KLUCZ, KTÓRY OTWIERA ŻYCIE WEWNĘTRZNE

                   Pustelnik. Fresk w monasterze Dionysiou (ros. Дионисиат), Święta Góra Athos

Bardzo ważną prawdę objawił mi święty Teofan Pustelnik (ros.- Феофан Затворник): cały czas nie miałem pojęcia, jak zebrać myśli, jak przestać tracić czas na rozrywki i oddawać się różnym głupim marzeniom. Okazuje się, że potrzebne są trzy główne ćwiczenia.

 

Po pierwsze – stale zachowywać poczucie obecności Boga, że Bóg jest blisko, że On całego cię widzi, że On jest tuż obok. „W tym pamiętaniu należy w każdy możliwy sposób umocnić się tak, aby ta pamięć nie była odłączona od uwagi. Bóg jest wszędzie i zawsze z nami, i przy nas i w nas. Ale my nie zawsze jesteśmy z nim, ponieważ nie pamiętamy o Nim, a ponieważ nie pamiętamy, to pozwalamy sobie na wiele rzeczy, których nie pozwolilibyśmy, gdybyśmy pamiętali. Trzeba podjąć trud, aby zdobyć w tym wprawę. Nic szczególnego tu się nie wymaga, trzeba jedynie podjąć zamiar i starać się pamiętać, że Pan jest w nas, i jest w pobliżu nas, i patrzy w nas przenikliwie, tak jakby patrzał nam w oczy. Cokolwiek byśmy nie robili, pamiętajmy, że Pan jest w pobliżu i patrzy. Gdy podejmiemy trud zdobycia wprawy i zdobędziemy ją, to jak tylko zdobędziemy ją lub jak tylko zdobędziemy nawyk w niewielkim stopniu, to zobaczymy, jakie zbawienne działanie od tego następuje w duszy. Pamiętajmy tylko, że pamięć o Bogu trzeba mieć nie jak o jakiejkolwiek innej rzeczy, ale należy ją łączyć z bojaźnią Bożą i uwielbieniem. Od tego wszyscy ludzie stają się pobożnymi” [1] .

 

„Wszystkie myśli naszego umysłu zwrócone są ku ziemi, i w żaden sposób nie można wznieść ich do nieba. Przyczyną tego – jest próżność, zmysłowość, grzeszność. Czy kiedykolwiek widzieliście, jak mgła ściele się doliną? Oto dokładny obraz naszych myśli. Wszystkie one pełzają i ścielą się po ziemi. Ale oprócz tego niskiego pułapu ich przebiegu, myśli te jeszcze nieustannie burzą się, nie stoją w miejscu, tłuką się, jak chmura komarów w lecie. Tymczasem nie są one bezczynne.

 

Nie, pod nimi leży serce i od nich w to serce nieustannie padają ciosy i czynią odpowiednie dla siebie działanie. Jaka myśl, taki i ruch serca. Stąd raz radość, raz rozczarowanie, raz zazdrość, raz strach, raz nadzieja, raz pewność siebie, raz rozpacz – jedno po drugim powstają w sercu. Nie ma zatrzymania i porządku żadnego, tak samo jak w myślach. Serce ciągle drży od zmysłów, jak liść osiki.

 

I na tym sprawa się nie kończy. Myśl z uczuciem zawsze rodzi pragnienie, mniej lub bardziej silne. Pod kotłującymi się myślami i uczuciami chaotycznie kotłują się też i pragnienia: to kupić, tamto rzucić; dla tego być życzliwym, nad tamtym się zemścić; uciekać od wszystkich, lub wyjść na środek i działać; jednego posłuchać, a innym razem postawić na swoim i tak dalej, i tak dalej. Nie dlatego, żeby to wszystko się wypełniało, ale zagadki – jedne na to, inne – na inne sprawy – nieustannie roją się w duszy. (Przypatrzcie się sobie, kiedy, na przykład, siedzicie w pracy; wszystko, co dzieje się w was, zobaczycie jak na scenie).

