Matrona Moskiewska lub Pogańska

Osiem lat temu do jednej ze świątyń Zaporoża przywieziono cząstkę relikwii Matrony Moskiewskiej. Było to w trzecim tygodniu (ros.- на Крестопоклонной неделе) Wielkiego Postu. Obok pięknie ozdobionego relikwiarza umieszczono ogromną, wyższą od wzrostu człowieka, ikonę. Ikona została namalowana w obrazowym stylu. Przedstawiona była na niej prosta w wyglądu, z widoczną nadwagą ciała, babcia, która zasłoniła Krucyfiks, stojący na środku świątyni. Do obrazu tego i relikwiarza, który leżał na pulpicie (ros.- на аналое), uformowała się  wielotysięczna kolejka pragnących ucałować relikwie i przyłożyć do nich różne materialne i duchowne przedmioty. Do krzyża, aby ucałować Ukrzyżowanego Jezusa, z tej ogromnej kolejki nie zbliżyła się ani jedna osoba.

 

Jest rzeczą oczywistą, że wokół relikwii stało wiele „łapaczy pieniędzy” (ros.- деньгоулавливателей), które, nie wiadomo z jakiego powodu nazywane są u nas „puszkami” (ros.- „кружками”), choć z zewnątrz przypominają bidony. Całe to wydarzenie zostało urządzone w stylu poprzedniego młodego biskupa, który lubił często powtarzać: „Skromność (czyli pokora) – to najkrótsza droga do zapomnienia i nędzy”. Nie będziemy z nim dyskutować, ponieważ o życiu zgodnie z duchem Cerkwi i tradycją Ojców Świętych, on, w rzeczy samej, już dawno zapomniał. Chcę porozmawiać o czymś innym.

 

Gdybym poszedł tamtego dnia do świątyni jako świecki lub osoba sympatyzująca z Protestantami, to byłoby to moje ostatnie przyjście do Cerkwi Prawosławnej. Widok był przygnębiający. Zadałem sobie pytanie: „Gdzie był ten cały tłum ludzi przed przybyciem relikwii do świątyni i gdzie on będzie potem?” Czy uformuje się taka kolejka do Komunii św. (ros.- на Причастие) w Wielki Czwartek, czy też zapomną oni o drodze do świątyni natychmiast, jak tylko wywiozą relikwie?

 

Nie mam nic przeciwko prepodobnej (pol.- bogobojnej) Matronie Moskiewskiej. Najwyraźniej była to osoba, która przeżyła pobożne życie i doznała zaszczytu błogosławionego udziału ze Świętymi w Królestwie Bożym. Ja – o czym innym. To, że oskarżają nas Protestanci o bałwochwalstwo – w rzeczywistości, nie zawsze jest to oskarżenie bezpodstawne. I chciałbym dla nas samych określić kryteria, gdzie kończy się prawosławne czczenie świętości i gdzie zaczyna się pogańskie bałwochwalstwo.

 

Z zewnątrz nie ma żadnej różnicy. Podchodzimy, całujemy, modlimy się … Cała różnica jest w wewnętrznej treści. Jak wiadomo, Chrześcijanie oddają pokłon tylko Bogu, a czczą wszystko, co jest z Nim związane. Słowo „świętość” etymologicznie wywodzi się z hebrajskiego qadoš – oddzielony. To jest wyjęty z pośród świata i poświęcony na służbę Bogu. W świętościach i tak czcimy Boga w osobach Jego Świętych i przedmiotach jako instrumentach działania Jego Opatrzności.

 

Jeżeli weźmiemy pod uwagę powyższy przykład, to prawosławne czczenie Matrony Moskiewskiej powinno wyglądać mniej więcej tak.

 

Chrześcijanin, po zapoznaniu się z życiem tej ascetki, przeniknięty do niej miłością i szacunkiem na znak uwielbienia i czci jej ziemskiego czynu, całuje cząstki relikwii, modli się o jej niebiańskie orędownictwo przed Tronem Bożym.

 

W wersji pogańskiej będzie to inaczej.

 

Jest obiekt (relikwie), po przyłożeniu się do których można dostać bonus na wygodniejsze życie lub rozwiązanie poważnych problemów życiowych. Poprzez dotykanie, pocieranie, całowanie i tak dalej, współdziałamy z obiektem, a tym samym uzyskujemy dostęp do jego pozytywnej energetyki.

 

Dlaczego ta kolejka stała w świątyni, tego nie wiem, ale mogę przypuszczać, że Prawosławnych w niej było znacznie mniej niż pogan, nie wierzących. Mówiąc o Prawosławnych, myślę, że jest również pośród nich wielu i takich, którzy w kulcie świętości, noszą w sobie elementy i pogaństwa i Prawosławia. A więc jest to pewna złożona syngeneza, w której występuje jedno i drugie. To często prowadzi do chronicznej miłości do wyjazdów pielgrzymkowych, takiej formy włóczęgostwa prawosławnego po monasterach.

 

*/ syngeneza – wspólny, wzajemny rozwój ewolucyjny (A.L.)

 

I jeszcze jedna ważna obserwacja. W „prawosławnych” projektach działa ta sama zasada jak w marketingu. Opakowanie jest ważniejsza niż sam towar. Kilka lat wcześniej, niż w opisanym przypadku, do diecezji przywieziono cząstkę relikwii Św. Serafina z Sarowa. Zostało wydane polecenie, aby na kazaniu ogłosić nazwę świątyni i czas, w którym będzie można uczcić relikwie itd. Po ogłoszeniu od siebie dodałem, że w rogu naszej świątyni znajduje się ikona św. Serafina z Sarowa z taką samą cząstką relikwii. Nie trzeba nigdzie jechać, kto chce może podejść, pomodlić się i ucałować. Ludzie kiwnęli głową i rzucili się do świątyni, gdzie zostało ogłoszone przybycie relikwii. Cząstka relikwii była tam tej samej wielkości, ale wystrój był zupełnie inny. Arka relikwiarza była ze srebra, wielka, sugerująca, że relikwie w niej są o wiele bardziej ważniejsze niż te, które mamy w świątyni. O tym jednym głosem mówiły nadęte, ponure twarze zakrystian, stojących przy relikwiach z „puszkami”. Chociaż jasne jest, że zarówno relikwie jak i ich świętość jest ta sama.

 

Nastepny wniosek, który zrobiłem był taki, że do promowania takich projektów jest potrzebny również   odpowiedni materiał.

 

Nie mam wątpliwości, że prepodobna (bogobojna) Matrona Moskiewska – jest Święta i osobą godną szacunku i uwielbienia. Jednak informacja o jej życiu została przedstawiona jako jakiś rodzaj mistycznego thrillera, który spowodował, jak się okazuje, żywe zainteresowanie jej relikwiami. Ale przyjaciele, czy Dimitr lub Jelena Kijowscy są mniej interesujący dla nas, gdy chodzi o ich życie i świętość? Czyż nie widzimy, że tutaj chodzi zupełnie o co innego? Nie jednoznaczne są też i te akcenty, które są umieszczone w niektórych modlitwach do prepodobnej Matrony. „Orędowniczka, Zbawicielka, Mateczka” … Istnieją ugruntowane wyrażenia terminologiczne, które są dopuszczalne tylko w odniesieniu do Zbawiciela i Matki Bożej i nie dopuszczalne do nikogo ze Świętych.

 

Wszystko wskazuje na to, że nawet pod pozorem czci i pobożności chytry kłamca może nam przedstawiać fałszywą religijność.

 

 

Protojerej Igor Riabko

 

 

Матрона Московская или Языческая

http://uoj.org.ua/publikatsii/tochka-zrenija/matrona-moskovskaia-ili-yazycheskaia

6.6.2016 r.

Автор:  Протоиерей Игорь Рябко

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

20.6.2016 r.

Reklamy
Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: