ARCHIWUM: Arcybiskup Lazar i jego Synod o „anty-chrześcijańskim charakterze obecnego reżimu Federacji Rosyjskiej”

 

 

Abp Odeski i Tambowski Lazar (Żurbienko)

 

Z Okólnego Orędzia Synodu Biskupów RPPC – Rosyjskiej Prawdziwie – Prawosławnej Cerkwi (ros.- Русской ИстинноПравославной Церкви, w skrócie РИПЦ) pod przewodnictwem Jego Eminencji Arcybiskupa Odeskiego i Tambowskiego Lazara (Żurbienko) z dnia 28 maja / 10 czerwca 2004 r.:

 

Łączenie Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Za Granicą z Moskiewskim Patriarchatem odbywa się za pod przywództwem politycznym Federacji Rosyjskiej i służb specjalnych i jest wynikiem utraty przez Synod Nowego Jorku cerkiewnej wolności. Ten neosergiański* (ros.- неосергианский) akt podporządkowuje Cerkiew siłom anty-chrześcijańskim i jest cerkiewnym przestępstwem, analogicznym do działalności metropolity Sergiusza, a nawet jeszcze bardziej poważnym, ponieważ został popełniony dobrowolnie, a nie pod przymusem. Do neosergiańskiego Synodu metropolity Ławra w pełni mają zastosowanie słowa Świętego Męczennika Pachomiusa z Czernihowa, powiedziane przez niego o metropolicie Sergiuszu i jego Synodzie: „Metropolita Sergiusz jest kompletnym niewolnikiem, posłusznym narzędziem w rękach znanych nam instytucji sowieckich … i zupełnie stracił swój moralno-cerkiewny autorytet … Jednym słowem, takiego poniżenia i oplucia Święta Cerkiew jeszcze nie przezywała”.

 

*/

Neosergianizm, a wcześniej Sergianizm – (ros.- Сергиа́нство) termin używany w literaturze cerkiewno-historycznej i politycznej głównie przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną Za Granicą przed jej przyłączeniem do Patriarchatu Moskiewskiego w 2007 roku i ma w ocenie wyraźnie negatywną konotację. Pod pojęciem sergianizmu rozumie się politykę bezwarunkowej lojalności wobec władzy sowieckiej w ZSRR, początek której zwykle łączy się z tzw. Deklaracją metropolity Sergiusza Stragorodskiego (ros.- Страгородским (1925-1944), której idee stanowiły podstawę stosunków Patriarchatu Moskiewskiego z władzą radziecką.[A.L.]

 

Zjednoczenie RPPC z MP jest przeprowadzane na zlecenie światowej „zakulisy”, jako niezbędny element w realizacji planu światowej antychrystowej globalizacji. To zjednoczenie wzmacnia post-sowiecki reżimu Federacji Rosyjskiej, daje mu błogosławieństwo Cerkwi. Reżim, który dokonuje dechrystianizacji narodu rosyjskiego, kampanię jego moralnego zepsucia, a także popiera jego fizyczne wymieranie, przez Synod RPPC – Ł* został ogłoszony jako chrześcijański i prawosławny. Oto zaledwie kilka faktów, potwierdzających anty-chrześcijański charakter obecnego reżimu Federacji Rosyjskiej: „W społeczeństwie rosyjskim występują katastrofalne zjawiska, których przyczyny są ukryte w duchowej niepomyślności. Na podstawie danych statystycznych ze źródeł rosyjskich i zagranicznych, co minutę w Rosji jest zabijana jedna osoba, a co 10 minut popełnia się jedno lub dwa samobójstwa. Liczba bezdomnych dzieci w Rosji niemal odpowiada poziomowi po wojnie. Jednym z najbardziej palących problemów naszego społeczeństwa stała się masowa narkotyzacja ludności. 30% młodych ludzi używa narkotyków. Średnio praktycznie każda Rosjanka wykonuje od 2 do 4 aborcji rocznie. Śmiertelność jest o 70% wyższa niż wskaźnik urodzeń – za 15 lat populacja Rosji zmniejszy się o 22 miliony. Jest to więcej, niż straciliśmy podczas Drugiej Wojny Światowej. Dzisiaj możemy powiedzieć na pewno, że Rosja umiera nie tylko duchowo, ale również fizycznie” (I. A. Kunicyn, członek Historycznej i Prawnej Komisji Patriarchatu Moskiewskiego przy Dumie Państwowej Federacji Rosyjskiej, Независимая газета (pol.-Gazeta Niezależna), 2 czerwca 2004 r. Tak więc, następuje świadomy współudział RPPC-Ł w fałszerstwie odrodzenia Rosji i Cerkwi Rosyjskiej. Synod Nowego Jorku błogosławiąc taki reżim i ogłaszając go za „przyczyniającego się do duchowego odrodzenia Rosji” popełnił ciężkie przestępstwo przeciwko chrześcijańskiemu sumieniu.

 

*/

RPPC-Ł (ros.- РПЦЗ). Litera Ł dodawana jest dla informacji, że metropolitą był w tym czasie митрополи́т Лавр (Шкурла, (1928 – 2008), Laurus Shkurla, Szkurla; ang. Metropolitan Laurus; zmarł 16.3.2008r.). Był metropolitą Wschodniej Ameryki i Nowego Jorku, pierwszym hierarchą Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi Za Granicą.[A.L.]

 

+ Arcybiskup Lazar (ЛАЗАРЬ)

Odeski i Tambowski

Przewodniczący Synodu Biskupów Rosyjskiej Prawdziwie – Prawosławnej Cerkwi

 

+ Arcybiskup BENJAMIN (ВЕНИАМИН)

Czarnomorski i Kubański

 

+ Biskup Dionizy (ДИОНИСИЙ)

Nowogrodzki i Twerski

 

+ Biskup Ireneusz (ИРИНЕЙ)

Wiernieński i Siemireczeński

 

+ Beskup Hermogenes (ГЕРМОГЕН)

Czernihowski i Gomelski

 

+ Biskup Tichon (ТИХОН)

Omski i Syberyjski

 

28 maja / 10 czerwca 2004 r.

Czcigodnego (prepodobnego) Nikity Wyznawcy

 

Oryginał: http://catacomb.org.ua/modules.php?name=Pages&go=print_page&pid=530

 

 

 

Źródło:

 

АРХИВ: Архиепископ Лазарь и его Синод об «антихристианской сущности нынешнего режима РФ»

http://catacomb.org.ua/modules.php?name=Pages&go=page&pid=2069

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

26.10.2016 r.

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

IV Wyprawa Krzyżowa

Kilka lat  temu  upłynęło  800 lat  od  niechlubnej i straszliwej w skutkach  IV  Wyprawy  Krzyżowej.  I choć wydarzenia te miały miejsce w tak odległych czasach, pamięć o nich nie powinna zniknąć ze świadomości nas, chrześcijan – zarówno prawosławnych jak i katolików. A powodem tego jest fakt, że wydarzenia te spowodowały ostateczny rozdział Kościoła Chrystusowego, który trwa do dziś. To co  nastąpiło 150 lat wcześniej w Konstantynopolu (wzajemne rzucenie klątw) było tylko preludium do tego brzemiennego w skutkach podziału.

Trzy poprzednie Wyprawy Krzyżowe kierowały się głównie do Palestyny i sąsiadujących z nią terytoriów. Ich oficjalnym motywem było uwolnienie świątyń chrześcijańskich z rąk mahometan. Na terenach zdobytych przez  rycerzy – czy to w Jordanii czy Syrii – do dziś świecą pustkami ogromne twierdze, niegdyś bastiony krzyżowców. Nie ważyli się jednak krzyżowcy zaatakować Bizancjum.

Ale oto nastał  wiek XIII. Tym razem wyprawę zorganizowali   Wenecjanie.  Potęga militarna Wenecji była dziełem samego Bizancjum, które udzieliło jej wolności handlu na Morzu Śródziemnym i pobierania ceł. Wenecjanie doskonale wiedzieli jakie niezmierzone bogactwa  kryją się w Bizancjum, a w szczególności w  stolicy cesarstwa – Konstantynopolu. I choć  wyprawa ta również nazywa się  krzyżową – nie  ma ona nic wspólnego z  motywem wypraw poprzednich. Była to wyprawa typowo grabieżcza. Konstantynopol padł pod ciosami Wenecjan 14 kwietnia 1204 r. Jeden z zachowanych dokumentów opisuje  wydarzenia widziane oczyma świadka:

„Nie wiem od czego zacząć i czym zakończyć opisanie tego wszystkiego, czego dokonali  ci źli ludzie.  Z przerażeniem wspominam dzikie sceny, które rozgrywały się w Konstantynopolu. Zaczęto grabić mienie mieszkańców, a nawet to co było poświęcone Bogu. To co wyprawiali w wielkiej świątyni Mądrości Bożej – trudno uwierzyć. Ołtarz, zbudowany z drogocennych  materiałów, połączonych  spawem i będący szczytem arcydzieła,  wywołującym zachwyt u wielu narodów – został rozbity na części. Taki sam los spotkał i wszystkie pozostałe niezwykłe skarby świątyni – jej religijne wyposażenie. Po wywiezieniu   tych bezcennych przedmiotów, w tym naczyń liturgicznych, wysadzanych drogimi kamieniami, do świątyni, do jej najświętszego miejsca, wprowadzono muły i  juczne zwierzęta. Ponieważ część zwierząt nie mogła ustać na polerowanej kamiennej podłodze – łacinnicy zabijali je mieczami. Tak więc miejsce to profanowano nie tylko nawozem zwierząt ale i ich krwią. Napastnicy spędzali czas na zabawach i to szczególnie wyuzdanych. Na koniach wozili zgwałcone przez siebie kobiety,  całymi dniami ucztowali i oddawali się pijaństwu.”

Piani łacinnicy zmuszali uliczne obnażone kobiety do tańca na ołtarzu  Agia Sofia. W podobny sposób zachowywali się i grabieżcy w sutannach. W całym mieście prześcigali się w poszukiwaniu prawosławnych świętości. Kuria rzymska w całej rozciągłości popierała rozgrom prawosławnego Bizancjum. W przede dniu decydującego ataku łacińscy biskupi i księża masowo udzielali rozgrzeszeń uczestnikom planowanego szturmu, zapewniając ich,  że zniszczenie prawosławnego miasta  jest  zgodne z wolą Bożą.

Bogactwa Bizancjum wywożone były na Zachód przez  całe  pół wieku! Nie było ani jednego klasztoru czy kościoła, który by nie wzbogacił się kosztem Bizancjum. Grabiono wszystko, nie tylko ogromne ilości złota i rzadkie dzieła sztuki. Samych monet w złocie  wywieziono   setki ton. Na skutek wywołanych przez napastników pożarów, bezpowrotnie utracono bezcenne arcydzieła starożytności wykonane z kości słoniowej, czy z szlachetnych materiałów.  Utracono bezcenne zbiory biblioteczne. Barbarzyńskim grabieżcom chodziło wyłącznie o złoto, stąd wiele arcydzieł wykonanych w tego kruszcu przetapiano na monety. Wywożono   nawet ogromne rzeźby. Wystarczy przyjrzeć się bazylice św. Marka w Wenecji. Cały las kolumn, czy kwadryga koni nad wejściem, nie mówiąc o wyposażeniu wnętrza – to wszystko  grabież z Konstantynopola. Muzea Europy zapełniły się arcydziełami z Bizancjum. Na Zachodzie znalazły się też zagrabione ze świątyń bezcenne  relikwie jak:  płótno pogrzebowe Chrystusa, zwane Całunem Turyńskim, wieniec cierniowy i tunika Chrystusa,  włócznia, część Krzyża Chrystusowego, chusta Matki Bożej, część głowy św. Jana Chrzciciela, mnóstwo relikwii świętych itp.

Inwazja „braci w wierze” pociągnęła za sobą nie tylko powszechną grabież  i zniszczenia  ale,   co najważniejsze – tysiące ofiar w ludziach. Mówi się – cel uświęca środki. Rozgromienie chrześcijańskiego cesarstwa, zamiast deklarowanego wyzwolenia Ziemi Świętej,  wywołało jednak niezadowolenie w całej Europie.

IV Krucjata, tak jak i poprzednie, miała błogosławieństwo Watykanu i duchowieństwo katolickie w niej aktywnie uczestniczyło. Po zburzeniu i ograbieniu Konstantynopola Papież Innocenty III – „Namiestnik Boga na ziemi”- triumfował. Wydawało się, że nawrócenie Wschodu na katolicyzm to już tylko kwestia czasu. Jednakże Grecy w żaden sposób nie chcieli przyjmować „prawdziwej” wiary. Nie odnosiły skutków dysputy religijne. Zaczęto więc zastraszać, a nawet stosować tortury. W tych praktykach szczególnie wyróżniał się kardynał Pelagiusz współpracując z  rycerzami Templariuszy – założycielami masonerii. To z ich rąk zginęły tysiące prawosławnych Greków.

Po pogromie Konstantynopola, na peryferiach Bizancjum powstały niezależne greckie państewka. Były to ogniska oporu przeciwko łacinnikom. Znaczącą pomoc Grekom okazało II Carstwo Bułgarskie. Konstantynopol był wyzwolony dopiero w 1261 r. przez imperatora Michała VIII Paleologa. Życie powracało do normy, jakkolwiek skutki zachodniej agresji  były tak dotkliwe, że Bizancjum już nigdy nie osiągnęło swojej minionej potęgi i chwały.  Stąd osłabione cesarstwo stało się łatwym  łupem dla Turków w 1453 r.  I tak zostało ostatecznie unicestwione wielkie Cesarstwo Bizantyjskie, zamieszkałe niegdyś przez 1/6 ludności świata, posiadające ponad 1000 miast. Było to cesarstwo niezwykłe, oparte o ideały wyznawanej wiary, które  jako jedyne w historii,  przetrwało  1123 lata!

IV Krucjata dla Europy miała dwojakie znaczenie. Po pierwsze – ogromny napływ bogactwa ze Wschodu spowodował  wyraźny wzrost gospodarczy, rozwój sztuki i rzemiosła.  Jak grzyby po deszczu powstawały banki. Tworzyły się zalążki kapitalizmu. Europa stawała się cywilizowaną.

Z drugiej strony – bezlitosna grabież i zniszczenie wschodniego cesarstwa  było już początkiem jego końca. Po latach ostatecznie padło pod ciosami Turków. Jednakże zachęcona łatwą zdobyczą Turcja na tym nie poprzestała. Poszerzyła wcześniej zajęte terytoria  o   znaczną część Europy. Tak więc  w  posiadaniu Turcji znalazła się m.in. Grecja, Bułgaria, Rumunia, Serbia, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Krym i Armenia. Okupacja tych  ziem trwała  niemal 500 lat! Narody, które znalazły się pod okupacją Turków przez całe stulecia znosiły ciężar niewoli, zaznały upokorzeń, zniewag a nieraz i przelewu krwi. Turcy dali o sobie znać nawet na początku XX w. kiedy to w  1915 r. dokonali mordu na narodzie Armenii. Ich siepacze wyrżnęli 1,5 miliona rdzennych mieszkańców Anatolii. Padli tylko dlatego, że byli chrześcijanami. Do dziś Turcja nie chce uznać tego mordu jako ludobójstwo.

Tak więc w XIII wieku barbarzyńska Wenecja, wspierana przez Watykan, pośrednio przyczyniła się  do wielowiekowej okupacji Europy przez Turków.

  IV Wyprawa Krzyżowa

Categories: PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

NIEPOKOJĄCE DYSONANSE lub wrażenia z książki opowiadań Archimandryty Tichona „Nieświęci święci”

 

Podczas czytania książki archimandryty Tichona „Nieświęci święci”, odnieśliśmy wrażenie narodzin nowego gatunku, lub, lepiej mówiąc, stylu pisania o ascetach w postaci zabawnych opowiadań i małych show. Jakaś przygnębiająca płycizna, jak gdyby autor nie przemyślał tego, o czym pisze, a tylko chce zabawić czytelnika, pokazując mu w pośpiechu zestawione obrazy z taśmy autobiograficznej.

 

Podjęliśmy się trudu przeczytania książki do końca, a następnie postanowiliśmy wymienić zdziwienia i dysonanse, które pojawiły się w trakcie jej czytania. A więc, aby nie być gołosłownymi w swoich wypowiedziach przystępujemy do rzeczy.

 

 

DYSONANS PIERWSZY, MOŻNA POWIEDZIEĆ, DOGMATYCZNY.

 

Dla nas jest oczywiste, że ekumenizm oznacza okrutną, dogmatyczną herezję, kwestionującą jednolitość istnienia Cerkwi oraz jej zdolności do ratowania upadłego człowieka.

 

Jest też oczywiste, że flagowym sternikiem ekumenizmu w rosyjskim Prawosławiu był Metropolita Nikodem (Rotow). W ten sposób, chroniąc Metropolitę Nikodema, na przykład, uporczywie wyciągając z przeszłości niby jego dobre dzieła – chcąc czy nie chcąc bronisz ekumenizmu. Taka nasza zdecydowana postawa nie wykazuje ani grama „zelotstwa” lub „gorliwości nie według rozumu”, ponieważ kiedy jest mowa o naniesieniu szkody: znacznej lub nieznacznej, jawnej czy zawoalowanej dla prostego i jasnego nauczania Wiary Prawosławnej, jej dogmatyce – to miękkość, typowa dla mentalności prawosławnej powinna ustąpić miejsca spokojnemu i niewątpliwemu oporowi.

W opowiadaniu „Augustyn” znajdujemy potwierdzenie naszych słów. Autor pisze o sobie: „Wychowany w Pieczorach na monastycznym zdecydowanym antyekumeniźmie, kategorycznie odmówiłem wszystkim propozycjom.”

 

Jednak później, w opowiadaniu „Archimandryta Klaudian” z żalem wykrywamy pewien dysonans, prowadzący do różnych interpretacji.

 

„Mówiłem już, że my, nowicjusze, bardzo sceptycznie, z krytyką odnosimy się do ekumenicznej działalności Metropolity Nikodema (Rotowa). Pewnego razu Ojciec Klaudian stał się mimowolnym świadkiem takiej rozmowy. Słysząc nasze osądzenia i śmiałe słowa, tupnął od serca nogą i surowo nakazał: – Milczcie, nic nie rozumiecie! Jak możecie tak sądzić o tym biskupie?”

 

Co dokładnie chciał powiedzieć autor przez tę scenę, pozostało dla nas niejasne, tym bardziej, że ten niewielki epizod został umieszczony w oddzielnym rozdziale, gdzie w oparciu o układ, scena ta ma zasadnicze znaczenie.

 

Jeśli autor miał na myśli osądzenie i śmiałe słowa młodych nowicjuszy, to zgadzamy się – mówić śmiałe, ostre słowa przeciwko każdemu biskupowi: poddanemu herezji ekumenizmu lub wolnego od niej – jest niedopuszczalne. Święta godność powinna być temu przeszkodą. Ale w tym jest właśnie i rzecz cała – Ojciec Klaudian uściśla: „Jak możecie sadzić o tym biskupie?”. A więc, jest tutaj myśl, że ten biskup nie jest zwykłym biskupem, a szczególnym i Ojciec wynosi go na pewien piedestał. Na tyle szczególny, że nowicjusze nie mogą nawet zrozumieć tego biskupa.

Zauważmy na marginesie, że tendencja do oddzielenia pasterzy od trzody, tworzenia sztucznej przepaści między nimi, wyniesienia hierarchii na poziom nieosiągalny w swoich sądach, niepojętych stworzeń – jest charakterystyczna dla naszego czasu. Jest ona też częsta i w tej książce : „… posługa biskupia jest związana … z niepojętym dla świeckich ciężarem odpowiedzialności”.

Jednak mogą nam zaprzeczyć: opinia o Metropolicie Nikodemie jest opinią tylko Ojca Klaudiana, autor tylko ją powtarza. Na to pozwolimy sobie mieć odmienne zdanie: autorski wybór nigdy nie jest przypadkiem, ponieważ ma odzwierciedlać wizję autora. Ale, powtarzamy, scena jest niepewna, podwaja się w swojej interpretacji, pozostawia dezorientację i gdyby nie dalsze dysonanse, to można byłoby o niej zapomnieć.

Obserwujemy, a szczególnie w ostatnim czasie, jak do świadomości ludzi wierzących mocno wdrażana jest myśl, że Metropolita Nikodem nie jest aż tak zły, że ma on wiele zasług dla Cerkwi, na przykład uratowanie Poczajewskiej Ławry i wiele innych zasług. Tylko że my wiemy ze słów Ewangelii, że nie jest możliwe, aby służyć dwom panom, a biskup Nikodem służył, może nawet i trzem: Cerkwi, Watykanowi i służbom bezpieczeństwa i/lub wywiadowi [1].

 

Dwóm ostatnim (Watykanowi i służbom specjalnym) był on tak potrzebny, że świadomi skrzyżowanego   zaangażowania, wzajemnie zamykali na to oczy, wyciągając każdy swoją korzyść. Tym bardziej, że cele Watykanu i służb specjalnych w tym przypadku nie przecinały się. Watykanowi było potrzebne, aby dostać się do wewnątrz zagrody Cerkwi, a służbom specjalnym – do wnętrza Watykanu. Pomagali tez oni sobie nawzajem maskować swojego pracownika, stwarzając biskupowi ze strony Watykanu opinię bojownika przeciwko bezbożnym władzom, a ze strony służb specjalnych – opinię promotora postępowego nauczania ekumenizmu. Nie na darmo zadanie nagrania ekumenicznego filmu (opowiadanie „Augustyn”), wcale nie pochodziło od hierarchii cerkiewnej.

 

„Pewnego dnia – opowiada Ojciec Blinkow – w trakcie rozmowy, która odbywała się w drodze powrotnej z Ławry Trójcy Świętej i Św. Siergija do Moskwy, Metropolita Nikodem między innymi powiedział: „Moim marzeniem jest zostać członkiem Zakonu Jezuitów”, i później: „Jeśli mógłbym teraz wybierać, to wybrałbym go (ten Zakon – A.L.)” [ 2] .

 

Ale odeszliśmy od głównego, od dysonansów. Tym razem zwrócimy się do dramatycznej sceny (opowiadanie „Najwielebniejszy Nowicjusz”), podczas której dwaj prawosławni kapłani: Biskup Nikodem (Rotow) i przyszły biskup, leżąc na podłodze, ratowali się przed agentami [3] . „Biskup prosił Ojca Władimira o zorganizowanie w Radiu BBC i „Głosie Ameryki” specjalnych programów, aby nie dać radzieckiemu kierownictwu możliwości do rozprawienia się z Poczajewem”. I dalej: „Już następnego dnia temat Poczajewa stał się wiodącym w programach religijnych” podanych stacji radiowych.

 

Nie możemy wziąć na siebie twierdzenia, czy Archimandryta Tichon dobrowolnie lub przymusowo zataja nazwiska głównych uczestników Dramatu Poczajewskiego, jak również to, że Metropolita Nikodem fałszywie głosił na Zachodzie, że Poczajewskiej Ławrze nic nie zagraża i że listy wierzących ze Związku Radzieckiego z protestami przeciwko zamknięciu Ławry – to falsyfikat, że takich ludzi nie ma. A w rzeczywistości nazwiska były autentyczne i przeciwko każdemu z podpisanych sygnatariuszy była prowadzona kampania przez władze. Próbowano wymusić usunięcie podpisów.

Ale zostawmy tę kwestię, która może być przedmiotem osobnej publikacji, a pozwólmy sobie zadać inne pytanie, a mianowicie: gdyby Metropolita poprosił Ojca o pomoc w nagłośnieniu w radiu BBC swoich sukcesów w działalności ekumenicznej, to czy reakcja Ojca Władimira byłaby tak natychmiastową, tak gorącą i tak szczerą? ? I czy byłaby ona w ogóle?

Bierzemy na siebie odpowiedzialność, by odpowiedzieć – nie. A oto dlaczego.

 

Ojciec Tichon tylko częściowo ujawnił głębię i niepowtarzalny koloryt osobowości promieniującego Władyki. Przekonuje nas o tym kolejny i niestety bardzo poważny dysonans.

Czytaj dalej

Categories: ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Okultystyczne symbole logo „Soboru Wszech-Prawosławnego”. Hieromnich Makary Banu

 

„Jest wystarczająco dużo światła dla tych, którzy chcą zobaczyć i wystarczająco dużo ciemności dla

tych, którzy nie chcą.” – Blaise Pascal

Wizerunek przedstawia prawosławną ikonę Etimasija lub „ołtarz przygotowany”. 

Jest to nazwa „pustego tronu”, przygotowanego przez Chrystusa na Sąd Powszechny.

Z tyłu trzy łuki (arkady) symbolizujące Trójcę Świętą.

Życiodajny Święty Krzyż z koroną cierniową, włócznią i gąbką, wyznaje ofiarę naszego Pana Jezusa Chrystusa. Przedstawiony jest on jako ozdoba tronu w stylizowanej formie.

Gołąb z aureolą pokazany w pokornej postaci jest symbolem Ducha Świętego.

Pismo Święte przedstawiono w formie tradycyjnej , z elementami dekoracyjnymi szczególnie czczonymi w Prawosławiu.

Ręcznik i poduszka z tronu są napisane bez żadnej symboliki oddzielnie.

Czasza przed tronem jest symbolem Świętej Eucharystii.
 


A ten wizerunek przedstawia zadaptowane logo zgromadzenia „świętego i wielkiego soboru wszech-prawosławnego”. Zawiera ono pewne elementy obce dla prawosławnego kanonu ikonograficznego oraz elementy, należące do innych religii, obcych Tradycji Cerkwi Prawosławnej:

 

  1. Strzeliste oparcie – specyficzne u Katolików, podobne do papieskiej mitry, nie jest wykorzystywane w ikonografii prawosławnej. Symbol panowania i dominacji.

  1. Biały ptak z czarnymi łapkami, nie ma aureoli wokół głowy jak na ikonie. Ma dumną postawę, pasującą bardziej do orła niż skromnego gołębia. Orzeł jest przedstawiany na emblematach niektórych państw, tylko że nie wszyscy wiedzą, że ten symbol został wprowadzony przez masonerię gwoli ukrytej ważności. Orzeł jest w rzeczywistości ptakiem Feniksem, który przedstawia upadłego Lucyfera i który odradza się ze swego popiołu, wyciągając skrzydła do Nieba po to, aby zrealizować swój pomysł od tysiącleci – obalić Boga i zająć Jego miejsce.

  1. Książka pod ptakiem jest podobna do jednej z wersji protestanckich Biblii, a krzyż znajdujący się na niej nie ma żadnego podobieństwa z krzyżem prawosławnym.


4. Ręcznik , który okrywa tron, podobny jest do masońskiego fartucha, a na nim są wydrukowane 3  masońskie kropki.

  1. Te trzy kropkiw kształcie trójkąta z ręcznika przedstawiają te trzy ognie z loży masońskiej (kątownik, cyrkiel i święta księga), którymi podpisują się członkowie lóż masońskich i którzy nazywani są jeszcze jako bracia 3 kropek.


 6. Czerwony dywan u podstawy tronu – to masoński symbol krwawego śladu, pozostawiony przez  ściętego króla, który został wyciągnięty na zewnątrz z pałacu. Tę samą symbolikę mają wszystkie czerwone dywany, umieszczone między kolumnami przy wejściu w masońskich świątyniach

  1. Poduszka z tronu oznaczona jest heksagramem / gwiazdą Dawida. Przedstawiona jest żółtymi kropkami (które również są heksagramami) na czerwonym tle.

  1. Pionowe nogi tronu– przedstawiają dwa masońskie filary (słupy) Jachyn i Boaz. Boaz w języku hebrajskim znaczy życie, a Yakin (jak napisano w tekście masoreckim) oznacza Bóg zbuduje,  ustanowi z pewnością. To właśnie są te dwie kolumny, które są umieszczone na ganku Świątyni Salomona. Stylizowaną na końcach poduszki jest też i szachownica, która symbolizuje opozycję dobra i zła, gdzie się stwierdza, że niemożliwe jest osiągnięcie poznania dobra / prawdy dopóki wpierw nie poeksperymentuje ze złem.


9. Odwrócona o 180 stopni czasza– Święty Kielich z prawosławnej ikony, stylizowany w kształcie odwróconym, skrytym, na znak negacji Chrześcijaństwa

  1. 10 Kamieni z tronu– przedstawiają kamienie z sefirockiego drzewa.Drzewo Życia – jest symbolem kabalistycznym, 10 sfer (szafiry), za które są uważane oddzielne regiony Wszechświata, a miedzy nimi jest 22 połączenia. Podsumowanie Wszechświata, klucz, który pozwala na odszyfrowanie tajemnic tworzenia w ezoteryzmie.


Hieromnich Makary Banu – Skit (monaster) Oytuz, Bacau, Rumunia
Specjalnie dla serwisu 3RM.INFO

Źródło:

 

ОККУЛЬТНЫЕ СИМВОЛЫ В ЛОГОТИПЕ “ВСЕПРАВОСЛАВНОГО СОБОРА”. Иеромонах Макарий Бану

http://3rm.info/publications/63479-okkultnye-simvoly-skrytye-v-logotipe-vsepravloslavnogo-sobora-na-krite-2016g-ieromonah-makariy-banu.html

9 lipca 2016 r.

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

10.10.2016 r.

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, HEREZJE, SOBÓR w 2016, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

„DEMOKRATYZACJA NIEBA” [1] lub DESAKRALIZACJA ŻYCIA CERKIEWNEGO

 

Zaczniemy z daleka i jakby nie o tym. Porozmawiajmy o państwowości.

 

Koryfeuszem w tej dziedzinie jest wielki rosyjski myśliciel, człowiek zadziwiającego losu, który będąc ideologiem wszystkich możliwych trendów rewolucyjno-demokratycznych i będąc w stosunku do Rosyjskiego Imperium państwowym przestępcą, doświadczył cudu przemiany z Saula na Pawła, zdecydowanie odrzucając wszystkie społeczne miraże młodości [2]. Jego imię – Lew Tichomirow.

 

W swoich pracach Lew Aleksandrowicz wyróżniał trzy rodzaje władzy państwowej, a mianowicie: monarchiczny, arystokratyczny i demokratyczny. Jednym z mitów, wsadzonych do naszej świadomości, jest mit o tym, że demokracja – jest wynikiem rozwoju poprzednich władz, szczyt doskonałości i wielkie osiągnięcie ludzkości w jej historycznym procesie. Jest to kłamstwo, i przy tym nie tylko polityczne, ale także duchowe. Wymienione typy państwowości – to są meritum-typy, – pisze uczony – a nie fazy ewolucji. One nie powstają ewolucyjnie jeden z drugiego, a, jeżeli zmieniają się jeden po drugim, to wskutek przewrotu państwowego lub rewolucji. [3]

 

Na czym opiera się każda z wymienionych władz? Władza monarchiczna oparta jest na moralnym zwierzchnictwie jednej osoby, władza arystokracji – na rozumie i mądrości (ros.- на разумности) najlepszych przedstawicieli narodu, władza demokratyczna opiera się na narodzie i budowana jest tylko  … na wskaźnikach ilościowych[4].

 

Uważa się, że każdy naród jest godny swoich władców. I rzeczywiście, wybór zasady władzy naczelnej zależy od religijnego, moralnego i psychicznego stanu narodu, od tych ideałów, które ukształtowały światopogląd narodu. [5] Właśnie tutaj jasno, jak w lustrze, przejawiają się idealne dążenia narodu. Czy ufa on: sile ilościowej (demokracja), sile umysłu (arystokracja), czy sile moralnej (monarchia)?

 

Oprócz preferencji ilościowych, demokracja zrodziła się i rozkwitła na osławionych zasadach wolności, równości i braterstwa, które przyniosły jednak potoki krwi. Jak widać, jeśli nie zamykać oczu na historię, demokracja jest „światopoglądem, zastygłym na ideach rewolucji francuskiej”[6].

 

Jeszcze jedna kwestia: w swoich pracach Lew Tichomirow wielokrotnie podkreślał, że państwo zawiera w sobie nie tylko całą sumę interesów wszystkich obywateli, ale także plus coś jeszcze. Ten plus, to tajemnicze coś, w rzeczywistości, jest najważniejszą cechą wyróżniającą idei państwowej w zasadzie!

Tak oto, żaden z ideologów europejskiego ludowładztwa, począwszy być może od Rousseau – jak twierdzi cytowany przez nas autor w ślad za Lwem Tichomirowem – nie udzielił temu coś w swoich pracach żadnego miejsca. Ponadto, było ono świadomie przez nich negowane. Definiując w ten sposób demokrację jako zasadę walki z Bogiem, L.A.Tichomirow pisał, że wola Boga i Jego wieczne prawo moralne tutaj zastępowane jest czasową i przypadkową, przy tym … sfałszowaną … wolą narodu. W demokracji „bóstwem” jest naród, któremu wszyscy podlegają i służą. To „bóstwo” jest nieprzewidywalne i krwiożercze, jak starożytne bożki pogańskie. „Religijne” neopogańskie czczenie go Lew Tichomirow uważał za wtórne zdziczenie ludzkości” [7] .

Tak oto dochodzimy do głównego tematu naszej rozmowy. A więc, czy zmienił się od czasów rewolucji francuskiej do dnia dzisiejszego stosunek demokracji do sakralnego pierwiastka w człowieku, do sakralnego pierwiastka w państwie, czy w końcu, zmienił się stosunek demokracji do sakralnego życia Cerkwi?

Nasza odpowiedź brzmi: tak. Zmienił się. Ale zmienił się nie w istocie, tylko w formie. W istocie   dzisiejsza demokracja, konsekwentnie zachowując uprzejmy uśmiech, nadal nienawidzi wszystkiego, co jest święte, sakralne, tylko jej dzisiejszą bronią nie jest gilotyna i nie taczanka, tylko stopniowa i zaplanowana desakralizacja mistycznego życia Cerkwi. Uformowane w XIX wieku w społeczeństwie rosyjskim, dwie anty-narodowe, anty-społeczne grupy ludności – intelektualiści i proletariat – stały się nosicielami odpowiednio dwóch niszczących teorii – demokracji liberalnej i socjaldemokracji, niosąc w sobie „początek i koniec” systemu niszczenia Imperium [8]. Komunizm (jako symbol dyktatury proletariatu) i kapitalizm (jako symbol dyktatury inteligencji) – jest to w istocie skrajny przejaw tego samego procesu demokratycznego, jako dzieci jednej matki – wielkiej rewolucji francuskiej i jednego ojca – nowego porządku świata, które tylko przeszły różnymi drogami przez różne kraje, zawsze mając wspólny cel. A mianowicie, uwolnić ludzkość od Chrystusa i Jego prawa moralnego – zasada wolności. Jednakowo przykuć wszystkich do obór i żłobów – zasada równości – i w tej duchowej nędzy, ponieważ ich Bogiem jest brzuch [9], na koniec, pomóc usynowić nas przez osobnika, nienawidzącego ludzi – ponura kopia braterstwa.      Czytaj dalej

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

SZCZĄTKÓW CZŁONKÓW CARSKIEJ RODZINY NIE MA!

Święci Męczennicy Carscy

 

W 1991 roku w związku z oświadczeniem A. N. Awdonina o miejscu pochówku Carskiej Rodziny, prokuratura województwa Swierdłowskiego przeprowadziła prace wykopaliskowe na starej Koptiakowskiej drodze w pobliżu Jekatierynburga we wskazanym przez niego miejscu. W efekcie wykryto szczątki dziewięciu ludzi.

 

Ekspertyza „wykazała”, że znalezione szczątki należą do członków Rodziny Carskiej – Mikołaja II, jego 46-letniej żony Aleksandry Fiodorowny, ich córek – 22-letniej Olgi, 21-letniej Tatiany, 17-letniej Anastazji, a także osób z ich otoczenia – 53 -letniego Jewgienija Botkina, 40-letniej Anny Diemidowej, 62-letniego Aloisa Truppy i 48-letniego Iwana Charitonowa.

 

Zgodnie z fundamentalnym dziełem N. A. Sokołowa, „Zabójstwo Carskiej Rodziny”, w którym zawarte są materiały dochodzenia, przeprowadzonego kilka miesięcy po zamordowaniu więźniów w domu Ipatjewa, nie było nawet aluzji o tym, że ciała członków Rodziny Carskiej i ich sług zostały pogrzebane. Rodzina Carska została zamordowana z nieludzkim okrucieństwem, analogów którego trudno jest znaleźć. Aby to ukryć, bolszewicy postarali się za pomocą ogromnej ilości benzyny i kwasu siarkowego zniszczyć wszystko, co dotyczyło szczątków. Przecież nawet kości mogłyby jawnie świadczyć o dokonanym rytuale. O rytualnym charakterze zabójstwa świadczy kabalistyczny napis, pozostawiony na ścianie dla stwierdzenia dokonanego faktu.

 

Były rabin, nawrócony na chrześcijaństwo mnich Neofit tak pisze w swojej pracy: „W tajemnicy krwi u Żydów w związku z nauką Kabały” (St. Petersburg, 1914): „Żydzi zabijają Chrześcijan z trzech powodów: po pierwsze, ze względu na piekielną nienawiść do Chrystusa; po drugie, dla różnych ćwiczeń magicznych i kabalistycznych, ponieważ wiedzą, że dla diabła krew ludzka jest przyjemna, a zwłaszcza chrześcijańska; po trzecie, z pobudek religijnych (rozdział 10). Z krwawego proszku lub popiołu Żydzi korzystają jeszcze 9 lipca (wg st. stylu). W tym dniu opłakują oni zniszczenie Jerozolimy przez Tytusa Wespazjana. W związku z tym nacierają sobie skronie krwawym popiołem. (…) W tym dniu wszyscy Żydzi zobowiązani jeść jajka na twardo, posypane tym popiołem. Ten zwyczaj nosi u nich nazwę „amafrekes Stsido” (ros.- «Сцидо амафрекес»).  (…) Na pierwszy rzut oka to jest zaskakujące, że sól jest zastępowana jakimś popiołem lub proszkiem. Ale ten popiół zastępuje nie sól, ale świeżą krew chrześcijańską” (rozdział 7).

 

Niedaleko od miejsca spalenia zamordowanych Ipatjewskich więźniów śledczy N.A. Sokołow znalazł  skorupy z pół setki kurzych jaj. Pozostaje tylko przypomnieć, że nasz Władca Mikołaj Aleksandrowicz wraz z rodziną i otoczeniem zgodnie z koniecznością wykonania talmudycznych przepisów został zabity w dniu 4 lipca (wg st. stylu), czyli na kilka dni przed ceremonią „amafrekes Stsido”, a następnie został spalony na proch w celu ostatecznego zakończenia kabalistycznego rytuału – święcenia zemsty nad Gojami.

 

Car Mikołaj: „Wszyscy powinni to wiedzieć! Z Nami dokonali czegoś, o czym okropnie jest i mówić!.. Oni wsypali Nas do kielichów … i pili z przyjemnością i złośliwą satysfakcją, że tak Nas  zniszczyli. … Spalili Nas na proszek i wypili! .. I niech relikwii nie szukają. Jeśli duchowieństwo tobie nie uwierzy i nazwą cię wariatką, to przekaż wszystkim to, co ja ci powiem! < > Tak. Oni tak z nami postąpili, minie czas i wszystko się wyjaśni. < > Niech naszych szczątków nie szukają, ich nie ma!

< > To o mnie prowadzą oni spory … Powiedz duchowieństwu, aby nie ufali władzom: to nie są moje  kości! Niech oni powiedzą władzom: Nie będziemy uznawać fałszywych relikwii, zostawcie je u siebie, a my zostawimy święte imię Władcy i przepowiadania o Nim świętych, wybranych Pańskich!” [1] .

Czytaj dalej

Categories: STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

LIST JEDNEJ, ŚWIĘTEJ, POWSZECHNEJ i APOSTOLSKIEJ CERKWI do WSZYSTKICH PRAWOSŁAWNYCH CHRZEŚCIJAN (О HEREZJI PAPIZMU)

Różnica w pojmowaniu Statku Zbawienia w katolicyźmie i prawosławiu. ….łódź papistów i prawosławny Statek Zbawienia. Chyba wiadomo gdzie jest lepszy sternik i wioślarze, a przede wszystkim nawigator? I chyba wiadomo bez tłumaczenia, który statek dopłynie do celu jeśli głową (statku) Cerkwi/Kościoła jest Władca nasz Jezus Chrystus i zachowana jest nauka apostolska oraz Św. Ojców VII Soborów Powszechnych. 

77159_197758010348316_1540625342_n2

 

Odpowiedź synodu patriarchów wschodnich na encyklikę papieża Piusa IX In suprema Petri z 6 stycznia 1848 roku. W encykcice tej papież ogłosił zamiar podjęcia dialogu z Kościołem prawosławnym, jednak de facto było to wezwanie skierowane do Kościołów prawosławnych, aby podporządkowały się papiestwu i powrócili do jedności z Rzymem przez „przyjęcie wyznania wiary, które zachowuję i którego uczy Kościół katolicki”. Dlatego ogłosił również potrzebę dostosowania prawosławnych obrzędów do tradycji zachodnich oraz zapowiedział wzmożenie i ożywienie ruchu unijnego na Wschodzie (polityka centralizacji i latynizacji). Zdaniem Piusza IX przyczyny rozłamu w Kościele były spowodowane drugorzędnymi różnicami, głównie o charakterze obyczajowym i etnicznym, a nie różnicami dogmatycznymi. Duży wpływ na trześć tej encykliki miały stowarzyszenia unionockie, a zwłaszcza Towarzystwo Wschodnie na rzecz zjednoczenia wszystkich chrześcijan z jego inicjatorem ks. Hipolitem Włodzimierzem Terleckimi wraz z dwiema rosyjskimi arystokratkami – Zinaidą Grigoriewną Wołkońską i Zofią Swieczniną.
Patriarchowie wschodni przyjęli encyklikę jako atak na Kościół prawosławny oraz jako próbę ekspansji Kośioła katolickiego na terytoria wschodnie. Wrarzenie to pogłębione było także wcześniejszym powołaniem patriarchatu łacińskiego w Jerozolomie (w 1847 roku), które na Wschodzie przyjęto jako powrót Watykanu do polityki wschodniej z doby kruciat.
Jeszcze tego samego roku, 6 maja, a więc załedwie pięć mięsięcy po ukazaniu się encykliki Piusza IX, cztery wschodni patriarchowie: konstantynopolitański, antiocheński, aleksandryjski i jerozolimski, spotkali się na synodzie w Konstantynopolu i wspólnie odpowiedzieli na papieski dokument.
Wszyskim i wszędzie, w Duchu Świętym, ukochanym i najdroższym braciom, przewielelebnym biskupom z ich czcigodnym duchowieństwem i wszystkim prawosławnym wiernym sługom jednej, świętej, powszechnej i apostolskiej Cerkwi braterskie, w Duchu Świętym, ozdrowienie i [życzenia] wszelkiej pomyślności oraz Bożego zbawienia.
§1.
Konieczne jest, by święte i Boże nauczanie Ewangelii o naszym wybawieniu było głoszone wszędzie i bez ograniczeń, a wieczna wiara winna być przyjmowana w takiej czystości, w jakiej Zbawiciel nasz – który wychodząc z istoty Boga i Ojca dobrowolnie „ogłosił Samego Siebie, przyjąwszy postać sługi” [Flp 2,7] – objawił ją świętym uczniom swoim i w jakiej owi świadkowie jak donośne trąby, obwieścili Jego nauczanie wszystkiemu pod słońcem (gdyż „Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa” [Rz 10,18]), a w końcu, tak samo niezmiennie, jak tę Dobrą Nowinę przyjęło tak wielu i tak wielkich ojców Cerkwi powszechnej ze wszystkich zakątków ziemi, którzy przekazali ją nam jednomyślnie – poprzez sobory i swoje własne pisma. Jednak zły duch, odwieczny wróg zbawienia ludskiego, przyjąwszy postać życzliwego towarzysza, jak dawniej w Edenie sprawił, że człowiek odstąpił od jasnych i Bożych przykazań, tak również w duchowym Edenie, czyli w Kościele Bożym, nie przestaje zwodzić wielu, podsuwając im kłąmliwe i wrogie Bogu pomysły, a posługując się nimi jak narzędziami, rozprzestrzenia jad herezji w czystych strumieniach prawosławnego nauczania i wielu poi z pucharów pozłacanych, jakoby ewangelicznym przepowiadaniem. Poi zaś tych, którzy z powodu swojej prostoty żyją beztrosko „nie zwracając uwagi na to, co słyszeli” [Hbr 2,1] i nie pytając „ojca bym im oznajmił” [Pwt 32, 7], [co jest] zgodnie z Ewangelią i z naukami wszyskich starożytnych nauczycieli, ani nie uznają słowa Pańskiego, przekazywanego ustnie i spisanego, za konieczne do zbawienie duszy, ani [nie uznają] świadectwa nieprzerwanie trwającej Cerkwi, lecz gonią za bezecnymi nowinkami, jakby za nowym strojem, zupełnie wypaczając nauki Ewangelii.
§2.
Stąd [biorą się] różne i cudaczne herezje, które Cerkiew, ubrana w hełm zbawienie i miecz Ducha, to jest słowo Boże [Ef 6,17], już u swej kolebki zmuszona była przezwyciężać i [czyni to] aż do dzisiaj, i będzie tak czyniła w chwałe przez wszystkie wieki, a po każdej walce sama będzie się stawała coraz bardziej święa i coraz silniejsza.
§3.
Spośród tych herezji jedynie zupełnie zanikły, inne [dopiero] zanikają, jeszcze inne osłably, a inne z kolei bardziej lub mniej rozkwitają i istnieją aż do czasu, gdy zostaną obalone. Jeszcze inne natomiast powracają, by na nowo przejść swoją drogę od pojawienia sie do zniszczenia. Lecz wszystkie one – nędzne mędrkowania i ludskie wymysły – razem ze swoimi twórcami zostały porażone gromem anatemy siedmiu soborów powszechnych i nie unikną [zniszczenia], choć by istniały tysiąc lat. Tylko jedna bowiem jest prawdziwa wiara powszechnej i apostolskiej Cerkwi, napełniona żywym słowem Bożym, która będzie trwała na wieki, zgodnie z prawdziwą Bożą obietnicą:bramy piekilne Jej nie przemogą [Mt 16, 18], to znaczy (jak objaśniają święci Ojcowie), usta niegodziwców i heretyków, cokolwiek by nie rozpowiadały, zgrozę i przekleństwo czy słodycz i pochwałę, nie pokonają spokojnych i łagodnych nauk prawosławnych.

Dlaczego jednak „życie przewrotnych upływa pomyślnie” [Jr 12,1], a nieprawi „pysznią się i rozpierają jak cedr zielony” [Ps 37,35], kusząc spokojne sługi Boże? Przyczyna tego nie jest jasna i Cerkiew Święta, chociaż codziennie modli się: niech odstąpi od nas paskudnik, wysłannik szatana ciągle słyszy od Pana: „Wystarczy ci Mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” [2Kor 12,9],: dlatego Cerkiew najchetniej więc będzie się chlubiła z słabosci, aby zamieszkała w Niej moc Chrystusa” [2Kor 12,9] i „zeby się okazało, którzy są wypróbowani”. [1Kor 11,19]

§4.
Pośród herezji rozprzestrzeniających się, Bóg wie jakimi drogami w wielu częściach świata, niegdyś był arianizm, a teraz papizm. A ten ostatni (podobnie jak pierwszy, który już sczezł), chociaż teraz jest mocny, nie przetrwa do końca, lecz przeminie i zostanie obalony, a „donośny głos mówiący w niebie” powie o nim: „strącony”![Ap 12,10]!
§5
Nowe nauczanie, które się pojawiło, jakoby Duch Święty pochodził od Ojca i Syna [filioque], wymyślone na przekor wyraźnemu i celowemu nauczaniu Pana naszego zgodnie z którym [Duch Święty] „od Ojca pochodzi” [J 15,26], i na przekor temu, co wyznaje cała Cerkiew powszechna, a co zostało poświadczone przez siedem soborów powszechnych następującymi słowami: „który od Ojca pochodzi” (Symbol wiary).
  1. Narusza ono jedność (enekin) z jednego początku, i pokazuje w innej formi (eteroedi) pochodzenie Boskich Osób Trójcy Świętej potwierdzone świadectwem Ewangelii;
  2. Przypisuje równym i równie czcigodnym Osobom [Bożym] różne i nierówne relacje, zlewa je lub miesza [ze Sobą];
  3. Uznaje jakoby za niedoskonałe, ciemne i nieudane ułożone wcześniej Wyznanie jednej, powszechnej i apostolskiej Cerkwi;
  4. Poniża świętych Ojców pierwszego nicejskiego soboru powszechnego i drugiego [soboru] konstantynopolitańskiego, [twierdząc], że to czego nauczali o Synu i Duchu Świętym było jakoby niedoskonałe, czyli jakoby zataili tak ważny przymiot dwóch Osób Bożych wówczas, gdy należało przedstawić wszystkie ich Boskie cechy przeciwko arianom i macedonianom;
  5. Obraża Ojców trzeciego, czwartego, piątego, szóstego i siodmego soborów powszechnych, którzy wszystkim na wszechświat ogłosili, że święty Symbol jest prawdziwy i pełny, i pod groźbą straszliwych klątw i nierozerwalnych zaklęć zakazali, tak sobie, jak i innym, czegokolwiek do niego dodawać, ujmować, bądź [w nim] zmieniać, albo przestawiać choćby o jotę. Poprawiając go i uzupełniając zmienia się całe teologiczne nauczanie Ojców soborowych, co też uczyniono odkrywając nowe różnice między Osobami Trójcy Świetej;
  6. Zakradało się to do [nauczania] Cerkwi Zachodniej, jak wilk w owczej skórze, czyli nie jako pochodzenie(tis ekporeuseos), według greckiego określenia , użytego w Ewangeliach i w Symbolu, ale pod nazwą „posłania” (tisapostolis), co wyznał papież Marcin Maksymowi Wyznawcy i jak to wyjaśniał Atanazy, bibliotekarz papieża Jana VIII;
  7. Arogancko i z niesłychanym tupetem uderzyli w sam Symbol i zmienili wspólnie dziedzictwo chrześcjaństwa;
  8. Wprowadziło to tylko zamęt do Cerkwi Bożej i podzielilo narody;
  9. Kiedy [filioque] pojawiło się po raz pierwszy, zaostało odrzucone przez dwóch czcigodnych papieży Leona III i Jana VIII, który w liście do błogosławionego Focjusza nazwał współnikami Judasza tych, którzy jako pierwszi wprowadzili [je] do Symbolu;
  10. Osądzone [to zostało] przez wiele świętych soborów [zwoływanych przez] czterech wschodnich patriarchatów;
  11. Obłożone anatemą, jako nowinka i dodatek wprowadzony do Symbolu, na [tak zwanym] ósmym soborze powszechnym, zwolanym w Konstantynopolu w celu pojedndnia Cerkwi Wschodniej i Zachodniej;
  12. Odkąd pojawiło się w Cerkwach Zachodnich, zrodziło jeszcze podlejsze występki i powoli wprowadziło za sobą inne nowinki, w znacznej mierze przeciwne naukom Zbawiciela naszego jasno wyłożonym w Ewangeliach, które [winny być] starannie zachowywane aż do Jego [powtórnego] przyjścia. A tych Cerkwach [które przyjęły filioque] zostały wprowadzone takie [zmiany] jak: kropienie zamiast zanurzenia [podczas chrztu], odebranie Świętego Kielicha wiernym i komunia tylko pod postacią chleba, używanie oplatków bez soli zamiast chleba kwaszonego, usunięcie z liturgii błogosłowieństwa [epiklezy], czyli wezwania Świętego i Prawdziwego Ducha, a także [zmiany] naruszające stare apostolskie obrzędy Cerkwi powszechnej, czyli: odsunięcie chrzczonych dzieci od Bierzmowania i Komunii, odsunięcie żonatych [mężczyzn] od kapłaństwa, uznanie papieża za osobę bezgrzeszną i za następcę Chrystusa. W ten sposób wypaczono wszystkie stare, apostolskie obrzędy, wszystkie sakramenty i wszelki cerkiewne czynności, przy których trwała starożytna, święta i apostolska Cerkiew Rzymska, która była najbardziej szanowanym członkiem świętej, powszechnej i apostolskiej Cerkwi;
  13. Zachęciło swoich obrońców, teologów zachodnich, by bez oparcia w Piśmie i w Ojcach dojść do niezliczonych, klamliwych mędrkowań, nie tylko do sprzecznych z Pismem komentarzy, jakich nie znajdujemy u żadnego z Ojców świętej Cerkwi powszechnej, ale też doskażenia świętych i nienaruszalnych tekstów świętych Ojców wschodnich i zachodnich;
  14. Wydało sie to dziwacznym, niesłychanym i bluźnierczym także innym chrześcjańskim współnotom, które jeszcze przed jego [filioque] pojawieniem się, z powodu innych, sprawiedliwych przyczyn, na przestrzeni wieków zaostały oddzielone od Cerkwi powszechnej;
  15. Niezależnie od wszelkich trudów i starań swoich obrońców, wobec przytoczonych przez nas dowodów, dotąd jeszcze nie można w jego [filioque] obronie przytoczyć żadnego przkonującego i wyraźnego dowodu z Pisma Świetego albo Ojców Cerkrwi.
Taka nauka, w samej swej istocie i w swoich cechach, nosi oznaki nieortodoksyjnego nauczania, a wszelki nieprawe nauczania dotyczące dogmatów Cerkwi powszechnej o Trójcy Świętej, o relacjach między Osobami Boskimi, a także o pochodzeniu Ducha Świętego to herezja, a myślący w ten sposób – są heretykami, zgodnie z tym, co mówił święty Damazy, papież rzymski: „Kto o Ojcu i Synu myśli w sposób prawidłowy, a o Duchu Świętym nieprawidłowo, ten jest heretykiem” (Wyznanie wiary papieża Damazego przesłane Paulinowi, biskupowi Tessalonik).
Dlatego jedna, święta, powszechna i apostolska Cerkiew, wsład za świętymi Ojcami wschodnimi i zachodnimi, jak dawniej w czasach Ojców, tak i dzisiaj znów ogłasza na soborze, że nowo wprowadzone nauczanie, jakoby Duch Święty pochodził od Ojca i Syna, jest zwykła herezja, a ich zwolennicy, kimkolwiek by nie byli, są heretykami, zgodnie ze wspomianym orzeczeniem soborowym świętego papieża Damazego. Wspólnoty z nich złożone to wspólnoty heretyckie, wszelkie zaś duchowne i modlitewne spotkanie prawosławnych sług (чад) Cerkwi powszechnej z nimi jest sprzeczne z prawem, zwłaszcza sprzeczne z siódmym kanonem trzeciego soboru powszechnego .

 

http://www.apologet.pl/Pol/Symbol/p_symbol_02.htm
Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

STARZEC HIERONIM SANAKSARSKI. JEGO PROROCZE SŁOWA

Chociaż był optymistą i wierzył, że jeszcze będzie Car w Rosji, jeszcze będzie rozkwit w naszej Ojczyźnie, że Rosji nigdy nie złamie żaden antychryst i że nasz kraj wytrwa do Powtórnego Przyjścia, ale nas, mnichów, nauczał, aby się przygotowywać do bardzo trudnych czasów. 


 

– Od 1997 roku ostrzegał przed złem NIP-u (Numer identyfikacji podatkowej; ros.- ИНН –skrót od: Идентификационный номер налогоплательщика). Mówił o tym, że nadchodzi globalizacja, nadchodzą czasy, kiedy trzeba będzie wytrwać w wierze i nie wyrzec się Chrystusa. Ponieważ wszystko będzie zrobione bardzo chytre i przebiegle. A kiedy go pytałam: „Batiuszka, a jak się ratować?” – to on zaciskał pięść, jakby mocno ściskał w niej niewidzialną broń, odpowiadał: „Ten przetrwa, kto będzie miał kozacką wiarę! A pozostali będą przyjmować męczeństwo”.

 

– Płakał, we łzach ubolewał: „Jak szkoda Ojczyzny! I jak ciężko wam będzie – ja nie mogę wam wszystkiego powiedzieć, co czeka naszą Ojczyznę! … „

 

– Ojciec schiigumen  ostrzegał, że w żadnym wypadku nie wolno brać kart elektronicznych i NIP-u, bo to wszystko – są ogniwa jednego systemu, oplatającego cały świat, w czasie globalizacji przygotowującego dane dla Antychrysta. I jak ciężko potem będzie żyć w tym świecie. Ci, którzy aby przetrwać, przyjmą pieczęć antychrysta, otrzymają tylko nieznośne smutki, ponieważ antychryst nie będzie w stanie wyżywić wszystkich, skończą się zapasy i jak będą potem ci ludzie cierpieć!

 

Będą wtedy rozpruwać sobie brzuchy, aby umrzeć, ale śmierci nie będzie. Pan z powodu naszej nieprawości dopuści nawet kanibalizm, jak to było w latach bezbożnych, kiedy Bóg ukarał Rosję głodem. Ojciec prorokował, że takie czasy powtórzą się przy końcu czasów. Ale on też i pokrzepiał nas, mówiąc, że jest to los pogan, niewierzących w Boga.

 

– Batiuszka był przekonany, że w żadnym wypadku nie można dopuścić do przybycia Papieża Rzymskiego do Rosji i że nie powinno być żadnych porozumień z Watykanem. Bardzo ubolewał, że dla sekt, które odciągają ludzi od Boga, przyznano w naszym kraju wielkie prawa i możliwość uprowadzania Prawosławnego narodu. Ze łzami modlił się za ludzi, którzy oddalają się od Boga. Mówił, że Rosja była przez tysiąc lat prawosławną i główna religia w niej powinna być Prawosławna. Tylko wtedy można mówić o duchowym odrodzeniu naszej Ojczyzny.

 

– Chociaż był optymistą i wierzył, że jeszcze będzie Car w Rosji, jeszcze będzie rozkwit w naszej Ojczyźnie, że Rosji nigdy nie złamie żaden antychryst, i że nasz kraj wytrwa do Powtórnego Przyjścia, ale nas, mnichów, nauczał, aby się przygotowywać do bardzo trudnych czasów.

 

– Batiuszka nauczał, aby czcić Carskich Męczenników: „Kto ich nie uzna – nie zbawi się” – mówił. W jego celi było wiele portretów i ikon Władcy, przed jednym z obrazów stale paliła się świeca. Później zapytałam batiuszki, od jak dawna czci on Władcę Mikołaja Aleksandrowicza?

– Dzięki batiuszce zmienił się mój pogląd na Imperatora Mikołaja II. Jeszcze na trzy lata przed kanonizacją Ojciec Hieronim nazwał go Świętym Carem i radził czytać Akatyst Carowi – Męczennikowi Mikołajowi II.

 

– O Grigoriju Rasputinie mówił, że Car Mikołaj II po jego śmierci zawsze nosił przy sobie cząstkę jego relikwii.

 

„Oblicze Cara Mikołaja”

opowiadanie służebnicy Bożej Jeleny z Odessy o wizji Cara Mikołaja II po modlitwach O. Hieronima

 

„To zdarzenie opowiadam z błogosławieństwem Archimandryty Jonasza (ros.- Ионы) z monasteru Świętego Zaśnięcia Bogurodzicy miasta Odessy. W maju 1996 roku było mi dane odwiedzić Sanaksarach. Wówczas jeszcze nic nie wiedziałam o tym monasterze. Nasza grupa miała szczęście, aby trafić na nabożeństwo do celi Ojca Hieronima. Natychmiast rzuciło mi się w oczy i bardzo zaskoczyło to, że w celi Starca wraz z ikonami znajduje się portret Cara Mikołaja II.

 

Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że Car – jest Świętym. W szkole uczono nas zupełnie czego innego … Pomyślałam, jak to jest, dlaczego tutaj portret Cara jest obok ikon? Zaczęło się nabożeństwo. I nagle podczas tego nabożeństwa wyraźnie widzę w wizji przed sobą taki obraz: piękna wąską rzeka z czystą wodą, dwa zielone brzegi, a rzeką płynie tratwa. Na środku tratwy stoi człowiek w srebrnej odzieży – jego twarz jest mi znana, to Batiuszka Car Mikołaj II. Ale w pierwszej chwili pomyślałam, dlaczego Jezus Chrystus ma twarz naszego Cara? (wydało mi się na początku, że to jest Pan Jezus Chrystus).

 

Obok niego stali ludzie – także w białych srebrzystych szatach. I chorągwie w ich dłoniach jakby ze srebra. Zdałam sobie sprawę, że został mi pokazany Car w chwale! Tratwa z tymi wszystkimi ludźmi zbliżała się, widziałam, że wszyscy na tratwie mieli dobre twarze. I oto ta tratwa zbliżyła się tak blisko, że nawet uderzyła mnie w nogi. I ocknęłam się. Kiedy jakiś czas później, do nas, do Odessy, przywieziono ikonę Cara-Męczennika, pachnącą i mirotoczącą i zaczęli mówić o gloryfikacji Cara, to wtedy i ja uświadomiłem sobie, że Starzec Hieronim, który bardzo czcił Carskich Męczenników, odpowiedział na moje pytanie: dlaczego portret wówczas jeszcze nie kanonizowanego Cara Mikołaja stoi razem z innymi ikonami. Jestem przekonana, że ten cud nastąpił po jego modlitwach.”

 

– Kiedy byłam w Ałapajewsku, w miejscu zamordowania Świętej Męczennicy Wielkiej Księżnej Elżbiety (ros.- Княгини Елисаветы), a potem przyjechałam do Ojca Hieronima, to poprosił on mnie, abym mu dała kamyczków z tych miejsc. Powiedział, że tam każdy kamień jest polany krwią – Ziemia Święta! Batiuszka sam udał się tam na krótko przed swoją śmiercią.

alt

– Zadawano mu wiele pytań o przeprowadzce na wieś, na ziemię. Batiuszka mówił, że przeprowadzać się trzeba dla zbawienia. A tak po prostu, do „nikąd” jechać nie można. Zapytałam go, czy mogę przeprowadzić się do Mordowii. Odpowiedział: „Kiedy się przeprowadzisz,”to” będzie już wszędzie (miał na myśli głód i nieszczęścia). Nie pomoże i wieś”. „Módl się nieustannie, módl się” – radził.

 

Mówił jeszcze o wojnie i strasznym głodzie. Ale na pytanie, czy należy gromadzić produkty (żywność), odpowiedział, że lepiej gromadzić prosforę , i to wszystko. Wielu mnichów prosiło go o radę: czy nie lepiej dla nich będzie, jeśli przejdą do innego monasteru. Ale Batiuszka odpowiadał im wszystkim jednakowo: dokąd przyszedłeś, tam i mieszkaj.

 

– Podam przykład ze swoich rozmów ze Starcem. Pytam: „Ojcze, żenić się (wychodzić za mąż) czy nie żenić się”. Odpowiedź brzmiała: „Szukaj zbawienia. Kiedy statek tonie w morzu, marynarze myślą o zbawieniu, a nie o remoncie kabiny. Jeśli małżeństwo dla ciebie – jest zbawieniem, to ożeń się (wyjdź za mąż) i nie miej wątpliwości, ale jeśli jest to kabina na tonącym statku, to jest to śmierć. Szukaj zbawienia, a Pan wszystko urządzi”.

Czytaj dalej

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

RADY MĄDRYCH STARCÓW. O CZYM NIE NALEŻY MÓWIĆ!

 

 

 

  1. Pierwsze, co należy trzymać w tajemnicy, mówią mędrcy – to nasze dalekosiężne plany. Milczeć trzeba do czasu, dopóki te plany nie zrealizują się. Wszelkie nasze plany są nie tylko niedoskonałe, jest w nich ogromna ilość słabych miejsc, w które można łatwo uderzyć i wszystko zniszczyć.

 

  1. Drugie, co zalecają mędrcy, to nie dzielić się tajemnicą swojej dobroczynności. Dzieło dobroczynne – to wielka rzadkość w tym świecie i właśnie dlatego należy go strzec, jak źrenicy oka. Nie chwalcie siebie za dobre dzieła, uczynki. Duma natychmiast zobaczy i zabierze całe to dobro, które przyszło w wyniku tej dobroczynności.

 

  1. Trzecie, o czym nie zalecają opowiadać mędrcy, – to nasza asceza. Nie należy mówić na lewo i na prawo o naszych ograniczeniach w jedzeniu, spaniu, etc. Asceza fizyczna przynosi korzyści tylko wtedy, gdy łączy się ona ze składową emocjonalną.

 

  1. Czwarte, o czym należy przemilczeć – to mówienie o swojej odwadze, bohaterstwie. Ktoś dostaje doświadczenia zewnętrzne, a ktoś inny – wewnętrzne. Zewnętrzne doświadczenia są widoczne, więc za nie ludzie dostają nagrody, ale pokonania wewnętrznych doświadczeń nikt nie zauważa, dlatego i nagród za nie żadnych nie przyznają.

 

  1. Piąte, o czym nie należy rozpowszechniać, – to wiedza duchowa. Duchowa wiedza ma różne poziomy i powinna być ujawniana dopiero po osiągnięciu pewnego poziomu czystości świadomości. Podstawowym błędem początkującego nosiciela prawdy jest chęć podzielenia się zbyt wysoką wiedzą duchową, która zamiast tego, aby przynieść dobro człowiekowi, jeszcze bardziej zbija go z tropu i nawet straszy.

 

  1. Szóste, o czym szczególnie nie należy dzielić się z innymi – to nie mówić o swoich konfliktach domowych i w ogóle o swoim życiu rodzinnym. Pamiętajcie: im mniej mówicie o problemach w swojej rodzinie, tym będzie ona bardziej silna i bardziej stabilna. Kłótnia – jest to pozbywanie się negatywnej energii, która zgromadziła się w procesie współżycia.

 

  1. Siódme, o czym nie należy mówić, to brzydkie słowa, które usłyszeliśmy od kogoś. Można zabrudzić buty na ulicy, ale też można zabrudzić świadomość. A człowiek, który po przyjściu do domu, opowiada wszystko, co usłyszał od głupiego po drodze, niczym nie różni się od człowieka, który przyszedł do domu i nie zdjął butów.

 

Źródło:

 

СОВЕТЫ МУДРЫХ СТАРЦЕВ. О ЧЁМ НЕ СТОИТ ГОВОРИТЬ!

http://mon-sofia.livejournal.com/1566550.html

 

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

Categories: ETYKA CERKIEWNA, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | 1 komentarz

OD UNII DO TALERHOFU

Aby zrozumieć jak doszło do powstania obozów koncentracyjnych w Cesarstwie Austro-Węgier, niemal pół wieku zanim ten zbrodniczy proceder powtórzyli hitlerowcy, musimy cofnąć się do czasów wprowadzania unii z Watykanem. Unię jak wiemy wszędzie wprowadzano siłą. Szczególne jednak metody zmuszania ludzi do przyjęcia unii zastosowano na Zakarpaciu. Tu od pokoleń mieszkał lud prawosławny – Rusini, przywiązany do swojeAj tradycji, swojego wyznania. Przeciwko tej ludności obudziły się chyba wszystkie siły zła, aby zmusić naród do przyjęcia unii i wyrzeczenia się prawosławia. Ludność nie poddawała się, broniła się jak mogła, zdawała bowiem sobie sprawę, iż przyjęcie unii to także krok w kierunku wynarodowienia. Stąd władze posuwały się nawet do aktów terroru. Było to haniebne zniewolenie duchowe narodu. Wszelkimi sposobami starano się zatrzeć ślady prawosławia na tych ziemiach. Epoka wieloletniej walki o wiarę, o zachowanie języka, swojej odrębności etnicznej zrodziła dla prawosławia dziesiątki świętych. W pierwszym rzędzie należy wymienić św.Aleksego Karpatoruskiego, wielkiego obrońcę prawosławia. Bezwzględna polityka państwa i kościoła katolickiego niestety po latach zatriumfowała i znaczna cześć Rusinów walkę tę przegrała. Ale jak to bywa w życiu – po zimie następuje wiosna, tak też wydarzyło się i na Zakarpaciu. Aby zapobiec nieuniknionej śmierci narodu i wyznania, prosty lud wiejski masowo wystąpił przeciwko unii. I oto na początku XX w. staje się cud wielkiego odrodzenia się prawosławia. Jest to zdarzenie zadziwiające, nie notowane w historii cerkwi. Nigdy żaden naród w tak heroiczny sposób nie zrzucił z siebie jarzma znienawidzonej duchowej niewoli.
Odrodzenie to niestety zapoczątkowało katastroficzną historię XX wieku. Za terror wynarodowienia Słowian brat Serb odpłaca się terrorem i morduje następcę tronu Franca Ferdinanda. Konflikt Słowian z Niemcami i Madziarami przekształca się w I Wojnę Światową. Dla obrony Serbii, do wojny przystępuje Rosja. Jej potęga militarna (1,3 mln żołnierzy) i sukcesy na frontach zapowiadały najgorsze dla Niemiec i ich zwolenników. Całe Bałkany mogły znaleźć się w rękach Rosji. Doprowadziło to do wybuchu furii nienawiści wobec wszystkiego co rosyjskie. A za takie uważano m.in. całe Zakarpacie. Stąd zaczęła się kolejna, tym razem jeszcze gorsza w skutkach, gehenna niż przy wprowadzaniu unii. Gehenna ta objęła całą Galicję.
Dosłownie 100-głowa hydra rzuciła się na swoją bezbronną ofiarę. W beznadziejnym strachu trwał prawosławny lud Galicji, nie wiedząc jak się ratować. Niemcy i Madziarzy dosłownie dostawali szału w swoich poczynaniach i przyczyną swoich porażek na froncie starli się obarczyć mieszkańców Galicji, upatrując w nich zdradę na rzecz Rosji. Walka o przetrwanie graniczyła z cudem. To dla tej, rdzennie prawosławnej ludności, utworzono na terenie obecnej Austrii, pierwsze obozy koncentracyjne. Haniebną kartą w dziejach Austrii zapisał się obóz znany pod nazwą Talerhof koło Grazu. Trafiały tu tysiące ludzi, tylko dlatego, że byli Rusinami i wyznawali prawosławie. Tu także był więziony nasz św.Maksym Sandowicz. Do naszych czasów zachowały się wspomnienia więźniów tego obozu. Poczytajmy więc:
„Po wielu dniach pobytu w galickich więzieniach znaleźliśmy się w Talerhofie. Pilnowali nas żołnierze 27 pułku. Traktowali nas wyjątkowo okrutnie, gorzej niż w więzieniach lwowskich. Za najmniejsze przewinienie zakłuwali na śmierć. Co dziennie rano pod barakami leżało po kilka zakrwawionych trupów. Jako pożywienie podawano ciepłą mętną wodę. Wygłodniali więźniowie z braku naczyń otrzymywali ją do czapek czy kapeluszy. Pamiętam jak pewnego razu żołnierz zakłuł jakiegoś chłopa w czasie wydawania obiadu. Innym razem byłem świadkiem podobnego zdarzenia, które miało miejsce przed barakiem. Żołnierz naniósł 13 ran kłutych więźniowi politycznemu, zakutemu w łańcuchy. Dziesiątki tysięcy ludzi zostało zamordowanych w zwierzęcy sposób”. (Ze wspomnień więźnia Talerhofu).
Categories: STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.