 

Oto jaki nieporządek i zamieszanie jest wewnątrz nas. Od niego jest nieporządek również w życiu, i jakaś ciemność wokół. I nie oczekujcie godnego życia do czasu, dopóki nie zniszczycie tego wewnętrznego nieporządku. On sam z siebie powoduje wiele szkód, ale zły jest szczególnie dlatego, że dosiadają do niego demony i wiercą i mącą tam wewnątrz jeszcze bardziej, kierując wszystko nam na zło i na naszą zgubę” [2] .

schim

„Gdyby do poprawy naszego życia wewnętrznego wystarczyłoby tylko zechcieć, i wszystko by tam wewnątrz pojawiło by się w najlepszej postaci, albo dać słowo, a za słowem natychmiast pojawiła by się i sprawa, to o nic więcej nie musielibyśmy więcej się starać… Ale takie już jest prawo moralnego i wolnego życia, głównie w istocie uszkodzonej, gdy jest w niej i silne zdecydowanie i pomoc błogosławiona jest gotowa, a jednak wciąż musimy się sprężać i walczyć, i to przede wszystkim – z samym sobą. <…> Wymagana jest i czeka na nas ciężka praca nad sobą, nad swoim wnętrzem – praca i wysiłek, skierowane na to, aby królujący wewnątrz nieporządek zniszczyć i zamiast niego przywrócić porządek i ład, a za tym przyjdzie pokój wewnętrzny i nieustanny radosny stan serca. <…> Wewnętrzny nieporządek: to wiemy z doświadczenia. Trzeba go zniszczyć: tego chcemy, na to zdecydowaliśmy się. A więc bierzmy się od razu za usunięcie przyczyny tego nieporządku. Powodem nieporządku jest to, że nasz duch stracił pokrewny jemu punkt oparcia. Oparcie jego jest w Bogu.

 

A więc, pierwsza rzecz: musimy wyrobić w sobie nieustanne pamiętanie o Bogu, z bojaźnią i pobożnością. <…> Wszyscy bądźmy z Panem, cokolwiek byśmy nie czynili, wszyscy do Niego się zwracajmy umysłem, starając się zachowywać tak, jak należy się zachowywać przed królem. Wkrótce przyzwyczaicie się, tylko nie porzucajcie i nie przerywajcie. Jeśli będziecie uczciwie wykonywać ten niewielki przepis, to przez to wewnętrzne zamieszanie będzie wewnątrz skrępowane i chociaż będzie się wyrywać czy to w postaci myśli pustych i niepotrzebnych lub w postaci uczuć i pragnień niestosownych, ale natychmiast będziecie to zauważać i wypędzać tych nieproszonych intruzów, za każdym razem spiesząc przywrócić jednomyślność z Jedynym Panem” [3] .

 

„Aby ułatwić zdobycie nawyku pamiętania o Boga, w tym celu gorliwi Chrześcijanie mają szczególny sposób, mianowicie, nieustannie trzeba powtarzać króciutką, o dwóch lub trzech słowach, modlitewkę. Najczęściej są to: Panie, zmiłuj się! Panie, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem! <…> Czy chodzicie, czy siedzicie, czy pracujecie, czy jecie, czy idziecie spać – ciągle powtarzajcie: Panie, zmiłuj się! Panie, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną, grzeszną! Od dłuższego praktykowania tego, słowa te same przyczepią się do języka, i same będą się powtarzały. A to bardzo szybko ustatkuje bujanie i błądzenie myśli. I znów: nie zapomnijcie połączyć ze słowem tym pobożności” [4] .

 

„Wzywam was do podjęcia czynu! Weźcie się do bardziej gorliwego praktykowania nawyku i kontynuujcie go nie przerywając – a wkrótce osiągniecie pożądany cel. Zostanie ustalona pobożna uwaga w Jedynym Bogu, a wraz z nią przyjdzie pokój wewnętrzny. Mówię: szybko, ale nie po jednym lub dwóch dniach. Być może potrzebne będą miesiące. O, jeżeli i nie lata! Proście Pana, a On Sam wam pomoże.

 

Jako dodatek do tego dołóżcie jeszcze co następuje: nie robić nic, czego zakazuje sumienie i niczego nie pomijać, co każe ono robić – czy to duże czy małe. Sumienie zawsze jest naszą moralną dźwignią. Co jest wewnątrz w nas, dziatki nasze – myśli, uczucia i pragnienia – poddawane są niedozwolonej swawolności, czego przyczyną jest, między innymi, również to, że sumienie straciło moc. Zwróćcie jego moc, ukazując pełnię jego pokory. Teraz prześwietliliście je, ujawniając wszystko, co należy robić, a czego nie należy robić. Zechciejcie podążać za tym nieustannie i tak zdecydowanie, że nawet oddając życie, nic przeciwko sumieniu nie pozwólmy sobie zrobić. Im bardziej zdecydowanie będziemy postępować, tym silniejszym będzie stawać się sumienie, tym w sposób pełniejszy i silniejszy będzie ono podsuwać nam to, co niezbędne, i odsuwać od tego, co niepotrzebne i w sprawach i w słowach i w pomysłach – i wnętrze nasze zacznie ulegać szybkiemu uporządkowaniu. Sumienie z pobożną pamięcią Bożą – to tryskające źródło prawdziwego życia duchowego. <…>

 

Więcej niż te dwie zasady nie jest wymagane. Uzupełnijcie je tylko cierpliwością. Nagle sukces nie przyjdzie, trzeba czekać, pracując, jednak bez wytchnienia. Trzeba pracować, i, co najważniejsze, w niczym nie być pobłażliwym dla siebie lub świata. Przeciwności wobec rozpoczętego porządku będą nieustanne. Należy je pokonywać, a więc, wytężać siły i cierpieć. Obległszy się w tę wszechmocną broń, nigdy nie upadajcie na duchu, widząc niepowodzenia. Wszystko przyjdzie z czasem. Bądźcie ożywieni w cierpieniu tą nadzieją. Że tak to bywa, potwierdzają doświadczenia wszystkich ludzi, którzy szukali i zostali zbawieni.

 

I to jest wszystko! Pamiętać z czcią o Bogu, podążać za sumieniem i uzbroić się w cierpliwość w nadziei. To jest niewiele – tylko nasiona wszystkiego. Niech was błogosławi, Pan, abyście podjęli ten czyn i wytrwali w tym nastroju” [5] .

 

Jak to wszystko jest ważne! Rzeczywiście, najczęściej u nas to ustala się niewłaściwy pogląd na siebie, na Boga, na otaczający świat, ponieważ umysłowi zawsze wydaje się, że jesteśmy zupełnie sami, że wokół nas ogromny, zimny i obcy świat, a Bóg jest gdzieś daleko – daleko, gdzieś za wysokim niebem, za ledwo widocznymi gwiazdami, gdzieś jeszcze nieskończenie dalej. Oczywiście, On stamtąd, z wysokości wszystko widzi, wie, ale jednak – z daleka, z wysokości. Szukamy Jego „śladu”, Jego „cienia” w bliskim nam świecie, żeby jakoś ożywić w naszych sercach pamięć o Nim. Patrzymy na ikony, na zbliżony do nas Jego wizerunek, oblicze, malowane na desce farbami z roztartych kamieni, aby zebrać swoje uczucia w jeden promień i skierować go gdzieś daleko w niezmierzoną dal, i wydaje się nam, że nasza modlitwa powinna lecieć w te niekończące się wyżyny, i gdzieś tam długo pukać w niebiańskie drzwi przed niebiańskim ołtarzem, aby być wysłuchaną. Ale nasze modlitewne zwrócenie się do świętych szybciej osiąga swój cel, nasi święci orędownicy, jeśli będziemy ich prosić o wstawienie się za nami, wezmą nasze prośby i pójdą z nimi (znów daleko-daleko, wysoko-wysoko) i tam będą prosić za nami …

 

Ale przecież wszystko to są obrazy, które jedynie zdalnie przedstawiają nam cień rzeczywistości. Biada nam, kiedy zaczniemy samą rzeczywistość mylić z jej cieniem. Jakże nudny, słaby, ponury jest taki nastrój, tym bardziej, że nasza modlitwa i bez tego nie ma zapału i odwagi. I jak wszystko się zmienia, kiedy przypominamy, że Bóg jest tu, obok, bardzo blisko nas, bliżej niż wszyscy i wszystko.  On jest „wokoło” i „wewnątrz” – i wszędzie! On cały jest tu, w tej chwili, w całej Swojej pełni, w trzech Osobach – Ojca, Syna, Ducha Świętego! I On nie tylko słyszy naszą modlitwę od razu, ale nawet zanim zdążymy ją powiedzieć, zna nasze myśli wcześniej, zanim zdążymy je poznać, aby wyrazić słowami. On jest bliższy naszej duszy niż my sami. On widzi nas lepiej, niż nasze wewnętrzne oko – On widzi nas na wskroś; tak jak widzimy naczynie z najbardziej przezroczystego szkła w jasnym świetle, tak On widzi nas tu i teraz, w każdej chwili mojego życia. On cały jest tu i wszędzie, w całej Swej potędze, chwale i mocy! I jesteśmy oddaleni od Niego nie miejscem, nie odległością, nie czasem, ale tylko grubością, głupotą, ciemnością swego upadłego stanu. Nie pozwala nam widzieć Go, Jego chwałę i blask, gruby pokrowiec przyziemnej zniewolonej duchowości, jak worek, wykonany ze szczelnej tkaniny, jak kaftan bezpieczeństwa, narzucony na nasze nadęte, wywyższone „ja”.

 

Dlatego nie trzeba podążać sercem i umysłem poza granice świata widzialnego, do „odległych wyżyn”, aby tam móc nakrzyczeć się do Boga, ale zebrać je razem, umiejscawiając je w samym centrum naszego życia, i tutaj pokornie wołać w dzień i noc Tego, Który jest bliżej nas niż wszyscy i wszystko, Który najbardziej jest potrzebny duszy i najbardziej upragniony ze wszystkich i wszystkiego. Właśnie  dlatego spoglądamy pokornie na ikony, aby natychmiast spuściwszy oczy w dół, szukać Tego, który przemknął jak cień, – a raczej błysnął jasnym promieniem przez namalowane Oblicze: szukać Go przez głębię swego serca tu, najbliżej duszy, dotykającej jej sfery ducha. Dlatego zwracamy się do świętych, prosząc ich o pomoc i orędownictwo, że tutaj – przy duszy – są te zamknięte drzwi, w które trzeba pukać nieustannie, że tutaj trzeba wysiedzieć przy zamkniętej bramie w nadziei, że kołaczącemu otworzą [6] i orędownicy mogą wyjednać ich szybsze otwarcie. Ale to wszystko jest tutaj, zupełnie bardzo bliskie naszego serca! Królestwo Boże jest w was [7]; wejdź do swojej izdebki i zamknij drzwi i módl się w ukryciu [8]; i przyjdziemy i zamieszkamy u niego [9]. Gdy wszyscy są blisko, obok, – wydaje się, że tylko jak się wyciągnie rękę, to się dotknie. Jakie to jest ważne dla ożywienia życia wewnętrznego – poczucie wszechobecności Bożej. Być może tutaj jest klucz do życia wewnętrznego i tutaj są drzwi do niego.

——————————————————–

 

[1] Św. Teofan Pustelnik. Czym jest życie duchowe i jak się na nie nastroić. str. 184.

 

[2] Tamże. str. 186-187.

 

[3] Tamże. str. 188-190.

 

[4] Tamże. str. 185.

 

[5] Tamże. str. 190-191.

 

[6] . Por: Mt. 7 , 8; Lk. 11 , 10.

 

[7] Por. Łk. 17 , 21.

 

[8] Por. Mat. 6 , 6.

 

[9] Por. J, 14 , 23.

 

Archimandryta Łazar (Abaszidze)

 

Dzień Tatiany

 

 

 

Źródło:

 

Ключ, отворяющий внутреннюю жизнь

http://www.pravoslavie.ru/37640.html

27 lipca 2009 r.

 

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

28.4.2016 r.

 

Advertisements
Categories: ETYKA CERKIEWNA, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: