POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW

Agiasma

agiasma

W tłumaczeniu z greckiego „agiasma” jest „świętością”. Tak nazywają wodę, poświęconą w szczególny sposób. Święcenie wody bywa małe i wielkie: małe dokonywane jest w ciągu roku wielokrotnie, a wielkie – tylko w święto Chrztu Pańskiego.

W rosyjskim narodzie istnieje dziwne podanie: jakoby Chrzest i Objawienie Pańskie – nie jedno i to samo, również i woda, którą poświęcają w wigilię, 18 stycznia, – to woda bogojawlenskaja, a ta, co poświęcona 19, – krieszczenskaja. Podanie to o tyle jest mocne, że szczerze wierzący ludzie starają się nabrać świętej wody dwa dni po kolei i przechowują ją potem w różnych naczyniach, bojąc się zmieszać. To bezsensowny przesąd. I w święto i w wigilię woda wyświęca się tak samo, w pamięć zejścia Pana Boga Jezusa Chrystusa w wody rzeki Jordan. Krieszczenskaja woda posiada szczególną łaskę i ludzie to wiedzą (albo czują). W to święto świątynie wypełniają się narodem, jest nawet pewien typ „parafian”, którzy przychodzą do cerkwi raz do roku – „za wodiczkoj”.

Lecz o co modlą się w czasie wielkiego wodooswiaszczenija? O to, żeby woda ta wyświęciła się siłą i działaniem i zejściem Świętego Ducha. O to, żeby była ona darem uświęcenia, wybawienia od grzechów, uzdrowienia duszy i ciała. O to, żeby otrzymała  błogosławieństwo Iordanowo. Żeby odpędzała wszelkie knowanie widocznych i niewidocznych wrogów. Żeby woda ta doprowadzała do życia wiecznego. Żebyśmy i my przez spożycie tej wody i objawienie Ducha Świętego otrzymali błogosławieństwo (oświecenie). Wielka modlitwa – wielka i świętość.

Chrzest Pański poświęcił samą istotę wody. Każda woda, wzięta tego dnia, zawiera zastaw (pierwiastek) łaski. Dlatego ten, kto nie jest w siłach przyjść do cerkwi z powodu własnej niemocy albo odległości świątyni, może nabrać wody z każdego źródła, nawet spod wodociągowego kranu i używać jak świętej.

Agiasmę pić  trzeba na czczo, z rana, jednak w chwili kiedy szczególnie potrzebujemy pomocy Bożej można pić o każdej porze dnia i nocy. Przechowywać – w oddzielnym miejscu, najlepiej obok domowych ikon (w żadnym wypadku nie w lodówce!) Przy traktowaniu z bojaźnią bożą święta woda pozostaje świeżą i ma przyjemny smak przez długi czas. Można nią pomazać się, dodawać stopniowo do jedzenia, kropić mieszkanie. Ludzie, którym zabroniono przyjmować Priczstije z powodu pokuty, przyjmują agiasmę jak duchowe pocieszenie.

Trochę szkoda, że cud wielkiego święcenia bywa tylko jeden razu w roku i tak rzadko można słyszeć wzruszające tropariony:

„Hłas Hospodień na wodach wopijet, hłahola: priiditie, priimitie wiej ducha premudrosti, ducha razuma, ducha stracha Bożija, jawlszahosia Christa.”

„Głos Pański na wodach woła, mówiąc: przyjdźcie, przyjmijcie powiew ducha mądrości najwyższej, ducha rozumu, ducha strachu Bożego, Chrystusa który się zjawił…”

Reklamy
Categories: Bez kategorii, ETYKA CERKIEWNA, MODLITWY PRAWOSŁAWNE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE | Dodaj komentarz

STARZEC HIERONIM SANAKSARSKI. JEGO PROROCZE SŁOWA

Chociaż był optymistą i wierzył, że jeszcze będzie Car w Rosji, jeszcze będzie rozkwit w naszej Ojczyźnie, że Rosji nigdy nie złamie żaden antychryst i że nasz kraj wytrwa do Powtórnego Przyjścia, ale nas, mnichów, nauczał, aby się przygotowywać do bardzo trudnych czasów. 


 

– Od 1997 roku ostrzegał przed złem NIP-u (Numer identyfikacji podatkowej; ros.- ИНН –skrót od: Идентификационный номер налогоплательщика). Mówił o tym, że nadchodzi globalizacja, nadchodzą czasy, kiedy trzeba będzie wytrwać w wierze i nie wyrzec się Chrystusa. Ponieważ wszystko będzie zrobione bardzo chytre i przebiegle. A kiedy go pytałam: „Batiuszka, a jak się ratować?” – to on zaciskał pięść, jakby mocno ściskał w niej niewidzialną broń, odpowiadał: „Ten przetrwa, kto będzie miał kozacką wiarę! A pozostali będą przyjmować męczeństwo”.

 

– Płakał, we łzach ubolewał: „Jak szkoda Ojczyzny! I jak ciężko wam będzie – ja nie mogę wam wszystkiego powiedzieć, co czeka naszą Ojczyznę! … „

 

– Ojciec schiigumen  ostrzegał, że w żadnym wypadku nie wolno brać kart elektronicznych i NIP-u, bo to wszystko – są ogniwa jednego systemu, oplatającego cały świat, w czasie globalizacji przygotowującego dane dla Antychrysta. I jak ciężko potem będzie żyć w tym świecie. Ci, którzy aby przetrwać, przyjmą pieczęć antychrysta, otrzymają tylko nieznośne smutki, ponieważ antychryst nie będzie w stanie wyżywić wszystkich, skończą się zapasy i jak będą potem ci ludzie cierpieć!

 

Będą wtedy rozpruwać sobie brzuchy, aby umrzeć, ale śmierci nie będzie. Pan z powodu naszej nieprawości dopuści nawet kanibalizm, jak to było w latach bezbożnych, kiedy Bóg ukarał Rosję głodem. Ojciec prorokował, że takie czasy powtórzą się przy końcu czasów. Ale on też i pokrzepiał nas, mówiąc, że jest to los pogan, niewierzących w Boga.

 

– Batiuszka był przekonany, że w żadnym wypadku nie można dopuścić do przybycia Papieża Rzymskiego do Rosji i że nie powinno być żadnych porozumień z Watykanem. Bardzo ubolewał, że dla sekt, które odciągają ludzi od Boga, przyznano w naszym kraju wielkie prawa i możliwość uprowadzania Prawosławnego narodu. Ze łzami modlił się za ludzi, którzy oddalają się od Boga. Mówił, że Rosja była przez tysiąc lat prawosławną i główna religia w niej powinna być Prawosławna. Tylko wtedy można mówić o duchowym odrodzeniu naszej Ojczyzny.

 

– Chociaż był optymistą i wierzył, że jeszcze będzie Car w Rosji, jeszcze będzie rozkwit w naszej Ojczyźnie, że Rosji nigdy nie złamie żaden antychryst, i że nasz kraj wytrwa do Powtórnego Przyjścia, ale nas, mnichów, nauczał, aby się przygotowywać do bardzo trudnych czasów.

 

– Batiuszka nauczał, aby czcić Carskich Męczenników: „Kto ich nie uzna – nie zbawi się” – mówił. W jego celi było wiele portretów i ikon Władcy, przed jednym z obrazów stale paliła się świeca. Później zapytałam batiuszki, od jak dawna czci on Władcę Mikołaja Aleksandrowicza?

– Dzięki batiuszce zmienił się mój pogląd na Imperatora Mikołaja II. Jeszcze na trzy lata przed kanonizacją Ojciec Hieronim nazwał go Świętym Carem i radził czytać Akatyst Carowi – Męczennikowi Mikołajowi II.

 

– O Grigoriju Rasputinie mówił, że Car Mikołaj II po jego śmierci zawsze nosił przy sobie cząstkę jego relikwii.

 

„Oblicze Cara Mikołaja”

opowiadanie służebnicy Bożej Jeleny z Odessy o wizji Cara Mikołaja II po modlitwach O. Hieronima

 

„To zdarzenie opowiadam z błogosławieństwem Archimandryty Jonasza (ros.- Ионы) z monasteru Świętego Zaśnięcia Bogurodzicy miasta Odessy. W maju 1996 roku było mi dane odwiedzić Sanaksarach. Wówczas jeszcze nic nie wiedziałam o tym monasterze. Nasza grupa miała szczęście, aby trafić na nabożeństwo do celi Ojca Hieronima. Natychmiast rzuciło mi się w oczy i bardzo zaskoczyło to, że w celi Starca wraz z ikonami znajduje się portret Cara Mikołaja II.

 

Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że Car – jest Świętym. W szkole uczono nas zupełnie czego innego … Pomyślałam, jak to jest, dlaczego tutaj portret Cara jest obok ikon? Zaczęło się nabożeństwo. I nagle podczas tego nabożeństwa wyraźnie widzę w wizji przed sobą taki obraz: piękna wąską rzeka z czystą wodą, dwa zielone brzegi, a rzeką płynie tratwa. Na środku tratwy stoi człowiek w srebrnej odzieży – jego twarz jest mi znana, to Batiuszka Car Mikołaj II. Ale w pierwszej chwili pomyślałam, dlaczego Jezus Chrystus ma twarz naszego Cara? (wydało mi się na początku, że to jest Pan Jezus Chrystus).

 

Obok niego stali ludzie – także w białych srebrzystych szatach. I chorągwie w ich dłoniach jakby ze srebra. Zdałam sobie sprawę, że został mi pokazany Car w chwale! Tratwa z tymi wszystkimi ludźmi zbliżała się, widziałam, że wszyscy na tratwie mieli dobre twarze. I oto ta tratwa zbliżyła się tak blisko, że nawet uderzyła mnie w nogi. I ocknęłam się. Kiedy jakiś czas później, do nas, do Odessy, przywieziono ikonę Cara-Męczennika, pachnącą i mirotoczącą i zaczęli mówić o gloryfikacji Cara, to wtedy i ja uświadomiłem sobie, że Starzec Hieronim, który bardzo czcił Carskich Męczenników, odpowiedział na moje pytanie: dlaczego portret wówczas jeszcze nie kanonizowanego Cara Mikołaja stoi razem z innymi ikonami. Jestem przekonana, że ten cud nastąpił po jego modlitwach.”

 

– Kiedy byłam w Ałapajewsku, w miejscu zamordowania Świętej Męczennicy Wielkiej Księżnej Elżbiety (ros.- Княгини Елисаветы), a potem przyjechałam do Ojca Hieronima, to poprosił on mnie, abym mu dała kamyczków z tych miejsc. Powiedział, że tam każdy kamień jest polany krwią – Ziemia Święta! Batiuszka sam udał się tam na krótko przed swoją śmiercią.

alt

– Zadawano mu wiele pytań o przeprowadzce na wieś, na ziemię. Batiuszka mówił, że przeprowadzać się trzeba dla zbawienia. A tak po prostu, do „nikąd” jechać nie można. Zapytałam go, czy mogę przeprowadzić się do Mordowii. Odpowiedział: „Kiedy się przeprowadzisz,”to” będzie już wszędzie (miał na myśli głód i nieszczęścia). Nie pomoże i wieś”. „Módl się nieustannie, módl się” – radził.

 

Mówił jeszcze o wojnie i strasznym głodzie. Ale na pytanie, czy należy gromadzić produkty (żywność), odpowiedział, że lepiej gromadzić prosforę , i to wszystko. Wielu mnichów prosiło go o radę: czy nie lepiej dla nich będzie, jeśli przejdą do innego monasteru. Ale Batiuszka odpowiadał im wszystkim jednakowo: dokąd przyszedłeś, tam i mieszkaj.

 

– Podam przykład ze swoich rozmów ze Starcem. Pytam: „Ojcze, żenić się (wychodzić za mąż) czy nie żenić się”. Odpowiedź brzmiała: „Szukaj zbawienia. Kiedy statek tonie w morzu, marynarze myślą o zbawieniu, a nie o remoncie kabiny. Jeśli małżeństwo dla ciebie – jest zbawieniem, to ożeń się (wyjdź za mąż) i nie miej wątpliwości, ale jeśli jest to kabina na tonącym statku, to jest to śmierć. Szukaj zbawienia, a Pan wszystko urządzi”.

Czytaj dalej

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

RADY MĄDRYCH STARCÓW. O CZYM NIE NALEŻY MÓWIĆ!

 

 

 

  1. Pierwsze, co należy trzymać w tajemnicy, mówią mędrcy – to nasze dalekosiężne plany. Milczeć trzeba do czasu, dopóki te plany nie zrealizują się. Wszelkie nasze plany są nie tylko niedoskonałe, jest w nich ogromna ilość słabych miejsc, w które można łatwo uderzyć i wszystko zniszczyć.

 

  1. Drugie, co zalecają mędrcy, to nie dzielić się tajemnicą swojej dobroczynności. Dzieło dobroczynne – to wielka rzadkość w tym świecie i właśnie dlatego należy go strzec, jak źrenicy oka. Nie chwalcie siebie za dobre dzieła, uczynki. Duma natychmiast zobaczy i zabierze całe to dobro, które przyszło w wyniku tej dobroczynności.

 

  1. Trzecie, o czym nie zalecają opowiadać mędrcy, – to nasza asceza. Nie należy mówić na lewo i na prawo o naszych ograniczeniach w jedzeniu, spaniu, etc. Asceza fizyczna przynosi korzyści tylko wtedy, gdy łączy się ona ze składową emocjonalną.

 

  1. Czwarte, o czym należy przemilczeć – to mówienie o swojej odwadze, bohaterstwie. Ktoś dostaje doświadczenia zewnętrzne, a ktoś inny – wewnętrzne. Zewnętrzne doświadczenia są widoczne, więc za nie ludzie dostają nagrody, ale pokonania wewnętrznych doświadczeń nikt nie zauważa, dlatego i nagród za nie żadnych nie przyznają.

 

  1. Piąte, o czym nie należy rozpowszechniać, – to wiedza duchowa. Duchowa wiedza ma różne poziomy i powinna być ujawniana dopiero po osiągnięciu pewnego poziomu czystości świadomości. Podstawowym błędem początkującego nosiciela prawdy jest chęć podzielenia się zbyt wysoką wiedzą duchową, która zamiast tego, aby przynieść dobro człowiekowi, jeszcze bardziej zbija go z tropu i nawet straszy.

 

  1. Szóste, o czym szczególnie nie należy dzielić się z innymi – to nie mówić o swoich konfliktach domowych i w ogóle o swoim życiu rodzinnym. Pamiętajcie: im mniej mówicie o problemach w swojej rodzinie, tym będzie ona bardziej silna i bardziej stabilna. Kłótnia – jest to pozbywanie się negatywnej energii, która zgromadziła się w procesie współżycia.

 

  1. Siódme, o czym nie należy mówić, to brzydkie słowa, które usłyszeliśmy od kogoś. Można zabrudzić buty na ulicy, ale też można zabrudzić świadomość. A człowiek, który po przyjściu do domu, opowiada wszystko, co usłyszał od głupiego po drodze, niczym nie różni się od człowieka, który przyszedł do domu i nie zdjął butów.

 

Źródło:

 

СОВЕТЫ МУДРЫХ СТАРЦЕВ. О ЧЁМ НЕ СТОИТ ГОВОРИТЬ!

http://mon-sofia.livejournal.com/1566550.html

 

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

Categories: ETYKA CERKIEWNA, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | 1 komentarz

Przygotuj się do życia wiecznego!

Pouczenie posłańca Bożego

 

„Nie bierzcie nowych dokumentów!”

 

W Daniłowskiej edycji książki „Na ziemi tylko uczymy się żyć” w opowiadaniu „Posłaniec” – ros. «Вестник» – (zob. Książka protojereja Walentina Birukowa „Na ziemi tylko uczymy się żyć” – «На земле мы только учимся жить» – Даниловский благовестник. М. s. 66-68), niestety, nie całe* objawienie posłańca Bożego zostało wydrukowane (prawdopodobnie cenzura nie przepuściła).

 

 

*/

Od tłumacza:

 

Wzmianka o tym, że … niestety, nie całe objawienie posłańca Bożego zostało wydrukowane dotyczy prawdopodobnie wątku o tym, jak Ojciec Walentin i jego koledzy na wojnie złożyli przysięgę, że przez cały jej przebieg nie będą używali przekleństw, wulgarnych słów, nie będą okazywać złości, ani robić krzywdy. I Pan Bóg zachował ich przy życiu.

 

Poniżej zamieszczam treść początku PRZEPOWIEDNI, którą znalazłem w książce dziennikarki Ałły Dobrosockich właśnie o złożonej przysiędze przez młodych żołnierzy. W 1999 r. przeprowadziła ona własne śledztwo i na podstawie zebranych materiałów opublikowała książkę „Śladami Cudu Barnaulskiego. Doświadczenie śledztwa dokumentalnego”.

Książka ta dotyczy wydarzeń związanych ze śmiercią podczas operacji raka i wskrzeszeniem po 3 dobach ateistki Kławdii Ustiużaniny – o których wspomina też Ojciec Walentin w swojej książce „Na ziemi tylko uczymy się żyć”. Przeczytać książkę dziennikarki lub zapisać można, wchodząc na:

http://www.boleem.com/main/library?id=326

 

Moim zdaniem, usunięcie przez cenzurę wątku o przysiędze młodych żołnierzy, że nie będą używać wulgarnych, niecenzuralnych, nie będą „rzucać mięsem” i co z tego wynikło, nie mogło się podobać władzy komunistycznej, bo nie było zgodne z jej planami deprawacji młodzieży, niszczeniem dobrych chrześcijańskich obyczajów w narodzie rosyjskim, walką z religią… Dlatego też ten wątek usunięto.

 

Wydaje się również, że wątek ten (o godziwym wypowiadaniu słów) jest bardzo ważny w Planach Bożych. Na końcu tłumaczenia podaję w dodatku informację o wydarzeniu, związanym z omawianym tematem. Dotyczy ono naszych współczesnych czasów w Noworosji na Donbasie.

W swojej książce Ojciec W. Biriukow na wstępie opowiada wydarzenie, które tematycznie jest związane z rozkazem płk. Igora Striełkowa z Noworosji, Ministra Obrony i Zwierzchnika Armii Donieckiej Republiki Ludowej, a które przez cenzurę zostało „okrojone”. Wyjątek ten, dotyczący opowiadania Ojca, podaję niżej.

 

 

PRZEPOWIEDNIA (uzupełniona po drugim spotkaniu autora z A. Dobrosockich)

 

Podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej (tak nazywano w Rosji II Wojnę Światową – od A.L.) uczyłem się w szkole wojskowej w Omsku. Potem trafiłem na front. Widziałem dużo strasznego – widziałem jak podczas bombardowania domy latały w powietrzu jak puchowe poduszki. A my, młodzi – wszyscy chcieliśmy żyć. I oto my, sześcioro przyjaciół z obsługi dział artyleryjskich (wszyscy ochrzczeni, u wszystkich krzyżyki na piersi), zdecydowaliśmy: „Chłopaki, będziemy żyć z Bogiem”. Umówiliśmy się, że podczas całej wojny nie wymówimy ani jednego bluźnierczego słowa, nie będziemy okazywać żadnej złości i nie będziemy robić jeden drugiemu żadnej krzywdy.

 

Warunki na froncie, wiadomo, były ciężkie: bez światła, bez wody, bez paliwa, bez żywności, bez soli, bez mydła. I prawdą jest też, że było wiele wszy i ropy, i brudu, i głodu. Natomiast na wojnie najbardziej gorącą modlitwą – ona leci prosto do nieba, jest: „Panie, ratuj!” I Pan ratował w najbardziej strasznych sytuacjach. Dwukrotnie objawiono mi, tak jak by zabrzmiało to w moich piersiach: zaraz tu przyleci pocisk, zabierz żołnierzy, uciekaj. I jak tylko odciągniemy działo na bok – to w tym miejscu, gdzie przed chwila byliśmy, już jest lej po wybuchu… Potem żołnierze przychodzili do mnie i ze łzami dziękowali. Ale mi dziękować nie trzeba – tylko chwalić Pana za te dobre dzieła. Przecież gdyby nie te „podpowiedzi” – to zarówno ja jak i moi przyjaciele już dawno bylibyśmy w ziemi.

 

***

 

Ale jesienią 2007 roku oraz w 2008 roku ojciec Walentin w rozmowie ze swoim synem igumenem Piotrem (Biriukowem), według świadectwa samego syna, powiedział, że Posłaniec Boży przepowiedział mu w 1948 roku, że przyjdzie czas, kiedy będą duże wahania w narodzie z powodu nowych dokumentów. Żadnych tych dokumentów brać nie można. Powiedz o tym wszystkim – dodał Posłaniec Boży.

 

POSŁANIEC

 

Kiedy wróciłem z frontu, zacząłem pracować jako sprzedawca we wsi Griszkino w województwie Tomskim. A ja tak chciałem pójść do seminarium lub do monasteru. Ale nie chcieli mnie puścić z pracy.

 

Był rok 1948, kiedy wydarzył się wypadek, którego do tej pory bez wzruszenia wspominać nie mogę.   Było to o 7-ej  godzinie wieczorem, dzień pracy się skończył. Nagle przychodzi do mnie do sklepu człowiek. Nie znałem go i do tej pory nie wiem, kto to był – zwyczajny z wyglądu, lat 55, twarz bardzo dobra. Od razu poczułem do niego zaufanie, bo twarz – to zwierciadło duszy. Nieznajomy zamknął drzwi na haczyk i mówi mi:

 

– Uklęknij, Walentinie – twarzą na wschód, przeżegnaj się trzy razy. Słuchaj – opowiem ci twoje przeszłe i przyszłe życie, o twoich przyjaciołach, co się z tobą stało – wszystko jak jest opowiem. Słuchaj uważnie.

 

Mówił powoli i wyraźnie – jakby chciał, abym każde jego słowo zrozumiał i zapamiętał. Opowiedział mi gdzie, jak i co się ze mną wydarzyło, opisał wszystkie te miejsca, gdzie przebywałem.

 

Spojrzałem na niego z niedowierzaniem i myślę: „On nie może tego wszystkiego wiedzieć! Skąd mu wiadomo, że byłem w blokadzie?” (chodzi o ponad 900-dniową blokadę Leningradu – A.L.). A kiedy ten człowiek powiedział, że w lędźwiach mam odłamek pocisku, to wtedy uwierzyłem, że on rzeczywiście mówi prawdę. Nawet zapłakałem z przerażenia – przecież tutaj, w Syberii, nikt nie wiedział o tym odłamku, nikt! Pomyślałem: no, dobrze, gdzie byłem, to może o tym wiedzieć – może to jakiś wywiadowca. Jakie mam nagrody i za co – to też nie jest trudne, aby się dowiedzieć, KGB-iści dobrze pracują. Ale o odłamku, który utknął między trzecim a drugim kręgiem, nawet tatusiowi z mamusią nie powiedziałem – nie chciałem denerwować, pomyślałem: wycierpię.

 

A potem ten człowiek pyta mnie:

 

– Czy pamiętasz, jak umówiliście się w szóstkę, żeby żadnego wulgarnego słowa nigdy nie powiedzieć i jeden drugiemu żadnej krzywdy nie wyrządzić?

 

– A jak że … Pamiętam! –tylko tyle powiedziałem (bo któż, oprócz moich przyjaciół – żołnierzy, mógł o tym wiedzieć?).

 

Z oczu łzy mi poleciały z przerażenia, że on wszystko wie. Człowiek nie może znać takich tajemnic – a ja nigdy nikomu nie opowiadałem o tym. A i po co to komu jest potrzebne.?

 

– Modliliście się, prosząc Boga, aby zostawił was przy życiu. I oto jesteś żywy. I twoi przyjaciele są wszyscy żywi. A widziałeś, jak trupy wokół was leżały? Więc gdybyście wulgarne, bluźniercze słowa wypowiadali – dokładnie tak samo leżałyby i wasze kości… Oto, co znaczą wulgarne, bluźniercze słowa – i oto, co znaczy modlitwa …Powiedz wszystkim, aby nigdy nie klęli…

 

Wiele ten człowiek opowiedział mi również o przyszłości – czyli o naszym teraźniejszym czasie i o odległej przyszłości. Przepowiedział, że ludzie będą dostawać po milionie, dwóch, a nawet więcej (rubli – A.L.).

 

– I ty też będziesz milionerem! – powiedział. Byłem zdumiony:

 

A gdzie podziać te miliony?

 

Przecież wtedy, w 1948 roku, otrzymywałem 46 rubli. A on mówi:

 

Nie martw się – te pieniądze będą puste.

 

– Jak to rozumieć – puste? Wtedy tego nie rozumiałem. Jak można uwierzyć w coś takiego? Milion i pusty? Ale on długo nie wyjaśniał:

 

Później zrozumiesz!

 

I oto teraz, w latach 90-tych stało się jasne, jakimi „milionerami” zostaliśmy. Same zera!

 

Powiedział mi, że niedługo będą budować cerkwie, złocić wieże, a życie będzie coraz gorsze i gorsze.

 

Powiedział, że przyjdzie taki czas, kiedy będą duże wahania w narodzie z powodu nowych dokumentów. Żadnych tych dokumentów brać nie można. Powiedz o tym wszystkim – dodał  posłaniec Boży.

Powiedział, że będzie ostatnie prześladowanie prawosławnych, ale kiedy ono będzie – przemilczał, o  szczegółach nie powiedział. Powiedział tylko:

 

– Mógłbym ci opowiedzieć każdy dzień twojego przyszłego życia, ale nie zapamiętasz. A i nie jest to potrzebne…

 

I wszystko, co mi przepowiedział – wszystko się spełniło. Powiedział nawet o sosnach przy cerkwi, gdzie będę służył. Z tych drzew teraz jest wykonany anałoj (rodzaj pulpitu, na którym kładzie się księgi liturgiczne i obrazy święte – od A.L.) … Wszystko to może wiedzieć tylko człowiek Boży. Nie wiem – czy był to Anioł Niebiański, który przyjął ludzką postać – nie będę twierdził! Ale czuję, że on mówił prawdę. Taka czystość była u niego w oczach! Od niego jakby niezwykłe dobro emanowało – tak dobrze mi było.

 

Wydrukowano według wydania Луг духовный, Biełgorod, 2008 r, (str. – 53, str. -108).

 

__________________________________________________________________________________

 

Od naszego stałego autora i czytelnika Nikołaja Nieustrojewa, Kiemierowo

 

Przygotuj się do życia wiecznego!

 

Ten zwrot został znaleziony w cudowny sposób w następującej sytuacji. Podczas prezentacji swojej książki „Na ziemi tylko uczymy się żyć”, która odbywała się w monasterze Świętego Daniły w Moskwie (książka została opublikowana z błogosławieństwem Patriarchy Moskwy i Wszechrusi Aleksego II i była wydawana 8 razy), jej autora, kapłana – weterana wojny, Walentina Biriukowa (Diecezja Nowosybirska i Berdska, województwo Nowosybirskie), wielu ludzi, którzy byli tam obecni, zaczęło prosić go o podpisanie im na pamiątkę zakupionych książek. Jak opowiadał sam ojciec Walentin, bardzo chciał on znaleźć dla nich odpowiednie, najważniejsze, ale jednocześnie krótkie  słowa życzeń.

Czytaj dalej

Categories: ETYKA CERKIEWNA, KSIĄŻKI WARTE UWAGI, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

CZY UMIEMY SIĘ MODLIĆ?

Arcybiskup Nikon (Rożdiestwienski) / Архиепископ Никон (Рождественский)

Czym jest modlitwa w życiu duchowym Chrześcijanina? W istocie, jest ona oddechem duszy, żyjącej z Bogiem, stałym wznoszeniem umysłu i serca do Boga, jest pełnym czci słowem do Boga – wypowiadanym albo na głos, albo wewnętrznie, w sercu.

 

Czy umiemy „oddychać modlitwą”, wznosić swoje serce, swój umysł do Boga, jak należy, jak nas nauczył Zbawiciel, jak uczą Święci Boży? Czy umiemy się modlić?

 

Jednak z przykrością trzeba powiedzieć, że my, dzisiejsi Chrześcijanie, albo oduczyliśmy się, albo wcale nie nauczyliśmy się modlić. I czy nie dlatego w modlitwie odchodzimy od Boga, sercem jesteśmy daleko od Niego, gaśnie w nas też życie duchowe, a wielu z nas nawet nie ma pojęcia o tym, co to jest to życie duchowe, i żyjemy tylko życiem ciała i duszy, zapominając zupełnie, że jest w nas jeszcze duch, zasadniczo odróżniający nas od innych istot żywych, nie mających ducha? … Czy nie   dlatego tak szybko zaszczepiają się w nas takie nauki jak darwinizm, wywodzący człowieka od małpy? W rzeczywistości, jeśli człowiek wcale nie czuje w sobie pierwiastków życia duchowego, życia ducha, to żyje on tylko życiem zwierzęcym, psychicznym, nie styka się ze światem ducha, duch w nim jakby zamarł, nie oddycha, i dla niego staje się jakby naturalnym już odczuwanie siebie – tylko jako zwierzęcia, a resztę niezatartego w nim obrazu Boga, ostatnie ślady Jego usuwa w każdy możliwy sposób pod naciskiem grzesznych namiętności, zagłuszając głos sumienia chytrze wplataną sofistyką naturalnych pseudo-nauk … Człowiek stopniowo zanurza się z powrotem w tę ciemność zapomnienia o Bogu, w której znajdował się kilka tysięcy lat przed Narodzeniem Chrystusa Zbawiciela i znów upodabnia się do nierozumnego bydła.

 

Modlitwa jest wielkim darem Boga, ale daje się go tylko temu, kto za nim wyciąga ręce do Boga, kto przychodzi do Boga z chęcią modlitwy. Czy przejawiamy należną chęć, czy dążymy do Ojca Niebieskiego, jak jeleń do źródeł wody, czy szuka, czy prosi nasze serce modlitwy?

 

Nie umiemy, oduczyliśmy się modlić, ale – dzięki Bogu: są jeszcze wśród nas pragnący modlitwy, wołający do Boga sercem: Panie, naucz nas modlić się! Na adres mego blogu, zatytułowanego „Nieco o modlitwie i pokorze” otrzymałem od czytelników nowe listy z pytaniami i wątpliwościami, wykazującymi, jacy jesteśmy dziecinni w dziele modlitwy. Nastał czas świętego postu i pokuty; bez modlitwy nawrócenie jest niemożliwe; porozmawiajmy więc o modlitwie w odpowiedzi na listy moich czytelników, w których słychać pytania o życiu duchowym.

 

„Piszesz, Władyko, – mówi jeden z moich czytelników – że wcale nie należy w swojej fantazji wyobrażać osobę, do której się modlisz. Przykro mi, ale ja nie rozumiem Twojej, Władyko, wskazówki. Ojciec Ioann z Kronsztadu powiedział: „W modlitwie do Ojca Niebieskiego obrazowo przedstawiaj Go stojącego przed tobą i z miłością słuchającego każdego twojego słowa.” Po cóż są wtedy dla nas obrazy, które służą nam dla naszego nastroju i wyobrażenia tego, do kogo skierowana jest nasza modlitwa: przecież nie modlimy się do zwykłej deski. Jakże można sobie nie wyobrażać i nie odczuwać podczas modlitwy Pana, Boga naszego? On – jest wszechobecny”.

V_Sayapin-01_Staroveru-MMDM-DSC_0076

Trzeba być ostrożnym, aby nie mieszać słów i pojęć do siebie podobnych, ale nie identycznych. „Obrazowo przedstawiać”, to jeszcze nie oznacza „rysować w wyobraźni.” W dziennikach Ojca Ioanna  wszędzie, gdzie mówi się o takim przedstawieniu, rozumiane jest stanie z czcią w myślach przed wszechobecnym i wszechwiedzącym Bogiem i Jego Świętymi, kiedy człowiek uświadamia siebie w obecności niewidzialnego stworzenia, i jakby odczuwał tę obecność, nie dopuszcza nawet i myśli o tym,  że nie jest słyszany przez to stworzenie – tym nie mniej – nie odważa się wnikać swoją nieokrzesaną wyobraźnią do świata niewidzialnego i zachowuje swój umysł „jako niewidzący”, zgodnie ze słowami świętych ascetów. Na pytanie mego czytelnika co do znaczenia świętych ikon pół wieku temu odpowiedział zmarły autor „Doświadczeń ascetycznych”, dobrze znany asceta Biskup Ignacy Brianczaninow. „Święte ikony, – pisze on – zostały przyjęte przez Cerkiew Świętą dla pobudzenia pobożnych wspomnień i uczuć, a wcale nie dla pobudzenia marzycielstwa. Stojąc przed ikoną Zbawiciela, stój jakby przed Samym Władcą Jezusem Chrystusem, niewidzialnie wszechobecnym i przez Swoją ikonę obecny w tym miejscu, w którym ona się znajduje; stojąc przed ikoną Matki Bożej, stój jakbyś stał przed Samą Najświętszą Dziewicą, ale swój umysł zachowuj jako niewidzący: ogromną różnicą jest być w obecności Boga i stać przed Bogiem lub – wyobrażać sobie Boga. Odczucie obecności Boga sprowadza do duszy zbawienny lęk pobożności, a wyobrażenie Boga i Jego Świętych informuje umysł, że jest to prawdziwe, prowadzi go do fałszywej, dumnej opinii o sobie – prowadzi duszę do fałszywego stanu – stanu samooszukiwania, samozłudzenia (ros.- самообольщения)”.

Czytaj dalej

Categories: ETYKA CERKIEWNA, MODLITWY PRAWOSŁAWNE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Skuteczność Psalmu 90

…. ostatnio  przypomniało mi się  o dużej  skuteczności modlitwy Psalmami, a w szczególności Psalmem 90. Jaka jest siła tego Psalmu sam doświadczyłem na sobie w różnych momentach swego życia. Wiedziałem wcześniej jak ważny jest Psalm 90 , który chroni i wybawia z wszelakiego zła i nieszczęść, ale na dobre uświadomiła mi to lektura książki NA TEJ ZIEMI TYLKO UCZYMY SIĘ ŻYĆ  -O.Walentina Biriukowa . Dopiero po przeczytaniu tej książki uzyskałem świadomość jaką broń dał nam BÓG. Psalm 90 to też ochrona i ratunek przed złymi mocami.

Oto te ważne fragmenty dotyczące Psalmu 90:

„W 1977 roku, w Samarkandzie byłem świadkiem jeszcze jednego przypadku zdumiewającego uzdrowienia po modlitwach.
Kiedyś pewna matka przyprowadziła do mnie dwie córki; jedna z nich miała ataki.
– Ojcze, może ojciec wie, jak wyleczyć Olę? Całkiem zamęczyły ją ataki —zdarzają się dwa razy dziennie.
– Córka jest ochrzczona? – pytam.
– A jakże, ochrzczona…
– A krzyżyk nosi? Matka zawahała się:
– Ojcze… jak by tu powiedzieć… Dopiero dwa tygodnie temu nałożyliśmy jej krzyżyk.
Pokiwałem głową: co to za chrześcijanin bez krzyża? Tak samo jak żołnierz bez karabinu. Zupełnie bezbronny. Zacząłem z nimi rozmawiać. Poradziłem wyspowiadać się i przyjąć komunię, i codziennie odmawiać Psalm 90. – „Kto przebywa w pieczy Najwyższego”.
Po trzech dniach przyszła ta kobieta z dwiema córkami, Olą i Galą. Wyspowiadały się, przyjęły komunię i zaczęły codziennie po 40 razy odmawiać psalm, tak, jak im radziłem (tej zasady modlitewnej nauczyli mnie rodzice). I stał się cud – tylko dwa dni cała rodzina odmawiała Psalm 90., a już Olę przestały męczyć ataki. Wyleczyła się z ciężkiej choroby bez żadnych szpitali. Wstrząśnięta matka przyszła do mnie i pyta, ile pieniędzy się należy za „pracę”.
– Cóż znowu, matko – mówię – to nie ja zrobiłem, tylko Pan Bóg. Sama pani widzi: tego, czego nie potrafili lekarze, dokonał Bóg, kiedy tylko zwróciłyście się do Niego ze skruchą.
* * *
Z Psalmem 90. związany jest jeszcze jeden przypadek uleczenia – z głuchoty.
Przyszedł do naszej Wozniesienskiej świątyni w Nowosybirsku pewien starszy człowiek imieniem Nikołaj. Zaczął się skarżyć na dolegliwości:
– Ojcze, już od dawna źle słyszę, od 4 klasy. A teraz to już zupełnie jest nie do wytrzymania. W dodatku boli mnie wątroba i żołądek.
– A ty przestrzegasz postu? – pytam.
– Ależ nie, jakiego postu! Co dadzą w pracy – to zjem. A trwał piąty tydzień Wielkiego Postu.
– Nikołaj – mówię mu – aż do Paschy jedz tylko postne jedzenie i 40 razy dziennie odmawiaj „Kto przebywa w pieczy Najwyższego”.
Kiedy już minęła Pascha, Nikołaj przyszedł ze łzami w oczach i przyprowadził ze sobą brata Władimira.
– Ojcze, niech ci Bóg błogosławi!… W czasie Paschy zaśpiewano „Chrystus zmartwychwstał”, a ja nie słyszę. No, myślę sobie, ojciec mówił – pościć, a Bóg pomoże, a ja jak byłem głuchy, tak głuchy zostałem. Jak tylko to pomyślałem – jakby mi korki z uszu wyskoczyły. Od razu, w jednym momencie, zacząłem normalnie słyszeć.
Oto, co znaczy post, oto, co znaczy modlitwa. Oto, co znaczy odmawiać „Kto przebywa w pieczy Najwyższego”. Bardzo nam jest potrzebna czysta, pełna skruchy modlitwa – bardziej niż woda i jedzenie. Jeżeli w szklance jest mętna woda – nie będziemy jej pić. Tak samo Bóg chce, żeby z naszej duszy płynęła czysta, a nie zmącona modlitwa, oczekuje od nas czystej skruchy… A do tego mamy teraz i czas, i swobodę. Byle by tylko była gorliwość.”

Taka reguła modlitewna oczywiście najlepiej z postem zalecana była przez O.Walentina. Modląc się 40 razy  Psalmem 90 można jeszcze po dziesięciu razach mówić modlitwę „DA WOSKRESNIET BOG”. Reguła modlitewna wygląda wtedy tak:

  1. 10 x PSALM 90 potem 1 x DA WOSKRESNIET BOG  
  2. 10 x PSALM 90 potem 1 x DA WOSKRESNIET BOG  
  3. 10 x PSALM 90 potem 1 x DA WOSKRESNIET BOG  
  4. 10 x PSALM 90 potem 1 x DA WOSKRESNIET BOG  

Teksty modlitw po polsku i cerkiewnosłowiańsku:

NIECH POWSTANIE BÓG

Niech powstanie Bóg, i rozproszą się Jego wrogowie, i
niech pierzchają przed Jego obliczem ci, którzy Go nienawidzą.
Jak dym się rozwiewa, tak niech się rozwieją, jak wosk się
rozpływa przy ogniu. Tak niech zginą szatani od oblicza
miłujących Boga, Żegnających się znakiem krzyża świętego i z
radością mówiących: Bądź pozdrowiony życiodajny krzyżu Boży,
który odpędzasz szatany mocą ukrzyżowanego na Tobie Boga
naszego Jezusa Chrystusa, który zstąpił do piekła, podeptał moc
szatańską i dał nam Ciebie, krzyż Twój czcigodny, na odpędzenie
wszelkiego nieprzyjaciela. O czcigodny i Życiodajny krzyżu Boży,
pomagaj mi z Najświętszą Władczynią, Dziewicą Bogurodzicą, i wszystkimi świętymi na wieki. Amen.

a potem odmawia się PSALM 90
Kto mieszka pod opieką Najwyższego, w cieniu Boga niebieskiego
przebywać będzie. Rzecze Panu: Wspomożycielem moim jesteś i ucieczką
moją, Bogiem moim, i mam w Nim nadzieję. Albowiem On wybawi cię z sieci myśliwego i od zgubnego słowa. Piórami swymi okryje cię i pod skrzydłami
Jego będziesz bezpieczny, jak puklerz osłoni cię prawda Jego. Nie ulękniesz się
strachu nocnego, strzały lecącej za dnia, ani rzeczy przechodzącej w mroku,
napaści i biesa południa. Padnie u boku twego tysiąc i dziesięć tysięcy po
prawicy twojej, ale do ciebie nie przybliży się. Zobaczysz oczyma twoimi i
ujrzysz pomstę nad grzesznikami. Albowiem Ty, Panie, jesteś nadzieją moją,
jako obrońcę wziąłem sobie Najwyższego. Zło nie przystąpi do ciebie i boleść
nie przybliży się do ciała twego. Albowiem Aniołom swoim przykazał o tobie,
aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich. Na ręce wezmą ciebie, abyś
nigdy nie potknął nogi swojej o kamień. Na żmiję i bazyliszka nastąpisz,
będziesz deptał lwa i węża. Albowiem we mnie ma nadzieję, więc wybawię go i
osłonię go, albowiem poznał imię moje. Będzie wzywał do mnie i usłyszę go, z
nim jestem w utrapieniu, wyzwolę go i wysławię go. Nasycę go długimi dniami
i objawię mu zbawienie moje.
Chwała Ojcu i Synowi, i Świętemu Duchowi, i teraz, i zawsze, i na wieki
wieków. Amen.
Alleluja. Alleluja. Alleluja, chwała Tobie, Boże (trzy razy). Władco, zmiłuj się
(trzy razy).

Знаменуй себя крестом и говори молитву Честному Кресту:

 Да воскреснет Бог, и расточатся врази Его, и да бежат от лица Его ненавидящи Его. Яко исчезает дым, да исчезнут; яко тает воск от лица огня, тако да погибнут беси от лица любящих Бога, и знаменующихся крестным знамением, и в весели глаголющих: радуйся, Пречистый и Животворящий Кресте Господень, прогоняяй бесы силою на тебе пропятаго Господа нашего Иисуса Христа, во ад сшедшаго, и поправшаго силу диаволю, и даровавшаго нам тебе Крест Свой Честный на прогнание всякого супостата. О Пречестный и Животворящий Кресте Господень! Помогай ми со Святою Госпожею Девою Богородицею, и со всеми святыми во веки. Аминь.

 

Псалом 90 (Живый в помощи …)

Толкование и пояснение к одному из наиболее почитаемых и известных псалмов

«Живый в помощи Вышняго, в крове Бога Небеснаго водворится. Речет Господеви: Заступник мой еси и Прибежище мое, Бог мой, и уповаю на Него. Яко Той избавит тя от сети ловчи, и от словесе мятежна, плещма Своима осенит тя, и под криле Его надеешися: оружием обыдет тя истина Его. Не убоишися от страха нощнаго, от стрелы летящия во дни, от вещи во тме преходящия, от сряща, и беса полуденнаго. Падет от страны твоея тысяща, и тма одесную тебе, к тебе же не приближится, обаче очима твоима смотриши, и воздаяние грешников узриши. Яко Ты, Господи, упование мое, Вышняго положил еси прибежище твое. Не приидет к тебе зло, и рана не приближится телеси твоему, яко Ангелом Своим заповесть о тебе, сохранити тя во всех путех твоих. На руках возмут тя, да не когда преткнеши о камень ногу твою, на аспида и василиска наступиши, и попереши льва и змия. Яко на Мя упова и избавлю и: покрыю и, яко позна име Мое. Воззовет ко Мне, и услышу его: с ним есмь в скорби, изму его, и прославлю его, долготою дней исполню его, и явлю ему спасение Мое».

 

„Częściej szukamy nie zbawienia duszy, tylko ziemskiej pomyślności. Narzekamy na cierpienia, chcemy zbudować pokój na ziemi. Ale na ziemi nigdy nie było i nie będzie pokoju. Dlatego że ziemia – to poligon wojenny. Trwa na niej widzialna i niewidzialna walka. Duchowa wojna toczy się w naszych sercach.
Wielu ludzi lęka się teraz nadejścia czasu antychrysta. Ale trzeba pamiętać, że straszna przyszłość będzie stworzona przez samych ludzi. Zaś Bóg zawsze tworzył miłość i dobro, a śmierć i zło sieje diabeł. I Pan Bóg zwycięży to zło, i żaden antychryst nie jest straszny dla chrześcijanina, jeżeli całym sercem ufa on Panu Bogu.
Wielu ludzi odgaduje rok końca świata. Ale kto, oprócz Pana Boga, wie, kiedy to się stanie? Dlatego powinniśmy zawsze być przygotowani na ten koniec.
I ja też, oczywiście, myślę o tych czasach. Wiem: wszystko jest w rękach Boga. Ale jeżeli taka byłaby Jego wola, chciałbym dożyć Powtórnego Przyjścia. Dlaczego? Dlatego że wiem – czekają nas ciężkie cierpienia. Posmakowałem tych cierpień. I wszystko, co przeżyłem, okazało się pożyteczne dla duszy – i doświadczenie życia na zesłaniu, i przezwyciężenie trudności wojny i blokady. Odbyłem już ten kurs nauk i cieszę się, kiedy udaje się z Bożą pomocą wszystko przecierpieć.
Ale bywa, że ludziom trudno jest przeżywać napaści. Potrzebna im jest pomoc. Wszystkim – i słabym, i silnym – trzeba przypominać, że Pan Bóg zawsze dopomoże. Doświadczywszy wszelkiego zła, trzeba pomagać ludziom. Ja znam smak nieszczęścia, uczyłem się współczuć bliźnim, rozumieć cudze cierpienia. W cierpieniach – dzisiejszych i przyszłych – trzeba szczególnie uczyć się kochać bliźnich. Nie można ich krzywdzić. Powinniśmy przychodzić do każdego, do wszystkich z miłością Chrystusową. Modlić się za ludzi słabej wiary. Przemienić wszystko tą miłością, którą głosił nam Pan.
Niewidzialna walka, wojna, bitwa ze złem o życie wieczne -wciąż trwa. Tak więc, najmilsze dzieci, najmilszy ludu Boży -bądźcie żołnierzami, brońcie niebiańskiej miłości, wiecznej prawdy. A Pan Bóg wszystko nam przygotował – od A do Z. Tylko od nas zależy, jak będziemy się przygotowywać, jak będziemy spełniać Prawo Boże i bronić go, jak w każdej minucie, w każdej godzinie będziemy bronić tego niebiańskiego daru.
A takie przykłady, o jakich mówiłem, umacniają naszą wiarę.
Całe to życie jest szkołą. Całe nasze życie polega tylko na przygotowaniu do życia wiecznego. Tutaj, na ziemi, nie żyjemy, lecz tylko uczymy się żyć w Niebieskiej Ojczyźnie. Chwała niech będzie Bogu za wszystko – za to, że Pan Bóg ma jeszcze dla nas cierpliwość i oczekuje od nas prawdziwej pokuty i modlitwy.”


Вот несколько полезных и важных советов данных нам протоиереем Валентином Бирюковым из своей многолетней священнической практики, данных им нам во время нескольких встреч с ним. Обязательно ежедневно читайте Святое Евангелие и Псалтирь, хотя бы три Кафизмы, ибо Псалтирь, как он говорит, это винтовка, стреляющая по врагу. Или, например, оскорбил или обидел тебя кто-то. Приди домой, встань на колени перед иконами, помолись за обидчика, прочитай за него трижды «Отче наш» и попроси Господа простить его, ибо не ведает, что творит. И чрезвычайно важный, крайне актуальный сегодня, подтвержденный практически на конкретных людях, способ исцеления от рака, а также от эпилепсии (припадки). Для этого больной должен обязательно исповедаться у священника, причаститься Святых Христовы Тайн и затем в течении 40 дней по 40 раз в день прочитывать Псалом 90 (Живый в помощи..). Но необходимо помнить, все дается человеку по его вере в Бога. Об этом говорил даже Иисус Христос.
http://3rm.info/26948-ne-berite-novyh-dokumentov.html

Zapisz

Categories: ETYKA CERKIEWNA, EWANGELIA, MODLITWY PRAWOSŁAWNE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | 1 komentarz

BISKUP LONGIN WZYWA HIERARCHÓW DO POTWIERDZANIA PRAWOSŁAWNEJ WIARY

Żródło: sinodultalharesc.tk, 2 sierpnia 2016 roku

 Greek-Foliate-Header

Najprzewielebniejsi Arcypasterze,

 

z bólem na duszy chciałbym zawezwać wszystkich swoich Braci: stańmy dobrze, stańmy z bojaźnią, bądźmy uważni! Musimy za wszelką cenę uchronić i zachować naszą jedyną prawosławną Wiarę, świętą i zbawienną, abyśmy nie okazali się zdrajcami jak Judasz. Nie ma nic ponad Bożą Prawdę: ani przyjaźń, ani pokój, ani życie, ani cokolwiek innego.

Sobór na Krecie (16-27 czerwca 2016 roku) jest soborem nieprawości, soborem zbójeckim, heretyckim, fałszywym i złym. A Wy, Bracia moi biskupi, jak wrócicie do domu, do Ojczyzny, do Cerkwi, do ludu, do niewinnego Ciała i Krwi Chrystusa, którego zaprzedaliście?

Jak przystąpicie do Chrystusowego Ołtarza? Jak, pozbawieni łaski, będziecie, zdrajcy i zaprzańcy, sprawować Święte Misteria naszej Cerkwi Prawosławnej? Jaki dostęp będziecie mieli do świątyni, do wiary naszego Świętego Prawosławia, do dogmatów, kanonów i postanowień Siedmiu Soborów Powszechnych, ustanowionych jako niezbędne do naszego zbawienia?

Dlaczego zaszła potrzeba [zwołania] Wszechprawosławnego Soboru bez prawosławnych? Służąc w duchu Soboru na Krecie nie służyliście Prawdzie, a duchowi okultystycznej światowości i odcerkiewnienia, torując drogę do nadejścia Antychrysta. Chcieliście tego?

Staliście się zdrajcami [swej] ziemi, ludu i Boga! Jak spojrzycie w oczy Chrystusowi i wiernym naszej Świętej Cerkwi Prawosławnej? Dlaczego nie czerpaliście z doświadczenia ludu prawosławnego – nie ustąpił on przecież ani przed ateistami, ani komunistami, ani heretykami, przeszedł przez wiele trudów i cierpień, ale pozostał wierny Panu! My zaś dzisiaj, jak potępieńcy, zaprzedaliśmy wszystko, co mieliśmy najbardziej świętego – wiarę w Boga. Nie żal Wam ludu, za który będziemy musieli odpowiedzieć przed Bogiem?

Ci z Was, którzy działali na rzecz tego Soboru nieprawości i zgodzili się z nim, złożywszy swój podpis, lecz się w ostatniej chwili opamiętali, niech czynią pokajanie przed Bogiem i Jego Cerkwią, przed Świętymi Ojcami i całym ludem prawosławnym.

Jeśli nie odrzucicie wszystkich motywów tego Soboru, spadnie na Was, czyniących nieprawość, gniew Boży!

Sumienie Was nawet, milczących, nie dręczy? Zdradziliście Boga, gromadząc się z ekumenistami i witając wszystkie herezje z ich naukami.

Wszyscy Wy, uczestniczący w tym Soborze, powróciliście pozbawieni łaski! Kimże w świetle tego jesteście? Lepiej Wam było się nie narodzić, aniżeli stać się zdrajcami Świątyni i zaprzeczyć Świętemu Duchowi!

Czy sumienie nie dręczy Was za to, czego dokonaliśmy? Nie żal, że po dwóch tysiącach lat stajemy się nowymi Annaszami i Kajfaszami i sprzedajemy swoją Świętą Prawdę?

Błagam Was i wzywam: pozostańmy pokornymi i posłusznymi dziećmi Świętej naszej Cerkwi Prawosławnej, Jej kanonom, dogmatom i tradycjom, które znamy, posiadając rękojmię tak wielu wybawionych świętych i całego ludu prawosławnego. Dlaczego chcemy zmienić Świętą Prawdę i podążać wbrew Niej?

W Prawosławiu nic nie jest nieodwracalne, dlatego pokajajcie się i powróćcie do trzody Chrystusowej Owczarni – do Cerkwi Jednej, Świętej, Katolickiej i Apostolskiej.

 

Z braterską miłością w Chrystusie,

+ Biskup Banczeński Longin

 

___________________

 

Na polski tłumaczył PPW

BISKUP LONGIN WZYWA HIERARCHÓW DO POTWIERDZANIA PRAWOSŁAWNEJ WIARY

Categories: APOSTAZJA I POGAŃSTWO, ETYKA CERKIEWNA, HEREZJE, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, SOBÓR w 2016, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Ojciec Aggelos Angelakopoulos – Niedziela po Epifanii

Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan! 
Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, 
i mieszkańcom cienistej krainy śmierci 
światło wzeszło. 

[Mt 4; 15-16]

Pireus 10-01-2016

Ojciec Aggelos Aggelakopulos, gazeta I.N. Święta Paraskiewa Nea Kalipoli Pireus

Krótki, ale straszny fragment zacytowany z Ewangelii Św. Mateusza, którą czytamy dzisiaj, w niedzielę po Epifanii. Chrystus, po trzech pokusach, na pustyni, usłyszawszy, że św. Jan, prekursor i ojciec chrzestny, przyjęty przez Heroda, poszedł do więzienia; opuścił Judeę w Jordanii, opuścił Nazaret, i udał się do Kafarnaum w Galilei, do granic rodu Zabulona i Neftalego, żeby spełnić proroctwo proroka Izajasza. Gdzie poszedł Chrystus? Do „Galilei pogan”. Czym jest „Galilea pogan”? Galilea to północna z czterech prowincji Palestyny. Pozostałe trzy to Samaria, Judea i Perea. Pierwsi mieszkańcy Galilei rodów Isachar, Zabulona, Neftalego i Asir wymieszali się z innym rodami, stąd pogardliwa nazwa „Galilea pogan”. Święty Chryzostom nazywa ją pogańska Galileą. Galilea była krajem, który dzisiaj nazwalibyśmy modelem bardzo wielokulturowym. Zmęczyli nas postępowcy tym wielokulturowym modelem. Wiele kultur, wszystkie kultury, wszystkie narody, wszystkie religie razem „Galilea pogan”. Były tam wszystkie narody: Żydzi, Persowie, Asyryjczycy, Grecy itd. I czym był ten wielokulturowy model? Niech usłyszą klerycy i teolodzy, którzy sprzyjają międzyreligijnym spotkaniom. Wielokulturowym modelem był „lud, który siedział w ciemności”. Ciemność tam była. Zwolennicy dialogu i spotkań twierdzą, że wszystkie religie mają elementy prawdy, że wszystkie mają coś pozytywnego. Dlatego idąc tą logiką w „Galileii pogan” istniało światło. Ewangelia jednak mówi, że byli to „ludzie, którzy siedzieli w ciemności”. I ten „kraj, który siedział w ciemności, zobaczył wielkie światło, i siedzący w tym kraju i cieniu śmierci zobaczył światło zmartwychwstałe do nich.” Światło. Chrystus! Nigdzie indziej nie ma światła. Tylko w Chrystusie. I dzisiaj tam gdzie są wielokulturowe modele i spotkania międzywyznaniowe panuje ciemność.

Podkreślaliśmy wiele razy, że herezja ruchów Ekumenizmu porusza się na dwóch poziomach, pierwszym inter-chrześcijańskim i drugim ekumenicznym. Tak, więc mamy ekumenizm chrześcijański i międzyreligijny, które są dwoma głównymi kierunkami Ekumenizmu. Ekumenizm, biorąc pod uwagę, że we wszystkich religiach istnieją pozytywne elementy, promuje związek między nimi, szczególnie wśród trzech monoteistycznych religii świata – chrześcijaństwa, islamu i judaizmu. W kilku słowach promuje tzw. Pana religii. Zgodnie z zasadą ekumenicznego synkretyzmu międzyreligijnego powinniśmy zobaczyć wspólne teologiczne punkty, które istnieją we wszystkich monoteistycznych religiach, aby budować jedność religijną świata. Nieszczęściem jest, że w ostatnich dziesięcioleciach jesteśmy w bezprecedensowym biegu międzyreligijnego ekumenizmu. Duch Antychrysta ma wpływ na wielu kleryków i świeckich w Kościele Prawosławnym. Aby stało się to, o czym mówimy, aby zrozumieć i stwierdzić co robić, wielkość prawdy Ewangelii i tradycji Świętych Ojców, zwróćmy uwagę na kilka przykładów.

  1. Zapowiedziane wznoszenie międzywyznaniowych świątyń dla chrześcijan, muzułmanów, i żydów w Berlinie, która będzie zwierać kościół, meczet i synagogę.

  2. Udział nieprawidłowych modlitw prawosławnych ekumenistów patriarchatów, arcybiskupów i biskupów w różnego rodzaju ekumenicznych spotkaniach w Asyżu.

  3. Przywrócenie zdrajcy Judasza z ohydnej zbrodni ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, która dzieli nawet prawosławnych arcybiskupów ekumenicznych.

  4. Usunięcie z prawosławnych liturgii i śpiewników, zwłaszcza z Epitafium Wielkiego Piątku, wszystkich fragmentów antyżydowskich.

  5. Wkład Koranu zamiast Pisma Świętego od prawosławnych patriarchatów i biskupów do muzułmanów by nie przyjmować klasyfikacji „święty”

  6. Emisja znaczków pocztowych, na których pokazuje się w pozycji siedzącej Trójcę Świętą goszczoną przez Abrahama, chrześcijańskiego kleryka, rabina żydowskiego i muzułmańskiego hodża.

  7. Oferta jako prezent wspólna elegancko wydrukowana szkatułka trzech „świętych” ksiąg tzn, Biblii Hebrajskiej, Świętej Ewangelii i bezbożnego Koranu, które na równi opiera na stole, inspirator Trójcy wspomnianych znaczków pocztowych. Jest to tworzenie mieszanki; komunia światła z ciemnością, ponieważ nie tylko w Koranie ale i w Biblii Hebrajskiej, jeśli ją zobaczyć i zrozumieć bez Chrystusa, w świetle nie Ewangelii ale innych sekretarzy i faryzeuszów, którzy ukrzyżowali Chrystusa, ona też ma miejsce w ciemności, dotyczy też jej „Biada”, którą powiedział Chrystus do Żydów, do których pierwszych przyszło światło, którzy czekali w ciemności „przyszedł do tych, którzy otrzymali… i światło i ciemność, która oświeca, ciemność, która daje zrozumienie”.

  8. Spotkanie międzyreligijne, które odbyło się w dniach 19 i 20 Października 2015 r. w hotelu Interconterial w Atenach, z inicjatywy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Grecji i ministra spraw zagranicznych Nikolasa Kotzia, tematem było: „Religijny i kulturowy pluralizm oraz pokojowe współistnienie na Bliskim Wschodzie”. Prace konferencji ogłosił Prezydent Demokracji p. Prokopis Pawlopulos. Obecna była cała śmietanka ekumenicznego Kościoła Prawosławnego, tj. ekumeniczny patriarcha p. Wartolomeos, patriarcha Aleksandrii p. Theodoros, Antioch p. Joanis i Jerozolima p. Theofilos, arcybiskupi Cypru p. Chrisostomos, Aten i całej Grecji p. Jeronimos B, Albanii p. Anastasios i Ameryki p. Dimitrios i metropolici p. Ilarion, Toronto p. Sotyrios, Francji p. Emanuil i Zimbabwe p. Serafim. Uczestniczyli także monofizyta „katolicki patriarcha” Wielkiego Domu Arama A., wielki mufti Egiptu Abdel Kamil Aram, Naczelny Rabin dr. David Rosen, reprezentujący monofizytów Syrii i Koptów w Egipcie, przywódców religijnych i osobistości świata muzułmańskiego i religii żydowskiej, Sekretarza Generalnego „Światowej Rady Kościołów” a także przedstawicieli krajów arabskich, polityki międzynarodowej, nauki i społeczeństwa obywatelskiego. Udział wziął również sekretarz spraw zagranicznych USA odpowiedzialny za sprawy europejskie, p. Wiktoria Nuland, ministrowie spraw zagranicznych Holandii p. Bert Keders, Egiptu p. Samerch Sukri, Watykanu p. Poul Richard Gallagher i Cypru p. Janakis Kasulidis.

Ateny z wyłączną odpowiedzialnością greckiego przywództwa politycznego i kościelnego, stała się „Galileą pogan”.

  1. Przemiana edukacji religijnej z katechizmów, obligacji i prawosławia na hieroglify, synkretyzm i międzyreligijność.

  2. Propozycja ustanowienia przez Departament, studiów islamskich na wydziale Teologicznym na Uniwersytecie w Tesalonikach.

  3. Zapowiedziana budowa meczetu w Votanikos jak i całej Grecji.

Poprzez wcielenie Syna i Słowa Bożego, świat został oświecony przez prawdziwe poznanie Boga Trójjedynego, ze światłem Trójcy Świętej. Narodziny Chrystusa „róża dla świata, światło wiedzy”. Porzuca wszystkie inne fałszywe religie. Twarze trzech króli, którzy czczą Chrystusa reprezentują wszystkie i przedchrześcijańskie religie ludzkości, która aktualnie uczy czcić Słońce Sprawiedliwości, Pionowy Wschód, Światłość ze Światłości Chrystusa. Rzeka Jordan w czasie Chrztu Chrystusa „ Trójca Święta przejawia adorację”.

W tej chwili nie istnieją inne światła, inne wiary, inne drogi zbawienia. Chrystus jest jedyną drogą zbawienia. Sam Chrystus mówi: „Ja jestem światłością świata”. Kto nie kroczy w środku Jego światła, ten znajduje się w ciemności i nie wie dokąd idzie. Synami światłości są tylko, którzy podążają za Chrystusem i jego naukami. Według Ewangelii Jana, Chrystus jest „światłem prawdy, zawsze oświeca ludzi, którzy przychodzą na świat”. W epoce Świętego Jana, chrztu prekursora, pierwszych Apostołów, prawosławnego kościoła, świętych Apostołów, świętych Ojców i ich następców ma jedną wyjątkową przesyłkę: aby dać świadectwo światłu, aby odsłonić i ujawnić to światło tym, którzy w „ciemności i cieniu śmierci” siedzą, aby poprowadził ich droga zbawiania. Przesyłka ta nigdy nie była przedmiotem zastrzeżeń czy kompensaty, światowa dobroć i wyrównanie, synkretyzm i wymieszanie, dyplomacja i zobowiązania wobec panów wielkich narodów, dla kultu innych bogów, poznania innych bogów i innych religii. Czy dla Żydów, czy dla pogan, czy dla muzułmanów, czy dla ateistów, którzy żądali uznania własnych bogów i szacunku, postawa chrześcijan nie była zastrzeżeniem czy kompensatą, tak jak dzieje się dzisiaj wśród wielu teologów i kleryków na spotkaniach i dialogach międzyreligijnych, ale całkowita i wyraźna. Nigdzie indziej, żadnego innego boga czy przestrzegania, nie istnieje tak silne zbawienie. Przed władzą żydowską, apostołowie Piotr i Jan, nie powiedział im, ze mamy tą samą wiarę, że wierzymy w tego samego boga, ale z odwagą zarzucił im zaprzeczenie i krzyżowanie Chrystusa, który przesyła jedyną drogę i nadzieję zbawienia. Są to prawdziwe spotkanie i dialogi międzyreligijne. W ciągu dwóch tysięcy lat boskiego światła, narody, ludy i osoby oświecone połączone z Ciałem Chrystusa, z Jednym, Powszechnym i Apostolskim Prawosławnym Kościołem. Spotykamy miliony wiernych na eucharystycznym spotkaniu i społeczeństwie, ciągle i bez przerwy, prawie codziennie, i nie życzymy tylko „pokoju na całym świecie”, aby wyeliminować jakiekolwiek spotkanie wyznań, ale również głosi, że „widzieliśmy prawdziwe światło, otrzymaliśmy ducha niebieskiego, odnaleźliśmy prawdziwą wiarę, wielbić niepodzielna Trójcę” rzecz, której nie mogą zrobić spotkania międzyreligijne, ponieważ tam istnieje wiele narodów i ludów, którzy wierzą w innych bogów i nie odkryli prawdziwej wiary.

Z tej strony przeprowadzanie międzynarodowych spotkań jest cofnięciem się, prowadzi nas do czasów przedchrześcijańskich, jest Galileą pogan, ziemią Zabulona i Neftalima, gdzie w Ewangelii spotykało się wiele wiar i kultur, wieloreligijny i wielokulturowy model, jak ten, który budują dzisiaj przywódcy antychrysta „New Age” i „Nowy Porządek Rzeczy”, głównie przez Watykan i światowy przewodniczący papież. Ale jednocześnie w tej Galilei pogan, nauka Chrystusa pomogła „lud siedzący w ciemności, ujrzał wielkie światło i siedzący w ciemności i cieniu śmierci zmartwychwstał do nich”, w Nowej Galilei pogan i międzyreligijnych spotkaniach, ciemność czeka, narodu i ludy prezentują modły do własnych bogów i nie słuchają nauczania Jana Chrzciciela i Chrystusa.

http://www.impantokratoros.gr/E7BB5596.el.aspx

Categories: ETYKA CERKIEWNA, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Prawosławny kult Maryi, Bożej Rodzicielki

10806465_483734781765597_5955069774470558756_n

Wstęp

Wstęp do czwartego wydania

To nowe wydanie traktatu o Maryi, Bożej Rodzicielce, napisanego przez niedawno kanonizowanego św. Jana Maksymowicza, przetłumaczonego przez ojca Seraphima Rose na angielski, wychodzi naprzeciw nadziejom, że pobudzi anglojęzycznych czytelników do głębszego oddawania czci Bogurodzicy, która zdolna jest wspomagać słabych chrześcijan, którzy obecnie muszą stawiać czoła bezprecedensowemu pomieszaniu pojęć. To całe zamieszanie pochodzi oczywiście od złego. Jednak przyczyną tak strasznego pomieszania jest również utrata przez prawosławnych chrześcijan umiłowania Prawdy, a to automatycznie wywołuje w nich lęk przed potęgą tego świata. Umiłowanie Prawdy stanowi kamień węgielny życia duchowego, jak również pewność naszego duchowego przetrwania w czasach, gdy świadomość społeczeństwa łączy się z siłami ducha tego świata.

Św. Jan Maksymowicza był prześladowany za życia, włącznie z umieszczeniem jak kryminalisty w więzieniu, właściwie z powodu jego bezkompromisowej wierności Prawdzie. Jego pisma stały się tekstami patrystycznymi wieku współczesnego, gdyż posiadają tę samą wymowę, co dzieła starożytnych świętych Ojców. Właśnie ponadczasowy charakter tych pism popchnął późniejszego ojca Seraphima do podjęcia ich tłumaczenia, aby stały się one dostępne dla współczesnych prawosławnych.

Ikona na okładce została napisana przez znanego ikonografa Pimena M. Sofronowa na zlecenie Arcybiskupa Jana Maksymowicza. Umieszczona była w ikonostasie w katedrze w San Francisco, gdzie św. Jan celebrował Liturgię aż do swojego odejścia w 1966 roku. Kilka lat po śmierci Arcybiskupa ikona została przekazana do cerkwi monasterskiej św. Hermana z Alaski, gdzie umieszczono ją w ikonostasie. Przed nią odbyły się zarówno święcenia ojca Seraphima jak też nabożeństwo pogrzebowe po jego śmierci.

Dobrze pamiętamy jak Arcybiskup Jan modlił się przed tą ikoną, jak często stał tuż przy niej podczas głoszenia homilii w ostatnich latach jego życia na ziemi. Ponieważ ikona ta przypomina nam zarówno autora tej pracy, św. Jana Maksymowicza jak i tłumacza i wydawcę, ojca Seraphima, przedstawiamy to nowe wydanie z nadzieją, że prawosławni chrześcijanie pomnożą swoje modlitwy do Bogurodzicy.

Prawosławna teologia Arcybiskupa Jana Maksymowicza

Nie tak dawno temu przełożona monasteru Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, bardzo pobożna niewiasta, głosiła naukę w cerkwi swojego monasteru podczas święta Zaśnięcia Przeczystej Bogurodzicy. Ze łzami usilnie prosiła swoje mniszki i pielgrzymów, którzy przybyli na święto, żeby w pełni i z otwartym sercem przyjmować wszystko, co Cerkiew przekazuje nam poprzez stulecia, ponosząc ogromne cierpienia, aby przechować świętą tradycję poprzez wszystkie wieki, oraz aby nie wybierać sobie z niej tego, co nam się wydaje „ważne”, a odrzucać to, co „zbędne”, gdyż przez uważanie siebie za mądrzejszych od tradycji możemy tę tradycję w końcu utracić. Tak więc gdy Cerkiew mówi nam w swoich hymnach i ikonach, że Apostołowie zostali cudownie zebrani z krańców ziemi, aby byli obecni przy Zaśnięciu i na pogrzebie Matki Bożej, my jako prawosławni chrześcijanie nie możemy w to wątpić, albo jakoś inaczej interpretować, ale musimy wierzyć tak, jak Cerkiew nam to podaje, w prostocie serca.

Młody konwertyta z Zachodu, który nauczył się rosyjskiego, był obecny i słuchał tej nauki. Sam wcześniej rozmyślał o tym problemie patrząc na ikony, pisane w tradycyjnym stylu, przedstawiające Apostołów niesionych na obłokach, aby mogli ujrzeć Zaśnięcie Bogurodzicy; zadawał też sobie pytanie: Czy powinniśmy rozumieć to dosłownie, jako wydarzenie cudowne, czy jest to tylko „poetyczny” sposób przedstawienia przybywających Apostołów na to wydarzenie… albo też twórcze, czy nawet „doskonałe” przedstawienie tego wydarzenia, które tak naprawdę nigdy nie miało miejsca? (Rzeczywiście, są to problemy, którymi obecnie zajmują się „prawosławni teolodzy”). Dlatego słowa pobożnej przełożonej zapadły głęboko w jego serce, zrozumiał, że w odbiorze i rozumieniu Prawosławia jest coś dużo głębszego niż tylko to, co możemy odczuć czy zrozumieć. W tym właśnie momencie tradycja została mu przekazana, nie poprzez książki, ale poprzez żywe naczynie, które ją w sobie skrywało; objawiła się nie poprzez rozum czy uczucia, ale przede wszystkim poprzez serce, które w ten sposób zaczęło zanurzać się w głębi prawosławnej nauki.

Później ten młody konwertyta spotkał wielu ludzi, osobiście lub czytając ich książki, którzy studiowali teologię prawosławną. Byli oni teologami naszych czasów, którzy uczęszczali do prawosławnych szkół i stali się teologicznymi „ekspertami”. Zazwyczaj bardzo chętnie wypowiadali się o tym, co jest prawosławne a co nie, co jest ważne a co jest drugorzędne w Prawosławiu; wielu z nich szczyciło się swoim „konserwatyzmem” czy też „tradycjonalizmem” w wierze. Ale w żadnym z nich nie dostrzegł ów młody człowiek autorytetu prostej przełożonej, która mówiła prosto do jego serca, które tak jak ona było nieskażone współczesną „teologią”.

Serce tego konwertyty, który wciąż raczkował w Prawosławiu, zapragnęło dowiedzieć się jak wierzyć, co również oznacza komu wierzyć. Za bardzo był człowiekiem swoich czasów, zbyt przywiązany do swoich przekonań, aby móc zwyczajnie zaprzeczyć potędze własnego rozumowania i ślepo uwierzyć we wszystko, co usłyszał; oczywiste jest, że Prawosławie w ogóle nie oczekuje tego od nikogo, pisma świętych Ojców są żywym dowodem pracy ludzkiego rozumu oświeconego łaską Boga. Ale jest także oczywiste, że współczesnym „teologom” czegoś brakuje, gdyż pomimo całej swojej logiki i znajomości tekstów patrystycznych nie przekazują oni tego czucia, a także smaku Prawosławia tak jak ta prosta, niewykształcona mniszka.

Nasz konwertyta poszukiwał prawdziwej, żywej prawosławnej tradycji, i w końcu odnalazł ją w osobie Arcybiskupa Jana Maksymowicza. Znalazł w nim kogoś, kto pobierał nauki w „starych” szkołach a równocześnie świadomy był wszelkich krytyk tej teologii, które formułowali teologiczni krytycy naszego wieku, który był w stanie używać swojej wielkiej inteligencji by znaleźć prawdę tam, gdzie była poddawana w wątpliwość. Jednak posiadał coś więcej niż wszyscy pozostali teologowie zdawali się sobą prezentować, mianowicie tę samą prostotę i autorytet, które pobożna mniszka przekazała prosto do serca młodego poszukiwacza Boga. Jego serce i umysł zostały zwyciężone; nie dlatego, że Arcybiskup Jan stał się jego „nieomylnym ekspertem”, gdyż Cerkiew Chrystusa nie zna takich rzeczy, ale dlatego, że zobaczył w tym świętym duszpasterzu uosobienie Prawosławia, prawdziwego teologa, którego teologia wyrastała ze świętego życia i całkowitego zakorzenienia w prawosławnej tradycji. Kiedy przemawiał, można było zaufać jego słowom, mimo że starannie oddzielał nauczanie Cerkwi, które jest pewne, od swoich osobistych opinii, które mogły być błędne, i których nikomu nie zalecał. Nasz młody konwertyta odkrył, że mimo całej intelektualnej przenikliwości i zdolności krytycznych Arcybiskupa Jana, jego słowa dużo częściej zgadzały się ze słowami prostej mniszki, niż ze słowami tych, którzy byli wykształconymi teologami naszych czasów.

Pisma teologiczne Arcybiskupa Jana nie należą do jakiejś specyficznej „szkoły”, nie wykazują jakiegoś szczególnego „wpływu” jakiegoś niedawno żyjącego teologa. Prawda jest taka, że Arcybiskup Jan został zachęcony do uprawiania teologii, tak jak i do przyjęcia stanu mniszego i uczęszczania na nabożeństwa cerkiewne, przez swojego wielkiego nauczyciela, metropolitę Antoniego Krapowickiego; prawdą jest również to, że uczeń przyswoił sobie ogromny nacisk swojego nauczyciela na „powrót do świętych Ojców” oraz na to, by teologię blisko wiązać z życiem duchowym i moralnym, a nie z akademią. Jednak pisma teologiczne metropolity Antoniego są odmienne w swoim wyrazie, intencjach i zawartości; był on bardzo zaangażowany w świat teologii akademickiej w środowisku inteligencji tamtych czasów i dużo jego pism poświęconych było argumentom i polemikom, które kierował do znanych sobie środowisk, które doskonale rozumiały ten język. Z drugiej strony pisma Arcybiskupa Jana są pozbawione tego apologetycznego i polemicznego aspektu. On z nikim się nie kłóci, on po prostu przedstawia naukę prawosławną, a kiedy jest konieczne odrzucenie fałszywych doktryn, zwłaszcza w jego dwóch długich artykułach na temat sofiologii Bułhakowa, jego słowa są przekonywujące nie poprzez moc logicznych argumentów, ale raczej przez moc przedstawionego nauczania patrystycznego w jego oryginalnym brzmieniu. Nie przemawia on do wyedukowanego, akademickiego świata, ale do nieskażonego prawosławnego umysłu; nie nawołuje też do „powrotu do Ojców”, ponieważ to, co sam pisze jest po prostu przekazywaniem tradycji patrystycznej, w formie czystej, bez zbędnych komentarzy.

Źródłami teologii Arcybiskupa Jana są po prostu Pismo Święte, święci Ojcowie (zwłaszcza wielcy Ojcowie IV i V wieku) i, co jest bardzo charakterystyczne, nabożeństwa Cerkwi Prawosławnej. To ostatnie źródło, rzadko używane w takim stopniu przez teologów ostatnich wieków, jest kluczowe do praktycznego, nieakademickiego podejścia Arcybiskupa Jana do teologii. Oczywiste jest, że był całkowicie zanurzony w cerkiewny rytm nabożeństw i że jego teologiczne inspiracje pochodziły głównie z tego najważniejszego źródła patrystycznego, które kontemplował nie w wolnym czasie przeznaczonym na uprawianie teologii, ale podczas codziennej praktyki, poprzez bycie obecnym na każdym nabożeństwie. Uczył się teologii jako integralnej części codziennego życia i bez wątpienia dzięki temu, a nie przez formalne studia teologiczne, został teologiem.

Dlatego zrozumiałe jest, że nie można odnaleźć w pismach Arcybiskupa Jana żadnego „sytemu” teologicznego. Ale nigdy też nie protestował przeciwko wielkim dziełom „systematyki teologicznej” ukazującym się w XIX wieku w Rosji, czynił nawet z katechizmów tego okresu użytek podczas swojej pracy misyjnej (podobnie do wielkich hierarchów XIX i XX wieku, którzy zarówno w Grecji jak i Rosji korzystali z nich jako znakomitych pomocy przy szerzeniu Prawosławia wśród ludu); pod tym względem był ponad wszelkimi modami i stronnictwami teologów i studentów, zarówno w przeszłości jak i współczesnych, którzy byli zbyt przywiązani do jakiegoś określonego sposobu przedstawiania teologii prawosławnej. Wykazywał ten sam szacunek dla metropolity Antoniego Krapowickiego z jego zdecydowanie antyzachodnim nastawieniem, co dla metropolity Piotra Mohyły, który pozostawał przypuszczalnie pod przesadnymi wpływami zachodnimi. Kiedy ktoś mówił o błędach któregoś z tych wielkich hierarchów i obrońców Prawosławia, machał ręką i mówił: „Nieważne” – ponieważ zawsze miał przed oczami przede wszystkim świętą tradycję Prawosławia, którą ci teologowie skutecznie przekazywali następnym pokoleniom pomimo swoich błędów. Pod tym względem musiał wiele tłumaczyć młodym teologom naszych czasów, którzy podchodzą do prawosławnej teologii w duchu, który jest zarówno zbyt teoretyczny jak i zbyt polemiczny i stronniczy.

Dla Arcybiskupa Jana teologiczne „kategorie” nawet najmądrzejszych uczonych teologów były również „nieważne”, lub raczej były istotne wyłącznie w takim stopniu, w jakim wyrażały prawdziwe znacznie, a nie stawały się wyłącznie materią rutynowego nauczania. Pewne wydarzenie z czasów szanghajskich jaskrawo pokazuje wolność jego teologicznego ducha. Kiedyś, gdy przeprowadzał ustne egzaminy starszych klas katechetycznych z jego szkoły katedralnej, przerwał jednemu z uczniów absolutnie poprawną recytację wyliczającą proroków mniejszych ze Starego Testamentu raptownym i kategorycznym stwierdzeniem: „Nie ma wcale Proroków mniejszych!” Kapłan-nauczyciel tej klasy był wyraźnie zgorszony tym pozornym dyskredytowaniem jego autorytetu, ale prawdopodobnie do dzisiaj studenci pamiętają to dziwne obalenie normalnych katechizmowych „kategorii”, a możliwe że kilku z nich pojęło przesłanie, które Arcybiskup Jan próbował przekazać: razem z Bogiem wszyscy prorocy są wielcy, wszyscy są „więksi”, i ten fakt jest dużo bardziej istotny niż wszystkie kategorie naszej wiedzy na ich temat, jakkolwiek by nie były przekonywujące same w sobie. W swoich pracach teologicznych oraz w homiliach Arcybiskup Jan często umieszcza zadziwiające zwroty w swoich rozważaniach, ukazując nam wiele niespodziewanych aspektów i głębsze rozumienie poruszanego tematu. Oczywiste jest, że teologia dla niego była nie tylko ludzką, ziemską dyscypliną, której bogactwa poddają się naszym racjonalnym interpretacjom, lub w której możemy stać się samowystarczalnymi „ekspertami”, ale raczej czymś, co wskazuje na niebo i co musi porywać nasze umysły do Boga i do rzeczywistości niebieskich, których nie można pojąć żadnym logicznym systemem myślowym.

Znakomity historyk Cerkwi Rosyjskiej N. Talberg zasugerował (w Kronikach Biskupa Sawy, rozdział 23), że Arcybiskup Jan powinien być uważany przede wszystkim za „szalonego z powodu Chrystusa, który pozostał takim nawet w szatach biskupa”, i pod tym względem porównuje go ze świętym Grzegorzem Teologiem, który także nie pasował, podobnie jak Arcybiskup Jan, do powszechnie przyjętego „wyobrażenia” biskupa. Właśnie to „szaleństwo” (według norm światowych) nadaje charakterystyczny smak pismom teologicznym zarówno św. Grzegorza jak i Arcybiskupa Jana, widać to w niezależności od opinii publicznej, od tego, co „wszyscy myślą”, w nie wiązaniu się z żadnymi „stronnictwami” czy „szkołami”, w podejściu do problemów teologicznych z podniosłego, nieakademickiego punktu widzenia, i w zdrowym unikaniu nieistotnych sporów oraz braku ducha kłótliwości; świeże, niespodziewane zwroty myśli czynią z ich prac teologicznych przede wszystkim niezwykłe źródło inspiracji oraz pozwalają prawdziwie i głęboko rozumieć Boże objawienie.

Być może najbardziej zachwyca nas niezwykła prostota pism Arcybiskupa Jana. Jest oczywiste, że przyjmuje on prawosławną tradycję szczerze i całkowicie, bez żadnych „ale”, na przykład jak dochować wierności tradycji, ale nadal pozostawać „wyrafinowanym” człowiekiem współczesnym. Był świadomy współczesnej „krytyki”, a zapytany podawał solidne powody odrzucania tych krytyk w wielu punktach. Starannie studiował problem „wpływu Zachodu” na Prawosławie w ostatnich wiekach i miał na to dobrze wyważony pogląd, starannie rozróżniając pomiędzy tym, co ma być odrzucone bezsprzecznie jako obce dla Prawosławia, tym co nie jest zalecane bez specjalnego „roztrząsania”, i tym co jest do przyjęcia jako prowadzące do prawosławnego życia i pobożności (to bardzo wyraźnie pokazuje brak u Arcybiskupa Jana „uprzedzeń”; badał wszystko w odniesieniu do świętego Prawosławia). Ale pomimo całej swojej wiedzy i wprawy w krytycznych opiniach, zawsze wierzył w tradycję Prawosławia prosto, tak jak Cerkiew nam to przekazuje. Większość prawosławnych teologów naszych czasów, nawet jeżeli uniknęli najgorszych skutków protestanckich reformatorów mentalności, wciąż patrzą na tradycję oczami środowisk akademickich, w których czują się jak u siebie w domu; jednak Arcybiskup Jan był „u siebie w domu” przede wszystkim w cerkwi podczas nabożeństw, podczas których spędzał codziennie wiele godzin, w ten sposób domieszka racjonalizmu (nie zawsze w znaczeniu pejoratywnym) największych nawet teologów akademickich, była całkowicie obca jego myśli. W jego pismach nie ma „problemów”; jego zazwyczaj liczne przypisy są jedynie informacją, gdzie nauka Cerkwi może być znaleziona. Pod tym względem jest niepodzielnie jednym z „umysłem Ojców”, i ukazuje się nam jako jeden z nich, a nie jedynie jako komentator teologii przeszłości.

Pisma teologiczne Arcybiskupa Jana drukowane w różnych cerkiewnych wydawnictwach przez ostatnie czterdzieści lat, nie zostały dotąd zebrane w jedną całość. Te, które są obecnie dostępne dla Bractwa św. Hermana z Alaski, złożą się na tom o niewiele ponad dwustu stronach objętości. Jego dłuższe pisma zostały napisane w przeważającej części w jego latach wcześniejszych, gdy przebywał jako hieromnich w Jugosławii, gdzie został już zauważony jako wyróżniający się między teologami prawosławnymi. Szczególnie wartościowe są jego dwa artykuły na temat sofiologii Bułhakowa; w jednym wykazuje przekonująco, w sposób bardzo obiektywny, kompletną niekompetencję Bułhakowa jako patrystycznego uczonego, w drugim, jeszcze cenniejszym, daje wykład prawdziwej doktryny patrystycznej na temat Bożej Mądrości. Wśród jego późniejszych pism trzeba wspomnieć artykuł na temat ikonografii prawosławnej (w którym, nawiasem mówiąc, okazał się dużo bardziej świadomy problemów „wpływów zachodnich” na styl ikonografii niż jego nauczyciel, metropolita Antoni), serię homilii zatytułowanych „Trzy ewangeliczne święta”, w których odsłaniał głębsze znaczenie kilku „mniejszych” świąt cerkiewnych, oraz artykuł „Cerkiew: Ciało Chrystusa”. Jego krótkie artykuły i homilie również są głęboko teologiczne. Jedna homilia zaczyna się od „Hymnu do Boga” świętego Grzegorza Teologa i dalej trzyma się tego podniosłego tonu patrystycznego jako natchnione oskarżenie współczesnej bezbożności; inna, wygłoszona w Wielki Piątek 1936 roku, jest wzruszającą mową do leżącego w grobie Chrystusa, w tonie godnym tego samego świętego Ojca.

Zaczynamy tę serię tłumaczeń od klasycznego wykładu Arcybiskupa Jana na temat prawosławnego kultu Bożej Rodzicielki oraz głównych błędów, które ten kult atakowały. Najdłuższy rozdział jest jasnym i dobitnym odrzuceniem łacińskiego dogmatu o „niepokalanym poczęciu”.

 

I. Kult Matki Bożej podczas Jej życia na ziemi

Od czasów Apostolskich aż do naszych czasów wszyscy, którzy prawdziwie miłują Chrystusa oddają cześć Tej, która Go zrodziła, wychowała i chroniła w latach Jego młodości. Jeśli Bóg Ojciec wybrał Ją, Bóg Duch Święty zstąpił na Nią i Bóg Syn zamieszkał w Niej będąc uległym Jej w latach młodości, martwiąc się o Nią wisząc na Krzyżu, w takim razie czy ktoś wyznający Świętą Trójcę nie czciłby Jej?

Jeszcze za dni Jej ziemskiego życia przyjaciele Chrystusa, Apostołowie, okazywali wielką troskę i oddanie Matce Bożej, szczególnie Ewangelista Jan Teolog, który wypełniając wolę Jej Boskiego Syna zabrał Ją do swego domu i opiekował się Nią jak matką, odkąd usłyszał od Zbawiciela na Krzyżu – Oto Matka twoja.

Ewangelista Łukasz namalował liczne Jej wyobrażenia, w tym niektóre razem z Przedwiecznym Synem, a inne bez Niego. Kiedy zebrał je i pokazał Przeczystej Dziewicy, spodobały się Jej i rzekła – Niech im towarzyszy łaska mojego Syna, i zaśpiewała hymn tak jak kiedyś w domu Elżbiety – Wielbi dusza moja Władcę, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.

Jednakże Bogurodzica podczas swojego życia na ziemi unikała chwały należnej Jej jako Matce Zbawiciela. Wolała żyć w ciszy i przygotowywała się na Swoje odejście do życia wiecznego. Do ostatnich dni Swego ziemskiego życia starała się, aby być godną Królestwa Jej Syna, przed Swoją śmiercią modliła się, aby uwolnił Jej duszę od duchów złości, które spotykają dusze w ich drodze na niebiosa i usiłują je pochwycić, aby zabrać ze sobą do piekieł. Chrystus spełnił modlitwy Swojej Matki i w godzinie Jej odejścia z tego świata osobiście zstąpił z nieba z mnóstwem Aniołów, aby wziąć Jej duszę w Swoje ramiona.

Ponieważ Matka Boża modliła się również o to, aby mogła pożegnać się z Apostołami, Chrystus zebrał dla Niej wszystkich Apostołów, z wyjątkiem Tomasza, porwał ich niewidzialną mocą i sprowadził do Jerozolimy ze wszystkich krańców zamieszkanego świata, gdzie głosili Ewangelię, i byli oni obecni przy Jej błogosławionym przejściu do życia wiecznego.

Apostołowie śpiewając święte hymny złożyli Jej Przeczyste Ciało w grobie, a trzeciego dnia razem z Apostołem Tomaszem, który właśnie przybył do Jerozolimy, otworzyli grób, aby jeszcze raz móc oddać chwałę doczesnym szczątkom Bogurodzicy. Jednak nie znaleźli Jej Ciała w grobie i zakłopotani wrócili do domu; nagle, podczas posiłku Bogurodzica pojawiła się przed ich oczami w powietrzu, w blasku niebiańskiego światła, i wyjaśniła im, że Jej Syn objął Swoją chwałą również Jej Ciało, i teraz powstała z martwych stoi przed Jego Tronem. Przyrzekła im wtedy także, że nigdy ich nie opuści.

Apostołowie z wielką radością pozdrowili Matkę Bożą i zaczęli czcić Ją nie tylko jako Matkę ich ukochanego Nauczyciela i Władcy, ale także jako niebieską wspomożycielkę, jako opiekunkę chrześcijan i orędowniczkę całego rodzaju ludzkiego przed Sprawiedliwym Sędzią. I gdziekolwiek głoszona jest Ewangelia Chrystusa, Jego Przeczysta Matka również jest wysławiana.

 

Czytaj dalej

Categories: ETYKA CERKIEWNA, KSIĄŻKI WARTE UWAGI, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

RÓŻNICE W MYŚLENIU RELIGIJNYM WSCHODU I ZACHODU

Angielski poeta Kipling rozpoczął swój poemat takimi słowami: „Och, Zachód to Zachód, Wschód to Wschód i nigdy ze swoich miejsc oni nie zejdą, dopóki niebo wraz z ziemią nie staną przed Strasznym Sądem Pańskim.” Tutaj, pod pojęciem Wschodu i Zachodu, musimy rozumieć nie części świata, które rozdzielone są geograficznie grzbietami Uralu i Kaukazu.

 

Raczej pod pojęciem Wschodu trzeba rozumieć ten rozległy obszar, który kiedyś zajmowała    wschodnia część Cesarstwa Rzymskiego, a następnie – Bizancjum i kraje Bliskiego Wschodu (można tu włączyć Egipt i Etiopię), a pod pojęciem Zachodu – kraje zachodnioeuropejskie i w ogóle wszystkie państwa kultury zachodnioeuropejskiej.

 

Święci Ojcowie przenośnie mówili: „Światło zaświeciło ze Wschodu”; Wschód symbolicznie oznaczał Raj, Eden, kraj wiecznego Boskiego Światła.

 

Zachód jest młody w kategoriach kulturowych i historycznych, Zachód jest młodzieńczy. Wschód jest stary. Zachód jest aktywny. Wschód kontemplacyjny. Zachód – pełen emocji, pełen ruchu, pełen dynamiki. Wschód natomiast zagłębiony jest w sobie, jakby nie odrywał oczu od skarbów, które posiada. Zachód – w porywie, w poszukiwaniu, w odwadze. Wschód przechowuje.

 

Zachód śni i marzy. Wschód szuka wszędzie wiecznych idei pod osłoną widzialnego. Zachód ubiera    swoich świętych w biało-śnieżne szaty, wieńczy ich głowy wieńcami róż, a Wschód widzi świętość jednakowo i pod szmatami i pod złotem, nie czyni atrybutem świętych ani łachmanów żebraka, ani włosiennicy mnicha, ani purpury królów, on jakby przechodził obok tego, co zewnętrzne.

 

Zachód wysyła pułki krzyżowców do wyzwolenia Grobu Pańskiego. Wschód wysyła mnichów na pustynie Egiptu i do monasterów (klasztorów) na Górze Athos. Zachód wyciąga miecz przeciwko wrogom wiary. Wschód daje duchowych wojowników do walki niewidzialnej z demonami. Zachód, aby powstrzymać zło, stwarza takie instytucje, jak Inkwizycja, a Wschód – wielkie systemy filozoficzne.

 

Szczyt zachodniej teologii – to święty Augustyn, genialny poeta i myśliciel; ale jest on na wskroś psychologiczny. Teologowie wschodni: święci Grzegorz Teolog, Bazyli Wielki, Grzegorz z Nyssy – mistyczni. Augustyn, jego szkoła genialnie pokazała człowieka w jego upadkach i mękach poszukiwania; a teologowie wschodni pokazali człowieka w jego przemienieniu. Zachód ustami swoich świętych wyśpiewał majestatyczny hymn do Boga; Wschód w tajemniczej ciszy kontemplował Boga. Zachód dążył do lazurowych Niebios, a Wschód szukał spotkania z Bogiem w głębinach serca.

 

Zachodni asceci starali się zewnętrznie naśladować Chrystusa; wschodni uważali, że jest tylko jedna droga do naśladowania Chrystusa – poprzez zdobycie Łaski Ducha Świętego: człowiek po zdobyciu Ducha Świętego, tylko poprzez Łaskę, niewidzialnie, upodabnia się do Chrystusa. Zachodni asceci z pieśniami na ustach szli na Golgotę; wschodni – całe swoje życie czynili niewidzialną dla świata Golgotą.

 

Niektórzy z zachodnich ascetów wyobrażali sobie obraz Chrystusa wizualnie tak jasno, że identyfikowali się z Nim; na dłoniach i stopach nóg pojawiały się u nich rany, z których ciekła krew. Stygmatyzacja uważana była przez Katolików za znak świętości. A święci asceci Wschodu starali się zobaczyć tylko jedno – morze swoich grzechów, uważając za straszną pychę porównywanie siebie z Chrystusem.

 

Zachód podobny był do młodego wojownika, który wydobył swój miecz, Wschód – do starca, ubielonego siwiznami mądrości. Zachód chciał sprowadzić Królestwo Niebieskie na Ziemię,  zbudować raj na Ziemi, środkami ziemskimi. Wschód zawsze płacił daninę – Cezarowi to, co należy do Cezara – i przygotował drogę do Królestwa Niebieskiego w sercu człowieka, przejście do Królestwa nie ziemskiego, a wiecznego.

 

Dla Zachodu areną walki ze złem była Ziemia, to tymczasowe – ze wszystkimi jego wydarzeniami i perypetiami – życie, a dla Wschodu – ludzkie serce, które on widział głębszym, niż cały świat widzialny.

 

Zachód jest aktywny, ale cała jego działalność skierowana jest na zewnątrz. Wschód skierował    dynamikę ducha do wnętrza siebie. Cywilizacja zachodnia – jest jakby szeroką falą światła, ale światła rozproszonego, światła załamanego przez ziemskie pryzmaty różnych barw. A Wschód – to koncentracja światła w jednym punkcie i dlatego światło to ma szczególną moc przekształcania się w płomień. Zachód kochał Ziemię i na Niebie widział to, co ziemskie. Wschód kochał Niebo i w tym, co ziemskie upatrywał symbole Nieba; w tym, co tymczasowe szukał obrazów wieczności.

 

Już trzeci biskup Rzymu – Święty Klemens, następca Świętego Apostoła Piotra, porównywał Kościół     z armią i wzywał Chrześcijan do ścisłej dyscypliny, aby ta armia była zwycięską. A na Wschodzie Ojcowie mówili: „Zwyciężaj samego siebie – to jest największe zwycięstwo„. Ascetyczne nauczanie Ojców Wschodu i jest właśnie strategią tej duchowej walki – walki z demonami, z własnymi namiętnościami. Aby wygrać, armia potrzebuje centralizacji zarządzania, potrzebuje silnej władzy i bezwarunkowego podporządkowania się, dlatego Zachód stworzył strukturę kościelną podobną do monarchii. Do walki z odwiecznym wrogiem ludzkości Wschód szukał innej siły – siły pokory, w której przejawia się prawdziwa moc ducha.

 

Zachód skupiał się na zewnętrznej potędze: ze środków zewnętrznych, stwarzał on różne organizacje, wywierał wpływ na kulturę, wszędzie szukał sojuszników – w świecie sztuki, w literaturze, polityce, socjologii. A Wschód mówił: „Prawdziwe dobro można tworzyć tylko z pomocą Łaski Bożej” i dlatego zawsze odrzucał wątpliwych sojuszników; na zewnątrz wydawał się uboższy, bardziej bezradny, słabszy niż Zachód, jednak nie szukał ani siły, ani potęgi świata, a szukał Chrystusa, Który zwyciężył ten świat.

 

Ascetyzm Zachodu napełnia dusze ascetów zachwytem i uniesieniem, ascetyzm Wschodu – skruchą. Zachód w pięknie świata chce kontemplować piękno Boga. Dla Wschodu Bóg przede wszystkim jest   Niewypowiedzialny, Niepoznawalny i Niewymowny. Bóg dla Wschodu jest niepodobny do nikogo i niczego ze Swego stworzenia, jest On – wieczną tajemnicą. Zachodni asceta może Boga objąć, a wschodni tylko o jedno błaga i szuka tylko jednego – przebaczenia grzechów; szukanie w modlitwie jakichś wyższych stanów – to dla niego jest już grzeszną skłonnością.

 

Zachodni asceta widzi światło, które zstępuje na niego z zewnątrz (jest to wizja Franciszka z Asyżu i innych), a wschodni – Światło, oświetlające jego serce od wewnątrz; jednocześnie drży on przed Łaską Bożą, jako niegodny Jej.

 

Zachodni asceci, demonstrując (!) skruchę, chodzili przez miasta grupami, całymi wspólnotami, które były nazywane „pokutującymi”; na placach i ulicach zrzucali oni z siebie ubrania i bili siebie linami i pasami do krwi przy ogromnym gromadzeniu się ludzi i egzaltowany tłum wysławiał ich jako wielkich błogosławionych, jako bohaterów wiary. Wschodni – w ciszy pustyni przynosili skruchę, niewidzialną dla świata; pewnego razu jeden z wielkich Ojców egipskich głośno westchnął w świątyni podczas modlitwy, ale natychmiast się spostrzegł i zwracając się do stojących obok mnichów, powiedział: „Wybaczcie mi, bracia, – nie jestem jeszcze mnichem” – ponieważ skrucha, podobnie jak i wszystkie inne cnoty, powinna być tajna.

 

Dla Zachodu najważniejsze są uczynki. Uczynki są dla niego wartością samą w sobie: jak dobry uczynek, tak i grzech mają dla niego konkretną, wyraźną formę i cenę. Dla Wschodu najważniejsze – to stan duchowy, a uczynki – tylko jako jego przejaw. Dlatego dla Wschodu nawet mały czyn duchowy może być wielki, jeśli pochodzi z czystego serca i wielki czyn – marny, jeśli nie jest dedykowany Bogu lub został dokonany za pomocą niegodziwych środków. Moralność zachodnich ascetów opiera się na

„zasadzie ilości”: kto najwięcej na zewnątrz zrobił dobrych uczynków, natomiast moralność wschodnich – na czystości serca, znanej Jedynemu Bogu.

 

Zachód dążył do zrealizowania idei Królestwa Bożego na ziemi, ale metody państwa: nagrody, sankcje, intrygi itp. przeniesione do Kościoła, sprofanowały sam cel. „Cel uświęca środki” – to niepisane motto Jezuitów z największą jasnością i pewnością wyraziło uczucia tych, którzy naprawdę byli gotowi budować „raj na ziemi” wszelkim sposobami, za wszelką cenę. Wschodnia Cerkiew natomiast nauczała: czysty cel, czyste środki, czysta rzecz – tak formułował to jeszcze Święty Dionizy Areopagita (ros. – Дионисий Ареопагит).

 

Zachód mówi: „Kochaj i czyń uczynki poświęcenia”, a Wschód przede wszystkim oczyszcza serce bojaźnią Bożą w walce z namiętnościami dla nabycia Łask Ducha Świętego. Na Wschodzie jest tylko jedna reguła monastyczna, jedna idea: mnich wyrzeka się świata i poświęca się modlitwom za niego; mnich – jest jak gwiazda, która wzeszła z Ziemi do Nieba: jest on daleko od wszystkich i świeci wszystkim.

 

Natomiast zachodni mnisi służą ludziom i światu. W ciągu wielu lat „szpitalnicy” opiekowali się pielgrzymami, mnisi z zakonu Franciszka – „Franciszkanie”, wychowywali dzieci. Jezuici zajmowali się polityką, nauczaniem młodzieży i tym podobnym.

 

Pewnego razu zapytano katolickich mnichów, czy czytają oni literaturę ascetyczną. Byli oni zaskoczeni i odpowiedzieli, że u nich z takich książek korzystają tylko profesorowie i nauczyciele historii, a ich sprawa – to podporządkowanie się opatowi (ros. – игумену).

 

Nauczania o Modlitwie Jezusowej i o duchowej kontemplacji na Zachodzie prawie nie ma. Kultura, nauka i samo społeczeństwo nieustannie ulega zmianom, z powodu czego nieustannie zmienia się też i oblicze zachodniego Chrześcijaństwa: panuje tam zasada modernizmu, przyjęte jest tam eklezjologiczne nauczanie o ewolucji, rodzą się nowe dogmaty i spodziewa się nowych objawień.

Z książki „Chrześcijaństwo i modernizm” Archimandryty Rafaela (Karelina)

 

Źródło:

Особенности религиозного мышления Востока и Запада

http://3rm.info/religion/56906-osobennosti-religioznogo-myshleniya-vostoka-i-zapada.html

10 marca 2016 r.

 

 

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

25.8.2016 r.

Zapisz

Categories: ETYKA CERKIEWNA, POUCZENIA ŚWIĘTYCH OJCÓW, PRAWOSŁAWIE, STRONA GŁÓWNA | Dodaj komentarz

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.