SAKRALIZACJA STALINA I SYSTEMU KOMUNISTYCZNEGO

Próby wybielania lewicowych zbrodniarzy, w których ścisłej czołówce plasuje się Józef Stalin, nie są niczym nowym (przynamniej odkąd istnieje lewica i jej ideologie). Szczególne zdumienie muszą budzić takie próby podejmowane z „prawicowych” pozycji. Stalin bywa w nich przedstawiany jako polityk „zwykły”, myślący pragmatycznie, w przeciwieństwie do sfanatyzowanych doktrynerów rewolucji, tworzących polityczną gwardię Lenina i Trockiego. Realizm Stalina pozwolił mu jakoby doprowadzić państwo sowieckie, pozostawione przez Lenina w stanie postępującego rozprzężenia i coraz mniejszej sterowności, do konsolidacji i wewnętrznego ustabilizowania.

Przejęcie władzy przez Gruzina miało też przynieść nowy, bardziej odpowiedzialny kurs w polityce zewnętrznej ZSRS: doktrynę „permanentnej rewolucji”, destabilizacyjną dla całego ładu międzynarodowego, zastąpiła koncepcja budowy socjalizmu w granicach jednego państwa, w wyniku czego Związek Sowiecki stał się bardziej przewidywalny i mniej niebezpieczny dla innych ośrodków siły na mapie świata, co otwierało drogę – wcześniej nieistniejącą – do wypracowania z nim jakiegoś modus vivendi.

Tak, mniej więcej, biegnie tok narracji charakterystycznej dla środowisk, które z uporem godnym lepszej sprawy usiłują skonstruować „prawicową” apologię sowieckiego komunizmu począwszy od czasów Stalina (do czego dochodzi często prymitywna symplifikacja w postaci podziału na zły „międzynarodowy” komunizm Lenina i Trockiego oraz dobry „narodowy” komunizm Stalina). Jej propagatorzy wszelako starannie przemilczają pewien aspekt Stalinowskich rządów, ponieważ zadaje on kłam twierdzeniom o politycznym ucywilizowaniu się ZSRS w ich okresie. Podjęta przez nowego przywódcę WKP(b) reorganizacja w Związku Sowieckim umożliwiła mu, między innymi, prowadzenie bardziej agresywnej polityki w stosunku do państw europejskich. Niedługo po objęciu przezeń władzy wyraźnie nasiliła się w nich aktywność sowieckich służb wywiadowczych oraz współdziałających z nimi struktur sterowanej z Moskwy III Międzynarodówki. Aktywność owa przejawiała się szczególnie jaskrawo w morderstwach politycznych na osobistościach znanych z antykomunistycznego i/lub antysowieckiego nastawienia, popełnianych przez przemierzających Europę emisariuszy Stalina.

To tyle tytułem wstępu o Stalinie. Natomiast niedawno w pewnych parafiach prawosławnych rozdawano za darmo książeczki po rosyjsku , w których mało, że wybiela się Stalina to jeszcze wręcz mówi się o jego wręcz świętości i o zgrozo pożytku tego co zrobił dla cerkwi prawosławnej. Pewne zacne wydawnictwo (NAZWY NIE BĘDZIEMY WYMIENIAĆ) jest dystrybutorem tejże książeczki do podlaskich parafii prawosławnych podpisaną tylko Svjataja Gora Afon 2016. Powstaje pytanie: Jakim trzeba być użytecznym durniem by propagować tego typu „duchowość”? Czy ktoś to czytał?! Czy wiedzą co tam są za herezje napisane? Czy może wierni PAKP mają być karmieni taką strawą bolszewickiej propagandy i ma powstać z homo-sovieticusa prawosławny komunista? A już najlepsze jest o nawróceniu Stalina.Wymorduj kilkadziesiąt milionów ludzi, a później nawróć się i powiedz nic się nie stało i zaraz cię uczynią świętym . Możliwe jak widać w propagandzie bolszewickiej. Ohyda, odrzydlistwo i kpina z Boga możliwa obecnie tylko  dla wyznawców apokatastazy. Zdjęcie0452

 

Czy o takie owoce chodzi propagatorom kultu Stalina w prawosławiu?

Ceną za odnowienie Patriarchatu Moskiewskiego było jego całkowite podporządkowanie się Stalinowi i… obietnica wiernej pracy na niwie komunistycznej rewolucji. Sobór przyjął decyzje pozwalające pozbawić stanu duchownego każdego, kto zdecydował się wystąpić przeciwko władzy sowieckiej, jako „przeciwnika Krzyża Chrystusowego”.

MOŻE TROCHĘ O STALINIE DLA PROPAGATORÓW JEGO KULTU:„Koniec lat 20. i początek 30. był dla Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej czasem szczególnym. Mimo iż prześladowania trwały już od dekady, a wspólnoty religijne (nie tylko prawosławna, bo bolszewikom udało się też doprowadzić do utworzenia Ludowej Synagogi) wstrząsane były inspirowanymi przez służby specjalne schizmami, to jednak życie religijne wcale nie zostało unicestwione. Wierzący tamtych czasów wspominali, że to właśnie wtedy zaczęli odkrywać szczególne znaczenie wiary prawosławnej i poczucie soborności – prawdziwej wspólnoty między często ukrywającymi się biskupami a świeckimi. Trwająca przez 10 lat propaganda również nie przyniosła jeszcze efektów i większość społeczeństwa Rosji sowieckiej była nadal wierząca, a prześladowana Cerkiew była dla niej jedynym autorytetem (i to nawet niezależnie od deklaracji lojalności metropolity Sergiusza).
Na taką pozycję Cerkwi Stalin, budujący państwo totalitarne, w którym jedynym bogiem miał być on sam, nie mógł się zgodzić. Dlatego na początku lat 30. rozpoczęła się kolejna fala okrutnych prześladowań, która do momentu rozpoczęcia wojny sowiecko-niemieckiej niemal rozwiązała „problem wierzących”. W jej efekcie w ciągu 10 lat (do początku lat 40.) zaginęło, zostało zamordowanych lub zmarło 80-85 proc. duchowieństwa prawosławnego. W tym samym okresie zginęło 670 biskupów (280 należących do patriarchatu i 370 „odnowieńczych”), z czego przynajmniej 300 zmarło na skutek użycia bezpośredniej przemocy22. Linia metropolity Sergiusza nie uratowała nawet jego najbliższych współpracowników. W 1938 roku nie istniał już nawet Synod patriarszy: trzech z jego ośmiu członków zostało rozstrzelanych. Biskupi, z wyjątkiem czterech, przebywali w więzieniach czy na zsyłce23.
A mimo to stanowisko Sergiusza się nie zmieniło. Nadal wzywał on do lojalności i modlitwy za władze sowieckie, a w publicznych wystąpieniach do zagranicznych dziennikarzy przekonywał, że w Związku Sowieckim nie ma prześladowań religijnych. Zdarzało się także, że dodawał do tego, iż ofiary masowych mordów zostały skazane za działalność kontrrewolucyjną. Trudno określić to inaczej niż zdradą własnej owczarni. Co gorsza, jedne ustępstwa wobec stalinowskiej władzy nieuchronnie pociągały za sobą następne. A subtelna myśl metropolity Sergiusza (który starał się ustępstwami uzyskać przetrwanie Cerkwi w czasach, jak sądził, ostatecznych) doprowadziła do tego, że wspieranie interesów politycznych państwa sowieckiego przez Cerkiew prawosławną stało się nie smutną koniecznością, ale normą, również w latach 50. i 60.24.”

Zdjęcie0452

Czy prowadząc dystrybucję takiej literatury po parafiach jesteście przekonani, że Stalin był świętym , który ocalił prawosławie i cerkiew oraz przyczynił się do jego rozkwitu?

TO JAKIŚ BIESOWSKI ŻART!!!OPAMIĘTAJCIE SIĘ!

 

 

 

 

 

BRACTVOSPASA 2016  POST PIOTROWY

Zapisz

Zapisz

Reklamy
Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: