ŚWIĘCI SOŁOWIECCY MĘCZENNICY I WYZNAWCY WIARY

„Zgromadzeni dzisiaj w Imię Chrystusa w świętej cerkwi, zaśpiewajmy Panu pieśń ku czci wielkich wsławionych sołowieckich wyznawców wiary.”

 

Kanon ku czci Świętych Męczenników Sołowieckich.

 

Od redakcji: 11 lutego staroobrzędowcy czczą pamięć świętych męczenników i wyznawców wiary archimandrytę Nikanora, mnicha Makarego, setnika Samuela i innych podobnych do nich z Monasteru Sołowieckiego ongiś dla pobożności cierpiących. Modlitewne czczenie sołowieckich męczenników przyjęło się u staroobrzędowców wkrótce po zniszczeniu monasteru. Badacze przypuszczają, że Troparion i Kontakion dla nich zostały napisane już w końcu XVII wieku. Wśród staroobrzędowców były szeroko rozpowszechnione kopie „Opowieści o ojcach i męczennikach sołowieckich…” chwalebnego księcia Symeona Dionisjewicza Myszeckiego (1682-1741). Po raz pierwszy w historii staroobrzędowców w mieście Ludinowo województwa Kałuskiego buduje się świątynię imienia sołowieckich męczenników i wyznawców wiary. Monaster Sołowiecki został zdobyty przez wojska cesarskie w wyniku zdrady pod koniec stycznia 1676 roku, 340 lat temu.

 

Проект храма в Людиново

Projekt świątyni w Ludinowie

Проект храма в Людиново

 

***

Obraz zniszczenia i splądrowania monasteru Sołowieckiego jest niewątpliwie jedną z najbardziej tragicznych stron w historii Rosji. Kroniki i przekazy staroobrzędowców zachowały mnóstwo jasnych i wiarygodnych opowieści o „Sołowieckim stanie” – długotrwałym oblężeniu pobożnej wspólnoty mniszej, która się sprzeciwiła przyjęciu nowinek, wprowadzonych przez cerkiewnych „reformatorów”  XVII wieku. Przez osiem lat (1668-1676) sołowieccy mnisi prowadzili prawdziwą militarną obronę monasteru, oblegani przez wojska carskie i cierpiąc ubóstwo i niedostatki we wszystkich podstawowych potrzebach życiowych. Legenda głosi, że car, dotknięty w tym czasie złą i nieuleczalną chorobą, podjął zamiar wycofania się ze swego zamiaru, podjętego przeciwko mnichom i wysłał gońca z rozkazem o zniesieniu oblężenia. Ale było już za późno, w połowie drogi, w mieście Wołogda, goniec spotkał się z innym posłańcem, który śpieszył poinformować stolicę o haniebnym „zwycięstwie” carskich żołnierzy.

 

Założony na początku XV wieku przez przepodobnych (bogobojnych) ojców Zosimę, Sawwatija i Hermana, Spaso-Preobrażeński Monaster Sołowiecki (pol. – Przemienienia Pańskiego) był znany w całej Rosji przez srogi reżim życia monastycznego. Arcypasterz Filip Moskiewski, prep. Eleazar Anzerski, prepodobni Irynarcha i Dionizy – to tylko niektóre imiona Świętych Ojców-ascetów, przez których został wsławiony ten pobożny monaster. Szczególne słowo – o błogosławionym Janie „nieprzyzwoitym” świętym głupcem (jurodiwym) dla Chrystusa, który miał dar od Pana przewidywania przyszłych zdarzeń. Tak więc, jeszcze na wiele lat przed rozłamem w Cerkwi przepowiedział on o zniszczeniu monasteru i przyszłych okrutnych zmianach. Później został uśmiercony przez spalenie. Przy czym w trakcie jego spalania maleńki synek wojewody, którego ojciec trzymał w ramionach, widział Jana, wstępującego z ognia do Nieba. Dziecko głośno krzyczało o tym wszystkim zebranym, pokazując w Niebo palcem. I chociaż inni ludzie nic podobnego nie widzieli, ale słysząc głos dziecka, chwalili Boga, tworzącego tak niezwykłe cuda.

Титульный лист Истории об отцах и страдальцах Соловецких

Strona tytułowa opowieści o Ojcach i Męczennikach Sołowieckich

 

O nadchodzących katastrofach było również objawione innemu świętemu sołowieckiemu ascecie. Przez pewien czas przyszły patriarcha Nikon odbywał początkowy mniszy nowicjat u prepod. ojca Eleazara, założyciela Anzerskiego monasteru. Ale pewnego dnia, kiedy prepodobny odprawiał Liturgię, ujrzał on ogromnego czarnego węża, który owijał się wokół szyi aroganckiego i zarozumiałego młodego mnicha. „Na wielkie zło wychowała Rosja go sobie” – usłyszał O. Eleazar i od tego czasu zaczął gardzić swoim nowicjuszem, tak że ten około 1639 roku został zmuszony do opuszczenia Anzerskiego monasteru. Mając jednak odpowiednie cechy i zdolności, Nikon zdołał szybko przemieszczać się do góry „po służbowej drabinie”. Tak więc, w 1643 roku został igumenem (pol.-przeorem) w Kożejezierskim Monasterze. Trzy lata później, na osobistą prośbę cara Aleksieja Michajłowicza – został archimandrytą Moskiewskiego Monasteru Nowospaskiego, w którym znajdował się grobowiec rodziny Romanowów, a w 1649 roku, ponownie pod naciskiem cara, został podniesiony do godności metropolity Nowogrodu (ros.-Новгородa).

 

Jego poprzednik – arcypasterz Atanazy, mąż życia świętego, opuścił swój urząd z powodu starości i chęci wyciszenia się (ślub milczenia), przeczuwał, coś niedobrego w swoim następcy. Przyjął go z niezadowoleniem, a umierając, życzył, aby pochował go arcybiskup Pskowa, a nie Nikon, którego uznał za „wroga Bożego”. Sędziwy patriarcha Józef (ros.- Иосиф) odmówił także wyświęcenia go na metropolitę. I dopiero patriarcha Jerozolimy Paisjusz, który przybył w tym czasie do Moskwy, dokonał  biskupiej chirotonii (ceremoniału nakładania rąk).

 

Ciekawa jest krótka biografia Nikona (świeckie imię Nikita). Urodził się on w 1605 roku w mordowskiej rodzinie chłopskiej we wsi Wieldemanowa Niżniegorodzkiego województwa. W latach młodzieńczych przez pewien czas mieszkał w Makariewo-Żełtowodzkim monaserze, zbudowanym na brzegu Wołgi. Po spotkaniu się ze słynnym w tych okolicach czarownikiem – Tatarzynem, usłyszał od niego przepowiednię o swojej wielkiej przyszłości: „Będziesz wielkim władcą w Carstwie Rosyjskim”. Nie ma wątpliwości, że słowa te mocno zapadły w duszę ambitnego młodzieńca i miały znaczący wpływ na kształtowanie się jego tożsamości: przez całe swoje późniejsze życie Nikon stale dążył do władzy. Mając 20 lat został przez nałożenie rąk wyświęcony do stanu kapłańskiego. Nikon nie był zadowolony z tego stanu – skromna służba wiejskiego kapłana wcale nie odpowiadała ambicjom jego charakteru. Namówił żonę, aby poszła do monasteru, a  sam wziął śluby zakonne i wkrótce zrobił oszałamiającą jak dla swego pochodzenia karierę. Tak więc, w 1652 roku, Nikon, zgodnie z przepowiednią wiejskiego czarnoksiężnika, rzeczywiście został „wielkim panem” – Rosyjskim Patriarchą.

Tutaj zgodnie z analogią byłoby właściwe, aby przypomnieć jeszcze jeden przypadek z historii Cerkwi – o wejściu na carski tron pierwszego heretyckiego przywódcy ikonoklazmu – greckiego króla Leona Isauriana, okrutnego i nieludzkiego prześladowcy prawosławnych Chrześcijan. On również w młodości, kiedy był jeszcze prostym wiejskim pastuchem, dostał magiczną przepowiednię od żydowskich magów – wróżbitów. Obiecali mu królestwo pod tym jednym jednak warunkiem, że będąc u władzy, zakaże we wszystkich cerkwiach czczenie świętych obrazów. (Zob. „Wielkopostne Triodion”, Synaxarion w niedzielę Triumfu Prawosławia).

 

Nikon stał się nie mniej okrutnym prześladowcą w Prawosławiu pod względem nie tylko prawdziwego czczenia ikon, ponieważ zgodnie z wprowadzonymi innowacjami obrazy świętych zaczęto malować niezgodnie z wymaganiami starożytnych ikonograficznych kanonów. Ośmielił się on również dotknąć wszystkich dziedzin życia cerkiewnego w celu wprowadzenia nowych, wstrętnych większości Rosjan porządków.

 

Działał szybko i zdecydowanie, mając za ostateczny cel przy unifikacji rosyjskich obrzędów według wzorów greckich stać się w swoim czasie głową wszystkich Cerkwi Wschodnich, drugim „papieżem”. Aby to zrobić, musiałby wstąpić na tron w Konstantynopolu, co byłoby z pewnością łatwiejsze przy pełnej jednolitości przepisów cerkiewnych.

 

„Nikon – to okrutny despota – oto ogólny głos o nim. „Nikon natychmiast po swoim wejściu na tron  patriarchy – świadczy o nim ówczesny obserwator archidiakon Paweł z Aleppo, który przybył do nas ze Wschodu, otrzymał nieograniczoną władzę. Wszyscy się go wystraszyli, a on do dziś – jest strasznym tyranem biskupów, archimandrytów i wszystkich stanów duchownych, a nawet ludzi silnych, będących na służbie carskiej. Nie ma na niego wpływu żadne wstawiennictwo, bez względu na to, kto by za nim nie stał „. (F.E. Mielnikow „Historia Cerkwi Rosyjskiej od czasów panowania Aleksieja Michajłowicza do upadku Monasteru Sołowieckiego”).

 

Do Sołowieckiego monasteru nowo postawiony patriarcha miał wieloletnią wewnętrzną niechęć. Pierwsze prześladowania rozpoczęły się jeszcze w tym czasie, gdy był on metropolitą Nowogrodu. Chcąc zemścić się za swoje wygnanie skrupulatnie wtrącał się w wewnętrzne porządki monasterów, powoduje niedogodności i niepotrzebne kłopoty mnichów. Po przybyciu w 1652 roku na wyspę po relikwie Św. Filipa, zrobił jeszcze bardziej bolesne wrażenie swoją samowolą i bezprawnym zagarnięciem kosztownych naczyń cerkiewnych. W tym samym czasie Nikon uwolnił z więzienia monasteru znanego cerkiewnego awanturnika – Arseniusza – Greka, kilka razy zmieniającego swoją wiarę, i zgodnie z decyzją sądu cerkiewnego, zesłanego do monasteru Sołowieckiego „pod dozór”, „w celu skorygowania chrześcijańskiej wiary prawosławnej”. Wkrótce Arseniusz stał się głównym pomocnikiem patriarchy –  reformatora.

 

Aby zrozumieć istotę i jakość „książkowej Sprawy”, przeprowadzonej w XVII wieku, przede wszystkim konieczne jest, aby dokładnie zapoznać się z głównymi osobistościami Sprawy. Wspomnianego wyżej Arseniusza profesor Kluczewskij charakteryzuje jako człowieka moralnie okaleczonego, który nie miał problemów ze zmianą swoich przekonań religijnych na potrzebę  okoliczności. Arseniusz urodził się w Turcji, ale jako 14-letni chłopiec został zabrany do Rzymu i oddany do edukacji mnichom z zakonu Jezuitów. Kilka razy przechodził on z Unii i łacinników do Prawosławia i z powrotem, miał okazję być również mahometaninem. Ale właśnie tacy ludzie byli potrzebni patriarsze – odstępcy, aby bez wahania spełniali wszystkie jego rozkazy. Inną ważną osobę „Sprawy” – archimandrytę Dionizego z Athosu profesor Kaptierew rysuje jako chciwego i bez skrupułów biznesmena, który służył Carowi i Cerkwi tylko dla pieniędzy. Wychowankiem kolegiów jezuickich był również jeden z czołowych „reformatorów cerkiewnych” – usunięty ze stanowiska metropolity Gazy Paisjusz Ligarides, który został przeznaczony do odegrania ważnej roli w sądzie nad Cerkwią Rosyjską na Soborze w latach 1666-1667.

 

Niewątpliwie Kościół Zachodni zawsze uważnie śledził wydarzenia na wschodzie, oczekując na korzystny moment dla swoich unickich celów. Oto co pisze o tym B.P. Kutuzow:

 

„… Już mówiło się o intrygach katolicyzmu w związku ze Sprawą Wschodnią. Istnieje ważny, do tej pory przemilczany dokument, przytoczony przez historyka metropolitę Makarego (Bułgakowa) w jego „Historii Rosyjskiej Cerkwi” w rozdziale o czasie Smuty:

 

„Z instrukcji Jezuitów dla Samozwańca, jak wprowadzić Unię w Rosji.”

„… d) Samemu Carowi mówić o Unii należy rzadko i ostrożnie, żeby sprawa nie rozpoczynała się od niego, niechaj sami Rosjanie zaproponują niektóre nieistotne rzeczy, wymagające przekształceń i tym samym utorują drogę do Unii;

  1. e) wydać ustawę, żeby w Cerkwi Rosyjskiej wszystko zostało doprowadzone do zgodności z zasadami soborów ojców greckich i zlecić wykonanie ustawy ludziom godnym zaufania, zwolennikom Unii: wynikną spory, dotrą do Cara, on powoła sobór, i na nim będzie możliwe, aby przystąpić i do Unii;
  2. h) napomknąć czarnemu duchowieństwu o ulgach, białemu o nagrodach, ludowi o wolności, wszystkim – o niewoli Greków;
  3. i) założyć seminaria, w tym celu przywołać z zagranicy ludzi uczonych, chociaż i świeckich”.

 

Ten plan Jezuitów prawie całkowicie został wykonany pół wieku później w procesie cerkiewnej „reformy” 17 wieku. Historia nikonowo-aleksiejewskiej „reformy” uderzająco zbiega się ze wszystkimi punktami tej instrukcji „. (B.P. Kutuzow. „Cerkiewna reforma” 17-go wieku, jako dywersja ideologiczna”).

 

Nic dziwnego, że takie metody spotkały się z ogromnym oporem wśród najszerszych warstw ludności rosyjskiej. Zatwierdzić taką „reformę” mogły tylko przemoc i represje. Monaster Sołowiecki, ze względu na jego oddalenie, w pierwszych latach działalności reformatorskiej mógł żyć stosunkowo spokojnie, ale po 1666 roku stosunki pogorszyły się szczególnie ostro. Car zdecydowanie zażądał posłuszeństwa kodeksowi soborowemu, lecz mnisi w odpowiedzi pisali do Moskwy supliki, w których błagali cara, aby pozwolił im „w tradycji niezmiennie żyć i umrzeć.” F.E. Mielnikow tak pisze na ten temat: „Autorzy supliki wskazywali Carowi Aleksiejowi Michajłowiczowi, żestarożytna Cerkiew Rosyjska jaśnieje niezliczoną rzeszą świętych błogosławionych bożych i cudotwórców. A oni wyznawali tę samą wiarę i tę samą tradycję, które uznaje i obecnie Monaster Sołowiecki. I jeśli, Władco – wołali do Cara mnisi sołowieccy – Twoi przodkowie i święci ojcowie byli prawosławnymi, to my również jesteśmy prawosławnymi. Modlimy się za Ciebie, wielkiego władcę pobożnego państwa – kończą mnisi – i płaczemy wszyscy ze łzami miłości prosząc: nie karz o Władco, tym nowym nauczycielom prawdziwą prawosławną naszą wiarę chrześcijańską zmieniać, natomiast nam karz, abyśmy nadal byli w poprzedniej pobożności i tradycji. Jeśli pozwolisz nowym kaznodziejom odebrać nam chrześcijańską prawosławną wiarę, to lepiej niech ci nowi nauczyciele oddadzą nas do ognia i na męki lub potną na kawałki, ale my nie zdradzimy  apostolskiej i ojcowskiej tradycji”. (F.E. Mielniko „Historia Rosyjskiej Cerkwi od czasów Aleksieja Michajłowicza do upadku Monasteru Sołowieckiego”).

 

W 1668 roku, do murów monasteru podszedł stosunkowo niewielki (około stu ludzi) oddział uzbrojonych żołnierzy, pod dowództwem adwokata Ignacego Wołochowa w celu zmuszenia sołowieckich mnichów do służby według nowego porządku. Ale monaster zamknął się za mocnymi kamiennymi ścianami.

Миниатюра Истории об отцах и страдальцах Соловецких

Мiniatura Historii o ojcach i męczennikach sołowieckich   

 

Około trzech lat Wołochow stał na przedpolu monasterskiej twierdzy. Przechwytywał dostawy do monasteru, nikogo nie wpuszczał do monasteru, podejrzanych o sympatię dla oblężonych męczył i torturował w lochach więziennych. Ale z jakiegoś powodu został odwołany i zastąpiony przez dowódcę strzelców Klemensa Iewlewa (ros.- Климентия Иевлевa).

 

Sytuacja wewnętrzna w monasterze stała się bardzo trudna. Zgodnie z podanymi zaleceniami instrukcji strzelcy połamali i zniszczyli wszystkie narzędzia i urządzenia monasteru do połowu ryb. Spalono cele służbowe i inne zabudowania wokół monasteru, przeznaczone do odpoczynku sołowieckich robotników. Iewlew zlikwidował również wszystkie konie i woły, których używano w monasterze do transportu drewna opałowego i innych potrzeb. Po dwóch latach zastąpił go Iwan Mieszczerinow .

 

W tym czasie z Moskwy przybyło znaczne wzmocnienie i działa do rozbijania murów. Rozpoczęły się najprawdziwsze działania militarne ze strzelaniem z armat włącznie. Jednak mury monasteru były wystarczająco grube i artylerzyści nie mogli ich zniszczyć. Nie wiadomo, jak długo by trwała taka sytuacja, gdyby nie zdrada mnicha Teoktysta (ros.- Феоктистa), który wskazał słaby punkt w murze, i w ten sposób umożliwił, aby żołnierze przeniknęli do środka.

 

Ciemną nocą (według niektórych źródeł 29-go stycznia, wg innych – 22-go), gdy wielka burza i zamieć uczyniły mrok nieprzenikniony, jednemu z setników monasteru o imieniu Login, trzy razy śnił się ten sam sen, że niby ktoś go popychał i budził, nawołując, aby stanąć do obrony. Przerażony mnich powiadomił o objawieniu ojców. Wtedy wszyscy mnisi zgromadzili się w świątyni i przystąpili do modlitwy. Modlili się przez całą noc, ale kiedy nad ranem rozeszli się do swoich cel, uzbrojeni żołnierze wtargnęli do monasteru. Rozpoczęła się najpotworniejsza, niewyobrażalna dla ludzkiego umysłu rozprawa.

 

„Prepodobni (bogobojni) Ojcowie Sołowieccy, cierpiący mężnie za ojcowską pobożność,  archimandrytę Nikanora, mnicha Makarego i wielu innych, oprawcy okrutnym mrozem zamęczyli na śmierć. Chrysantosowi, Teodorowi i Andrzejowi obcięli ręce. Niektórych powiesili za szyje, innych za nogi, innych mieczami posiekali, i w lochach zamęczyli, innych uśmiercili. I jako męczennicy, oddawszy duszę swoją Bogu, Jego umiłowali” (pieśń pochwalna z nabożeństwa bogobojnym męczennikom).

 

Dokładna liczba zabitych mnichów nie jest znana, ponieważ wielu z nich mogło już do tego czasu umrzeć ze słabości i chorób. Ale większość badaczy twierdzi, że było ich nie mniej niż trzysta osób. W staroobrzędowskich księgach zmarłych upamiętnia się około pięciuset imion poległych. Większość mnichów, nie wyłączając starych i chorych, zostało skazanych na powolną i męczeńską śmierć, związani parami plecami do siebie, w samych tylko spodnich koszulach zostali przez żołnierzy wyrzuceni na lód w morzu. Wojewoda Mieszczerinow tak się ćwiczył w swoim pastwieniu się nad mnichami, że nawet zdrajca Teoktyst, który oddał się później rozpuście i zmarł z powodu choroby wstydliwej, był przerażony i napisał do Moskwy szczegółowy opis jego samowoli. Za „spustoszenie skarbca monasteru” Iwan Mieszczerinow wkrótce został zdegradowany i w hańbie, zakuty w łańcuchy, został przywieziony do Moskwy. Wkrótce zmarł.

 

Ciała zamęczonych przez niego męczenników jeszcze przez kilka miesięcy, aż do połowy lata, pozostawały nie pochowane. Sołowiecki przekaz mówi o tym, że wszystkie one nie uległy zniszczeniu, przy czym na morzu, w miejscu, gdzie leżały ciała zabitych mnichów, lód się nie topił. Wystraszeni tym nadprzyrodzonym zjawiskiem, nowi władcy zostali zmuszeni pogrzebać ciała. Zostały one wrzucone do wspólnego dołu na wystającej z morza skale („Babia wrona”; ros.- „Бабья корга”), która była oddalona od monasteru o pół wiorsty (ros. – „на пол поприща”) i zawalone kamieniami. Świadkowie zeznali później o cudownych zjawiskach, które występowały przy grobie – palące się świece, niezwykłe światło, anielskie śpiewy …

Соловецкое восстание

Napis pod ryciną: nie topił się pod nimi lód i w czasie upału wielkiego

Monaster. Powstanie Sołowieckie

 

Zrujnowanej gospodarki monasteru później nie udało się w pełni naprawić. Mnisi nowego rytu, przymusowo zesłani tutaj z różnych monasterów z „Wielkiej Ziemi” (tj. z głębi Rosji – A.L.), skarżyli się na surowy klimat i ubogie jedzenie. Symeon Denisow – słynny staroobrzędowy pisarz i igumen (pol. -przeor) monasteru Wygowskiego w swojej „Historii o Ojcach i Męczennikach Sołowieckich” pisał z goryczą o pijaństwie i rozpasaniu (grubym naruszaniu zasad ustalonego porządku), które stały się obecnie zwyczajem w murach pokonanego monasteru.

 

Jednak niektórzy z sołowieckich mnichów, którzy byli w oblężonym monasterze, po tych strasznych wydarzeniach przetrwali i udało im się uciec. Znane są imiona mnichów – kapłanów Giennadija i Pafnucego, mnichów Germana, Cyryla, Korneliusza, Witalija i innych z dawnych mnichów sołowieckich. Uważa się, że to właśnie oni byli u początku powstawania przyszłej wspólnoty staroobrzędowców na rzece Wyga. Staroobrzędowcy – „bezpopowcy” Wygowski erem (samotny monaster) często nazywają „małą rzeką, która wypłynęła z wielkiego źródła – Monasteru  Sołowieckiego”. Mówi o tym również sam statut (ros.- устав) wspólnoty Wygowskiej, w dużej mierze podobnej do porządków, które były przyjęte w Monasterze Sołowieckim.

Икона Соловецким страдальцам

Ikona Męczenników Sołowieckich

 

Poległych sołowieckich męczenników Simeon Denisow nazywa „winogronami”, przelaną przez nich krew za wiarę – „winem Pana”, a Wygorecką wspólnotę – „winnicą”, „od pędu sołowieckiej winorośli”. Będąc osobiście znajomy z niektórymi świadkami sołowieckiej osady, Symeon Denisow pisał swoja powieść według ich pamięci. To był pierwszy historyczny utwór staroobrzędowców o tragedii Sołowieckiej. Podczas prześladowań przez długi okres czasu był on na liście literatury zakazanej, ale ciągle był przepisywany i przedrukowywany w tajnych drukarniach. Tak więc, z pomocą Bożą, która pokonuje wszystkie zewnętrzne zakazy ludzkie, ten bezcenny, zarówno z literackiego jak i duchowego punktu widzenia, skarb dotrwał do naszych dni, żebyśmy czcili i pamiętali, i modlili się do świętych Sług Bożych za naszą wielce męczeńską Ziemię Rosyjską.

 

„Bramy piekielne przystąpiły do pokonania Cerkwi Chrystusowej, ale męczennicy mieczem Wiary i mocą Krzyża przemogli wszystkie ich podstępy.

Pomnożeni jak cedry w Libanie, Święci Męczennicy, przez wasze nauki i czyny wzrastało mnóstwo wierzących, którzy was z miłością wychwalają” (Tropariony z kanonu świętym Męczennikom Sołowieckim).

 

Święci prepodobni – bogobojni męczennicy i wyznawcy wiary, módlcie się do Boga za nami!

 

Źródło:

Святые страдальцы и исповедники соловецкие

http://ruvera.ru/articles/stradalcy_soloveckie

11 lutego 2016 r.

Аutor: mniszka Liwia

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

6.5.2016 r.

Reklamy
Categories: ETYKA CERKIEWNA, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: