NIEPOKOJĄCE DYSONANSE lub wrażenia z książki opowiadań Archimandryty Tichona „Nieświęci święci”

 

Podczas czytania książki archimandryty Tichona „Nieświęci święci”, odnieśliśmy wrażenie narodzin nowego gatunku, lub, lepiej mówiąc, stylu pisania o ascetach w postaci zabawnych opowiadań i małych show. Jakaś przygnębiająca płycizna, jak gdyby autor nie przemyślał tego, o czym pisze, a tylko chce zabawić czytelnika, pokazując mu w pośpiechu zestawione obrazy z taśmy autobiograficznej.

 

Podjęliśmy się trudu przeczytania książki do końca, a następnie postanowiliśmy wymienić zdziwienia i dysonanse, które pojawiły się w trakcie jej czytania. A więc, aby nie być gołosłownymi w swoich wypowiedziach przystępujemy do rzeczy.

 

 

DYSONANS PIERWSZY, MOŻNA POWIEDZIEĆ, DOGMATYCZNY.

 

Dla nas jest oczywiste, że ekumenizm oznacza okrutną, dogmatyczną herezję, kwestionującą jednolitość istnienia Cerkwi oraz jej zdolności do ratowania upadłego człowieka.

 

Jest też oczywiste, że flagowym sternikiem ekumenizmu w rosyjskim Prawosławiu był Metropolita Nikodem (Rotow). W ten sposób, chroniąc Metropolitę Nikodema, na przykład, uporczywie wyciągając z przeszłości niby jego dobre dzieła – chcąc czy nie chcąc bronisz ekumenizmu. Taka nasza zdecydowana postawa nie wykazuje ani grama „zelotstwa” lub „gorliwości nie według rozumu”, ponieważ kiedy jest mowa o naniesieniu szkody: znacznej lub nieznacznej, jawnej czy zawoalowanej dla prostego i jasnego nauczania Wiary Prawosławnej, jej dogmatyce – to miękkość, typowa dla mentalności prawosławnej powinna ustąpić miejsca spokojnemu i niewątpliwemu oporowi.

W opowiadaniu „Augustyn” znajdujemy potwierdzenie naszych słów. Autor pisze o sobie: „Wychowany w Pieczorach na monastycznym zdecydowanym antyekumeniźmie, kategorycznie odmówiłem wszystkim propozycjom.”

 

Jednak później, w opowiadaniu „Archimandryta Klaudian” z żalem wykrywamy pewien dysonans, prowadzący do różnych interpretacji.

 

„Mówiłem już, że my, nowicjusze, bardzo sceptycznie, z krytyką odnosimy się do ekumenicznej działalności Metropolity Nikodema (Rotowa). Pewnego razu Ojciec Klaudian stał się mimowolnym świadkiem takiej rozmowy. Słysząc nasze osądzenia i śmiałe słowa, tupnął od serca nogą i surowo nakazał: – Milczcie, nic nie rozumiecie! Jak możecie tak sądzić o tym biskupie?”

 

Co dokładnie chciał powiedzieć autor przez tę scenę, pozostało dla nas niejasne, tym bardziej, że ten niewielki epizod został umieszczony w oddzielnym rozdziale, gdzie w oparciu o układ, scena ta ma zasadnicze znaczenie.

 

Jeśli autor miał na myśli osądzenie i śmiałe słowa młodych nowicjuszy, to zgadzamy się – mówić śmiałe, ostre słowa przeciwko każdemu biskupowi: poddanemu herezji ekumenizmu lub wolnego od niej – jest niedopuszczalne. Święta godność powinna być temu przeszkodą. Ale w tym jest właśnie i rzecz cała – Ojciec Klaudian uściśla: „Jak możecie sadzić o tym biskupie?”. A więc, jest tutaj myśl, że ten biskup nie jest zwykłym biskupem, a szczególnym i Ojciec wynosi go na pewien piedestał. Na tyle szczególny, że nowicjusze nie mogą nawet zrozumieć tego biskupa.

Zauważmy na marginesie, że tendencja do oddzielenia pasterzy od trzody, tworzenia sztucznej przepaści między nimi, wyniesienia hierarchii na poziom nieosiągalny w swoich sądach, niepojętych stworzeń – jest charakterystyczna dla naszego czasu. Jest ona też częsta i w tej książce : „… posługa biskupia jest związana … z niepojętym dla świeckich ciężarem odpowiedzialności”.

Jednak mogą nam zaprzeczyć: opinia o Metropolicie Nikodemie jest opinią tylko Ojca Klaudiana, autor tylko ją powtarza. Na to pozwolimy sobie mieć odmienne zdanie: autorski wybór nigdy nie jest przypadkiem, ponieważ ma odzwierciedlać wizję autora. Ale, powtarzamy, scena jest niepewna, podwaja się w swojej interpretacji, pozostawia dezorientację i gdyby nie dalsze dysonanse, to można byłoby o niej zapomnieć.

Obserwujemy, a szczególnie w ostatnim czasie, jak do świadomości ludzi wierzących mocno wdrażana jest myśl, że Metropolita Nikodem nie jest aż tak zły, że ma on wiele zasług dla Cerkwi, na przykład uratowanie Poczajewskiej Ławry i wiele innych zasług. Tylko że my wiemy ze słów Ewangelii, że nie jest możliwe, aby służyć dwom panom, a biskup Nikodem służył, może nawet i trzem: Cerkwi, Watykanowi i służbom bezpieczeństwa i/lub wywiadowi [1].

 

Dwóm ostatnim (Watykanowi i służbom specjalnym) był on tak potrzebny, że świadomi skrzyżowanego   zaangażowania, wzajemnie zamykali na to oczy, wyciągając każdy swoją korzyść. Tym bardziej, że cele Watykanu i służb specjalnych w tym przypadku nie przecinały się. Watykanowi było potrzebne, aby dostać się do wewnątrz zagrody Cerkwi, a służbom specjalnym – do wnętrza Watykanu. Pomagali tez oni sobie nawzajem maskować swojego pracownika, stwarzając biskupowi ze strony Watykanu opinię bojownika przeciwko bezbożnym władzom, a ze strony służb specjalnych – opinię promotora postępowego nauczania ekumenizmu. Nie na darmo zadanie nagrania ekumenicznego filmu (opowiadanie „Augustyn”), wcale nie pochodziło od hierarchii cerkiewnej.

 

„Pewnego dnia – opowiada Ojciec Blinkow – w trakcie rozmowy, która odbywała się w drodze powrotnej z Ławry Trójcy Świętej i Św. Siergija do Moskwy, Metropolita Nikodem między innymi powiedział: „Moim marzeniem jest zostać członkiem Zakonu Jezuitów”, i później: „Jeśli mógłbym teraz wybierać, to wybrałbym go (ten Zakon – A.L.)” [ 2] .

 

Ale odeszliśmy od głównego, od dysonansów. Tym razem zwrócimy się do dramatycznej sceny (opowiadanie „Najwielebniejszy Nowicjusz”), podczas której dwaj prawosławni kapłani: Biskup Nikodem (Rotow) i przyszły biskup, leżąc na podłodze, ratowali się przed agentami [3] . „Biskup prosił Ojca Władimira o zorganizowanie w Radiu BBC i „Głosie Ameryki” specjalnych programów, aby nie dać radzieckiemu kierownictwu możliwości do rozprawienia się z Poczajewem”. I dalej: „Już następnego dnia temat Poczajewa stał się wiodącym w programach religijnych” podanych stacji radiowych.

 

Nie możemy wziąć na siebie twierdzenia, czy Archimandryta Tichon dobrowolnie lub przymusowo zataja nazwiska głównych uczestników Dramatu Poczajewskiego, jak również to, że Metropolita Nikodem fałszywie głosił na Zachodzie, że Poczajewskiej Ławrze nic nie zagraża i że listy wierzących ze Związku Radzieckiego z protestami przeciwko zamknięciu Ławry – to falsyfikat, że takich ludzi nie ma. A w rzeczywistości nazwiska były autentyczne i przeciwko każdemu z podpisanych sygnatariuszy była prowadzona kampania przez władze. Próbowano wymusić usunięcie podpisów.

Ale zostawmy tę kwestię, która może być przedmiotem osobnej publikacji, a pozwólmy sobie zadać inne pytanie, a mianowicie: gdyby Metropolita poprosił Ojca o pomoc w nagłośnieniu w radiu BBC swoich sukcesów w działalności ekumenicznej, to czy reakcja Ojca Władimira byłaby tak natychmiastową, tak gorącą i tak szczerą? ? I czy byłaby ona w ogóle?

Bierzemy na siebie odpowiedzialność, by odpowiedzieć – nie. A oto dlaczego.

 

Ojciec Tichon tylko częściowo ujawnił głębię i niepowtarzalny koloryt osobowości promieniującego Władyki. Przekonuje nas o tym kolejny i niestety bardzo poważny dysonans.

„Minęły lata, i Ojciec Władimir został wdowcem” – czytamy w tym samym opowiadaniu – „Cerkiew pobłogosławiła go, aby został mnichem …” „I teraz już Biskup Wasilij (pol.-Bazyli) wyrusza w kolejną podróż – do Ameryki. Tam on sprowadził do Prawosławia tysiące Protestantów, Katolików i ludzi, którzy w nic nie wierzyli. Ale, jak to często bywa, nie spodobał się komuś we dworze – nie tyle przez swoją energiczną działalność, ile tym, że z otwartą przyłbicą wystąpił przeciwko pewnej potężnej, ale zupełnie nie do przyjęcia w Cerkwi grupie – lobby, jak przyjęto mówić. W rezultacie Najwielebniejszy Biskup Bazyli został wysłany na odpoczynek … „

 

Niedoświadczony czytelnik raczej nie potknie się o te wiersze. Najprawdopodobniej westchnie, cóż, dobry człowiek nigdzie nie ma miejsca i będzie czytał dalej.

 

A co stanie się z czytelnikiem bardziej lub mniej doświadczonym, „na nosie którego okulary, a w duszy – jesień”? Oczywiście, on się zdenerwuje, ponieważ na pewno będzie wiedział, co zostało ukryte pod słowem „lobby”, a także i to, dlaczego autor musiał ukryć znaczenie tego słowa. W konsekwencji, przed tym zjadliwym okularnikiem, wyraźnie stanie się widoczna niepewność i dwoistość stanowiska autora w zakresie wielu, wielu współczesnych problemów Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Gdyby tak nie było – autor mógłby z łatwością wyjaśnić czytelnikowi, co, a co najważniejsze, kto reprezentował tę „potężną” grupę.

To „lobby”, na które natknął się ufny sługa Cerkwi, Biskup Wasilij (Bazyli Rodzianko), stanowiło według słów Ojca Serafina (Rose) „odnowicielstwo z prawa”, „prawe skrzydło paryskiego prawosławia – zreformowanego, … zrodzonego przez ludzką logikę, poza tradycją patrystyczną”, „straszną pokusę naszych czasów”. Opowiadać historię Amerykańskiej Metropolii? Nazywać aktorów, uważamy, nie ma takiej potrzeby. Czacki i ci sami. Zresztą: Metropolita Nikodem Rotow, Ojciec Aleksandr Schmemann, Ojciec Iwan – Ioann (John Meyendorff ), (notabene kuzyn Biskupa Bazylego po matce) i inni towarzysze walki, „podziwiający swoją duchowość w lustrze” [4] .

 

W szkicu biograficznym „Ostatni pokłon” W. Szczerbinina, który znajduje się na stronie http://www.episkopvasily.ru , utworzonej z błogosławieństwem schi*-igumena Ilji (schi-opata Eljasza z Optinej Pustyni czytamy: „Przez cztery lata [Biskup Bazyli Rodzianko ] prowadził Diecezję San Francisco, po czym został wysłany na odpoczynek (emeryturę) za bezkompromisową walkę z  odnowicielstwem”.

 

 

 

A więc to nie biskup Bazyli „nie spodobał się komuś we dworze, tylko dwór nie spodobał się Biskupowi Bazylemu. Oto wiemy, kto i co kryje się pod słowem „lobby”. A dlaczego trzeba ukrywać – ano dlatego, że czarna plama z ropy”szmemanizmu” od niedawna obficie rozlewa się po kanonicznych wodach Rosyjskiego Prawosławia …

DYSONANS DRUGI, MORALNO – KANONICZNY

(lub trzy razy „po co”)

W fizycznym świecie istnieją prawa, które działają zawsze, na przykład prawo powszechnego ciążenia, prawa termodynamiki. Święci Ojcowie twierdzą, że w świecie duchowym też są swoje    prawa, które również działają zawsze. Na przykład takie: popsucie, nawet nieznaczne, dogmatycznej świadomości pociąga za sobą również deformację porządku moralnego.

 

Zwróćmy się wpierw do opowiadania „O naruszeniu Ustawy Cerkwi, albo o tym, jak wraz z księciem Zurabem Czawczawadze naruszaliśmy Wielki Post.”

 

Oczywiście, w życiu zdarzają się nadzwyczajne okoliczności i jesteśmy daleko od tego, aby potępiać bohaterów za naruszenie Wielkiego Postu. Rzadko ktoś z żyjących sam nie był naruszycielem postu i cerkiewnego Ustawu. Niezrozumiałe jest co innego – po co? Po co pisać o tym w książce, którą będą czytać tysiące, nie umocnionych na tyle w wierze ludzi, żeby opowiadanie nie okazało się dla nich pokusą lub złym przykładem? Po co takie „zgorszenie dla niemocnych”, do tego z brawurą umieszczone w nagłówku i wsparte autorytetem słynnego gruzińskiego rodu?

Nie jest też jasne, po co pisać o „rosyjskiej chorobie” Ojca Rodzianko, która nawiedziła go z powodu śmierci Matuszki? Co może to dodać do obrazu idealnego człowieka? Nic. Ale ująć, zaciemnić pamięć – akurat może. Krakowscy parafianie do dziś pamiętają Biskupa Bazylego, zdążającego ze Świętym Ogniem do Rosji i który wraz z pielgrzymami odwiedził Kraków. Z pewnością zapamiętał on na długo dwie wystrojone dziewczynki w białych, zwiewnych sukienkach, przystępujących po raz pierwszy do Spowiedzi i przyjmujących od Biskupa Komunię (ros. Priczastije)! [5] Po co tym, już dorosłym dziewczynkom, taka nowa wiedza? „…ani spowiednik, ani krewni, ani przyjaciele nie mogli sobie poradzić z Ojcem Władimirem, gdyby nie sama nieboszczka … nie objawiła się z tamtego świata i nie przywołała do porządku swego męża”. Pomijając ton tego, co zostało powiedziane, mimo wszystko zaznaczymy, że w tamtych tragicznych czasach nie tylko żonę stracił przyszły biskup, ale i wnuka. Rozbił się on na motocyklu dwa tygodnie później, w ślad za babcią…

Jeszcze jedno po co”. Matuszka Frosia – ostatnia przedrewolucyjna diwiejewska nowicjuszka („Pewnego razu w gościnie u Matuszki”). Malutkie opowiadanko, mówiące tylko o tym, że Matuszka, jak się okazuje, również zaglądała do kieliszka (ros.- прикладывалась). „Wcześniej nie wprowadzałam cię w zakłopotanie, bałam się – że skusisz się. A teraz jesteś już duży, kapłan – nie potępisz”.

Autor, być może jest duży – ale nie wszyscy jego czytelnicy są duzi, i tym bardziej, nie kapłani i mogą się skusić. Zresztą, kapłaństwo, niestety, nie jest wystarczającym warunkiem, aby być „dużym”, jak się przekonujemy. W przeciwnym razie, po co umieszczać w książce słowa serca, które zawierzyło?

 

KOŃCZĄC NASZE UWAGI

Nie wszystkie dysonanse i pytania „po co”, powstałe w trakcie czytania, weszły do naszych smutnych uwag. Poza ich granicami pozostały zdziwienia również w stosunku do kaukaskich pustelników, a także w stosunku do ojca Rafaiła (Ogorodnikowa), który przy całym swym chrześcijańskim sercu, odmówił zmarzniętym towarzyszom z KGB filiżanki herbaty. „W Wiejskiej Radzie się napijecie” i wiele innych.

Zresztą, nie, zadamy jeszcze jedno pytanie: Ojciec Rafaił, gdyby żył (lub inaczej: nie był zabity) – również dzisiaj nie miałby wątpliwości, na kogo głosować? A Ojciec Wasilij (Bazyli) Roslakow)? [6]

 

Całkiem niedawno, Archimandryta Tichon zauważał w prasie, że „Nawet w najlepszych latach władzy Prawosławnego Cara Cerkiew nie miała tyle wolności”. Na co więc wykorzystywana jest ta wolność? Na rusyfikację nabożeństw, na poświecanie wielu kielichów zgodnie z soborową Liturgią, na czołobitność przed łacińską hierarchią?

 

I naprawdę ostatnie pytanie, i tak nikt nam nie odpowie: Wydawnictwo Sreteńskiego monasteru opublikowało książkę Aleksieja Osipowa o duszy, przebywającej w zaświatach. Książka napisana jest nie tylko w duchu modernizmu, jest napisana w duchu ultramodernizmu. A więc, Archimandryta Tichon jest solidarny z myślami, wyrażonymi w tej książce?

 

Nie opuszcza nas pewna gorycz, wydaje nam się, że z całego zebranego przez Ojca Tichona materiału wyszłaby piękna książka, gdyby tylko autor nie nadmuchał tak obficie do swojej narracji ducha „tego świata” i nowo cenzuralnych rozważań.

 

A więc, zamykając książkę „Nieświęci Święci”, niestety, nie spełniającej naszych oczekiwań, – nie będziemy zadawać sobie trudu, aby wyciągać kamerton i sprawdzać, na ile spadła jej tonalność. Jasne na głos: od Pieczor do szmemanowskiej naturalności .

 

„Szeroki jest człowiek” – mówił Dmitrij Karamazow – „ja bym – go zwęził”.

Jelena Władimirowa                                               Елена Владимирова

Specjalnie dla „Antimodernizm.ru”                      Специально для „Антимодернизм.ру
__________________________________________________________________________________

[1] Czytanie książki «SEKRET NIKODEMA. Nieznane oblicze Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej» Ks. Tadeusz Kałużny SCJ. (Wydawnictwo Księży Sercanów, 1999 r.) prowadzi nas do takich refleksji.

[2] Tamże. str. 84 i przypis 142

[3]   Филёр (fr. fileur) – Agent, detektyw, tajniak.

[4] „Nie z tego świata.” Hieromnich Damaskin (Christensen). – Wyd-wo „Rosyjski Pielgrzym”, M. 1995 / – Из-во «Русский паломник», М. 1995

[5] Epizod ten, nawiasem mówiąc, wszedł do książki Biskupa Siergija (Sokołowa). Prawdą będzie powiedziane. 1999 Rozdział „Historia o przeniesieniu Świętego Ognia z Grobu Świętego do Moskwy w roku 1992”, s. 131-178.

[6] Tutaj autor, czyli ja, Jelena Władimirowa, zmuszona jestem dać sprostowanie swoich słów wówczas napisanych i powiedzieć, że lepszego Prezydenta dla Rosji, aniżeli Władimir Putin, trudno było życzyć. Oto tak zmienia się życie, oto tak zmieniamy się my. Chciałabym wyrazić skruchę.

 

Źródło:

ТРЕВОЖНЫЕ ДИССОНАНСЫ
или впечатления от книги рассказов архмандрита Тихона «Несвятые святые»

http://www.apologet.pl/Pol/Publications/p_pub_01.htm

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

8.10.2016 r.

Advertisements
Categories: ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: