskim Majestatem swoim pobudzające niepohamowane pragnienie ludzkości do jego urzeczywistnienia, i przez to dający życie światu”. [2]

 

Pełny tytuł tej, tak ważnej dla nas księgi, to – „Typicon to jest Ustaw. Typicon, czyli wizerunek cerkiewnej służby Bożej, sprawowanej w Jerozolimie przez Prepodobnego i noszącego w sercu Boga ojca naszego Sawę. Taki sam porządek służby Bożej bywa i w innych monasterach Jerozolimy oraz w innych świętych cerkwiach Bożych.”

 

Zatem Ustaw – jest zbiorem zasad liturgicznych monasteru Świętego Sawy w Jerozolimie, które zostały później przyjęte jako standard przez inne monastery, a następnie przez całą Cerkiew Prawosławną. Nie na próżno właśnie monastycznej liturgii przypisano rolę standardu: przecież właśnie monastyczna Służba Boża najjaśniej wyraża ideał Cerkwi. Stan życia monastycznego zawsze był i pozostanie wiarygodnym wskaźnikiem stanu rzeczy w całej Cerkwi lub w którejkolwiek Cerkwi Lokalnej; i odwrotnie, według tego, na ile świeccy starają się naśladować wzór służby monastycznej, łatwo jest ocenić życie liturgiczne w cerkwiach parafialnych.

 

* * *

 

Ustaw Służby Bożej – to nasz ideał; i nie oszukujmy się, że, niby to, „u nas wszystko jest w porządku”, jeśli w przeddzień święta u was zawsze są całonocne czuwania, lub podczas służby „wszyscy śpiewają” (co tak naprawdę wymagane jest według Ustawu, jak zobaczymy poniżej). Świat idzie na nas wojną, stale, nieustannie, i ze złością, niesłychaną w historii Cerkwi.

 

W Ameryce szczególnie wyraźnie widać, jak gazety, radio, telewizja, szkoła, muzyka, reklama, moda – innymi słowy, wszystkie co do jednego środki oddziaływania na nasze umysły i gusty – bezpośrednio lub pośrednio niszczą w ludziach prawosławny światopogląd, przekonują nas, że wiara prawosławna „jest fanatyczna”, że „nie idzie z duchem czasu”, że pozostaje nam tylko odrzucić wysoki ideał jedności, połączenia naszego życia ze Świętym Prawosławiem, i w zamian, jak należy „przystosować  się” do otaczającego świata, „znaleźć wspólny język” z innymi wyznaniami i światopoglądami.

 

Przeciwko temu gwałtownemu atakowi prawosławny Chrześcijanin powinien trzymać uważną i mocną   obronę – w przeciwnym razie i on sam utraci swoje Prawosławie, a swoje dzieci skaże na pewną śmierć. Szereg amerykańskich prawosławnych jurysdykcji (tylko z wielkim naciąganiem zwanych „prawosławnymi” – i Archidiecezja wśród nich jest daleka od lepszego stanu!) – to smutny przykład dla wszystkich tych, kto nie walczy o zachowanie swej wiary, a przyjmuje ją jako coś, co się należy, jak gdyby nazywanie się prawosławnym jest wystarczające, aby nim być. Zupełnie nie tak sądzi nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus!

 

Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.” (Mt 5:13)

 

Święci Ojcowie – stworzyciele Ustawu – bardzo dobrze wiedzieli o tej nieustannej walce o zachowanie chrześcijaństwa w nas samych. Zobaczymy teraz, jak prawosławna służba Boża   błogosławi nas do walki swoją potężną bronią, bronią, wbrew powszechnemu przekonaniu, najbardziej praktyczną i skuteczną we współczesnych warunkach.

 

* * *

 

Czołowi arcypasterze naszego stulecia wielokrotnie wzywali wiernych, aby powrócili do prawdziwie prawosławnej, zawartej w Ustawie służby cerkiewnej: wystarczy przypomnieć Św. Nowego Męczennika arcybiskupa Arseniusza Nowgorodskiego, błogosławionej pamięci arcybiskupa Jana z Szanghaju (Maksimowicza) i  nastojatiela Monasteru Świętej Trójcy w Jordanville arcybiskupa Awierkija z Syrakuz. Nauczanie tych prawdziwie prawosławnych biskupów, w połączeniu z podstawami prawosławnej służby Bożej, pokazuje nam, ostatnim na tej ziemi Chrześcijanom, jak daleko jest nasze życie od normy pobożności chrześcijańskiej, jak ciernista jest ścieżka powrotu do normalnego życia. Ale za to jak powabna jest to droga!

 

Upewnijmy się o tym, że służba Boża – to nie tylko skarbnica dogmatów cerkiewnych i pożytecznych dla duszy nauk, ale także, nawet jeszcze w większym stopniu, szkoła pobożności, w której nie tylko poznajemy, ale również odczuwamy swoje życie i drogę do zbawienia. Pełne ujawnienie tego niezastąpionego źródła pobożności stało się jednym z celów dzisiejszego ruchu do prawdziwego Prawosławia.

 

Niechaj więc dawne obrzędy prawosławnej służby Bożej zawsze przypominają nam ideał cerkiewnego Ustawu: przyjść do świątyni Bożej ze strachem, drżeniem i wielką radością, i chwalić Pana tak, jak noszący Boga nasi Ojcowie uczyli nas chwalić Go!

 

* * *

 

Żeby zachować ducha prawosławnej Służby Bożej (lub powrócić do niego), nie wystarczy tylko występować przeciwko bezsensownym reformom modernistów, które zastępując budzący natchnienie wzorzec cerkiewnego Ustawu, niosą pewne „współczesne minimum”. Trzeba jeszcze wyraźnie zdawać sobie sprawę z tego, jaki cel mieli Święci Ojcowie, gdy prowadzeni przez Ducha Świętego, tworzyli dla nas Boże Służby.

 

Zdobycie formalnej wiedzy – historii cerkiewnych służb (nabożeństw), różnice między greckim Ustawem a rosyjskim, i tak dalej – to jest, szczerze mówiąc, sprawa nie najważniejsza: staniesz się      pierwszej klasy „ustawnikiem” i tylko. Prawdziwy cel poznania Ustawu jest następujący: duchowy pokarm służby Bożej powinien stać się dla wiernych źródłem życia wiecznego. W odniesieniu do tego celu wszystko inne jest drugorzędne.

 

W dzisiejszym rozpaczliwym położeniu prawosławni Chrześcijanie nie mogą sobie pozwolić tylko na „dokładne” przestrzeganie cerkiewnego Ustawu. Lepiej dopuścić „niedokładności” i odstępstwa, ale znając prawdziwe wymagania Ustawu i uczciwie zdając sobie sprawę ze swoich słabości, tym nie mniej jednak modlić się do Boga i wychwalać Jego z całą miłością i szczerością.

 

Tak więc, „wiedza zewnętrzna” zawarta w tym artykule nie jest przeznaczona dla „ustawników” i dlatego nie jest podana w sposób formalny. Systematyczne informacje o nabożeństwach (cerkiewnych służbach) podane są w wielu instrukcjach i podręcznikach [2]. Tutaj skupimy się głównie na natchnieniu wierzących, o tym, jak ideał cerkiewnego Ustawu znajduje praktyczne zastosowanie w dzisiejszym życiu.

 

* * *

 

Nie ma potrzeby idealizowania współczesnej praktyki Służby Bożej Rosyjskiej Cerkwi za Granicą: nasi arcypasterze otwarcie mówią o wadach w codziennym służeniu Bogu i o potrzebie zbliżenia jej do ideałów Ustawu. Na przykład, arcybiskup Awierkij przedstawił szereg ostrych i szczegółowych uwag w swoim raporcie na temat „misji wewnętrznej” Cerkwi, przyjętej przez Sobór Biskupów Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej za Granicą w 1962 roku [3]:

 

„Jest niezwykle ważne dla sukcesu wewnętrznej misji zaangażowanie w miarę możliwości wszystkich modlących się wiernych do konkretnego aktywnego uczestnictwa w Liturgii (Służbie Bożej), żeby nie czuli się oni tylko bezczynnymi widzami lub słuchaczami, przychodząc do cerkwi, jak do teatru, „tylko po to, aby posłuchać pięknego śpiewu chóru”, wykonującego, jak to teraz często bywa, zupełnie nie cerkiewne, a brawurowe, kompozycje teatralne. Koniecznie trzeba przywrócić starożytny, wymagany przez nasz Ustaw zwyczaj powszechnego śpiewania w czasie służby Bożej … Wstyd prawosławnym wierzącym nie znać swojej cudownej, z niczym nieporównywalnej prawosławnej Służby Bożej, i dlatego świętym obowiązkiem pasterza – jest zapoznanie swojego stada ze Służbą Bożą, co jest najłatwiejsze i może być osiągnięte poprzez włączenie się do praktycznego udziału w niej.”

 

Dalej w tym samym artykule, biskup Awierkij prostuje rozprzestrzeniony błąd o tym, że prawosławnym Chrześcijanom nie wolno sprawować służby Bożej bez udziału kapłana – w wyniku   czego wierzący stają się całkowicie bezradni i „pozbawieni modlitwy” w coraz bardziej powszechnej dla naszych dni sytuacji, kiedy w parafii ma stałego kapłana. Na tej samej stronie czytamy:

 

„Przecież według naszego Ustawu wszystkie obrzędy liturgiczne w cyklu dobowym, za wyjątkiem, oczywiście, Boskiej Liturgii i innych Sakramentów Cerkwi, mogą sprawować osoby, nie będące w stanie kapłańskim. Powszechnie stosowały to w swojej praktyce modlitewnej wszystkie wspólnoty monasterskie, pustelnie i pustelnicy, wśród których nie było mnichów, wyświeconych na kapłanów, co było obserwowane do ostatniego czasu, na przykład, na wyróżniającej się swoją wielką ludową pobożnością Rusi Karpackiej, gdzie w razie choroby lub nieobecności kapłana, wierni sami, bez kapłana, czytali i śpiewali i połunoszcznicu, i utrenię, i czasy, i powieczerije, a w miejscu Boskiej Liturgii – obiednicu. 

 

W żaden sposób nie można dopatrzyć się w tym nic złego, ponieważ nasze księgi liturgiczne przewidują taką możliwość, na przykład, w często spotykanym wskazaniu: „Kiedy kapłan mówi: Błogosławiony jest Bóg nasz, jeśli modlimy się ze wzruszeniem: Przez modlitwy Świętych Ojców naszych, Panie Jezu Chryste, Boże nasz, zmiłuj się nad nami. Amen.” I dalej odprawiany jest cały obrzęd liturgiczny, z wyjątkiem, oczywiście, jektenii i kapłańskich wozgłasów. Wielka, podwójna i sgubaja jektenija jest zastępowana przy tym czytaniem 12 razy z rzędu, „Hospodi pomiłuj”, a mała jektenija – potrójnym czytaniem „Hospodi pomiłuj.”

 

Publiczna modlitwa, jak nic innego, mocno łączy modlących się. I tak, we wszystkich tych parafiach, gdzie nie ma stałego kapłana, należy koniecznie nie tylko dopuszczać, ale rzeczywiście zalecać wierzącym, aby gromadzili się oni w niedziele i święta w cerkwi, a gdzie nie ma cerkwi, to w domach, do wspólnych modlitw publicznych, zgodnie z ustalonym rytem”.

 

Taki normalny zwyczaj cerkiewny (jak również wiele innego z najlepszych tradycji Prawosławia) stał się w dzisiejszych czasach tak rzadki, że przez wielu jest przyjmowany jako nowość. Tym niemniej, jest on przyjęty w szeregu parafii Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej za Granicą i w niektórych domach prywatnych. Musi się on rozprzestrzenić i umocnić, zarówno w parafiach, w których z tego czy innego powodu nie ma kapłana, lub w grupach wierzących, nie zalegalizowanych jeszcze jako parafie lub w rodzinach, pozbawionych możliwości dotarcia do cerkwi w niedziele i święta.

 

Właśnie ten zwyczaj pozwala na utrzymywanie życia liturgicznego w odległych zakątkach rosyjskiej diaspory, poza zasięgiem najbliższej prawosławnej cerkwi, jak również i wśród prawdziwie prawosławnych Chrześcijan, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w innych krajach, świadomych niemożliwości modlitewnej komunii z odstępczymi ugrupowaniami, prawosławnymi tylko z nazwy.

 

* * *

 

Pożądane jest, aby nawyki Służby Bożej przejmować od tych, którzy sprawują Służbę Bożą według tradycji cerkiewnej i Ustawu. Ale jeśli takich ludzi się nie znajdzie, to każdy wierzący, jeśli nie może być w cerkwi, z wielką korzyścią dla siebie może czytać niektóre służby jako dodatek do zwykłych modlitw porannych i wieczornych, a mianowicie:

* – Czasy/Godziny (1-sza, 3-cia, i 6-ta – w ciągu pierwszej połowy dnia, 9-ta – w czasie drugiej połowy), które z wyjątkiem troparionu i kondaku pozostają niezmienne z dnia na dzień;

* – Stichiry (ros. – стихиры – A.L.) Wielkich Świąt (w odpowiednie dni);

* – Psalmy, przewidziane na dany dzień.

 

W cerkwiach parafialnych przedrewolucyjnej Rosji wieczernia z utrenią, polunoszcznica, powieczerije i czasy były odprawiane obowiązkowo codziennie, co stanowiło normę życia prawosławnego. Z tą normą należy porównywać naszą dzisiejszą praktykę.

 

Służby Boże w niedziele, święta oraz w przeddzień tych dni – oto jest to minimum, bez którego niemożliwe jest życie cerkiewne i prawosławna pobożność nie jest w stanie przyjąć się i przetrwać. Dnie te powinny być przeżywane w odpowiedni sposób. Jeszcze zostały poszczególne parafie i rodziny, gdzie w niedziele regularnie śpiewany jest Akatyst, ale starodawny pobożny zwyczaj rosyjski, aby się zbierać w godzinach wieczornych w święto na „śpiewanie psalmów” już zniknął w codziennym wirze.

 

A kto z nas przestrzega wigilii świąt, nieustannie poświęcając je na całonocne czuwania (lub wieczorne) i modlitwy, a nie na świeckie rozrywki? Błogosławionej pamięci biskup Jan z San Francisco (Maksimowicz) nigdy nie dopuszczał do udziału w niedzielnej służbie Bożej tego, kto zabawiał się w sobotę wieczorem (nawet będąc przed tym w cerkwi, jak gdyby dla „wypełnienia obowiązku”!) I jak przykro było tym Rosjanom, którzy zebrali się świętować święto Halloween w 1964 roku, w przeddzień uczczenia Świętego Jana z Kronsztadu, kiedy Władyka Jan pojawił się na świątecznym balu i swoim groźnym spojrzeniem, bez słowa, skarcił ich niewiarę!

 

* * *

 

Fakt naszego odejścia od ideału (czyli od normy) życia prawosławnego powinien być powodem nie do smutku, ale do wytrwałego dążenia do tego ideału, o ile jest to możliwe w warunkach współczesnego życia, rozpraszających nas na wszelki sposób. I przede wszystkim, musimy zrozumieć, że ten ideał jest w pełni osiągalny i nie wymaga od nas żadnych nadprzyrodzonych wysiłków czy jakiegoś szczególnie wzniosłego stanu „duchowego”, bez którego niby nie można nawet zaczynać chwalić Pana.

 

Rzeczywiście, jedną z przeszkód w rozprzestrzenianiu prawosławnych służb dobowego cyklu w życiu codziennym jest błędny dualizm, który wkradł się do prawosławnego światopoglądu, a mianowicie, że Prawosławie jest czymś abstrakcyjnie „duchowym”, a w życiu Prawosławni Chrześcijanie „są tacy sami, jak wszyscy”. W rzeczywistości, wręcz przeciwnie, Święci Ojcowie wyraźnie uczą nas, że prawdziwy Chrześcijanin różni się od wszystkich innych, zarówno zewnętrznie i wewnętrznie, przy czym jedno wyraża się przez drugie. Dlatego Św. Makary Wielki naucza tak:

 

„U Chrześcijan – jest swój świat, swój sposób życia, i umysł, i słowo, i działalność swoja; inne natomiast są i sposób życia, i umysł, i słowo, i działalność u ludzi tego świata. Inni – są Chrześcijanie, inni – miłujący świat; między nimi odległość jest wielka … Ponieważ umysł i inteligencja Chrześcijan są zawsze zajęte rozmyślaniem o Niebie, w obcowaniu i komunii z Duchem Świętym kontemplują dobra wieczne; ponieważ urodzeni zostali z góry, od Boga, w samej rzeczywistości i mocy doznali zaszczytu stać się dziećmi Bożymi … Odnowieniem umysłu, uspokojeniem myśli, miłością i niebiańskim oddaniem dla Pana od wszystkich ludzi na świecie odróżnia się nowe stworzenie – Chrześcijanin … U Chrześcijan jest inny świat, inne posiłki, inna odzież, inne przyjemności, inne obcowanie z ludźmi, inny sposób myślenia i dlatego są oni lepsi od wszystkich ludzi.” [4]

 

Porównajmy więc swoje życie z tymi standardami Prawosławia:

 

Czy naprawdę mamy inne pożywienie i inna odzież, niż ten świat bezczelnego zgorszenia i obżarstwa? Czy naprawdę mamy inne sprawy i słowa, sposoby życia i modlitwy? Jeśli nie – to na pewno i duchowo nie różnimy się od miłujących świat.

 

Czy różnią się nasze święta według sensu od świąt ludzi tego świata? Czy poświęcamy je nieustannie Bogu i Jego Chwale, życiu Jego Świętych i pismom Ojców, natchnionych przez Boga?

 

Czy przeznaczamy część każdego dnia, w miarę naszych sił i czasu, modlitewnemu czynowi, przestrzegając dany przez Boga dobowy cykl Służb Bożych i uwalniając się od ciężkiego brzemienia współczesnego życia świeckiego?”

 

Czy można się zbawić bez takiego czynu modlitewnego? Św. Makary Wielki odpowiada:

 

„Sporo osób chce osiągnąć Królestwo Niebieskie bez wysiłku, bez czynów, bez wylania potu; ale to –  jest niemożliwe”. [4]

 

Wielkie wyczyny są nieosiągalne dla żyjących w świecie i zajętych problemami świeckimi. Dlatego tak ważne jest dla nas skorzystanie z możliwości zbawiennego i dającego natchnienie wyczynu, który Cerkiew daje naszym poszukującym duszom – dziennego cyklu nabożeństw (Służb Bożych). Nawet niewielki, ale regularny udział w nim jest w stanie uczynić Chrześcijanina naprawdę różniącym się od innych i otworzyć mu nieznany dotąd świat myśli i uczuć – ziemskie życie Cerkwi Chrystusowej.

 

Uwagi:

 

[1] Im. Św. Włodzimierza Kwartalnik Teologiczny (ang.), 1973, t. 3, s. 221-238.

 

[2] M. Skabałłanowicz. Typicon wyjaśniający. Kijów, 1913, t. 2, str. 2-3.

 

[3] Arcybiskup Awierkij. Prawdziwe Prawosławie i świat współczesny. Jordanville, 1971, s. 202.

 

[4] Prepodobnego Ojca naszego Makarego Egipskiego duchowe rozmowy, listy i słowa. Ławra Św. Sergiusza i Trójcy Świętej, 1904. Rozmowa 5, s. 40-58.

 

Źo:

Иеромонах Серафим (Роуз): Устав. Где нет постоянного священника, молитесь без него

http://internetsobor.org/arkhiv-rptsz/istoriya/rptsz/arkhiv-rptsz/ieromonakh-serafim-rouz-ustav-gde-net-postoyannogo-svyashchennika-molites-bez-nego

Autor: Internet Sobór, 5 marca 2016, Opublikowano w Archiwum Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi za Granicą

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

14.3.2016 r.

Reklamy
Categories: ETYKA CERKIEWNA, MODLITWY PRAWOSŁAWNE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: