WIZJE STARCA ANTONIJA z książki Ojca Aleksandra Krasnowa „Duchowe rozmowy i nauki Starca Antonija” – str. 15 – 31

WIZJE STARCA ANTONIJA

72cb56962a8a4f5d09d6338b5d753d93

Z książki Ojca Aleksandra Krasnowa „Duchowe rozmowy i nauki Starca Antonija” – str. 15 – 31:
[…] Starcy – mnisi prawosławni

W obozach często spotykałem się ze Starcami – mnichami, którzy posiadali sztukę modlitwy umysłu (tj. modlitwy Jezusowej). Był taki ojciec, gdy podczas jego modlitwy śnieg się topił! Ale czy dużo nauczysz się w obozie, gdzie nie ma sił ani czasu, więc tylko podstawy. Tak, przestudiowałem całą literaturę duchową, którą miałem przy sobie, ale mimo wszystko chciałem dotknąć wszystkiego bezpośrednio. I oto teraz wyruszyłem w drogę w celu poszukiwania nauki o pracy duchowej.

Pukajcie a otworzą, przez prawie dziesięć lat mieszkałem u pewnego starca, stróża wielkiej mądrości zbawienia, którą niosła ludziom Optina, tylko czasami wyjeżdżając do mojej wioski na posługę. Przed śmiercią pobłogosławił mnie, abym poszedł tą samą drogą. A więc ruszam kulejąc, grzeszny, w miarę sił.

Wizja Starca Antonija

Starzec Antonij

 

Starzec Antonij

Gdzieś na początku lat siedemdziesiątych, podczas służby Bożej Liturgii, doznałem pierwszej wizji. Było to tak. W tym czasie zaczęło się ogólne zainteresowanie ludzi Zachodem, a zatem były usuwane cechy właściwe Słowianom – bezpretensjonalność, gościnność, brak zaborczości. Chciwość staje na czele nowego spojrzenia na świat, pieniądze i rzeczy stawia się ponad moralnością, duchowością. A najgorsze, co się wydarzyło, to to, że obraz życia ludzi, którzy nazywają siebie prawosławnymi i bardzo często ściśle przestrzegają rytuałów cerkiewnych, staje się taki sam jak otaczających pogan! Ta sama nieskromność w życiu codziennym, to samo pragnienie kariery, wysokiej pozycji w społeczeństwie. Dla dzieci z wierzących rodzin już nie stanowi udręki psychicznej wstąpienie do pionierów, komsomołu, partii. A usprawiedliwienie jest pod ręką: „A jakże bez tego, nie żyjemy przecież na pustyni, żyjemy wśród ludzi. No, dobrze grzech, więc zacznij analizować – wszystko jest grzechem, pojedziemy, wyrazimy skruchę”. Takie lekkie podejście powodowało wielką troskę o samą możliwość zbawienia. Wiele razy czytałem Ewangelie, szczególnie o czasach ostatecznych. Apokalipsa…, nie dawało spokoju pytanie o pustyni, na którą ludzie powinni uciekać.

I oto widzę ogromną liczbę idących, jadących ludzi. Wydaje się, że niektórzy nie jadą, niektórzy – ucztują, inni – uprawiają nierząd, jeszcze inni – swoim bliźnim wyrządzają świństwa, ale mimo to, jak porwani rzeką, niosą się do przodu. Wszyscy oni są bardzo różni, są i świeccy i duchowni, wojsko i politycy, wszyscy, wszyscy. Większość ludzi pędzi naprzód, ale niektórzy idą spokojnie. Po drodze mają straszną przepaść, przepaść do piekła. Wydawałoby się, że wszyscy powinni w nią wpaść, ale nie. Większość ludzi, rzeczywiście, leci w dół, widzę, jak ciągną ich tam, niektórych samochody, niektórych uczty, niektórych pieniądze, innych drogie stroje. A niektórzy spokojnie przechodzą przez tę przepaść, nawet jakby powiedzieć, ponad nią. Niektórzy nie wpadają, ale opuszczają się do przepaści – świetliści mężowie pomagają im, podtrzymują. Do przepaści wpadają nie tylko bogacze, ale i ludzie, nie mający dużych środków. Ale wszyscy mają jednego bożka – żądzę świata.

Było strasznie. Z przepaści wydobywał się nie tylko jęk, ale i wycie tych, którzy tam trafili i smród. To nie tylko zapach, nie. Jak dla zapachu nie ma opisu, dla zapachu nie z kwiatów czy ziół, ale dla zapachu Łaski, dla tego, komu daruje go Pan Bóg z relikwii, cudownych ikon lub czegokolwiek innego. Piekielny smród – to nie tylko nieprzyjemny zapach, jak zapach siarki, to odczucie grozy i nieodwołalności, czegoś, utraconego na zawsze i nie do odzyskania, jednym słowem – piekło.

Oto i masz pustynię. Również tam pustelników zwodził zabójca ludzi, próbując wzbudzić żądzę zysku, pożądania, przygnębienia. Wielu upadało, wielu. Jednocześnie ilu książąt i możnych tego świata uratowało się i nie tylko uratowało się, ale zostało uwielbionych przez Cerkiew w świętych – mieli wszystko, ale ich serce należało nie do zepsutego świata, ale do Nieba.

Ale nasz czas jest dlatego straszny, że pokusy czyhają na człowieka wszędzie, na każdym kroku i najczęściej są one takie, że trudno jest je rozpoznać. Ilu ludzi przychodzi do mnie i wydaje się, że wszystkich nurtuje tylko jedno pytanie – jak się zbawić, jak postąpić w tej czy innej sytuacji. Ale czyż można na każde postępowanie w ciągu dnia, a nawet miesiąca, otrzymać błogosławieństwo?! Zatem trzeba przedstawiać sobie drogi pokusy, jej główne kierunki. A one pozostają niezmienione od stworzenia świata, ponieważ diabeł nie jest twórcą. Inną rzeczą jest to, że przez wiele tysiącleci zdobył on doświadczenie i teraz jego propozycje dla ludzkości, aby zejść do niego, do piekła stały się bardziej wyrafinowane, w rzeczywistości cały współczesny świat – to jego jednolita propozycja. Propozycja, ponieważ nie może on zmusić, nie ma tyle sił, ale spakować grzech w uwodzicielskie dla człowieka opakowanie, to tak, proszę bardzo, słudzy ciemności są zawsze gotowi ze swoją propozycją: „Czego sobie życzysz?”

Jeszcze jedną cechą szczególną dnia dzisiejszego jest rychłe przyjście Antychrysta. Wielu duchownych ludzi mówi, że on już się urodził. Trudno jest to ocenić, wróg jest przebiegły, nawet z tymi, którzy mu służą. Spośród nich wielu uważało się za Antychrysta, byli oni takimi z powodu swojego światopoglądu i postępowania, ale nie byli tymi, o których mówi Cerkiew. Może się i urodził się, a może nie, rzecz nie w tym. Kiedy Świętego Ignatija (pol. – Ignacego) Brianczaninowa pytano o przyjście Antychrysta, to on odpowiedział, że dokładnej daty nie ma, przyjście Antychrysta ludzie określą swoją złośliwością. I teraz właśnie jest czas ostatecznego przygotowania do jego przyjścia. Jest tu i koncentracja władzy światowej, przecież będzie on władcą nie jednego kraju, ale świata i niezbędne jest „zezwierzęcenie” ludzkości. Ale nawet tego nie wystarczy, aby rzucić całą ludzkość na kolana, konieczne jest stworzenie takiego systemu życia, którego najmniejsze naruszenie pociągnęłoby za sobą katastrofalne konsekwencje dla ludzi – głód, zimno i ruinę. I ten system jest tworzony. Jak to wszystko będzie następowało, zobaczyłem później, kilka lat później.

Druga wizja Starca Antonija. Nauki

Trudno było to dostrzec w tych latach pozornego radzieckiego dobrobytu, nie myślałem wtedy, że dożyję do czasu spełnienia się większości z tego, co zobaczyłem.

Tak więc, jak już powiedziałem, druga wizja nie była kontynuacją pierwszej, nie. I według czasu była ona znacznie później i według treści również zupełnie inna. Pierwsza wizja – to swego rodzaju pouczenie, napomnienie lub coś takiego. Poprosiłem o odpowiedź i otrzymałem ją. Druga wizja, można powiedzieć, jest zupełnie innego rodzaju i właściwości. Nie prosiłem o nic, ale dano z góry, aby zobaczyć to, o co pytali ludzie, którzy do mnie przychodzili. Jeśli pierwszą wizję można było powtórzyć z większą lub mniejszą dokładnością, to drugiej – w zasadzie nie można powtórzyć. Ja, ojcze Aleksandrze, w ogóle, po raz pierwszy postaram ci się wyjaśnić to przynajmniej w jakiejś kolejności, językiem świeckiej nauki – usystematyzować. Ale właśnie przedstawić w pewnej kolejności, ale wcale nie tak, jak było mi dane zobaczyć. Albowiem było mi dane jedno, dla większego dobra, dla ciebie i twoich parafian, tak myślę, lepiej w innej kolejności. Ponadto wszystko, co mi dane było zobaczyć, wykorzystałem jedynie w odpowiedziach na zdezorientowane pytania wierzących.

Jeszcze kilka słów, nie z wizji, ale o wszechświecie, aby lepiej zrozumieć to, co nastąpi. Pan Bóg stwarza wszystko, co żyje, w jednym, bardzo sztywnym systemie. Cały wszechświat jest absolutnie połączony każdym działaniem jego najskromniejszej części, a dla istoty rozumnej, człowieka, nawet działaniem, nie dotyczącym widzialnego świata – myślą. Działania nierozumnych stworzeń nie mogą zaszkodzić wszechświatu – są one ograniczone zarówno hamulcami wewnętrznymi, to znaczy instynktami i podobnymi do nich, jak i samoregulującymi się właściwościami samej przyrody. Inna rzecz – człowiek. Jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. I bez względu na to, jak byśmy się nie spierali, co to jest obraz, a co podobieństwo, co jest zniszczalne, a co – niezniszczalne, co on, człowiek, ma od urodzenia i co musi zdobywać przez całe życie, w tym przypadku ważne jest coś innego – jego działania, zarówno w świecie materialnym, jak i o właściwościach niewidocznych, które wywierają wpływ na otaczające środowisko, na środowisko, w którym mieszka, na cały wszechświat. To nie Bóg zniszczył Sodomę i Gomorę z powierzchni ziemi, ale ludzie, którzy wyrzekli się Opatrzności Stwórcy. Mówię to dlatego, że wszystkie nieszczęścia, które muszą przytrafić się ludzkości i naturze, nie są konsekwencją gniewu Bożego, ponieważ wyznajemy, że jest On Wszechdobroczynny i Wszechmiłosierny i wyznajemy to jako prawdziwe, jako prawdę. Ale są one wynikiem niszczycielskiego działania samej ludzkości, która nawet nie podążyła na pasku wroga, ponieważ paska nie ma i być nie może. Paskiem jest przymus, ale kupiony w wyniku sztuczek diabła. A teraz, właśnie o samej wizji, o tym, co czeka wszystkich, niestety, w niedalekiej przyszłości, niektóre się teraz dzieją. I tak zobaczyłem przyszłość z powodu przytrafienia się ludzkości i naturze, a nie konsekwencją gniewu Bożego, ponieważ wyznajemy, że jest On Wszechmocny i Miłosierny oraz wyznajemy prawdę. Ale są wynikiem niszczycielskiego działania samej ludzkości, która nawet nie podążyła za wrogiem, nie ma powodu i nie może być. Powodem jest przymus, ale kupiony przez sztuczki diabła. Cóż, teraz, o samej wizji, o tym, co czeka wszystkich, niestety, nie w jakiejś dalekiej przyszłości, niektóre rzeczy dzieją się już teraz. A więc, co zobaczyłem o przyszłości.

 

Przede wszystkim wszelkiego rodzaju katastrofy techniczne – stworzony przez człowieka system egzystencji jest w istocie satanistyczny, ponieważ absolutnie zaprzecza Prawom Bożym i zaczyna się rozpadać. Będą spadać samoloty, tonąć statki, wybuchać elektrownie jądrowe, zakłady chemiczne. A wszystko to będzie się działo na tle strasznych zjawisk naturalnych, które będą miały miejsce na całej ziemi, a zwłaszcza w Ameryce. Są to huragany o niespotykanej mocy, trzęsienia ziemi, najokrutniejsze susze i odwrotnie, przypominające potop, ulewy. Zostanie zmieciony z powierzchni ziemi okropny potwór, współczesna Sodoma – Nowy Jork. Nie pozostanie bez kary i Gomora – Los Angeles.

 

image044

Oto przykładowy obraz tego, co czeka ludzkość w przyszłości według opowiadań Starca Antonija

 

Wydaje się, że trudno będzie znaleźć takie miejsce na ziemi, w którym człowiek czułby się spokojnie i całkowicie bezpiecznie. Pokój człowieka będzie tylko w zaufaniu Bogu; ziemia już nie da mu ochrony. Najstraszniejsze konsekwencje gniewnej natury zagrażają miastom, ponieważ one całkowicie się od niej oderwały. Jedno zniszczenie babilońskiej wieży, współczesnego domu i setki pogrzebanych bez pokuty i Priczastija(Komuni), setki zgubionych dusz. Te domy, ustawione na palach, w istocie – strzałach, które przebiły ziemię, jakby dążących tam, do piekła i przyniosą ludziom piekielną śmierć pod gruzami. A ten, kto pozostanie przy życiu, zazdrościć będzie tym, co zginęli natychmiast, bo jego los jest jeszcze gorszy – śmierć z głodu i uduszenia.

 

Miasta będą przerażającym widokiem. Nawet ci, którzy unikną całkowitego zniszczenia, pozbawieni wody i prądu, ciepła i dowozu żywności, będą przypominać ogromne kamienne trumny, tak wielu ludzi będzie umierać. Gangi bandytów będą bez końca popełniać swoje okrucieństwa, nawet w ciągu dnia poruszanie się po mieście będzie niebezpieczne, w nocy ludzie będą gromadzić się w dużych grupach, aby spróbować razem przeżyć do rana. Wschód słońca, niestety, nie będzie zwiastował radości nowego dnia, ale nieszczęście konieczności przeżycia tego dnia.

Nie trzeba myśleć, że w wiosce będzie panował spokój i dobrobyt. Zatrute, zeszpecone, spalone przez suszę lub zalane ulewami pola nie dadzą niezbędnego plonu. Nastąpi niespotykany wcześniej  pomór bydła, a ludzie, nie w stanie pogrzebać zwierząt, pozostawią je, zatruwając powietrze straszliwym smrodem. Chłopi będą cierpieć na skutek ataków mieszczan, którzy w poszukiwaniu jedzenia rozproszą się po wioskach i będą gotowi zabić człowieka za kawałek chleba! Tak, tego kawałka, który im teraz nie włazi do gardła bez przypraw i sosów, będzie lać się krew. Kanibalizm stanie się powszechnym zjawiskiem, ludzkość przyjmując pieczęć Antychrysta, usunie wszystkie granice moralności. Dla wieśniaków noc będzie także okresem szczególnego strachu, ponieważ w tym czasie będą miały miejsce najokrutniejsze rozboje. Ale trzeba nie tylko przeżyć, ale także zachować narzędzia do pracy, w przeciwnym razie grozi śmierć głodowa. Sami ludzie, podobnie jak i w mieście, będą również obiektami polowań. Patrząc z boku, będzie się wydawało, że wróciły czasy przedpotopowe. Ale nie. W tamtym czasie nad światem panowało Słowo Boże: „Rośnijcie i rozmnażajcie się”. Teraz samo życie ludzkości i jej istota skierowane są na odrzucenie zarówno Łaski, jak i Opatrzności Bożej. Ale i to jeszcze nie koniec. Na początku historii umieściłem wynik tego, co poprzedzało wszystko i nie przypadkowo. Bardzo często z powodu małego nie widzimy dużego. W tej historii, przez mały grzech, nie widzimy, nie chcemy widzieć pogwałcenia podstawowych Przykazań Bożych. Pan Bóg stworzył ten świat i jako Stwórca stworzył go, świat, w harmonii ze Sobą. Pamiętacie Jego Słowo o tym, co tylko co zostało stworzone: „To jest dobre!” To Bóg powiedział, Wszechwładny i Wszechmiłosierny, Wszechmogący i Wszechdoskonały. Stwórca uznał stworzenie za dobre, to znaczy: świat był w harmonii z Dobrem, Miłością, ponieważ Bóg jest Miłością. Człowiek, jedyne stworzenie, które jest zdolne wpływać na istnienie świata, korona tworzenia, jest również stworzony na obraz i podobieństwo Dobra i Miłości. I Przykazania, dane mu przez Stwórcę, są niczym innym jak tylko nauczaniem spokojnego i szczęśliwego życia na świecie, w harmonii z Nim. Wszystko inne, co jest sprzeczne z Przykazaniami, jest niszczące zarówno dla świata, jak i dla wszystkiego, co w nim istnieje, jest zależne od niego. Wszystko zaczyna się od małego, od nieskromnej sukienki, zbiorowego nauczania chłopców i dziewcząt i nie przez osobę duchowną, ale świeckiego nauczyciela. Wkrótce i ta nazwa zostanie usunięta, pozostanie tylko jedno – nauczyciel! Nauczyciel czego i czemu? Ilu z tych nauczycieli jest moralnie zdemoralizowanych, rozwiedzionych, hulaszczych, neurasteników. Natomiast inni, nawet w większości, jeśli zachowują w miarę możliwości ludzką twarz, nie znają i nie chcą znać zasad życia w świecie, stworzonym przez Boga. Czego uczą? Nauczają świata nie jako stworzonego przez Boga, ale zasad życia w świecie, jak w królestwie władzy duchów zła na wyżynach niebieskich. Oto jest to małe, z którego wypływa strasznie duże.

 

Rozkład moralny. Ile razy Szatan próbował uczynić go powszechnym, wszechstronnym, ale zawsze napotykał na groźne zdemaskowanie Cerkwi. A dla duchów ciemności najgorsze jest zdemaskowanie. Tak jak złodziej kradnie w ciemności i boi się światła, tak i diabelskie sztuczki są najbardziej skuteczne, uwodzicielskie, gdy nie ma światła prawdy. Świat jest zaciemniony przez ciemność zadowolenia kilkunastu „rozwiniętych” krajów, które wróg wybrał jako filar w celu otumanienia całego świata. Główną uderzającą bronią w tej materii – to hasło wolności! Ile krwi przelano we wszystkich rewolucjach i przewrotach, wystąpieniach społecznych i pseudoreligijnych, walkach politycznych i mistycznych na ołtarzu demona „wolności”! To on, zbuntowany i obalony, stwór próbujący przywłaszczyć sobie miejsce Stwórcy, jest głównym miłośnikiem wolności. I jego wolność nie jest zdolnością, darowaną człowiekowi przez Boga, aby być doskonałym pod każdym względem. Nie, jego „wolność” – to najcięższe więzi, których celem jest pozbawienie człowieka wyboru między dobrem a złem, pozostawiając mu jedynie kroczenie do piekła. Oto taka wolność i  zostanie osiągnięta. I dobrze było u protestantów, oni kiedyś walczyli także o wolność i przeciw dyktatowi Katolików, a po dojściu do władzy, ci sami baptyści urządzili taki terror i bachanalia, że ​​Europa zadrżała! A nasi – dokąd?! Chociaż, czy można powiedzieć, że jesteśmy Państwem Prawosławnym?.(mowa o Rosji)
Pierwszą wolnością, której potrzebuje demon, bez której wszystkie inne się rozpadną – to wolność wyznania wiary, tak zwana tolerancja wiary. Istotą tego ruchu jest otwarcie szerokiej drogi, przede wszystkim dla młodzieży, prowadzącej do szatana. Zauważ, ojcze, drogę o ruchu w jedną stronę. Spróbuj sprzeciwić się temu ruchowi – zostaniesz natychmiast osadzony. Cerkiew Prawosławna, to jest to, co uniemożliwia im wszystkim spokojne spanie! Katolicy już wszyscy, są gotowi na wszystko, akceptują demoniczną cywilizację, „postęp”. W rzeczywistości popierając syjonizm, mówią „tak” na przyjście Antychrysta.

 

I widziałem, jakie próby czyni światowe zło, aby zniesławić Kościół Święty, niepokalane Ciało Chrystusa! Przede wszystkim będą go oczerniać we wszystkich gazetach, radiu i telewizji. Żydzi o słowiańskich nazwiskach w każdy możliwy sposób będą wystawiać duchowieństwo, prawosławnych na publiczne ośmieszenie, będą kpić z obrządków, postów, stylu życia – wszystkiego tego, co zawsze było podstawą żywotności narodu. Do samej Cerkwi, do środowiska duchowieństwa zostanie wysłanych tysiące i tysiące skatolicyzowanych niszczycieli Prawosławia. Mimo pozornej pobożności ich duch jest inny, obcy i naród opuści ich świątynie. Będą stać odnowione i zbudowane, ale – puste. Gdzie niegdzie będzie świeciło światełko prawdziwej świętości i przywiązania do ducha ojcowskiej wiary. Ale kto zechce, ten znajdzie. Nikt nie może usprawiedliwić się słowami: „Panie, szukałem i nie znalazłem!„Wśród ciemności niewiary i ateizmu światełka prawdy płoną na całej ziemi. I prawdziwe duchowieństwo będzie prześladowane i uciskane, poddawane wszelkim bluźnierstwom; słudzy diabła nie będą się zatrzymywać i przed zabójstwami, jeśli Bóg pozwoli sprawiedliwym przyjąć koronę męczeństwa. Będzie ich wielu, prawdziwych męczenników czasu ostatniego!

 

A ci, obcego ducha, doczekają się władcy, Antychrysta. Ale i oni będą mieli jeszcze możliwość uratowania się, tj. rozpoznania, kim on jest, ale władza i pieniądze zamkną większości oczy. Straszny czas! A przecież wszystko zaczyna się od małego – duchowieństwo przestało nosić odpowiednią do swego stanu odzież, nawet brak brody na sposób katolicki i protestancki – nie są nowością.  

 

Druga „wolność”, kultywowana także na wszelkie możliwe sposoby, to wolność moralnej deprawacji. Niestety, ludzie zaakceptowali ją i stała się ona integralną częścią współczesnego życia. Rozpusta – to nie rozpusta, ale wolność seksualna (zobacz, jak wróg ukrywa swoje działanie za pięknymi, na pierwszy rzut oka, słowami: nie rozpusta, ale seks, nie kradzież, ale wywłaszczenie i tak we wszystkim). Deprawacja rozpocznie się od najmłodszych lat w postaci wychowania kultury płci i ich stosunków wewnętrznych. Dzieciom będą, w niektórych miejscach już to się robi, pokazywać nagie ciała, kopulację, rozpalając pożądanie, przedstawiając to wszystko za coś normalnego. Książki i telewizja będą nasycone nagimi ludźmi, okropnymi scenami rozpusty. Nagość nawet w dzisiejszych ubraniach – to dopiero początek. Cel jest o wiele bardziej obrzydliwy – budowle Astarty i Baala, gdzie uprawiały orgie setki pogan odurzonych alkoholem i narkotykami. Oto tam, na pokłon demonom, ciągną ludzkość obrońcy wolności. Kto przez kogo jest pokonany, ten jest jego niewolnikiem. I do tej niewoli w otulinie wolności są wciągani ludzie.

Ale i naturalna rozpusta dla sług ciemności już nie wystarcza. Jako przejaw prawdziwej wolności, wolności myślenia, będzie bardzo propagowany grzech sodomski (współżycie ze zwierzętami – AL) i pederastia (współżycie mężczyzn z mężczyznami – AL). Propaganda tej obrzydliwości będzie niezwykle silna, prawie silniejsza niż zepsucie seksualne. Przypadki małżeństw osób tej samej płci będą nagłaśniane tak bardzo, jak w swoim czasie wynalazek antybiotyków! Wszędzie pojawią się Sodomici – artyści, przede wszystkim politycy, biznesmeni. Grzech sodomski stanie się etykietą na najbliższą przyszłość. Już dziś są organizowane dzikie orgie w postaci corocznych karnawałów w Ameryce, wszystko to będzie również i u nas w nie mniej obrzydliwej formie. Wszyscy, którzy będą się sprzeciwiali tej dominacji diabelstwa, zostaną ogłoszeni jako naruszający cudzą wolność, ciemnymi ignorantami i ludźmi antypaństwowymi, ponieważ wszystkie państwa na czele swoich działań postawią nie obronę moralności, ale obronę diabelskich wolności.
Właśnie diabelskich, ponieważ nawet teraz nie znajdziesz prawdziwie prawosławnego artykułu, z wyjątkiem własnych wydań cerkiewnych. A biskupi są dopuszczani do telewizji tylko w wielkie święta. Jakich bzdur nie piszą i nie mówią, ale nie ma przeciwstawnych poglądów, punktów widzenia o charakterze światopoglądowym. Wolność jest dobra, gdy można lżyć tylko świętość! Cała reszta – to tabu.
Ale zaczęło się wszystko to od małego i och, jak dawno temu. Epidemia ta zaczęła się u nas z chwilą przekazania cerkiewnych szkół parafialnych pod zarząd ziemstw (samorządów) i władz świeckich. I bezbożnicy udali się tam jako nauczyciele, aby przygotowywać kadry dla Rewolucji 17-go roku!(mowa o przedrewolucyjnej Rosji)

Młodzież, która trafiła pod władzę szatana przez upadek w grzechy, odurzona alkoholem i narkotykami, nie będzie w stanie oprzeć się ostatniemu wezwaniu do piekła odwiecznego zabójcy człowieka i będzie popełniać samobójstwo. Liczba tych, którzy podnieśli na siebie rękę, nieustannie rośnie. Wzrośnie tak, że taki koniec nie wywoła u innych zaskoczenia – będzie rozumiany jako oczywista konsekwencja tego, co się wydarzyło. Tym bardziej, że liczba chorych ze strasznymi chorobami, związanymi z pożądliwością lub nieumiarkowaniem, zatruciem świata będzie tak wielka, a ich cierpienia tak straszne, że społeczeństwo zaakceptuje samobójstwa nawet jako rodzaj pewnego aktu miłosierdzia. Dojdzie nawet do tego, że będą popychać ludzi do tego, a wyjaśnienie wszystkiego nie jest wyrafinowane – wszystko ma na celu zniszczenie dusz zagubionych.

Kolejną straszną pułapką diabła będzie pobudzenie ludzi do zarabiania pieniędzy, do zwiększania dochodów osobistych. Sama pasja gromadzenia pieniędzy jest destrukcyjna, destrukcyjna, jak wszystko, co jest nieumiarkowane. A nieumiarkowanie prowadzi do niszczenia przyrody, bez względu na to, w jakiej dziedzinie pieniądze te zostały zarobione, wszystko jedno wpłynie na otaczający świat. Drugą częścią tej pułapki jest wykorzystanie tych pieniędzy, funduszy. Po raz kolejny powtórzę, że stworzony system życia jest niezwykle kruchy, potwornie kruchy. A więc, wykorzystywanie pieniędzy przez ludzi również podlega tej kruchości.

Czym są dzisiejsze pieniądze? Blef, miraż, iluzja, tak jak te „cuda” diabelskie. Cała produkowana technika jest czymś warta tylko, gdy jest dużo „jeśli”: jeśli jest paliwo, jeśli są części zamienne, jeśli promieniowanie tła nie jest zbyt wysokie, – inaczej elektrotechnika psuje się, można tak wymieniać i wymieniać. Ponadto współczesnego samochodu bez specjalnych warsztatów i serwisów naprawić nie można! A więc, warto usunąć jedno z „jeżeli”, a wszystko to stanie się stosem niepotrzebnego metalu. Przykład mamy naoczny – dzisiaj cenę u chłopa ma koń i krowa.

Dalej, większość pieniędzy jest przechowywana w bankach lub w papierach wartościowych. Pękną te banki, pękną, aby rzucić ludzi na kolana. I pękną w jednym czasie, próby tego już były i były udane. A przedsiębiorstwa staną z powodu klęsk żywiołowych i wojen. I z czym zostanie człowiek? Z masą niepotrzebnych i bezużytecznych rzeczy, na których nabycie zostały stracone lata życia, ale których wartość jest bardzo względna nawet w dobrze prosperującym świecie, a świecie katastrof – to pył, nic.

Pamiętam, jak pytały mnie kobiety: kryształy i dywany w domu są grzechem, czy nie. Cały Związek Sowiecki gromadził je w domach, na zapas. A dalej co? Wyobraź sobie teraz, że odłączono prąd, gaz i ogrzewanie, za co człowiek odda kryształy i dywany? Za piłę, siekierę i «буржуйку» („piecyk żelazny, kozę”)! A kto ma te rzeczy? Jeden, może dwóch na setkę.

Dotknąłem już rzeczy. Jak racjonalnie był zorganizowany świat przed szaleństwem 19-20 wieków. Wytwarzana odzież była solidna, mocna. Tracono na nią siłę i pracę, więc docierała ona i do wnuków, oto jak ludzie cenili swój czas! I czasu tego dlatego mieli wystarczająco dużo na wszystko, aby być na czas w polu i pójść do świątyni i usiąść przy stole w święta z krewnymi. A teraz co? Buty – na sezon, odzież – na dwa, dobrze jak na trzy! Ale na modlitwę czasu nie ma, na świątynię – pomodlę się w domu, dla dzieci – niestety, rosną bezdomni, przecież rodzice zarabiają pieniądze. Ale żyjemy nie gorzej niż inni. Czy żyjemy? Żyje tylko człowiek wolny, a jeniec, niewolnik – tylko istnieje. Bóg Syna Swego Jednorodzonego dał, aby uwolnić nas z niewolnictwa, niewoli grzechu i namiętności, a my, jak Żydzi, którzy wyszli z niewoli egipskiej, narzekamy i zdążamy do tyłu, do niewoli. Niech dzieci umierają, a bliscy upokorzeni, byle zupka była na czas! Ale zupka ta – w istocie, to ser w pułapce na myszy. Kiedy drzwi pułapki się zamknęły, ale ser jeszcze jest, to czy mysz wie, że została złapana? Jej godzina już wybiła, ale jest ser i ona gryzie go gorliwie i jest tak szczęśliwa, że niewiadomo skąd trafił jej się smaczny obiad! Ale ten, który ustawił pułapkę, już słyszał, że pułapka zadziałała i ofiara została złapana. Może natychmiast podejść i zabić ofiarę, a może pozwolić jej strawić obiad. Z początku wyda jej się, że jest uciskana, ale później przyzwyczai się. Głód? Ale przecież nie zabijają! A koniec jest znany. Myślę, że i mysz domyśla się.
Tak, straszne czasy. Popatrz, ostatnia wojna, dlaczego została rozpoczęta? Mówią Hitler, wojowniczość narodu niemieckiego, nowy podział Europy i świata. Komuniści wprowadzają tu imperializm i walkę o kolonie. I wiele innych rzeczy, ale nie o to tu chodzi, istotą jest możliwość scentralizowania władzy, władzy nad światem. Każde drzewo jest rozpoznawane z owoców, żeby sprzedawca sadzonki na rynku nie mówił ci, że wszystkiego się dowiesz i ocenisz wtedy, gdy otrzymasz owoc, gdy doczekasz się go. A jakie są owoce wojny – miliony Prawosławnych zabitych i okaleczonych zarówno w naszej Rosji, jak i na Bałkanach. Główna placówka wysunięta Prawosławia na Południowym Zachodzie – Serbia, znalazła się w rękach Chorwatów, Katolików – Joseph Broz Tito jest Chorwatem i Chorwacja staje się najbardziej rozwijającą się republiką. Prawosławne regiony Jugosławii są po prostu nie tylko zapomniane, ale Kosowo jest zasiedlane  przez Muzułmanów tak, jak obecnie Rosja i Moskwa.

Kolejny bilans – to Izrael. Propagandą wszystko było zorganizowane w taki sposób, że główną ofiarą wojny byli Żydzi, a nie Słowianie czy, powiedzmy, Francuzi. Powrócę na Bałkany, u Tito walczyli Serbowie, Chorwaci byli z Niemcami i ostatecznie zwyciężyli Chorwaci. Podobnie jak Żydzi. Po pierwsze, kto został zniszczony przez Niemców? Większość z nich – to byli Żydzi półkrwi, albo ochrzczeni lub tolerancyjni wobec wiary, wcale nie Prawosławni, a już tym bardziej  żaden z przywódców syjonizmu nie przebywał w lochach Hitlera – zdążyli oni wyjechać, ponieważ znali istotę tego, co się działo, z góry. Ale prześladowania, ze szczególnym naświetleniu wszystkiego, co się wydarzyło, pozwoliły stworzyć państwo Izrael. Ziemi im przydzielono tyle, co nic, pluniesz i będzie pokryta. Ale, jak u nas mówią, – posadź przy stole. Wywalczyli tę ziemię od Arabów. Ale znowu, to Arabowie są terrorystami, ale Żydzi – nie!

 

Trzeci bilans – to Europa. Co jeszcze mogłoby ją zjednoczyć, jeśli nie globalna wojna. A teraz możemy już założyć, że jest to jeden kraj, od Turcji po Norwegię. Wszystko będzie jednolite – rząd, pieniądze, prawa. Wszystko jest uzgodnione z Ameryką, aby przy ogólnym zjednoczeniu nie było tarć.

p1480543_9

Który bilans jest najważniejszy dla satanistów? Nie my mamy o tym wiedzieć. Myślę i widziałem, że są to schody jednej drabiny, drabiny, prowadzącej do królestwa Antychrysta. Przyjdzie on, a tu już wszystko gotowe, całkowita centralizacja, cały naród jest policzony, każdy ma swój własny numer i kartę, a na niej wszystko, aż do jego opinii i światopoglądu. Za pomocą tej karty będzie można kontrolować przemieszczanie się człowieka zarówno na ziemi, jak i pod ziemią i pod wodą. Będzie wszystko.

Oczywiście, on zechce, aby mu się pokłonili dobrowolnie, jak świat przyjął Chrystusa. Ale to jest ta dobrowolność, którą przejawia bydło, prowadzone do rzeźni. Co prawda, idzie sam, ale po bokach pasterze z batami. Ale ludzkość jest już w pułapce na myszy, chociaż pozostaje tylko cząstka sera, dlatego Zbawiciel powiedział, czy chociaż znajdzie się jedna wierząca dusza. Przyjęliśmy warunki tego świata, już zaakceptowaliśmy, ludzie nie tylko po prostu się zgodzili, ale sami budują swój własny system zależności od niego, a jeśli już przyjąłeś zasady gry – to będziesz grał do końca, w tym przypadku, do Sądu Ostatecznego.

Naopowiadałem ci takich horrorów, że dalej już nie można. Jednak najstraszniejsze jest to, że słyszeć, nie znaczy widzieć, a widzieć jest znacznie okropniejsze i obrzydliwsze. Nie wszystkim i mówić należy, aby obrazami przyszłości nie rozpalać mroku w teraźniejszości.
Tak, wydaje się, że najbardziej realną rzeczą, która istnieje na tym świecie, jest śmierć. Ale właśnie w jej realność wszyscy nie chcą wierzyć, a raczej, realność śmierci zestawiać ze złudnością  ludzkiej egzystencji. Złudność nie w tym pojęciu, że jest to blef, nie, u Boga oszustwa być nie może. Bóg – to Byt w jego szybkim przemijaniu i w stosunku do niego samego człowieka, jak mówią, wszystkie nasze nieszczęścia są w nas samych. Człowiek do tej przemijalności odnosi się jak do wieczności, odrzucając największą realność śmierci. Powiedz komuś o śmierci, a jeszcze o  śmierci współrozmówcy – staniesz się wrogiem. A co, on będzie żył wiecznie, czy ja, czy tamten? Po prostu staramy się nie myśleć o śmierci, odejść od niej i metodą strusia – schować głowę w piasek i wtedy się wydaje, że nie ma niebezpieczeństwa! Spójrz, ilu świętych wstawiało trumny do swojej celi, dlaczego? Aby pamiętać o śmierci, a to, jak głosi Święta Tradycja, jest gwarancją zbawienia. Tak było! A jacy byli ludzie, prawdziwi ludzie, Synowie Boży i trzymali u siebie przed oczami nieustanne przypomnienie o śmierci – trumnę! I dla siebie i dla nas, grzesznych, zwłaszcza ludzi czasów ostatnich, ponieważ wszystko to przyciąga nas do życia wiecznego na ziemi, tak nauczyliśmy się oszukiwać siebie, jeszcze tylko trochę, a zdobędziemy eliksir wiecznej młodości.

 

Tak jak osłowi przed oczami przywiązuje się marchewkę, aby biegł on za nią przez całą drogę i nie niepokoił właściciela przystankami, tak i szatan podsuwa ludzkości marchewkę wiecznego, grzesznego życia na ziemi. Powiadają, po co się ćwiczyć w pracy duchowej, modlitwie i poście, a tym bardziej miłować swego bliźniego, lepiej uwierz w to, że po śmierci jest tylko mokra ziemia, w której się rozłożysz sam i trumna zamieni się w próchno lub w to, że już istnieją sposoby na odmłodzenie, przedłużenie życia, zapobieganie starości, w ogóle to, czego chcesz. Jeśli jesteś zbyt wybredny, ale chcesz żyć, zamrozimy cię! Kiedy rozmrozimy, to już na pewno wszystko będzie wynalezione i będziesz żył wiecznie! Szaleństwo wariata, a jednak wierzą, wierzą nieszczęśni. Tak, na ziemi możesz połączyć się z wiecznością i sam przekonać się o realności prawdziwej wieczności, a nie satanistycznego mirażu. Apostoł Paweł, Święty Serafin z Sarowa i iluż innych prawych ludzi doznawało zaszczytu ujrzenia piękna rajskich przybytków! Podobnie, jeszcze większa ilość rozmodlonych ludzi została olśniona nieziemskim światłem Góry Tabor. Ale i sam obraz ludzi Boga i ludzi szatana czyż nie jest gwarancją realności?

Jak się uratować (zbawić) w tym strasznym śmiertelnym czasie? Teraz niektórzy teoretycy zaczęli twierdzić, że sam człowiek nie może się zbawić, jeśli Bóg zechce, – to zbawi, a inaczej jest to niemożliwe. I wszystko to bez względu na trud samego człowieka. Po prostu, otrzymujemy jakiś kalwinizm, a najważniejsze jest to, że nie ma sensu dążyć do zbawienia, ponieważ zbawienie nie jest możliwe. Grzesz, mój bracie, ile tylko prosi dusza, – spodobasz się, albo nie spodobasz się, to od ciebie nie zależy.

Ale nie, wszystko jest inaczej. Tak, bez Bożej pomocy nikt nie może się zbawić, sam Zbawiciel powiedział to uczniom, więc po co mielibyśmy łamać głowy. Lecz pomoc Pana Boga opiera się na gorliwości człowieka, jego wysiłkach i staraniach. Jak mówił wielki Święty Chryzostom (Złotousty), że masz przynieść wszystkie swoje, a to, czego brakuje, Bóg uzupełni! A gdy gorliwości nie ma – to jesteśmy zbawiani przez smutki i choroby. I umiarkowaniem, umiarkowaniem we wszystkim. Przywiązanie do rzeczy doczesnych, konsumpcjonizm, oto straszna diabelska uzda dla ludzi. Wszystko jest postawione na nabywanie i nie ma temu granicy.

Zacząłem swoje opowiadanie od pierwszej wizji, jak ludzie wpadają do piekła, co ich tam wciągnęło. Więc co, nie możesz mieć samochodu, domu, mebli? Kilka lat temu dwie rosyjskie rodziny, które uciekły z Gruzji, przybyły do mnie z prośbą, aby się za nich pomodlić. Uderzyła mnie ich ucieczka, jej zrealizowanie. Wyjechanie było już niemożliwe, wszyscy, którzy próbowali to zrobić legalnie, tj. przestrzegali wszystkich formalności, aby móc wywieźć wszystko, co zdobyli, wypełniali w dokumentach, jak należy, swój wyjazd, dane o samochodzie, nie wiem, co jeszcze, na drodze do granicy zostali okradzeni, podani przemocy aż do morderstwa włącznie. Moi goście skomentowali to, jak tylko można, najmądrzej: „Bóg dał, Bóg wziął, najważniejsze, aby przeżyć, a reszta nadejdzie”. Oni, w czym byli, wskoczyli do samochodów, tylko ciepłe rzeczy do bagażnika wrzucili i uciekali. Więc Pan Bóg opatrznościowo dał im od razu i mieszkanie i samochody mogli zarejestrować i wszystko się ułożyło.

Oto stosunek do rzeczy, jeden je ratuje, nawet nie myśląc o własnym bezpieczeństwie, przecież przez całe swoje życie je nabywali. Dla drugiego, to tylko środek, ale nie cel sam w sobie. Dlatego taki człowiek z takim podejściem do rzeczy, nie będzie się starał za wszelką cenę o to, co nazywa się „prestiżem”. Tak, żeby tylko dla mnie było wygodnie. To jest właściwe podejście naszych czasów. Nie ma potrzeby gromadzenia rzeczy, których przeznaczenie jest dla nas niejasne, albo  zostaną one zastosowane kiedyś w czasie. Bierzesz je, bo każdy je ma. Tak nie można. Tylko to, co jest naprawdę konieczne i nie najdroższe, ale proste i niezawodne. Szczególnie dotyczy to odzieży, odzieży zimowej, ciepłej. Jedna zasada – dobra jakość, naturalność i w wystarczającym, maksymalnym stopniu ocieplająca.

Należy być bardzo ostrożnym z elektroniką, z urządzeniami elektronicznymi. Z pozornych przyjaciół, w jednej chwili staną się jawnymi bezwzględnymi wrogami: każdy odbiornik jest jednocześnie nadajnikiem. Na ten temat wielokrotnie rozmawiałem z kompetentnymi ludźmi. Szczególnie dotyczy to telewizora, wokół tego „cudu” cywilizacji toczą się wielkie bitwy. Myślę, że sprawa dotyczy nie tyle samego telewizora, ile jego wykorzystania.

Z jednej strony człowiek naszych czasów ma nadmiar komunikacji z ludźmi, a z drugiej strony, jakby to nie wydawało się dziwne, jest jej wielki brak. A rzecz jest w tym – że obcowanie, podobnie jak wszystko, co robi dziś człowiek dnia dzisiejszego, robi to w pośpiechu. Obcowanie ma miejsce w pracy lub w drodze, kiedy człowiek nie jest w spokojnym nastroju – jest podekscytowany lub zmęczony. Brak jest niezbędnych warunków do obcowania w stanie wyciszenia.
Nasz człowiek ma ogromną ilość zbędnego czasu, nie mylę się, właśnie zbędnego, albowiem czas wolny jest czasem zbędnym. Tak jest ze wszystkim: w jedzeniu, w odzieży, w mieszkaniu. Wszędzie to, co jest zbędne, jest niezwykle niebezpieczne dla duszy. Ale szczególne niebezpieczeństwo pochodzi ze zbędnego czasu, ponieważ samo pojawienie się zbędnego czasu świadczy o braku życia duchowego, pewnego wyjałowienia trybu życia. Oto spójrzcie, z jakiego powodu pojawia się zbędny czas. Z powodu pracy? Nie, naprawdę nie, ale praca na ostatnim miejscu nie będzie. Oczywiście, o zupełnie upadłych ludziach – alkoholikach, narkomanach nie chcę rozmawiać. To jest temat, choć związany z naszym, ale jest nieco inny od niego.

Tak więc, praca człowieka we współczesnym społeczeństwie jest najważniejsza. Co więcej, nawet wierzący ludzie na wiosnę zajmują się pracami w ogrodzie i sadzie, bez względu na niedzielę, Wielki Tydzień lub inne święta, obojętnie jakie, przejawia się tu pewne chamskie podobieństwa. A więc znaczy to, że tutaj nie ma już zbędnego, wolnego czasu. Co więcej, wszyscy jęczą dosłownie z powodu jego braku. Ale w końcu ten wolny czas jest przecież w ogromnej ilości, skąd się bierze?!

I to jest czas, który powinien być wykorzystany na pracę duchową, czy to na modlitwę, czytanie literatury duchowej, a także na pożyteczne obcowanie, korzystne dla duszy. Natomiast ten czas tracony jest na rozrywkę i na nic więcej. Szatan tak pouczył człowieka organizować cały tryb swojego życia, aby nie było w nim zupełnie czasu na spokój, czasu na przemyślenie minionego dnia, tygodnia, miesiąca. Wszystko zastępują rozrywki. I oto w tym systemie rozrywek telewizor otrzymuje honorowe uprzywilejowane miejsce. Lwia część wolnego czasu jest „zjadana” przez niego, tego idola współczesnej cywilizacji. I powiedziałbym, strasznego despotę i tyrana, pod którego władzą jest większość ludzkości w takim niewolnictwie, jakiego świat nigdy jeszcze nie widział. Gdyż niewolnicy odczuwają swoją upokorzoną sytuację, ponieważ zostali oni  przyprowadzani do niej siłą. A tutaj niewolnictwo jest dobrowolne i nawet na pierwszy rzut oka słodkie. I tylko gorzkie owoce braku duchowości, okrucieństwa, rozpusty wskazują, że tak jak w każdym niewolnictwie, korzyści ma tylko właściciel. A rogi właściciela widoczne są zza ekranu. Dlatego telewizorowi w tym systemie przygotowywania ludzi na przyjście Antychrysta udzielono nie tylko roli pochłaniacza wolnego czasu, ale znacznie większą niszczącą rolę. Człowiek ogląda wiadomości, nawet Prawosławny, wydaje mu się, że ta rzecz jest potrzebna i przydatna, w każdym bądź razie, nieszkodliwa. Ale przecież same wiadomości zajmują niewielki ułamek czasu, a reszta – to analiza tego, co się dzieje, czyli wizja tego, co się dzieje, która powinna powstać u odbiorców produkcji telewizyjnej. Nazwiska zamawiających poglądów, tych, kto kontroluje nadawaną informację, nie muszą być nazywane, więc wszystko i tak jest jasne. Z tego, od psychotropowych efektów programów telewizyjnych u człowieka niszczy się zdolność do własnego myślenia, przemyślanego postrzegania bieżących wydarzeń, a wreszcie do kształtowania własnego światopoglądu.
l_56c58465
Zaczęliśmy od ułomności współczesnej komunikacji między ludźmi. Tak więc korzenie tej ułomności leżą właśnie w braku indywidualnego myślenia i rozumienia tego, co dzieje się zgodnie z ich własnym światopoglądem. I to wcale nie jest usprawiedliwieniem poszukiwania dzisiejszej „jednostki”, o nie.

Jakoś powiedziałem, że moja mama zawsze miała kogoś w kuchni. Wieczorem, po posiłku, ustawiano ogromny samowar i wszyscy, którzy znaleźli schronienie na noc, siadali, aby napić się herbaty. Rozpoczynała się rozmowa. Jakież to było interesujące! Ile pouczającego było w tych opowieściach zwykłych ludzi. Ojciec śmiał się z naszej miłości do spędzania wieczoru w kuchni, wierząc, że wykształcony człowiek nie może nic skorzystać od mało wykształconych ludzi. Ale po spędzeniu z nami kilku wieczorów, zmienił zdanie. Wszyscy zebrani ludzie byli prawosławnymi i świat, który wiedzieli, znali nie z informacji prezenterów telewizyjnych. Rozmawiali o tych wydarzeniach, przypadkach z życia, których ​​sami byli świadkami lub słyszeli je od naocznych świadków. W tym wszystkim poszukiwano strony budującej, skutków wydarzeń, które były konsekwencją tego, co się wydarzyło zarówno jako działanie Opatrzności Bożej, jak i jako przejaw wolnej woli człowieka. Właśnie w tych rozważaniach przejawiała się różnorodność ludzkich myśli, różnica w światopoglądach. Ludzie wtedy umieli nie tylko wysłuchać, ale także posłuchać i w ogóle lubili bardziej słuchać niż mówić. Chociaż, powtarzam się, każdy z obecnych miał coś do opowiedzenia.

Odejdę od tematu, ale co ciekawe, ci zwykli ludzie przy pozornym ogólnym dobrobycie i zadowoleniu w Imperium, już wtedy widzieli zbliżającą się katastrofę. I było to nie tyle wynikiem ich obcowania ze Starcami Optińskimi czy kijowskimi, kazań sprawiedliwego Jana z Kronsztadu, ile z konsekwencji zdolności do obserwowania tego, co się działo i wyciągania wniosków nie na podstawie materialnej obfitości u innych, ale na podstawie zachowania duchowości przez społeczeństwo. Właśnie zubożenie wiary, nie tylko wiary w istnienie Boga, ale wiary, jako wypełnienia Przykazań Chrystusa, skłoniło tych ludzi do myślenia, że ​​zbliżająca się katastrofa jest nieuchronna. Wrócę do tego „kuchennego” obcowania, ale teraz o naszym życiu.

Tak, współczesna komunikacja, obcowanie na tym poziomie jest po prostu niemożliwa. A rzecz jest w tym, że nawet, gdy ludzie zbiorą się razem przy jednym stole, to dzieli ich przede wszystkim stosunek do wiary. Jak powiedział mądry Dawid: „Mówi szaleniec w sercu swoim – nie ma Boga!” Już samo zaprzeczenie istnienia Boga jest zarówno szaleństwem, jak i najpewniejsza drogą do szaleństwa. I to nie jest szaleństwo tych pogan, którzy byli oświecani przez Apostołów i Ojców Świętych pierwszych wieków Chrześcijaństwa. O dzisiejszych poganach Apostoł powiedział, że „nie zaakceptują oni zdrowej nauki, ale zgodnie ze swoimi żądzami wybiorą nauczycieli, którzy będą schlebiać ich uszom i odwrócą uszy od prawdy, a zwrócą ku bajkom”. Jakie normalne obcowanie w takich warunkach jest możliwe?! Ludzie polubili mówić, ale nie słuchać, pouczać, ale nie uczyć się. Co łączy ​​wszystkich przy wspólnym stole? Odurzający alkohol i obfite jedzenie, tj. to, co na stole, ale nie ci, kto przy stole. W takim środowisku nie może powstać nic pożytecznego dla duszy, ponieważ o Bogu, jak nauczali święci, przy pełnym brzuchu nie mówi się, a przy pijanej głowie – tym bardziej!

I jeszcze jedno straszne zło ze strony telewizora, ale niestety daleko nie ostatnie. To zło podważa autorytet Cerkwi. Podważa zaplanowaną i diabelską przebiegłością we wszystkim – w kpieniu z duchowieństwa, z obrządków prawosławnych, przez przeciwstawianie okultyzmowi, pogaństwa chrześcijaństwu, we wszystkim. Wszystko jest nasycone nienawiścią do Prawdy. Nie minie wiele czasu, a organizatorzy telewizyjni otwarcie będą drwić z Chrystusa, ze Świętych. Szczególną nienawiścią zostaną nasycone programy o Bogurodzicy, wszystko będzie spływać trucizną piekielnej złośliwości. Przykryte jedynie zasłoną humoru, komedii – „piekło wyśmiane” (ros. – «ад всесмехливый» – tłumaczone jako godne wszelkiego wyśmiania lub zbesztania) rozpoczęte dzieło  wyśmiewania wszystkiego, co jest Boże, duchowe, doprowadzi do końca. A koniec będzie polegał na tym, że pojawi się ten, który próbuje zastąpić sobą Boga. I wejdzie on od razu do każdego domu. Ale jak, jak człowiek może wejść jednocześnie do każdego domu?! My mówimy, że jest to jeden z atrybutów Boga – Wszechobecność, nawet Anioły przemieszczają się w przestrzeni i istnieją w czasie. A Cerkiew uczy, że Antychryst wejdzie od razu do każdego domu, wydaje się, że istnieje tutaj sprzeczność.
Ale nie, Święta Cerkiew Soborowa i Apostolska jest naczyniem Prawdy, Boskiej Prawdy. Naśladując wszechobecność, Antychryst wejdzie do każdego domu w tym samym czasie za pomocą telewizora. Każdy człowiek przyjmie go w swoim domu i przyjmie – dobrowolnie! I przyjmie, zrobi to, ponieważ chciał być na to przygotowany i odpowiednio się przygotował, ale nie zważał na zalecenie Dobrego Pasterza, aby uciekać na pustynię, bo nie w smak ono było dla niego – nudno jest samemu, a jeszcze na pustyni!

„Ojcze Antoniju, gdzie ona teraz jest, ta pustynia?!” – nie wytrzymałem.

„A ty, mój najłaskawszy święty ojcze, nie jesteś na umyśle zacofany, leniwy czy skostniały, a tynk  świątynny zabiera ci więcej, niż powinno, tak sądzę, inaczej nie zadałbyś tego pytania. Ale przebacz mi, staremu! Uderzacie w zewnętrzne, a wewnętrzne mało was zasmuca. Jedna świątynia, która nie została wykonana ręcznie przez człowieka w ludzkiej duszy, warta jest dziesięciu kamiennych świątyń! Niestety, Katolicyzm został wprowadzony przy przeklętym Piotrze (Piotrze I Wielkim – AL), a podczas przyłączenia Unitów jeszcze więcej, tak że wszystko mierzymy zewnętrznie, zgodnie z nim i krzyże i mitry. Weź dzieła świętego męczennika arcybiskupa Hilariona z Trójcy Świętej, mądry to był święty. Zachowały się u mnie wycinki i wyciągi z jego występów.

Co jest najważniejsze na pustyni – monotonia, na niczym oko się nie zatrzymuje, wszystko jest jedno. Tworzy diabeł miraże, czy to zieleń, wodę, złoto w końcu, ale warto zwrócić się do Chrystusa, jak piszą święci pustelnicy, odmówić modlitwę, przeżegnać się – i wszystko odejdzie. Dlatego tak samo i dzisiaj należy dążyć do takiego stanu duszy, aby spojrzenie nie przywierało do niczego. Żeby otoczenie dla ciebie stało się pustynią, i żebyś zobaczył to, uwodzi – wtedy pomódl się, przeżegnaj się, wyspowiadaj się. Piętnuj siebie, że zobaczyłeś pokusę na pustyni, to znaczy, że ​​chciałeś zobaczyć, a raczej byłeś do tego skłonny.

Zaskoczony? Podam ci taki przykład, w lesie idzie zbieracz grzybów, ile dookoła trujących grzybów, ale jego spojrzenie nie zatrzymuje się na nich, nie. Ale wystarczy, że zbliży się tylko do jednego dobrego, natychmiast zobaczy, rozpozna z daleka. To dobry grzybiarz, a jego kosz będzie pełen. A zły – widzi tylko trujące, nawet ogromnego borowika nie zobaczy! I w koszyku nie ma na co patrzeć. Widział dobry zbieracz grzyby trujące, – widział, ale nie zwracał na nie uwagi, nie zatrzymywał spojrzenia. I będzie opowiadał i wspominał to, co dobre i dusza – się rozgrzeje.
Tak jest i z grzechem, człowiek widzi wokół siebie jeden grzech i grzeszników, zwraca na to uwagę. Tak czy inaczej, ale przepuszcza on to, co zobaczył przez swój umysł i staje się współuczestnikiem grzechu. Ale nie zwracaj uwagi na całe to bezprawie, wypalaj swoje wady, prowadź z nimi wojnę i oburzaj się na nich – i znieważenia nie ma. Oto i masz pustynię. Bo jeżeli po raz pierwszy zauważył – był oburzony, po raz drugi – już jak gdyby pojawiło się zainteresowanie tym, co ludzie tam robią. A po raz trzeci, już zechciało się spróbować! Tak to jest i dlatego mówi się o ucieczce na pustynię. Ale z drugiej strony trzeba to rozumieć dosłownie, ponieważ pełnej i absolutnej kontroli nad nami Antychrystowi nie uda się u nas osiągnąć, ja i na Zachodzie widziałem ludzi, chronionych przed jego rogatymi sługami – Pan Bóg na to nie pozwoli. Oczywiście, kto zechce zbawienia i w tym celu zostawi komfort i wygodę miasta i pójdzie do pustynnej miejscowości, będzie przebywał w większym bezpieczeństwie. Ale ludzie będą sami siebie uspakajać o możliwości zbawienia wszędzie przed Drugim Przyjściem. Wkrótce zaczną przydzielać numery wszystkim, aby sporządzić dla Antychrysta rachunek, następnie wprowadzać specjalne karty – paszporty, tu już jest sprawa poważniejsza, ponieważ będzie możliwe określenie miejsca przebywania każdej osoby. Czy można obejść się bez tego wszystkiego? Można, ale nie będzie można handlować i robić zakupy, kupować mieszkania i inne rzeczy. I nawet ci, którzy uważają się za prawosławnych pójdą stać w kolejki za tymi numerami i paszportami. A czyż Pismo Święte i Tradycja mówią o czymś innym? Oto ona, twoja pustynia, ludzie ufali Bogu, brali jedzenie od Aniołów lub zadowalali się tak małą ilością, że teraz wielu ludzi uważa to za bajkę – przecież wbrew rozsądkowi!

sobor

Och, ten rozum! Jeden kroi chleb nożem, a drugi – zabiera nożem komuś życie. A rozum jest podstępną rzeczą, nie ma takiej podłości i niegodziwości, której by rozum nie był w stanie ich usprawiedliwić, nie znaleźć przyczyny, według której niemożliwe było stworzenie tego wszystkiego. Więc będzie usprawiedliwiał i numery osobiste, paszporty i … 666! Przecież nie będą nanosić numerów na martwe ciała i nie będą wprowadzać ludzi w stan nieprzytomności, nie, wcale nie. Wszyscy będą rozumieć wszystko, ale rozum dla tego znajdzie usprawiedliwienie, na pewno  znajdzie, a człowiek, już wewnętrznie przygotowany do zdrady, będzie uspokajał siebie argumentami rozumu. Gorzko mi, stuletniemu starcu o tym mówić, ale przygotowanie będzie takie,  że o wysokich sprawach, uwierzcie mi, nie będzie mowy. Co tam, kochaj Pana Boga swego! Siebie samego zdradzą, swoją żonę i dzieci, swoje ciało. Apostoł Miłości potępiał tego, który zapewniał o swojej miłości Boga, ale nienawidził swego bliźniego, mówiąc: „Kto nie kocha brata swego, którego widzi, jak może kochać Boga, którego nie widzi?” (1 Jana 4, 20). Przy czym pod pojęciem bliźniego rozumiany jest nie tyle nasz krewny, ale otaczający nas ludzie. Ale zdrajca czasu ostatniego, to zdrajca również i swojego nasienia, jest gotów pożreć wszystko i zniszczyć dla chwili ziemskiego życia, nie chcący pójść do rozumu i zrozumieć, że zdradza on przede wszystkim samego siebie, zdradza nie w ręce ziemskich despotów, ale na wieczne męki w piekle. Zdradza – przekazuje. Oto on, urodzony i ochrzczony, na razie znajduje się w rękach Boga. Ale ma wolną wolę i rozumienie, gdzie jest dobro, a gdzie zło i on świadomie przekazuje siebie z synostwa Miłości do niewolnictwa zła! I jak jest tam strasznie!

Pomyśl o tym, mój drogi, święty ojcze. Matka Boża bała się przejścia, tylko przejścia (!) z życia ziemskiego do życia wiecznego z powodu możliwego (dla Niej możliwego, dla nas obowiązkowego!) spotkania ze sługami ciemności! Boże, a ludzie odrzucają Cię, przekazując siebie na wieczność swojemu i Twojemu wrogowi !!!”

Starzec oparł się na poduszkę i zamilkł. Spod zamkniętych powiek łzy płynęły wielkimi kroplami – raz, dwa, trzy … Usta poruszały się niesłyszalnie w słowach modlitwy.

„Myślisz – kontynuował po kilku minutach – ze cudotwórca z Sarowa, który po prostu został uniesiony do rajskich przybytków, był gotów sam pójść do piekła, żeby tylko inni zostali uratowani ?! Nie, jest to najwyższy poziom miłości, jako połączenie doskonałości, jest to, jeśli chcesz, Boska Wizja i Boskie Poznanie. Bóg dał Swego Syna jako Ofiarę za nasze grzechy, za grzechy całej ludzkości. Apostoł Paweł składa w ofierze siebie za naród żydowski, Święty mnich Serafin – siebie za Chrześcijan, pochodzących z pogan. Oni i tysiące innych, którzy przeszli drogę zdobywania doskonałości, drogę upodabniania się do Boga, byli gotowi poświęcić się dla zagubionych owiec. Oni nie tylko czytali, ale poznali to, że „Bóg tak umiłował świat, że dał Swego Jednorodzonego Syna”. (Jan 3: 16)
„Ojcze Antoniju”, – pytam, „czy będzie wojna?!” Starzec gorzko się uśmiechnął: „Och, plemię niewierne, jak długo będę z tobą?!”, pamiętasz to, ojczulku? A ja o czym mówię, ojcze Aleksandrze?! Tak, wojna idzie od stworzenia świata i potrwa do Powtórnego Przyjścia Chrystusa – Zbawiciela! Tak, będzie – wojna będzie prowadzona nie przez ludzi, czy jest to tak ważne, dokładniej, przecież jest to konsekwencja, a nie przyczyna. Przyczyną jest duchowość, ukierunkowanie ducha. Spójrz, Konstantynopol jest w oblężeniu pogan, naszych z wami przodków – Słowian. Ale u obleganych, ze wszystkimi ich grzechami, zachowana jest świadomość, zrozumienie, jakkolwiek chcesz to nazwać, że właśnie grzechy są przyczyną wszystkich trudności. Bóg jest z nami, dopóki my z Nim. Odwracają się Grecy od grzechu, post, modlitwa i Pan Bóg objawia taki cud, kiedy podczas płukania szaty Matki Bożej w morzu, zaczyna się burza i statki pogan zostają po prostu zmiecione na różne strony. Jak niezwykłe były Dzieła Pańskie, potwierdza ten fakt, że po tym cudzie większość Słowian przyjęła chrzest. Oto i masz wojnę. Prowadzić ją powinien każdy, ze swoimi grzechami. A od sukcesu tej bitwy na polu duchowym, zależeć będą i sukcesy w życiu ziemskim.
Czasy ostatnie. Gdy tylko Ewangeliści zaczynają o nich opowiadać, natychmiast znika niezwykła, powiedziałbym, ciekawość narracji. Patrz, jak Pismo jest wypełnione drobnymi szczegółami, jaka dokładność prezentacji i to jest zrozumiałe, ponieważ pisali to ludzie, prowadzeni przez Ducha Świętego. Zupełnie inaczej jest, kiedy mówi się o czasie przed Powtórnym Przyjściem Chrystusa. O czym piszą Ewangeliści – mówią o duchowym zubożeniu ludzi. Trudno to nazwać zubożeniem, jest to pewnego rodzaju zdiabolenie ludzkości. Albowiem upadłe duchy, to nosiciele wszelkich wad: pycha, pijaństwo, rozpusta, miłość do pieniędzy, miłość do władzy, bezbożność. A jako skutek tego – katastrofy ziemskie, trzęsienia ziemi, straszne zjawiska niebieskie, nieznane choroby, wojny i tak dalej. Właśnie zniszczenie duchowości doprowadzi do zniszczenia wszystkich ziemskich rzeczy. Sam Zbawiciel mówił, że nikt oprócz Ojca nie zna dnia i godziny końca czasów, trzeba czuwać, aby nie dać się zaskoczyć, jak zły gospodarz, z przyjściem złodziei. W Piśmie Świętym nie ma nawet aluzji na temat daty lub przydzielonego czasu, aby można było obliczyć.

Ale człowiek zawsze próbuje przeniknąć do dróg Pana Boga, ileż prób było, aby nazwać rok – pusto, nie to! Nieoczekiwane będzie przyjście tego końca, tj. jest nie czekane. I tu pojawia się uczucie sprzeczności – Ewangelia jest głoszona całemu stworzeniu, wiemy, że jest to jeden ze znaków końca świata, a dźwięk trąby Archanioła – nie jest oczekiwany. Ale nie ma się tu czemu dziwić i nie ma sprzeczności. Oto Żydzi, przez tysiąclecia czekali na przyjście na świat Mesjasza i jak oni studiowali Stary Testament i Proroctwa, a przyszedł Zbawiciel – i Bożemu Dziecku nie znalazło się miejsca w ludzkich domach!

Potem oni (Żydzi) jako pierwsi usłyszą Świętą Bożą Nowinę z ust samego Boga, i cóż – będzie „hosanna”, a za kilka dni „ukrzyżuj, ukrzyżuj Go”! Ta Boża Nowina była dla nich niewygodna. Zakłócała ona ich spokój, dobrze znane codzienne życie. Prostszą i przystępniejszą była nauka ludzka, nauka mędrców, więc i podążali za nią. Według tej nauki i teraz nadal czekają na przyjście Mesjasza, jako króla królów, którego naród żydowski uczyni władcą całej ludzkości. Otrzymają oni. Otrzymają Antychrysta.

Również i teraz wszyscy usłyszą słowa Ewangelii, a raczej będą słuchać. Ale nie usłyszą. Nie  usłyszą nauk Cerkwi, Arki Zbawienia czasu ostatniego, a pójdą za naukami ludzkimi, odrzucą Prawdę i będą rozkoszować się bajkami, jak ostrzegał Apostoł. Nie są one dla nich wygodne, przeszkadzają stworzonemu na podstawie zaspokajania ich pożądliwości trybowi życia. A Cerkiew, która dała im Pismo Święte, będą w sposób nie do pomyślenia przeklinać i znieważać. A grzechy niegodnych duchownych będą przypisywać do wad Cerkwi. Cerkiew im przeszkadza. Ponieważ Cerkiew jest naczyniem, wypełnionym Duchem Świętym, a On – jest Duchem Demaskatorem! Demaskator świata. Nie tego świata, stworzonego przez Boga, świata nieskazitelnej czystości natury i ducha, ale świata, który się oddał grzechowi. Świata, zepsutego przez żądze, świata umierającego i dążącego do pozyskania jak największej liczby ludzi, jako współuczestników swojej śmierci, a w wyniku tego śmierci ich dusz.

Jak wir po zatonięciu statku chwyta w swoje straszne objęcia wszystko co jest mniejsze, tak i teraz śmierć świata, jako obszaru, poddanego duchom nienawiści w niebie, będzie chwytać w celu zabicia wiele, wiele istnień ludzkich. Różnica tutaj istnieje i to znacząca różnica – te istnienia ludzkie zostały z góry oddane grzechowi i ojcu jego – diabłu. Nie widziałem człowieka, który pragnął być zbawiony i który szedł tą drogą, drogą zbawienia, i który nie otrzymał, jak to tylko możliwe, cichego schronienia. A schronienie to jest tylko jedno – Chrystus! Jak powiedział Apostoł, dla niego życie jest w Chrystusie i śmierć – w Chrystusie. Oto ono – ciche schronienie, cicha przystań. Brzemiona i męczarnie są dla tych, dla kogo ziemskie życie – to rdzeń wszystkiego, co istnieje. A przecież to żywa ilustracją nie tego, co istnieje, a nawet jeśli istnieje, to bardzo krótkotrwałego. Wydaje mi się, że mówiłem o śmierci, nie warto się powtarzać, ale mimo wszystko – oto gdzie jest to, co najważniejsze! Ze wszystkich ziemskich rzeczy największa realność!

I znowu pytanie brzmi: jakże to, Pan Bóg – ten, Który Jest, Jahwe, a największą rzeczywistość w stworzonym świecie określa śmierć, tj. nie istnienie. Ale śmierć – to jest odrzucenie Tego, który Jest, Jahwe, odrzucenie Opatrzności Bożej, to jest śmierć, to, co nie istnieje. Pan Bóg nie stworzył śmierci, przecież jest to niemożliwe, aby Życie stwarzało śmierć, aby Miłość rodziła zło. Śmierć jest właśnie w odrzuceniu życia, w działaniach, przeciwnych Miłości, ponieważ Bóg jest Miłością, jak powiedział Apostoł. Dlatego śmierć, piekło z wiecznymi mękami, zło – to nie jest zjawisko naturalne, tj. nie jest to coś, charakterystycznego dla świata stworzonego przez Boga. W przeciwnym razie należałoby mówić o tym, że Stwórca – jest stwórcą zarówno dobra, jak i zła. Nie, zło jest anty-wielkością miłości, jej przeciwieństwem. Piekło – jest anty-rajem, jego antypodą, odpowiednio śmierć jest anty-życiem, to znaczy działaniem przeciwko życiu! Co to jest „Szatan”? Przeciwnik! Tak więc wszelki sprzeciw wobec Bożego Prawa i jest satanizmem i odpowiednio śmiercią i męką, ponieważ tylko w Bogu jest łaska i życie.

A ostatni porywacz ludzkich dusz na zatracenie nie nosi własnego imienia, bo dla zła jest to zbyt wiele i po prostu niemożliwe, dlatego jest Antychrystem, anty-Chrystusem, szatanem dla Chrystusa, wszystkie jego działania skierowane są z jednej strony, na naśladowanie Chrystusa. Przede wszystkim to porywanie ludzi do siebie jest dobrowolne, a nie przymusowe, chociaż i tutaj królować będzie „anty”. Z drugiej strony, jest absolutne anty-działanie drogi Chrystusa. Droga Chrystusa, krzyżowa na Ziemi i słodka, ukoronowana w Niebie, w siedzibach Króla Chwały. Smrodliwa droga Antychrystów i na Ziemi nie jest słodka na ziemi, a jej koniec jest w piekle! To mówi wszystko, a każdy sam wybiera, czego chce. Ale wielu będzie chciało dać się zwieść oszustwem jego fałszywych cudów. Nie Antychryst, ale sami ludzie, którzy zgodzili się przyjąć na siebie znak szatana, znak zmagania się z Bogiem, będą identyfikować tych, którzy nie przyjęli tego znaku i wysyłać wiernych na męki. Pierwsi Chrześcijanie przyjmowali męki na oczach wszystkich, podczas zgromadzenia ludzi. Straszne będą męki wyznawców ostatniego czasu, męki będą im zadawane potajemnie przed otaczającymi je ludźmi. Dokonywać tego będą ludzie, nauczeni przez duchy złośliwości.

Oto inne zło, wyrządzane przez właścicieli telewizji – przyzwyczajanie ludzi do wizerunku demonów! Już jest ono stosowane, ze wszystkich stron na ludzi patrzą potwory. Nazywani są teraz kosmitami, albo jeszcze jakoś, ale to są demony. Minie czas i będą oni swobodnie objawiać się ludziom, służąc Antychrystowi i jego sługom. Jak trudno będzie wtedy z nimi walczyć!

I nad tym wszystkim będzie panował głód. Głód będzie dwojaki – głód pokarmowy i co najważniejsze, głód duchowy. Będzie kilka nieurodzajnych lat, susze, wszystko to doprowadzi do strasznego głodu. Ale to nie jest główny powód, ponieważ ludzie przyzwyczaili się spożywania żywności w o wiele większej ilości, niż jest to potrzebne do podtrzymania życia, o wiele, wiele więcej. Świętej Marii Egipskiej wystarczało kilka ziaren zboża i kropli rosy, aby żyć i wytrzymać upał pustyni. Święty Serafin, cudotwórca z Sarowa, jadł podagrycznik, ziele i codziennie ciężko pracował fizycznie. Byli karmieni łaską. A czy tylko oni? Odrzucając to, co gnije i ulega rozkładowi, jednoczyli się z Życiem, nawet ich ciała pozostawały nienaruszone wbrew prawu śmierci, wprowadzonego do natury przez grzech. Z ludźmi czasów ostatnich jest odwrotnie, jednym z ich bożków jest jedzenie. Nie jedzą wtedy, kiedy się chce, a jedzą dlatego, ponieważ jest co jeść. Czy odczuwa, czy wie współczesny człowiek w ogóle, co to jest prawdziwe uczucie głodu? Wątpliwe, w przeciwnym razie dlaczego byłoby by mu potrzebne tak wiele różnych przypraw i dodatków, sosów, przepisów na przygotowanie wyszukanych dań. Przecież ich przeznaczeniem jest wywołanie chęci zjedzenia tego, co przygotowano. Rzeczywiście potrzebującemu jedzenia, do podtrzymania sił to wszystko jest nie potrzebne, wystarczy kawałek chleba i łyk czystej wody.

A napoje rozgrzewające, przytępiające uczucie sytości? Wszystko to jest powtórzeniem pogańskich orgii. Zapominamy, że pochłaniając śmierć, jesteśmy z nią zaręczeni, stajemy się jej zakładnikami. Dzisiaj odbywa się tucz ludzkości, właśnie tucz. Bo tak jak chłop karmi bydło i ptaki domowe, przygotowując na śmierć, na rzeź, tak samo i ludzkość jest przygotowywana na śmierć, przede wszystkim duchową. Jedyna różnica jest w tym, że bydło nie ma wolnej woli i rozumu, a ograniczenia naturalne człowiek usuwa przez selekcję jednostek z naruszeniem tych ograniczeń. To człowiek ma zarówno wolną wolę, jak i rozum, nikt nie może go zmusić, wszystko odbywa się dobrowolnie. Oto życie, a oto śmierć. Oto Cerkiew – Prawda, ponieważ jest Ciałem Chrystusa i jest wypełniona Duchem Świętym, a oto uczta śmierci, wszystkie możliwe fałszywe prawa i pokusy świata. Każdy wybiera między nimi dobrowolnie.

O dniu dzisiejszym wielu będzie pamiętało na Sądzie Ostatecznym ze straszną goryczą i skruchą, ponieważ nie wykorzystali tego dnia do zdobycia Ducha Świętego. Nie słuchali wezwań Cerkwi, by pić z rzek żywej wody Łaski Bożej. Nie chcieli przyzwyczajać się do postu i modlitwy, dobrych uczynków, pracy duchowej. Zdobywali śmierć i śmierć otrzymają. Dlaczego mówi się, że żadne żywe istoty nie będą usprawiedliwione. Przecież nie będzie sądu w sensie ludzkim – prokurator, obrona, ostatnie słowo oskarżonego, nie. Potępiać lub usprawiedliwiać będą tylko dzieła ludzkie, ich czyny i myśli.

 

I kto co wybierze w tej dolinie smutku i wędrówki, do czego dążył i czego pragnął, to i otrzyma. Ten, kto wybrał Życie, otrzyma życie wieczne i błogosławieństwo, cóż, a dla kogo śmierć była słodsza – otrzyma piekło z jego wiecznymi mękami. I jak nauczają święci ojcowie, główną męczarnią nie jest patelnia, ale nieobecność, brak Boga! Teraz, chcemy my tego lub nie chcemy, ale ciągle podtrzymuje nas Jego Opatrzność i tak lub inaczej, jesteśmy pojeni Jego Łaską. Chociażby przez Słowo, wypowiedziane podczas stwarzania świata roślinom i zwierzętom, samemu człowiekowi i światu. Bez Opatrzności Bożej świat nawet przez chwilę nie mógłby istnieć. Czas ostatni dlatego jest ostatni, ponieważ działania ludzkości, oczarowane przez diabelskie miraże, skierowane są na oderwanie się od świata Opatrzności. I oto tutaj staje się jasne, jak ważne jest teraz zdobycie Ducha Świętego, tylko w tym jest rękojmia zbawienia. Pismo Święte czasy panowania Antychrysta określa dokładnie na trzy i pół roku. Wydaje się, co tam te trzy lata, ale to wystarczy, aby chociaż tylko jedna wierząca dusza pozostała, takie okropne będą prześladowania i tak źle będą do nich przygotowani ludzie. Nie czuwamy, jesteśmy osłabieni, wszystko – na później. Na później post, na później modlitwa, na później gorliwość do przyjęcia Świętych Tajemnic (Sakramentów – AL), na później – pokora, na później – dobre uczynki. Ale jedzenie i to jak najobfitsze – teraz, mieszkanie – w tej chwili, samochód – bardzo byłby pożądany. Ale świat się zawali, zniknie to diabelstwo prochu i okaże się, żeś goły jak sokół.

 

Antychryst przyjdzie jako wybawiciel od nieszczęść społecznych, chociaż właśnie w tym celu będą one dokonywane. Siłę i władzę diabelskie nasienie będzie miało nieprzebrane. Ludzie, przygotowujący jego przyjście, już teraz trzymają w rękach podstawowe bogactwa ziemi. Miraż dzisiejszego dobrobytu odejdzie szybciej niż wiosenna woda. Przypomnijmy jedno ze szkoleń, prób, przeprowadzonych z ludźmi w Związku Radzieckim – jedna doba i wszyscy, którzy zaufali bankom, stali się żebrakami. Oszczędzali przez lata, jedni kosztem żołądka, inni – kosztem zdrowia, wydawało się – na całe życie. A okazało się, że to miraż.

Teraz będzie gorzej, cios uderzy w cały świat. Wszystko będzie dokonywane przez państwo, więc z nim powinno być jak najmniej kontaktów. Jest to gwarancja i odrzucenie kodów w tym również. Żadnych banków i pożyczek, wszystko to kontrolowane jest jedną ręką i jedną głową. Po sprawdzeniu okaże się, że ręka nie jest ręką, a szponiastą łapą, a głowa nie tylko głową, ale rogatą. Zamiast twarzy ma zwierzęcą, bestialską twarz z wyszczerzonymi kłami. Dlatego oni teraz tak przyciągają wszystkich do banków: po wynagrodzenie – do banku, po emeryturę – do banku.   Wcale nie powoli wszystkich wpędzają do jednej zagrody. Będzie to wielka niespodzianka dla ludzi, gdy okaże się, że i ostatni grosz w ich portfelu został policzony, tak jak to się już robi na Zachodzie.
Niestety, to nie jest ostatnia niespodzianka. Cała ta konstrukcja dobrobytu, zbudowana przez współczesnego człowieka, okaże się dla niego stalową pułapką. Co tam pułapka, w pułapce są sprężyny, naciśniesz – i jesteś wolny, nawet zwierzętom lub jeńcom czasem udawało się to zrobić. Tego tutaj nie będzie. A demon będzie popychał ludzi niewierzących lub małej wiary do samobójstwa. Okropne jest to, będą za nich msze odprawiać, grzebać w ziemi – napiszą, że był w chwili samobójstwa w stanie niepoczytalnym i sprawa załatwiona. Tak jakby sąd nad takim oraz każdy wyrok o przebaczeniu lub ukaraniu mógł być wydawany na ziemi! Jest to coś w rodzaju odpustu katolickiego – kupiłeś i już jesteś wybaczony. A dla innego nieszczęśnika też jest mniej straszne – przecież mszę za niego odprawiono, „Odpoczywaj ze świętymi w pokoju …”, zostało mu wybaczone, a mi co przeszkadza?! Wielu, wielu ludzi pójdzie do piekła z takim śpiewem, kończąc swoje życie samobójstwem, pozbawiając się najmniejszej okazji do walki o życie wieczne, o życie w Życiu. Widziałem całe ciągi trumien. Na ziemi płaczą i szlochają, śpiewają „wieczne odpoczywanie”, a wokół demony tańczą zadowoleni, ileż dusz potrafili zgubić!

A żywi będą zazdrościć umarłym. Tak, horror chorób i wojen, śmierć bliskich; wielką wiarę i ufność do Boga trzeba mieć, aby wytrzymać to wszystko. Jak pyszny i kochający pieniądze może znieść upokorzenie? Przecież jeszcze wczoraj sam krzyczał: „Jeśliś mądry, to czemu nie bogaty?”. Wczoraj jeszcze samozadowolenie przelewało się przez brzeg, a dziś – jest nikim. Pójdzie na wszystko, i na kody, i na „666” i podpisuje umowę krwią z samym Szatanem. Ale dla niego to już nie jest potrzebne! I tak poszarpiesz się, poskaczesz, a tam, patrz, pętla na szyi – jest nasz! Natomiast upokorzenie, znoszone z pokorą w czasach złudnego dobrobytu, oto jest most przez trzy  i pół roku władzy Antychrysta. Na kogo skierowane będzie żądło pokusy wroga, – na wiernych. Nie zdołali ich uwieść komfortem i złotem, jedzeniem i samochodami, więc spróbujemy teraz, pod groźbą głodowej śmierci, skusić kawałkiem chleba. Trudno, och jak trudno będzie zachować  duszę, gdy u kochanych dzieci tak długo nie było okruszynki w ustach. Tylko wierzący w Boga i  ufający Bogu, będą w stanie oprzeć się nieodwracalnemu. Czy Antychryst da coś ludziom? Oczywiście, że nie, bo nic dać nie może. Co będzie miał, oprócz zgromadzonego bogactwa, ale bogactwa cenionego w tym świecie, który został zorganizowany przez diabła, ale który także został zniszczony przez niego samego, dla wygody wstąpienia na tron fałszywego mesjasza! Te osławione dolary będą, jak w moich czasach, „kierenkami” (papierowe pieniądze, emitowane przez rząd Kiereńskiego – AL) na metry. Złoto zyska swoją prawdziwą cenę – jako metal – bezwartościowy i nie będzie można go zjeść ani ukryć się przed zimnem. Wartość będą miały tylko rzeczy funkcjonalne, rzeczy, bez których ludzkie przetrwanie nie jest możliwe – topory, piły, dowolne narzędzia, proste żelazne piece z żelaza”.
Starzec zamknął oczy, znów spłynęła łza. Wydawało się, że śpi, ale jego usta z przyzwyczajenia poruszały się w modlitwie. Nie wiedziałem, co robić: i modlitwę przerwać to grzech, ale na twarzy było widać wyraźne zmęczenie sprawiedliwego.
„Ojczulku”, – zacząłem z wahaniem, „może lepiej przyjadę jutro?”
„Kochany jesteś, mój drogi ojcze Aleksandrze, ale czy wiesz, co się stanie w następnej sekundzie, a nie w dniu następnym?!” Ech, młodość, młodość, wszystko trzeba wyznaczyć, zdecydować. Mniej swego, mniej zamieszania, ale więcej słuchać Boga. Prosić nie o spełnienie własnych pragnień, ale o otwarcie Jego Świętej woli. A jutro nie przyjdziesz i nie trzeba się starać. Lepiej przyjdź za dwa dni, ale nie odkładaj przyjazdu na dłużej. Z Bogiem, Ojcze!”

Dopiero na ulicy zauważyłem, że dzień się kończy. Minął jak w jednej chwili! Tylko pożegnanie jakoś nie poszło w tonie całego spotkania – dlaczego nie można się spotkać jutro? Prawdopodobnie zmęczył się staruszek, pomyślałem. Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się w domu o nowości – rano mam być u biskupa. W ogóle, rzecz zwyczajna, ale taki zbieg okoliczności!
Źródła:

1016227377

Старец Антоний ПОУЧЕНИЯ, ПРОРОЧЕСТВА…

http://hramsatka.orthodoxy.ru/bib/bib00010.htm#0100

 

„Духовные беседы и наставления старца Антония”

http://biologo.ru/duhovnie-besedi-i-nastavleniya-starca-antoniya-chaste-pervaya/index.html

 

https://3rm.info/publications/27881-starec-antoniy-poucheniya-prorochestva.html

 

https://youtu.be/GgAGDjqfcRg

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

26.9.2019 r.

+++++

Adnotacja do książki „Duchowe rozmowy i nauki Starca Antonija”

Аннотация к книге „Духовные беседы и наставления старца Антония”

Krasnow A. (o. Aleksander): Duchowe rozmowy i nauki Starca Antonija
https://www.labirint.ru/books/294158/

Krasnow A. (o. Aleksander):

Wszystkie proroctwa dzielą się na dwie kategorie: te, które spełniają się w pełni, i te, które się spełniają częściowo. Starzec Antonij nie uważał się za proroka, ale jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia zobaczył obraz dzisiejszego świata w najdrobniejszych szczegółach. Co więcej, on łatwo ustalał związki przyczynowo – skutkowe. Ale jest on nie tym prorokiem, który cieszy się z tego, że okazał się bardziej przewidujący niż inni.  Na szczęście on nie tylko pokazuje, ale także wyjaśnia, w jaki sposób można przeciąć ciężkie węzły karmiczne w życiu zarówno pojedynczego człowieka, jak i całych państw. Proponuje on pójście na pustynie. Ale nie na te, które są na mapach geograficznych. W każdym człowieku jest swoja pustynia i tam można znaleźć zbawienie. „Co jest najważniejsze na pustyni?” – pyta Starzec Antonij, – „to monotonia, na niczym wzrok się nie zatrzymuje, wszystko jest jednakowe. Diabeł buduje miraże, czy to zieleń, czy wodę, czy złoto, i trzeba, jak piszą święci pustelnicy, zwrócić się do Chrystusa, odmówić modlitwę, przeżegnać się i wszystko odejdzie. Więc i dzisiaj trzeba dążyć do takiego stanu duszy, aby nasze oczy nie przyklejały się do niczego. Aby wszystko wokół was było pustynią. Potępiaj siebie, że zobaczyłeś pokusę na pustyni. To znaczy, że chciałeś to zobaczyć, a raczej byłeś do niego usposobiony. Tak samo jest z grzechem. Widzi człowiek wokół siebie jeden grzech i grzeszących, zwraca na to swoją uwagę, przepuszcza przez rozum i staje się współuczestnikiem grzechu. Ale nie zwracaj uwagi na tę nieprawość, wypalaj wcześniej swoje wady i znieważenia nie ma. Oto i masz twoją pustynię. Bo gdy po raz pierwszy zauważyłeś, – byłeś oburzony, po raz drugi – jakby ujawniło się zainteresowanie, co tam ludzie robią, a za trzecim – chciałeś sam spróbować… Kto chce zbawienia, opuszcza miasta i komfort, udając się do pustynnego miejsca. A wojna… ona już trwa od stworzenia świata…

+++++

Kilka słów o samym Starcu Antoniju:

Краснов А. (о. Александр): Духовные беседы и наставления старца Антония
https://www.labirint.ru/books/294158/

Starzec Antonij

Starzec Antonij

O samym Ojcu Antoniju praktycznie nic nie wiadomo. Ale jednak kim on był? Jego biografia jest bardzo skąpa. Oparta jest na opowiadaniach ludzi, którzy mieli szczęście jego zobaczyć i porozmawiać z nim.

Żył Ojciec Antonij nie w jakichś starodawnych czasach, jak wielu myśli, ponieważ wiemy o nim bardzo mało. Wykształcenie teologiczne zdobył w drugiej połowie XIX wieku, ale także „dobrze zahaczył” i o XX wiek, ponieważ przeżył ponad 100 lat.

Według wspomnień niektórych świadków, którzy czcili tego Starca, był on dość wysoki, prawie dwa metry wzrostu, potężnej budowy. Ze swoją ogromną siwą brodą i długimi włosami bardzo przypominał rosyjskiego bohatyra (bohatera). Ale to tylko wygląd zewnętrzny.

A oczy jego były dziwnie łagodne i ciepłe.

Prawdziwe imię Ojca Antonija i miejsce jego zamieszkania nie są wiadome do tej pory.

 

Do Antonija, nie patrząc na to, że Prawosławna Cerkiew zabroniła przyjeżdżać tysiącom pielgrzymów, przyjeżdżali liczni kapłani i mnisi i dyskutowali z nim.

A także zostawili nam swoje wspomnienia w postaci unikalnej książki literackiej „Duchowe rozmowy i nauki Starca Antonija”.

Czytając te zapisy, człowiek czuje się nieswojo. Przedstawiony jest w nich dość straszny obraz przyszłości.

Nieco danych biograficznych możemy dowiedzieć się od ludzi, którzy go znali osobiście lub słyszeli o nim.

Kapłan Aleksander Krasnow tak pisze o Ojcu Antoniju:

„Podczas jednej ze służb Bożych z udziałem biskupa w Diecezji i z udziałem dużej ilości duchowieństwa, usłyszałem rozmowę o niejakim Antoniju, jeszcze carskim kapłanie, który wiele wycierpiał podczas sowieckiej władzy; były i Wyspy Sołowieckie i Kołyma i inne miejsca. Po swoim uwolnieniu do służby duchownej nie był przyjęty, jako niegodny zaufania (ros. – неблагонадёжный). Dzieci wyrzekły się ojca i wówczas Antonij, kapłan Boga Żywego, idzie do pracy jako palacz w małym miasteczku”.

Ojciec Antonij był zwykłym palaczem.

Ludzie bardzo lubili swego popa! Nie, w miasteczku była świątynia, byli proboszczowie lepsi lub gorsi, ale ich, jak było przyjęte, regularnie zmieniali, niekiedy ludzie nawet imienia nie zdążyli zapamiętać! Bogu wiadomo i biskupowi.

Ale był Antonij – palacz! Nocami przy jego piecach gromadzili się odwiedzający i prosili o Chrzest, o poświecenie, o Mszę pogrzebową, o pomodlenie się, w ogóle o wszystko to, czego potrzebuje dusza prawosławna!

A znany był on nie tylko ze swego niezwykłego życia, ile z wizji ostatnich lat i proroctw o tym, jak i kto może się zbawić.

Wszyscy wiedzieli o tym, że nie był on kapłanem, ale wszyscy go za takiego uważali.

Z książki „Duchowe rozmowy i nauki Starca Antonija” – o czym mówił Ojciec Antonij, dowiemy się więcej.

W książce opowiada się o dwóch kapłanach, którzy pojechali do Ojca. Dyskutowali z nim i otrzymali od niego rady duchowe.

A także jego proroctwa i przepowiednie o tym życiu, które będzie w czasie ostatnim na ziemi. Wszystko to zostało zapisane do książki.

Książkę wydano dlatego, aby ludzie wiedzieli, do czego mają się przygotowywać. To, co jest w niej opisane, jest bardzo straszne.

Wszystkie proroctwa dzielą się jakby na dwie kategorie: te, które spełniają się w pełni, i te, które się spełniają częściowo. Starzec Antonij nigdy nie uważał się za proroka.

Ale jeszcze w latach 70-tych ubiegłego stulecia zobaczył on obraz dzisiejszego świata w najdrobniejszych szczegółach. W książce tej opowiada także o tym, jak on widział te szczegóły.

W książce opisane są dwie wizje Ojca Antonija.

+++++

Пророчество старца АнтонияKRYTYCZNIE

Тамара Кочнева

https://www.proza.ru/2016/03/27/1033

Warto zapoznać się z powyższym artykułem o Starcu Antoniju i wypowiedziami diakona Kurajewa. Diakon Kurajew o Starcu Antoniju pisze tak:

[…] W tej perspektywie szeroko rozpowszechniona książka „Rozmowy duchowe i nauki Starca  Antonija” nie może być scharakteryzowana inaczej niż jako bardzo udany projekt specjalny dotyczący rozłamu Cerkwi. Przepis jest prosty: tworzy się opowiadanie  o pewnym błogosławionym Starcu. Jego imię i miejsce jego działania są zaszyfrowane (mówi się, że jeszcze nie jest czas na otwarcie). Cuda i działania dodawane są w niezbędnej ilości. Dodawane są do nich normalne patrystyczne rady duchowe. Kiedy czytelnik poczuje się w tej książce drogie, świętych ojców treści i zacznie jej ufać, to zostaną mu zaoferowane „nowinki”. Nic nie można niczego sprawdzić: ani wydawnictwa, ani autora, ani nawet roku wydania nie podaje się. Pozostaje tylko wierzyć w istnienie duchowego i wykształconego starca – spowiednika, który naucza, że …
Ta benzyna – to „piekielne paliwo”. Że biblioteki są szkodliwe – ponieważ „każda osoba, która przeczyta przed tobą książkę, pozostawi na niej swój odcisk – albo łaski lub piekielnego niepowodzenia” (s. 269). Że „wieżowce – to satanistyczny wynalazek” (s. 207). Że „twórcy demonicznej elektroniki wsadzają tam tłumy” (s. 185) (oto, co się dzieje się w rosyjskich przedsiębiorstwach obronnych!). Że „państwo jest już głównym wrogiem zbawienia” (s. 173).

+++++

Opinia o książce „Duchowe rozmowy i nauki Starca Antonija”

 

Отзыв о книге «Духовные беседы и наставления старца Антония»

https://azbyka.ru/fiction/duxovnye-besedy-i-nastavleniya-starca-antoniya/

 

 

 

 

 

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, Bez kategorii, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Zobacz wpisy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: