CHOROBY I ICH POCHODZENIE. DROGI PRZEZWYCIĘŻANIA. Część 3

 

 

Film video i tekst trzeciej części wykładu doktora psychologii, kapłana Aleksija Moroza, wygłoszonego w ramach Lektoratu „Wykształcenie duchowe i moralne”.

 

Болезни и их происхождение. Пути преодоления. Часть 3

http://fluffyduck2.livejournal.com/217547.html

 

Inne wykłady ojca Aleksija:

 

  • Bóg: część 1, część 2, część 3.
  • Świat anielski. Przyczyny stworzenia i przeznaczenie.
  • Świat demoniczny i jego oddziaływanie na człowieka.
  • Człowiek: część1, część 2, część 3.
  • Historia pochodzenia religii. Cerkiew: część 1, część 2, część 3.
  • Przykazania Mojżesza (Dekalog). Przykazania Błogosławieństw. Sakramenty Cerkiewne: część 1, część 2, część 3. Część 4, Część 5, Część 6.
  • Rodzina: część 1, część 2, część 3. Dzieci: część 1, część 2, część 3.
  • Prawosławna teoria osobowości: część 1, część 2.
  • Namiętności, ich istota i drogi pokonywania: część 1, część 2, część 3.
  • Choroby i ich pochodzenie. Drogi leczenia: część 1, część 2.
  • Związek grzechów, namiętności i chorób: część 1, część 2, część 3.
  • Skrucha, jej istota. Główne grzechy współczesności: część 1, część 2.
  • Święty Ignacy Brianczaninow. „O urokach”: część 1, część 2.
  • Asceza, modlitwa (istota i rodzaje). Modlitwa Jezusowa: część 1, część 2.
  • O zbawieniu w świecie: Św. Ignacy Brianczaninow; Św. Teofan – Pustelnik.
  • Masoneria i globalizm: część 1, część 2.

 

Tekst wykładu

 

 
Porozmawiamy o możliwych drogach uzdrawiania chorób, ale właśnie tych chorób, które pojawiły się z powodów duchowych i o tych siłach, za pomocą których takie uzdrawianie następuje. O chorobach pochodzenia naturalnego w naszej rozmowie nie będziemy mówić, porozmawiamy o nich bardziej szczegółowo na naszym następnym spotkaniu.

 

Na początku rozpatrzmy taki rodzaj leczenia, jak uzdrawianie Mocą Bożą, która, podobnie jak prorokowanie, dawana jest osobom o oczyszczonym sercu, do końca oddanych Chrystusowi, najczęściej ascetom i pokutnikom. Takimi byli, na przykład, Święty Wielki Męczennik i Uzdrowiciel Panteleimon, Święci Bezsrebrenicy – Безсребреники (leczący bezinteresownie, za darmo, zgodnie z nazwą – nie biorący srebra i zasadą: „darmo dostaliście, darmo dawajcie” – A.L.) Kosma i Damian, Święty Męczennik Cyprian, Święty Ioann z Kronsztadu i inni. Przyjrzycie się ich życiu. Leczyli oni przede wszystkim duszę, a dopiero potem – ciało [1]. Wpierw człowiek zmieniał się po ich modlitwach, odchodził od grzesznych namiętności, a potem uzdrawiane było ciało. „Ponieważ dusza – to rzecz wieczna, o wiele bardziej cenniejsza niż czasowe, przejściowe ciało. I u ludzi, przez nich uzdrowionych, zmieniało się życie, umacniała się wiara, dusza oczyszczała się z namiętności [1]. A więc następowało leczenie i duszy i ciała – całego człowieka. „Jeśli więc rozpatrzymy uzdrowienia, które zostały dokonane Siłą Bożą, to zobaczymy, że Święci działali nie biopolem, nie przekazywali energii, tylko uzdrawiali Duchem Świętym. Przy tym przede wszystkim usuwane były moralne przyczyny choroby, jeżeli takie były. W Ewangelii Św. Mateusza w przypadku uzdrowienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa „sparaliżowanego” widzimy, że wpierw powiedziano mu: „Odpuszczone są twoje grzechy” – a dopiero potem „Wstań i chodź” (Mt 9,5) [1]. „Również w Ewangelii widzimy, że wielu ludzi, którzy z wiarą i skruchą dotykali odzieży Chrystusa, było uzdrawianych, a w Dziejach Apostolskich czytamy: „I Bóg uczynił wiele cudów przez ręce Pawła, tak że na chorych kładziono chusy i przepaski z jego ciała, a choroby ustępowały i złe duchy wychodziły z nich” (Dz 19: 11-12). Tak więc Pan rozsławiał swoich świętych, nawet przez ich odzież dokonywał cudów” [2].

 

Można też przytoczyć mnóstwo przypadków uzdrowienia chorych, dokonanych przy relikwiach lub odzieży Świętych. Mogę podać przykład z własnego doświadczenia. Moja matka była sparaliżowana i leżała bez ruchu. Lekarze powiedzieli, że jest mało prawdopodobne, że przeżyje, nie mówiąc już że  wstanie. I oto przyniesiono mi świątynię – rękawicę z ręki Ioanna z Kronsztadu. Po odmówieniu nabożeństwa ze świętą wodą, pomodliłem się, poprosiłem Boga, Ioanna Kronsztadzkiego, zanurzyłem tę rękawicę do wody, matkę pokropiłem tą wodą, dałem jej popić jej i włożyłem jej na rękę tę rękawicę. … I nagle zaczęła poruszać palcami. Po pewnym czasie mogła już poruszać ręką, po godzinie usiadła, a po dwóch godzinach chodziła po mieszkaniu. Mowa jej nie była jeszcze wyraźna, ale mówiła, ogólnie rzecz biorąc, zrozumiale. Wieczorem zadzwonił dzwonek u drzwi – przyszła lekarka. Weszła, patrzy, że chora sama otworzyła przed nią drzwi i od progu pyta: „Jak to, Pani  jeszcze żyje?” Lekarka była tak zdumiona, że od razu, bez zastanowienia powiedziała to, co przyszło jej do głowy. A chora mówi: – Nie, nie, nie umarłam, oto stoję … – Jak Pani wstała? To nie może być … Kiedy ja opowiedziałem, w czym rzecz, co się stało, lekarka powiedziała: – Proszę mi dać tę rękawicę, pójdę nią leczyć. – Wie Pani, oprócz rękawicy potrzebna jest jeszcze wiara. Wiara i modlitwa, i gorąca prośba do Boga, to wtedy, w niektórych przypadkach, możliwe są uzdrowienia.

I rzeczywiście, święte rzeczy niekiedy mają bardzo silny wpływ. Zdarzyło mi się odwiedzić Ławrę Poczajowską, przyjechałem na święto Poczajewskiej Ikony Matki Bożej. Podchodzę do Ikony, patrzę –  duża ilość kul leży koło Ikony. Pytam: – Dlaczego zbieracie kule? – Ależ nie, my ich nie zbieramy, to są kule uzdrowionych dzisiaj, porzucali kule i odeszli. Rzeczywiście, w tym dniu dziesięć osób, co najmniej, opuściło monaster na własnych nogach i rzuciło tam swoje kule. I takich przypadków jest dość dużo. Rzeczywiście, cuda się zdarzają. Poprzez świętości, przez ikony, przez relikwie, Bóg może uzdrowić chorych, gdy są już uzdrowieni duchowo. Ale zanim się uzdrowili, to spędzili dużo czasu na modlitwach, pokucie, wykazali cierpliwość, pokorę, pozbyli się swoich grzechów, żałowali za nie. I wynikiem tego działania duchowego – było uzdrowienie z choroby.

 

„Natomiast najwięcej uzdrowień przez Świętych następowało bezpośrednio po modlitwie, to jest wtedy, kiedy Pan po modlitwie Świętego przez Ducha Świętego dokonywał uzdrowienia. Tak więc w Pateryku Kijowsko-Pieczerskim (żywotach Ojców Świętych – A.L.) czytamy o prepodobnym (bogobojnym) Agapicie, który uzdrawiał wszystkich chorych swoją modlitwą i nigdy od nikogo nic nie brał za uzdrowienie, ponieważ według jego słów, uzdrawiał on nie swoją mocą, lecz mocą Chrystusa”[2]. I powiedział on: ” … darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10: 8).

 

A mówiąc o Świętym Ioannie z Kronsztadu, należy stwierdzić, że istnieje kilka tysięcy przypadków, oficjalnie zarejestrowanych uzdrowień przez jego modlitwy. Kiedy człowiek chory na raka, który otrzymał wyrok lekarski i któremu według lekarzy zostało kilka dni życia, po modlitwie Świętego był uzdrowiony, choroba całkowicie znikała.

 

A jeśli mówić o „pomocy” różnego rodzaju bioenergoterapeutów, czarowników, babć i dziadków – to mają one zupełnie inny charakter.

 

„Oto, co mówi się w słowach Świętego Jana Chryzostoma (ros.- Иоанна Златоуста) „O uzdrawianiu z chorób przez czarnoksięstwo”. „Kiedy dopadnie cię ciężka choroba, to wielu będzie starało się przekonać cię, abyś poszedł do czarodziejów lub magów, natomiast ty, ufając Bogu, bądź cierpliwy, wiedząc, że te cierpienia przynoszą ci koronę i uwalniają cię z przyszłych mąk, jeśli będziesz znosił chorobę, dziękując Bogu. Jeśli jesteśmy Chrześcijanami, jeśli jesteśmy posłuszni Chrystusowi, to nie pójdziemy do wrogów Boga – czarnoksiężników, czarodziejów (tj. bioenergoterapeutów), ponieważ są oni wrogami Boga. Jaki jest pożytek z uzdrowienia ciała, a zatracenia duszy, jaki zysk, kiedy tu przyjmie się małą pociechę, a tam być wysłanym z demonami w mękę i ogień wieczny.

 

A oto, co Biblia mówi: „Chorował król Ochozjasz i zostawiając Bożą pomoc, posłał do idola Baala i jego kapłanów, aby dowiedzieć się, czy będzie żył (2Krl 1: 2). Och, wielkie zło, o nieprawość rozumu! Boga zostawił, a do czarnoksiężników posłał, aby pytać o życie. Spotkał prorok Eliasz sług Ochozjasza i rzekł do nich: Idźcie i powiedźcie królowi swemu, ponieważ opuścił on Boga i Jego Prawo i posłał do demonów pytać o życiu, to tak mówi mu Pan: będziesz musiał umrzeć przed czasem, bo opuściłeś Boga i sług demonicznych pytałeś o życie. Tak więc, bracia, śmierć zdarza się przed czasem dla tych, którzy chodzą do czarnoksiężników (tj. bioenergoterapeutów).

 

Święci Apostołowie przeklęli czarnoksięstwo, Święci Ojcowie na Soborach także odrzucili i na długi czas ekskomunikowali tych, którzy chodzili do czarnoksiężników i nałożyli na nich ciężkie pokuty, aby się oczyścili z grzechu. Uciekajcie, kochani moi bracia, od przeklętego czarnoksięstwa, abyście przedwcześnie nie zmarli i wiecznych mąk nie cierpieli.

 

Ale mówisz, że bardzo cię męczy ciężka choroba. Ale ty jeszcze nie przeszedłeś takich chorób, jak błogosławiony Hiob; stracił on stada i woły i cały majątek i nawet po utracie wszystkich swoich dzieci nie bluźnił Bogu. Ale cierpliwy na duszy powiedział: „Pan dał. Pan wziął”(Hi 1: 21). I w okrutnej chorobie leżał 7 lat, i nie próbował leczyć się czarnoksięstwem, ale mówił: „Lepiej dla mnie umrzeć, niż przeklinać Boga”. Również i sparaliżowany, 38 lat leżąc w dolegliwościach, nie uznawał lekarzy i do czarodziejów nie poszedł, ale oczekiwał od Boga pomocy. Łazarz, głodny i chory, przez wszystkie lata swojej choroby leżał w bramie domu bogatego, pogardzany i hańbiony tak i umarł, ale lekarzy nie szukał (Łk 16: 20-22).

 

Te wielkie choroby oni znosili, a my jak tylko trochę zachorujemy, to i lekarzy i czarnoksiężników do domu sprowadzamy. Och, bracia, tak jak złoto przez ogień jest próbowane, tak i człowiek przez chorobę jest oczyszczany z grzechów. Wspomnijmy, bracia, o Apostołach i Prorokach i Męczennikach, którzy znosili wielkie męki. Jeśli ktoś znosi dolegliwości i ciężkie choroby w tym wieku, to wielką zapłatę otrzyma w Królestwie Niebieskim.

 

Pomyśl, człowieku, o tym, że czarnoksiężnicy nie wybawią z choroby, ale tylko popełnisz wielki i ciężki grzech. Jeśli porzucając Boga idziesz do demonów, to jakie Miłosierdzie przyjmiesz od Niego i jak Go wezwiesz w modlitwach? Dlaczego tracisz duszę swoją i co Bogu odpowiesz, jeżeli z powodu niewielkiej choroby, zostawiając Boga, idziesz do czarnoksiężników? Jak będziesz stał w cerkwi, jak Komunię przyjmiesz, jak nauk będziesz słuchał? O człowieku, jeśli chorobę z wdzięcznością zniesiesz    lub jakieś inne nieszczęścia, to z męczennikami będziesz koronowany w owym dniu, ponieważ oni męki znosili, a ty choroby i nieszczęścia z wdzięcznością znoś”[2].

„Odpowiadając na pytanie, czy może Chrześcijanin leczyć się u bioenergoterapeutów (ros. – экстрасенсов), naturę sił  których określiliśmy jako demoniczną, przytaczamy fragment z Nomocanonu: „… jeśli ktoś chodzi do magów i zajmuje się magią lub astrologią, którzy korzystają z pomocy Cyganki i którzy sprowadzają czarnoksiężników do swojego domu, aby leczyć chorego, czy w innym celu, niech przez pięć lat będzie ekskomunikowany (zakaz udzielania Komunii) według 24 Reguły Soboru z Ancyry. Natomiast 61-ta Reguła Soboru w Trullo mówi o 6 latach ekskomuniki, a kapłanów nakazuje usuwać ze stanu duchownego”. Również na 6 lat są ekskomunikowani ci, którzy wierzą, pobudzani duchem dociekliwości, którzy nauczeni przez diabła przepowiadają przyszłość, którzy przy bólach głowy i innych chorobach przywołują „babki”, wzywają dobroczynnych demonów na pomoc im i zdrowie”. [2].

 

Zasadnym będzie tu wspomnieć o znanej wszystkim Wandze (bułgarskiej niewidomej prorokini). Właśnie do niej można zastosować powyższą zasadę Nomocanonu. Wierzą ci ludzie tym, kto ma ducha dociekliwego – to jest ducha – jasnowidzącego – demona, który mieszka w człowieku i przepowiada przyszłość. O takim demonie wiemy jeszcze z Dziejów Apostolskich. „Kiedyśmy szli na miejsce modlitwy, zabiegła nam drogę jakaś niewolnica, opętana przez ducha, który wróżył. Przynosiła ona duży dochód swym panom. Ona to, biegnąc za Pawłem i za nami wołała: „Ci ludzie są sługami Boga Najwyższego, oni wam głoszą drogę zbawienia”. Czyniła to przez wiele dni, aż Paweł mając dość tego, odwrócił się i powiedział do ducha: «Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, abyś z niej wyszedł». I w tejże chwili duch wyszedł”. (Dz 16:16-18).

 

Z Wangą działo się to samo – mieszkał w niej zły duch. Sama mówiła o tym, że ją stale otaczają jakieś siły, które w nią wchodzą i wychodzą. „Och, to są siły, maleńkie siły, które są zawsze obok. Ale są i wielkie, które nimi dowodzą. Kiedy decydują się mówić moimi ustami, czuję się źle, a potem przez cały dzień nie mogę dojść do siebie” [2].

 

„Według danych naukowców, sprawdza się tylko 70% jej przepowiedni. To wyraźnie mówi o ich demonicznej naturze: ponieważ proroctwo Boże nie może się nie spełnić, a diabły <…> mogą jedynie obliczać i zgadywać je. Stąd i charakterystyczna ilość błędów” [2].

 

Dlatego Nomocanon zakazuje zwracać się do takich ludzi, którzy za pomocą siły demonicznej, poprzez różnego rodzaju wróżby, używając wirujących stolików (lub poruszających się talerzyków po   arkuszu papieru z naniesionym alfabetem – A.L.) podczas seansów spirytystycznych, czarów, magii starają się zajrzeć w przyszłość, albo wyleczyć się ze swojej choroby.

 

„To jest powiedziane bardzo jasno. Pozostaje tylko dodać, że Chrześcijanin, który się leczy u bioenergoterapeuty lub stara się dowiedzieć od niego o przyszłości, zdradza Chrystusa. Ponieważ za obietnicę zdrowia, bardzo wątpliwe uzdrowienie, z powodu chorobliwej ciekawości o przyszłości wchodzi on w kontakt z nieczystą siłą, złym duchem” [2].

 

„Tak więc, chrześcijański stosunek do chorób polega na:

   – pokornym przyjęciu Woli Bożej;

   – uświadomieniu swojej grzeszności i grzechów, z powodu których została dopuszczona choroba;

   – w nawróceniu i zmianie stylu życia.

Bardzo ważne jest, aby w czystości często się spowiadać, aby nie mieć w swojej duszy ciężkich grzechów” [1].

 

I trzeba się modlić i prosić Boga, aby On objawił nam przyczynę naszej choroby – dlaczego ta lub inna   choroba została dopuszczona? Dlaczego dopuszczane są choroby na nasze dzieci? Istnieje pewne prawo duchowej jedności w rodzinie. Rodzinę można sobie wyobrazić jako szereg połączonych ze sobą naczyń. I kiedy w jednym zbiorniku zmniejsza się Łaska – to zmniejsza się ona we wszystkich naczyniach. Kiedy w jednym naczyniu zwiększa się grzech – na przykład rozpił się mąż, zaczął     cudzołożyć, albo żona zaczęła zdradzać męża – Łaska Boża odeszła, demony otrzymały możliwość wpływania na człowieka, a poprzez niego i na całą rodzinę, to wtedy zaczynają chorować dzieci. Znam bardzo wiele przypadków – zawsze podczas zdrady żony czy męża zaczynają chorować dzieci. I jeśli nie ma skruchy i zmiany życia, to może się to strasznie skończyć, nawet śmiercią dzieci. Rodzina jest albo otoczona Łaską Boga, albo opieka Łaski została usunięta, to wtedy inni członkowie rodziny powinni się usilnie modlić za grzeszącego małżonka lub małżonkę, żeby skierować go do nawrócenia.

 

„Okresowe przystępowanie do Świętych Tajemnic Chrystusowych (Sakramentu Eucharystii) wypełnia   nasze serce Łaską Bożą, leczy dolegliwości psychiczne i fizyczne. W Sakramencie Namaszczenia Chorych (Ostatniego Namaszczenia; ros. – соборования) wybaczane są nam zapomniane grzechy, uzdrawiana jest dusza i ciało” [1]. W Sakramencie Namaszczenia odpuszczane są te grzechy człowieka, które on zapomniał wyznać podczas Spowiedzi, które wypadły z jego pamięci. Wiecie, istnieje wiele drobnych grzechów codziennych: coś tam powiedział, osądził, był podrażniony, a później po dwóch tygodniach przyszedł do Spowiedzi i zapomniał o tym … Ale grzechy nie znikają, zostają w nas. I oto kiedy następuje Sakrament Namaszczenia (соборование), to nasze grzechy są usuwane i w ten sposób leczymy dolegliwości duchowe, psychiczne i fizyczne.

 

„Święta woda i przaśny chleb (ros.- просфора) przyjmowane rano na czczo również uświęcają naszą naturę” [1]. Co więcej, nie tylko można pić wodę święconą na pusty żołądek, ale także myć się nią, kropić siebie, dzieci, swój dom. „Woda święcona i przaśny chleb przyjmowane rano na czczo również uświęcają naszą naturę. Bardzo korzystne są kąpiele w świętych źródłach, namaszczanie poświęconym olejem, pobranym z cudownych ikon. Częste czytanie Ewangelii i Psalmów oświeca naszą duszę i odpędza chorobotwórcze oddziaływania upadłych duchów” [1]. Kiedy człowiek czyta Ewangelię lub Psałterz albo literaturę duchową – to na niego schodzi Łaska Boża, spala, odpędza wszelkiego rodzaju oddziaływania demoniczne.

 

„Modlitwa, post, jałmużna i inne cnoty zjednują sobie Pana i On zsyła nam uzdrowienie z chorób.

 Natomiast jeśli idziemy do lekarza, to trzeba prosić o Boże Błogosławieństwo na leczenie i zaufać lekarzom w leczeniu ciała, ale nie duszy. Ponieważ duszy naszej, oprócz Boga, nie można powierzać nikomu [1]. Obecnie, niestety, wśród lekarzy są tak zwani „bioenergetycy”(ros.- «биоэнергетики»), czyli ludzie, zajmujący się zupełnie nie tym, czym powinni. Dlatego trzeba się modlić, aby Pan posłał potrzebnego lekarza, któremu moglibyśmy zaufać, również pod względem duchowym. Przeprowadziliśmy badania i okazało się, że u prawosławnych lekarzy pacjenci szybciej zdrowieją.   Ponieważ oni jeszcze i modlą się za swoich pacjentów, z miłością odnoszą się do chorych i wszystko to również ma silne oddziaływanie na pacjenta, w porównaniu z zimną, obojętną postawą, nawet z poprawnym leczeniem, ale bez pozytywnego oddziaływania duchowego.

 

„Oto jak o tym pisze Święty Ignacy Brianczaninow: „Cielesne mędrkowanie uznaje dolegliwości za nieszczęście, a wyleczenie się z nich, zwłaszcza w sposób cudowny za największe dobro, mało troszcząc się o to, czy uzdrowienie połączone jest z korzyścią dla duszy czy też szkodą dla niej … Po cudownym uzdrowieniu z choroby, wiele osób nie zwraca uwagi na Błogosławieństwo Boże i na swój obowiązek „aby być wdzięcznym za to Błogosławieństwo” i zaczyna prowadzić grzeszne życie, dar Boży obracając na własną szkodę, oddalając się od Boga i tracąc zbawienie. Z tego powodu cudowne uzdrowienia są bardzo rzadkie, chociaż cielesne mędrkowanie bardzo je szanuje i bardzo by ich życzyło. „Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego, że źle prosicie, nie dla dobra, ale żeby jedynie zaspokoić swoje namiętności” (Jk 4,3) [2].

 

Oto dlaczego, drodzy moi, tak często dużo ludzi, nawet modląc się, nie otrzymuje uzdrowienia ze swoich chorób. Ponieważ oni nie myślą, aby zmienić swoje życie, im zdrowie jest potrzebne tylko po to, aby swobodnie i spokojnie prowadzić poprzedni grzeszny obraz życia. Pić, bawić się, korzystać z rozrywek, nocami siedzieć w Internecie, nawet uprawiać sport … bo choroba pozbawiła ich tego. Nie po to, aby zmienić swoje życie i popracować dla Chwały Bożej, potrudzić się, nie – ale po to, aby żyć w grzechach i żyć pełnią – pełnią życia grzesznego. I tak oto, jeśli człowiek modli się o zdrowie, a sam nie myśli, aby zmienić siebie – to nie zostanie mu dane uzdrowienie. Ponieważ nic dobrego z tego nie będzie, a jedynie dalsza szkoda dla duszy.

 

 

Przypomnijmy przypowieść o dziesięciu trędowatych. „Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: „Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!” Na ich widok rzekł do nich: „Idźcie, pokażcie się kapłanom!” A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec”. (Łk 17: 12-18). A pozostałych dziewięciu rzuciło się w objęcia przyjemności życia: jeść do karczmy, pić wino, zabawiać się z kobietami … Wszystko, Bóg został zapomniany! To, co duchowe – zapomniane. W wir poprzedniego grzesznego życia. Dlatego też Chrystus zapytał: „Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden nie wrócił, aby oddać chwałę Bogu?„- Ale jaki tam Bóg? – Od teraz wszystko można! Wcześniej do wioski nie można było wejść (nie wpuszczali) – a teraz wszystko można! Oto takimi są i nasi współcześni, nawet ci, którzy nazywają siebie Chrześcijanami … Dlatego przypadki cudownych uzdrowień są rzadkie, ponieważ często są one niekorzystne dla takich ludzi.

 

„Duchowy rozum uczy, że choroby i inne dolegliwości, które Bóg zsyła na człowieka posyłane są przez szczególne Boże Miłosierdzie jako gorzkie uzdrowienia dla chorych, przyczyniają się one do naszego zbawienia, naszego wiecznego dobrobytu znacznie bardziej prawdziwie, niż cudowne uzdrowienia. Ponadto wiele chorób <…> jest wynikiem działania nieczystych duchów. Przy czym wyniki tych demonicznych ataków bywają bardzo podobne do choroby naturalnej” [2].

 

Jest to osobny, bardzo ciekawy i ważny temat. Wszyscy słyszeliśmy o czarodziejstwie, magii, czarach, i rzeczywiście bywają i są możliwe niektóre choroby, które są spowodowane sposobem magicznym, ze świata upadłych duchów, ale możliwe są one tylko u tych ludzi, którzy mają grzechy śmiertelne. Grzech, zwłaszcza grzech śmiertelny – jest kanałem, przez który duch nieczysty może wejść i oddziaływać na człowieka. Jeśli nie ma grzechu śmiertelnego, jeśli wszystkie one zostały wyznane podczas Spowiedzi, jeśli nie ma poważnych grzesznych nieuporządkowań i człowiek żyje według Przykazań Bożych – to wszelkie czary jak groch od ściany od takiego człowieka odskakują. W przeciwnym razie wszyscy kapłani już dawno by zachorowali, umarli i zniknęli z powierzchni ziemi … Tego nie ma. Nie działa. Ponieważ nie ma do czego się przyczepić. Ale kiedy jest do czegoś się przyczepić – to wtedy działają.

 

Przypomnijmy wpływ czarnoksiężnika Cypriana na Justynę, który później stał się wielkim świętym i męczennikiem. Wysyłał on książęta demoniczne, aby rozpalić w niej pożądanie seksualne, nieczyste pragnienia, a ona odczuwała ich zbliżanie się, rozpoczynała modlitwę – i oni nic nie mogli jej zrobić. Sam Belzebub nic nie mógł zrobić. Został poniżony przez dziewiczą czystą modlitwę. A byłby w niej grzech – to zrobiliby z nią wszystko, czego chcieli, ponieważ przez grzech, otrzymują oni władzę nad duszą.

 

Muszę powiedzieć, że również dzisiaj wiele chorób może być spowodowanych przez wpływ demoniczny. Często przychodzą ludzie, którzy skarżą się na bóle wątroby. Przechodzą wszystkie testy, oględziny – wątroba jest zdrowa. Ale boli. Ale kiedy ci ludzie przechodzą duchowe uzdrowienie: Spowiedź, Komunia, modlitwy, Namaszczenie Chorych – to choroba znika. Co to jest takiego? – Demoniczne oddziaływanie. Skąd ono się bierze? – A oto popatrzcie: „Z przekazu Ewangelii wiadomo, że kobieta pochylona miała ducha niemocy (Łk 13,11-16). Nie była opętana, ale jej choroba pochodziła z działania ducha nieczystego. W tym przypadku wszelka sztuka lekarska staje się bezsilna. Dlatego Bazyli Wielki mówi: „Tak jak nie powinno się biegać za sztuką lekarska, tak też niecelowe jest tylko w niej pokładać całą nadzieję.” Ponieważ takie choroby leczy się jedynie przez Moc Bożą, poprzez wyrzucenie duchu złości. Odbywa się to w wyniku właściwego duchowego życia chorego, a jeśli jest to konieczne, to również i egzorcyzmu (ros.- отчитки), wykonywanego przez duchownego, błogosławionego na to przez hierarchię (biskupa)”[1].

 

Mamy w Petersburgu Towarzystwo prawosławnych lekarzy. I mówią oni o tym, że bardzo dużo osób zaczęło szukać pomocy medycznej z chorób, które są spowodowane przez przyczyny duchowe lub dopust Boży, ale najczęściej przez wpływ okultystyczny. Również mi Ojciec Sergiusz, który stoi na czele tego Towarzystwa, opowiadał, że kiedyś jego znajomi przyprowadzili do niego dziecko w wieku sześciu lat, u którego już więcej niż od miesiąca strasznie bolało gardło i żadni lekarze nic nie mogli pomóc. A Ojciec Sergiusz jest jednak profesorem, doktorem nauk medycznych, specjalność – ucho –nos – gardło … Cóż, chciał on dziecko obejrzeć, ale przed zbadaniem wyciągnął słoiczek poświęconego oleju z różnych cudownych ikon i zamierzał namaścić czoło dziecka tym olejem. Dziecko zaczęło się wykręcać, krzyczeć, nawet ugryzło matkę … Ale Ojciec jednak jakoś zdołał namaścił go olejem. A potem powiedział rodzicom: – Nie, moi drodzy … Kiedy byliście u Spowiedzi ostatnio? – No tak, nigdy. – Proszę iść do Spowiedzi, do Komunii, dziecko też ma przyjąć Komunię i wtedy przyjdźcie do mnie – będziemy leczyć. Po tygodniu dzwonią i mówią: – Nie przyjdziemy. – Dlaczego? – Ponieważ dziecku jest lepiej. Sami przystąpili do Spowiedzi i Komunii oraz dziecko – i  choroba zniknęła. A od czego ona była? – Myślę, że ze względu na grzechy swoich rodziców, ale być może też ze względu na oddziaływanie okultyzmu. I przez Łaskę Bożą choroba została usunięta, a przed tym przez miesiąc chodzili do lekarzy, wszystkie leki pobierali i myślę, że wiele dziecku szkody uczynili silnymi preparatami farmakologicznymi – a pożytku nie było żadnego.

 

O prawidłowej postawie wobec chorób pisało wielu Świętych Ojców. I wielu z nich dochodziło do paradoksalnego dla osoby świeckiej wniosku. Zalecali oni, aby się cieszyć z chorób. Oto jak to wyjaśnia Święty Ioann Kronsztadzki: „Bracie mój! Przyjmij ode mnie szczerą radę: znoś cierpliwie swoją chorobę i nie tylko nie upadaj na duchu, ale przeciwnie, jeśli możesz, raduj się ze swojej choroby. Czemu się radować, zapytasz, kiedy łamie ona człowieka wzdłuż i poprzek? Ciesz się dlatego,  że Pan wymierzył ci tymczasową karę, „Bo kogo Pan miłuje, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje” (Hbr 12,6). Ciesz się z tego, że niesiesz krzyż choroby, a zatem idziesz wąską i bolesną drogą, prowadzącą do Królestwa Niebieskiego”.

 

Przy chorobach Święci modlili się tak: „Dziękuję Ci, Panie, za wszystko, co Ty raczyłeś posłać mi do pouczenia i poprawy. Panie, chwała Tobie za wszystko, co dzieje się nade mną! Bądź święta Wola Twoja. Nie pozbawiaj mnie Swego Miłosierdzia! Spraw, aby choroba ta była na oczyszczenie moich grzechów!”

 

Zgodnie z nauczaniem Świętych Ojców, temu, kto znosi chorobę z cierpliwością i dziękczynieniem, zalicza się ona zamiast czynu ofiarnego, a nawet więcej. Za małe cierpienie w ziemskim życiu człowiek otrzyma wielką nagrodę w życiu wiecznym. Jeśli nie traktować bólu w sposób duchowy, może on wzbudzić zaciętość. Natomiast jeśli przyjmuje się go jako lekarstwo z ręki Bożej, to człowiek otrzymuje Boskie ukojenie i będzie zaliczony do grona męczenników.

 

„Bóg jest wierny – pociesza Apostoł Paweł – i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść,

lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać” (1Kor 10,13) [1].

 

Nikołaj Wasiljewicz Gogol tak rozważa o chorobach: „… upokarzam się w każdej minucie i nie mogę znaleźć słów, aby dziękować Niebieskiej Opatrzności za moją chorobę. Przyjmujcie więc i wy tedy pokornie każdą dolegliwość, wierząc w góry, że jest ona potrzebna. Módlcie się do Boga tylko o to, aby otworzyła się przed wami jej cudowna wartość i głębia jej wysokiego sensu” [3]. Oto taki, moi drodzy, powinien być nasz stosunek wobec chorób.

 

Ale równocześnie, oczywiście, jeśli choroba ma charakter naturalny, trzeba podjąć leczenie, nie można zaniedbywać swego zdrowia. Święci Ojcowie porównywali nasze ciało z osłem. Jeśli osioł jest zdrowy, to niesie jeźdźca w tym kierunku, co trzeba, a jeśli nasz osioł jest chory i słaby – on nigdzie nie będzie w stanie nas zanieść. A jeśli go się przekarmi – to on w ogóle nie będzie chciał, aby dokądkolwiek iść, i będzie robił to, co on zechce. Dlatego osioł powinien być zdrowy, ale i posłuszny. A zatem szukać chorób dla siebie nie ma sensu, jeśli są one dopuszczone przez Boga – to trzeba je znosić z cierpliwością, a jeśli jest potrzeba i możliwość leczenia się – to trzeba się leczyć. I, oczywiście, nie należy powodować chorób niewłaściwym sposobem życia i nie niszczyć swojego zdrowia. To jest złe, ponieważ może to być traktowane jako swego rodzaju samobójstwo. Każdy, kto specjalnie prowadzi swoje życie tak, że niszczy się zdrowie i pojawiają się choroby, postępuje źle. Bogu to nie jest potrzebne. Jeśli dopuścił Bóg – cierpmy, módlmy się, poznajmy przyczyny, próbujmy naprawić i przezwyciężyć. Jeżeli ustępuje choroba – dziękujmy Bogu za wszystko. Jeśli choroba nie ustępuje – cierpmy i dziękujmy Bogu za to, co to, że ona jest. Tylko taka postawa wobec chorób, wydaje mi się, będzie prawidłowa.

 

[1] A. Frost. „Choroby, ich pochodzenie i drogi leczenia.”

[2] Bioenergoterapeuci: ich pochodzenie i istota. Część 2.

[3] N. W. Gogol. „Wybrane fragmenty z korespondencji z przyjaciółmi”.
Źródło:

Болезни и их происхождение. Пути преодоления. Часть 3.

http://fluffyduck2.livejournal.com/217547.html

17.9.2013 r.

 

***

SŁOWO OD TŁUMACZA:

 

Prof. A. Nalaskowski w „wSieci” (31/2016 – „Bieg do wieczności”) podaje przykład swojego przyjaciela prowadzącego bardzo zdrowy tryb życia, który jednak dość młodo zmarł.

„Jeden z moich znajomych, znakomity i bardzo wykształcony humanista, mógł być wzorem zdrowego trybu życia. Odżywiał się z dużą ostrożnością. Unikał cholesterolu, kofeiny i teiny. Nie palił. Alkohol traktował z najwyższą nieufnością. … Jeździł na rowerze, codziennie rano przebiegał wiele kilometrów… Miał nieco powyżej sześćdziesiątki, gdy usiadł na schodach i umarł. Tak po prostu. Od razu umarł. Nikt nie wiedział dlaczego i nikt nie rozumiał, jak to było możliwe. Przecież tak zdrowo się prowadził, rzec by można — wzorcowo, tyle wysiłku włożył w wieczność, w życie, nad którego upływem można zapanować. A jednak umarł” – czytamy.

 

Nalaskowski w swoim felietonie wskazuje na inne źródło wiecznego życia:

 

„Gdy patrzę na tych wszystkich biegaczy (mężczyźni z kucykami, kobiety z opaskami na czole), myślę sobie, że źle zainwestowali. Bo to modlitwa przedłuża życie, a nie tuptanie po ścieżkach. I nie da się powalczyć o życie wieczne bez westchnienia do Tego, Który Jest. Nie ma takich trampek, które powiodą do wieczności, nawet takich koszulek nie ma. Jedynym trenerem jest Bóg i On ostatecznie zdecyduje, czy długo jeszcze będziesz tworzył iluzję, biegnąc do „wieczności” czy usiądziesz na jakichś schodach i nigdy już nie wstaniesz” – pisze felietonista.

 

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/nalaskowski-w-wsieci-bieganie-to-rodzaj-ideowej-przemocy,17665318080#ixzz4I49f0iXM

 

Prof. A. Nalaskowski jednak ani jednym słowem nie pisze o tym, jak jego przyjaciel dbał o stan swego ducha, swojej duszy… Czy przygotowywał się do wieczności? Przypuszczać należy, że niezbyt dbał lub może wcale… Usiadł na schodach i umarł i stanął przed swoim Stwórcą i Sędzią… A co ze Zbawieniem? W którym miejscu miało później przebiegać jego wieczne życie? Nie wiemy…

 

Często podczas składania intencji z okazji urodzin, imienin, czy jakichś rocznic solenizanci wylewnie dziękują i podkreślają: „O, bardzo dziękuję, bo tylko zdrowie jest najważniejsze!”…

 

A Święci, teolodzy i mądrzy ludzie mówią, że nie zdrowie jest najważniejsze, ani pieniądze, bogactwa, ani kariera polityczna, zawodowa czy tytuły, ani przyjemności, zwiedzanie świata czy wiedza… Bo to wszystko jest marnością – jak mawiał Kohelet. Najważniejsze jest zbawienie duszy! To powinno być celem życia każdego człowieka, a przede wszystkim Chrześcijanina. Przez całe swoje życie człowiek powinien myśleć o swoim zbawieniu, o życiu wiecznym, które na niego czeka po śmierci i przygotowywać się, pracować na swoje zbawienie.   

 

Bo to modlitwa przedłuża życie, a nie tuptanie po ścieżkach – napisał felietonista. Prawidłowo. O tej prawdzie nie wszyscy wiedzą, nie wie o niej też wielu Chrześcijan. Wiele wiedzy na temat zdrowia i chorób ujawnia w trzech częściach tłumaczonego opracowania kapłan prawosławny A. Moroz. Powinniśmy się stosować do jego zaleceń i nauk, opartych na nauczaniu Pisma Świętego, Świętych Ojców… Czy tylko modlitwa przedłuża życie? Nie tylko… To Sam Pan Bóg nas zapewnia, że będziemy żyli długo, jeżeli będziemy czcić swego ojca i swoją matkę: „Czcij swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój” (Pwt 5,16). Czyli mamy zapewnione długie, pomyślne, bez trosk materialnych, życie!

 

Czy chodzenie do kościoła/cerkwi może poprawić stan naszego zdrowia? Może. Potwierdzają to nawet badania naukowe. Poniżej – linki.

 

Czy chodzenie do kościoła może poprawić stan naszego zdrowia?

http://wiedzoholik.pl/czy-chodzenie-do-kosciola-moze-poprawic-stan-naszego-zdrowia/

 

Naukowcy odkryli, że wizyty w kościele poprawiają zdrowie

http://innemedium.pl/wiadomosc/naukowcy-odkryli-ze-wizyty-w-kosciele-poprawiaja-zdrowie

 

Naukowcy potwierdzili oczywistą oczywistość: chodzenie do kościoła jest dobre dla zdrowia!

http://www.fronda.pl/a/naukowcy-potwierdzili-oczywista-oczywistosc-chodzenie-do-kosciola-jest-dobre-dla-zdrowia,24292.html

 

W trakcie badań, naukowcy z Norwegii doszli do bardzo ciekawego odkrycia. Okazuje się, że regularne chodzenie do kościoła jest korzystne dla ludzkiego zdrowia. Odkryli oni, że wizyty w kościele są korzystne nie tylko dla ducha, ale także dla zdrowia fizycznego. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie International Journal of Psychiatry in Medicine. Badacze zauważyli, że w przypadku osób z nadciśnieniem tętniczym, regularne chodzenie do kościoła, zmniejszało ciśnienie krwi. Im częściej człowiek jest w kościele, tym niższe i bliższe idealnemu jest jego ciśnienie krwi. Jak się też okazało, nawet krótkie wizyty w kościele poprawiały wyniki morfologii krwi i wzmacniały układ odpornościowy człowieka.

 

Wcześniej do podobnych wniosków, doszli amerykańscy naukowcy, ale potem ogłosili, że może to być tylko zbieg okoliczności, bo Kościół w Stanach Zjednoczonych odwiedza regularnie do 40% populacji. Norwescy eksperci studiowali to zjawisko bardziej dokładne, ponieważ w tym kraju do kościoła chodzi nie więcej niż 4% populacji. W Eksperymencie brało udział aż 120 tysięcy osób, z czego tylko 5 tysięcy chodziło regularnie do kościoła. Próba badawcza była, zatem olbrzymia. Wyniki badań sugerują zatem, że wierzący ludzie cieszą się lepszym zdrowiem niż osoby niewierzące. Naukowcy nie są jednak pewni, co konkretnie prowadzi do bezpośredniej relacji między wiarą a zdrowiem. Potrzebne są dalsze badania, aby potwierdzić lub obalić tę teorię.

 

Warto się pochylić nad tym, dlaczego taki proces następuje. Naukowcy badają wyłącznie efekty, ale nie skupiają się na przyczynach, które jak mówi klasyk, „są arcyboleśnie proste”. To, że modlitwa czyni cuda wiemy od dawna. Modlitwa wielu ludzi zgromadzonych w jednym miejscu może spowodować efekt szkła powiększającego. Gdy schodzi się coraz niżej i niżej w świat atomów, elektronów, kwarków to okazuje się, że to, co uważamy za materię jest tylko energią o odpowiedniej wibracji. Modlitwa nie jest więc niczym więcej jak formą wibracji. Jeśli modlimy się w samotności wibracja jest samotna, ale i tak może prowadzić do ziszczenia tego, o co prosimy. Gdy modli się jednocześnie kilkaset, kilka tysięcy ludzi to procesy zachodzące w przypadku każdej osoby są wielokrotnie wzmocnione (efekt szkła powiększającego – dod. A.L.) i zmierzają do Nieba w formie o dużo bardziej jasnej strukturze energetycznej.

 

Wspólna modlitwa może dawać efekt uspokajający naszą wibrację. Niektórzy umieją osiągnąć ten stan bez potrzeby przebywania we wspólnocie, jednak wiele osób nie będzie w stanie osiągnąć takiego stanu oświecenia i dla takich istot Kościół będzie wybawieniem. Fakt, że wierzący i praktykujący żyją zdrowiej, oznacza tylko tyle*, że znaleźli sposób na uspokojenie swojej wibracji energetycznej.

To właśnie zakłócenie naszej wibracji jest najczęstszą przyczyną chorób. Wyniki naukowców z Norwegii wskazują na to, że da się to jakoś kontrolować, a kluczem do życia w zdrowiu fizycznym jest zdrowie duchowe.

 

*/

(Tylko tyle? Wibracja, energia… Więc przypomnijmy następujące słowa Pana Jezusa Chrystusa z Ewangelii według św. Mateusza i bądźmy świadomi, dzięki Komu to następuje: „Bo gdzie dwaj albo trzej są zebrani w Imię Moje, tam Jestem pośród nich” (Mt 18,20 – przyp. A.L).

 

Dla nas wierzących to oczywista oczywistość. Nie tylko duch, ale i ciało zdrowieje poprzez praktykowanie wiary i przyjmowanie Eucharystii. Niestety, dla wielu ludzi wiara chrześcijańska dalej jawi się jako coś nieracjonalnego i godnego pogardy. O tym też już wiadomo dzięki Pismu Świętemu i nauce Świętych, którzy przypominali i przypominają, że żyjąc prawdziwą wiarą, trzeba liczyć się z atakami złego na każdym kroku naszego życia.

 

Kończąc, chciałbym poza takimi zbawiennymi radami i naukami kapłana A. Moroza jak: częste korzystanie z Sakramentów Świętych (Spowiedzi, Eucharystii, Namaszczenia Chorych); codzienne czytanie Pisma Świętego, a szczególnie Psalmów, uświęcających naszą duszę i odpędzających chorobotwórcze działania upadłych duchów; życie według Przykazań Bożych; pielęgnowanie w sobie cnót chrześcijańskich (modlitwy, postu, jałmużny i innych cnót); znoszenie chorób z cierpliwością i dziękczynieniem; uświęcanie naszej natury wodą święconą i przaśnym chlebem, przyjmowanymi rano na czczo; korzystanie z poświęconej wody, soli i oleju do spożywania, święcenia domu; korzystanie z kąpieli w świętych źródłach; namaszczanie poświęconym olejem, pobranym z cudownych mirotoczących ikon – gorąco polecić jeszcze korzystanie z mocy Znaku naszej Wiary – KRZYŻA, na którym dokonało się zbawienie świata.

 

Znak Krzyża uświęca, zabija zarazki, przemienia własności wody i pokarmów, uzdatnia je nawet wtedy, gdy są zatrute. Przed spożyciem jakichkolwiek pokarmów czy napojów odmówmy krótką modlitwę dziękczynną za nie do Pana Boga, prosząc Go o ich pobłogosławienie, a następnie wykonajmy nad nimi znak Krzyża. Niech również częste poprawne żegnanie naszego ciała znakiem Krzyża stanie się naszym przyzwyczajeniem. Osobiście przekonałem się niezliczoną ilość razy o cudownych skutkach Znaku Krzyża. Czy się poprawnie żegnamy? Gdy poprosimy kogoś, aby się przeżegnał, to zobaczymy najczęściej, ze ten ktoś wykonuje krzyż satanistyczny, odwrócony, „do góry nogami”. Gdy podczas żegnania się, wypowiadając słowa „i Syna”, ręką dotkniemy do piersi, wtedy wykonany krzyż będzie zawsze satanistyczny. Czy taki bluźnierczy znak będzie miły Panu? Czy odniesie oczekiwany skutek? Widać to nie tylko podczas żegnania się świeckich, ale i kapłanów, biskupów, a nawet papieża…

 

Do tematów: „Jak się żegnać?”, „Znak krzyża zabija zarazki i zmienia właściwości wody i potraw”, „Czy umiemy się modlić?” – podaję niżej linki:

 

JAK SIĘ ŻEGNAĆ? O ZNAKU KRZYŻA I O KRZYŻYKU NA PIERSI  

https://bractvospasa.wordpress.com/2016/03/08/jak-sie-zegnac-o-znaku-krzyza-i-o-krzyzyku-na-piersi/

 

ZNAK KRZYŻA ZABIJA ZARAZKI I ZMIENIA WŁAŚCIWOŚCI WODY I POTRAW

https://bractvospasa.wordpress.com/2016/01/27/znak-krzyza-zabija-zarazki-i-zmienia-wlasciwosci-wody-i-potraw/

 

CZY UMIEMY SIĘ MODLIĆ?

https://bractvospasa.wordpress.com/2016/09/04/czy-umiemy-sie-modlic/

 

Już po przetłumaczeniu trzeciej części cyklu „Choroby, ich pochodzenie. Drogi leczenia” kapłana A. Moroza nabyłem wydaną w 2015 r. książkę „Jak możemy zostać uzdrowieni” autorstwa Christopha Häselbartha i dra Petera Riecherta. Treść w wielu aspektach jest podobna do wykładów prawosławnego kapłana. Również oni wskazują, że u źródeł choroby niejednokrotnie leży otwarcie się na złe wpływy w sferze duchowej. Drogę do uzdrowienia otwiera usunięcie zła lub grzechu i modlitwa o uwolnienie. Polecam.

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

9.9.2016 r.

Advertisements
Categories: STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: